www.xolive.pl

Chłop cz. 2
Łoś Wincenty


Chłop cz. 2 - strona 1
" Wtem nagle się zamyślił, wlepiając oczy w karczmę, stojącą opodal, a twarz jego zdradzała, że coś kombinuje, co z zadowoleniem konstatował pastuch. — Słuchajcie — odezwał się ciszej — nie spuszczając oczów z karczmy — widzicie? baba wasza podchmielona wyłazi od Srula...."

Chłop cz. 2 - strona 2
" wor, uchwyciła drąg stojący przy drzwiach i pośpieszyła na pomoc Jabłońskiemu. Zaledwie zrobiła kilkanaście kroków, gdy spostrzegła biegnącego za nią Franka. Nie namyślając się długo, przystanęła i w chwili, gdy chłopak około niej przebiegał, podniosła ogromny drąg,..."

Chłop cz. 2 - strona 3
" Przystanął, zaryczał z bólu i wściekłości, i rzucił się nie zważając na latający drąg z szaloną szybkością na Jabłońską. W jednej chwili wszczęła się bójka, w której udział wzięli wszyscy znajdujący się pod karczmą. W sekundę utworzyło się zbiegowisko, z pośród..."

Chłop cz. 2 - strona 4
" Wreszcie nic nie mówiąc, ruszyła z miejsca, ale nie do domu, tylko na wieś. A za nią kroczyła gromadka dzieci różnego wieku. Wszystkie wzajemnie sobie wciąż starą Jabłońską pokazywały i cóś szeptały między sobą cichaczem. Wyglądały głęboko przejęte widzianą sceną. A to..."

Chłop cz. 2 - strona 5
" niej to stało, to siedziało kilku gospodarzy, w wysokich baranich czapkach mimo letniej pory, i zabawiali ją rozmowę. Jabłońska wyglądała rozpromieniona i szczęśliwa, ubrana była strojniej, ale mimo to wyglądała mało co schludniej, tylko nieco młodziej niż zwykle. Kolorowa chusta..."

Chłop cz. 2 - strona 6
" bo i taki, i owaki, i jeszcze siaki przeróżne przydawki... bo to Franciszków... — No jakże waszemu? — Z asyru... bo wisielec, co się z pod szubienicy urwał, widzicie mój sołtysie, ma Salezego, a moje wnuczątko, Matko Nazareńska, będzie... ino już jest z asyru. Co ja miałam..."

Chłop cz. 2 - strona 7
" Dalej nie było słychać słów sołtysa, bo wrzawa zapanowała w izbie. Chłopi i baby prosili Jabłońskiej, by przyjęła i poczęstowała Franka, a ta ani słyszeć o tem nie chciała i wychodziła ze swej godności, pieniąc się na wisielca, jak go zwała. — Jezu, Matko Nazareńska!..."

Chłop cz. 2 - strona 8
" VIII. Powoli jednak zaczęła smutnieć, jakby ją wódka rozmarzała. Ciżba poobsiadała ławy i skrzynie, progi od komory i mieszkania. Każdy, gdzie mógł, szukał miejsca, by spocząć po półdniowej biesiadzie. Nikt już do Jabłońskiej nie przychodził, choć ta wciąż siedziała na..."

Chłop cz. 2 - strona 9
" — Dajcie mi się dyć na zdrowie Franka z asyru. Jabłońska ujął głos chłopaka. Nic nie mówiąc, wyciągnęła z pod fartucha butelkę i podała ją chłopcu. — Pij, a raźno, by mnie nikt nie zoczył z takim wisielcem, Matko Nazareńska! Franek uchwycił butelkę i pił, nie..."

Chłop cz. 2 - strona 10
" Oczy Franka zabłyszczaly swym zwykłym hultajskim wyrazem. — Wzięliście batog, co mnie nim wasz okładał? — A co? — zapytała, bledniejąc baba — mam go. — Dyć to mój batog — zaśmiał się i ruszył z miejsca uradowany — przyjrzyjta mu się. Jabłońska stała na miejscu..."

Chłop cz. 2 - strona 11
" Jabłońska zatoczyła się w ciemności, i stała jeszcze chwilę, krew jej uderzała do głowy, a wśród ciemności brzmiał tylko głos Franka. — Babko bez zięcia ha ha ha! Ochłonęła. Już miała powrócić do izby, gdy usłyszała głos Franka. — A jak nie chcecie być babką bez..."

Chłop cz. 2 - strona 12
" A Iwaśka leżała na tapczanie i słuchała, jak wciąż stara jęczała do Matki Nazareńskiej. Tak mijały godziny. Nagle odezwał się głos słaby z pieca. — Iwaśka.... — Matulu... co wam? — Ja prędko umrę od tych razów. — Co wam tam będzie? — A jeślibym od razów,..."

Chłop cz. 2 - strona 13
" Umilkła, a Iwaśka blada, z trudnością zebrała się i wyszła. X. Wróciła z sołtysem. — Jabłońska! A gdzież wy? — odezwał się tenże, wszedłszy do izby. — Tutaj, Matko Nazareńska. — Czybyście już myśleli umierać? — A juścić. Stary mnie poturbował, tak..."

Chłop cz. 2 - strona 14
" siły nie mam, ani sprawiedliwości uczynić za moją biedę... tyle lat, Matko Nazareńska.... Żeby on śmiał mnie okłamywać. Wydarzył odemnie dwa ruble... — Kto? — Jabłoński, Matko Nazareńska — odparła baba i ciągnęła. Powiedzcie Frankowi, by wracał. Dam mu czarną..."

Chłop cz. 2 - strona 15
" — Dam ja ci.... Popamiętasz, ty niezdaro świńtuchu! Nie darmom chowała w szmaty... Za rubla to cię tak wyłupi.... Matko Nazareńka... Iwaśka! — A co matulu? — Słyszałaś, com mówiła? — A ino. — Żeby mnie Franek pomścił.... — Oho! — To jeszcze w szmacinach i na..."

Chłop cz. 2 - strona 16
" KLACZ MOJA "ISKRA. " (Wspomnienie jednorocznego.) "

Chłop cz. 2 - strona 17
" Prawo okropne dla wielu, postanawiające, że każdy musi odbyć choćby rok czynnej służby, dopiero co wyszło. To, co niektórym wydało się strasznem, podobało się przez swoją nowość innym. Do tych i ja należałem; niebieski mundur, brzęczące ostrogi, od czasu do czasu uderzający..."

Chłop cz. 2 - strona 18
" Nastąpiło rozczarowanie, na które jednak już nie było lekarstwa. Nie wyliczyłbym wszystkich nieraz komicznych wypadków, które się odbijały na mojej skórze, a wzbudzały śmiech starszych żołnierzy. Z natury roztargniony i zawsze nad czemś zamyślony, z usposobieniem,..."

Chłop cz. 2 - strona 19
" zdrowia koni, których jeźdźcy byli chorzy lub nieobecni, dość, że "ex officio" nieraz siedziałem do sześciu godzin na koniu, bez przerwy. Nadto miałem swojego własnego wierzchowca, na którym jeździłem w wolnym czasie. Niedość mi było na tem, gdyż zachorowałem na zawziętego..."

Chłop cz. 2 - strona 20
" tego, kto kiedykolwiek o moich zdolnościach znakomitego jeźdźca powątpiewał. Pod ten czas nadszedł rozkaz i mnie dotyczący, wymaszerowania na większe ćwiczenia o kilka mil od miasta, w którem mą służbę odbywałem. — Iskra wyruszyła ze mną. — Po kilkodniowych większych..."

Chłop cz. 2 - strona 21
" Hr. K. prosi, bym ja krokiem, a potem kłusem przejechał około gazonu. — Chętnie — odpowiadam i ruszam z miejsca; jadę — na skręcie do stajni, którą dopiero teraz zauważyłem, moja "Iskra" tak wyśmienicie wyjeżdżona, usiłuje skręcić, było to na lewo — daję prawa łydkę..."

Chłop cz. 2 - strona 22
" — Jakże pańska kasztanka — zapytał mnie w wilję wielkich manewrów mój bezpośrednio przewodniczący oficer. — O! już zupełnie uspokojona — odrzekłem z pewnością siebie zastanawiającą... Na drugi dzień — o 4-ej rano gotował się cały pułk, gdyż były zapowiedziane..."

Chłop cz. 2 - strona 23
" Ja, jako prosty żołnierz, stałem w szeregu, pełniąc służbę kaprala, a często używany do ważniejszych rzeczy przez wzgląd, że za parę tygodni miałem zostać oficerem. Mój oficer, wróciwszy z rozkazem, zawołał na mnie; — podjechałem. — Weźmiesz pan ze sobą sześciu..."

Chłop cz. 2 - strona 24
" kiera hr. K. wrażenia. Gdym oprzytomniał, znalazłem się leżącym na środku gościńca. Z zagajenia wychodził gęsty dym, ani śladu mojej "Iskry", ani 6-ciu dodanych mi żołnierzy. — Z zagajenia zdawał się mnie dochodzić podobny do tego, com słyszał na ganku, śmiech. Zerwałem..."

Chłop cz. 2 - strona 25
" uśmiechy mych kolegów i oficera, którego zapewniłem o ujeżdżeniu Iskry. Co z sobą. począć? — wałęsać się po polach, po których co chwila nowe przebiegały oddziały piechoty ł konnicy, i zwracać uwagę wszystkich na siebie, — narażać na pośmiewisko i tak już dobrze..."

Chłop cz. 2 - strona 26
" Jeszcze tylko kilka tygodni miałem służyć i te ostatnie dni były spokojne, gdyż ćwiczenia ograniczały się na kilku rannych godzinach, poczem będąc wolny, jeździłem do kilku sąsiednich, bardzo przyjemnych domów. W tych wycieczkach "Iskra" nabrała prócz kilku dawniejszych, jeszcze..."

Chłop cz. 2 - strona 27
" — Czemu pan nie przyjechał na swej... jak się nazywa no... zapytała panna B. "La femine de feu" — odpowiedziałem tłumacząc na francuzki "Iskrę", — i pomagając sobie romansem francuzkim. Interweniował mój przyjaciel p. Z. — dodając. — Boi się w nocy na niej jeździć, a..."

Chłop cz. 2 - strona 28
" Ostatniemi czasy nowo nabyty narów "Iskry" polegał na tem, że najspokojniej pozwoliwszy wsiąść na siebie, ruszała z miejsca piekielnego galopa, z którego już to później, już to wcześniej, przechodziła w zwykłe tempo. Około godziny 6-tej wieczorem jednego z tych tak pięknych u..."

Chłop cz. 2 - strona 29
" stanęła jak wryta, a ja zleciałem przez łeb, zawadzając o belkę rogatki dobrze potłuczony. Iskra natychmiast się uspokoiła i krokiem obeszła przeszkodę, zrywam się, by ja pochwycić, już ją trzymam, lecz wyrwała mi się i galopem uciekła do domu. Fatalna pozycya — piechota..."

Chłop cz. 2 - strona 30
" Przypomniałem sobie maksymę dość starą "le ridicule tue l'amour" i pogrążyłem się w zadumie której rezultat osiągiem tuż pod W. w kształcie wątpliwości, czy mogę się jeszcze pokazać u państwa B. — a w tej chwili zdawało mi się, że szalenie kocham pannę B. Pod W. nowa..."

Chłop cz. 2 - strona 31
" W tem rozległ się cichy śmiech za mną, — obracam się zdziwiony i widzę śliczne dziewczę 17 letnie o czarnych oczach, filuternym uśmiechu i pełnej życia fizyognomii, — była to córka właścicielki domu vis-a-vis mojego mieszkania, osoby niesłychanie surowych obyczajów, które..."

Chłop cz. 2 - strona 32
" częcia, i dziękując opatrzności za śliczną sposobność zawiązania znajomości, która dwa tygodnie temu była mojem marzeniem. — Ach, jaki pan powalany — zawołała, załamując ręce — gdym się przybliżył — tak pan nie możesz wrócić do domu. — Cóż pocznę ? — Ja..."

Chłop cz. 2 - strona 33
" — Paradna historya — wołał Z. Eine famöse geschichte — dodał H. — Ciekawym, który z was na mojem miejscu... Nie pozwolił mi dokończyć H. — Ale widzisz, mój kochany — zawołał — panna B. o mało nie umarła ze śmiechu. — Jakto, śmiała się? mimowoli zapytałem...."

Chłop cz. 2 - strona 34
" zrobiła się sprzeczka i doszło do ostrych przycinków; koniec końców z powodu Iskry poróżniłem się z przyjacielem, który mi nieraz dał dowody życzliwości i w którego towarzystwie spędzałem najprzyjemniejsze chwile, ubarwione jego talentem i artystycznymi poglądami jako też..."

Chłop cz. 2 - strona 35
" cych się bluszczów, które na palikach, patyczkach pouczepiąne, szły w górę prawie do wysokości okna. "Violetta" je podlewała, układała, około patyczków obwijała pnące się rośliny. — Tak zatrudniona, ja. poznałem zacząłem wysiadywać w oknie, robić słodkie oczy, jak..."

Chłop cz. 2 - strona 36
" Zacząłem uparcie przesiadywać w oknie, tak uparcie, że matka Violetty, chcąc czasem odetchnąć świeżem powietrzem, do tego stopnia zobojętniała, iż widząc mnie naprzeciw, nieraz sama okna otwierała. W przeciągu kilku dni wytrwałej i nie dającej się zniechęcić pracy, doszedłem..."

Chłop cz. 2 - strona 37
" i czekałem odpowiedzi, śledząc wszystko, co się w domu dzieje. Zaczęło się zmierzchać, dzień był ciepły i pogodny, mieszkańcy W. a głównie mojej ulicy, wychodzili z domów, starsi siadali na gankach i ławkach przed domami, młodzi chodzili środkiem ulicy, dziewczęta po sześć,..."

Chłop cz. 2 - strona 38
" "to niesłychane" "to nie do wytrzymania, niech pani idzie do pułkownika" doleciały do mnie. Nieszczęście! pomyślałem, mniej przez wzgląd na pułkownika, którego coraz głośniej zaczęła doradzać stara przekupka, niż przez wzgląd na Violettę, — bo już nie wątpiłem, że list..."

Chłop cz. 2 - strona 39
" kiś wysoki i barczysty mężczyzna obracając się znów do mamy. — Będzie świadczył! — Musi świadczyć — wykrzykiwali wszyscy. W tem zostałem oderwany od studyowania dalszego przebiegu, awantury wejściem Jacka z miną, skonfundowaną. — Jak to nie zamknięty ?... — Jak pan..."

Chłop cz. 2 - strona 40
" Chcieli się udać po niego wprost do stajni... Policya musiała, dla położenia tamy, uprowadzić owego barczystego jegomościa, którego znów część zgromadzenia odprowadzała. Eskorta spotkała w drodze ochotników X i Y. wracających do domu po wieczorze u baronowej P. żony rotmistrza...."

Chłop cz. 2 - strona 41
" jakich się używa od much. Był to cios niepospolity, wymyślony przez mamę, która w ten sposób nie pozbawiała się świeżego powietrza, a utrudniła na zawsze wszelka komunikacyę oknem. Zdesperowany siedziałem w domu, ujeżdżałem "Iskrę" i szczególnie ją przyzwyczajałem do..."

Chłop cz. 2 - strona 42
" — Cóż to znaczy — pomyślałem zdziwiony "Złoty Ołtarzyk" zkąd? co? Chciałem wołać Jacka; gdy z książki wypadła karteczka, ną której było napisane "str. 273". "Stron. 273" — znów się zamyśliłem i zacząłem szukać wskazanej stronnicy, która mi rozwiązała zagadkę...."

Chłop cz. 2 - strona 43
" Po dwu tygodniach kompletnego szczęścia, które przy tylu nieprzyjemnościach zawdzięczałem "Iskrze", choć się zbliżał termin uwolnienia mego od czynnej służby, ani myślałem opuszczać W, i przemyśliwałem nad pretekstem, jak bym mógł przedłużyć swą obecność w tem..."

Chłop cz. 2 - strona 44
" — Ależ nie mam konia. — X. ci pożyczy — ma dwa — woła Y. — Może "Iskrę" — za nic na świecie, protestuje S. — Chętnie ci dam drugiego, ja sam na "Iskrze" pojadę — odrzekłem — podając rękę dziękującemu mi przyjacielowi. W tym wypadku jakkolwiek "le premier..."

Chłop cz. 2 - strona 45
" Za chwilę miało towarzystwo ruszyć; nie wiem, na co jeszcze czekali, dość, że rachowałem sekundy, Iskra bowiem dostawała nerwowej gorączki, widząc się odosobnioną od koni. — Panie X. no! podjeżdżaj pan — zawołała głosikiem podnieconym baronowa. — Zaraz — odpowiadam —..."

Chłop cz. 2 - strona 46
" — nie wiem, przypuszczam tylko, że musiałem być trochę podobny do tego świętego, którego przedstawiają przebitego na wylot w różnych miejscach strzałami. Nim zdołałem się podnieść, miałem czas, jak we śnie gorączkowym, nie widzieć, lecz zaledwie zauważyć, że całe..."

Chłop cz. 2 - strona 47
" wi miasteczko? — szumiało to wszystko w mej potłuczonej głowie. Położyłem się do łóżka i spałem do 5-tej rano snem twardym, gdy obudzony zostałem przez żołnierza, donoszącego mi, że o 7-niej mam się stawić do raportu. Ubrałem się na prędce — koledzy moi jeszcze spali —..."

Chłop cz. 2 - strona 48
""

Chłop cz. 2 - strona 49
" Dowiedziałem się w mej kozie od Jacka przez okno, że mieszkańcy W. przychodzą do kazarm, by się przekonać o ukaraniu zbrodni. Prosto z aresztu, podziękowawszy za karę, według zwyczaju, wsiadłem z Jackiem (ja na "Iskrę") na konie i ruszyliśmy do domu, zostawiwszy mego służącego,..."

Chłop cz. 2 - strona 50
" zazdrosny mąż, właściciel wspaniałej restauracyi kolewej, które w Rossyi ze wschodnim urządzone są przepychem. — Szczęśliwą pani jesteś? zapytałem półgłosem.. — Tęsknię za W. — odrzekła jeszcze ciszej. — A Iskra? — może kto zapyta, — poszła do francuzkiej..."

Chłop cz. 2 - strona 51
" SMOLARZ. "

Chłop cz. 2 - strona 52
" I. Mieszkałem wtedy pod Lublinem i gospodarowałem na kawale glinki, która bardzo dobrze rodziła, ile razy dobrze i porządnie około niej się zrobiło. Ale tego roku różne okoliczności się zeszły, by obmierzić życie gospodarzowi. Pzedwczesna zima nie pozwoliła dostatecznie uprawić..."

Chłop cz. 2 - strona 53
" przerwanych, przygnębiony i zmęczony myślami o gospodarskich kłopotach, dostałem na dobitek nieszczęścia od mego faktora z Lublina telegram tej treści: "Wilson zbankrutował i uciekł. " Zbladłem, jak alabaster, bo ten Wilson winien był wespół ze mną dwa tysiące rubli w Banku..."

Chłop cz. 2 - strona 54
" Śliczny to był dzień, którego piękność jednak doprowadzała mnie do rozpaczy. Prawie nieprzytomny biegłem naprzód, gdy tuż obok przejeżdżający skrzypiący wóz wyrwał mnie z zadumy. Jeden biały i stary koń ciągnął mozolnie czarną, zakurzoną i niezwykle długą brykę, na..."

Chłop cz. 2 - strona 55
" wyobrażałem? Nadto ta broda była pretensyonalną swem rozdzieleniem na dwie połowy, które szpicami fryzując się, spływały na piersi i mieniły się na słońcu. Ale jeszcze cieką wszem od brody żyda było jego wejrzenie, obejmujące mnie całego, przeszywające na wskroś,..."

Chłop cz. 2 - strona 56
" III. W kilka godzin później przybył on do dworu po pieniądze za wybrany w folwarku towar. Pokazało się, iż wzięto i inne artykuły, bo żyd upominał się o należność za dziegieć, smarówkę i terpentynę. Eachunek wynosił kilkanaście rubli. Gdym towar po zwykle praktykowanej..."

Chłop cz. 2 - strona 57
" Stary żyd pomarszczył swoje oblicze wyrazem rozpaczy w takie miljony bruzd i ściągnięć, iż wyglądało ono jak zgniłe lub zasuszone jabłko. W zagłębieniach błyszczały tylko jego siwe, niesłychanie przenikliwe oczy, przybierające wyraz zaciętości i niepospolitej siły woli...."

Chłop cz. 2 - strona 58
" Wściekły wybiegłem za żydem. — Słuchaj ty parchu! — zawołałem i urwałem, bo smolarz równocześnie, jak wymówiłem te słowa, obsunął się na ziemię i wołał, leżąc na wznak i pieniąc się ze złości: — Niech mnie pan zabije, niech mi pan śmierć zrobi, to będzie..."

Chłop cz. 2 - strona 59
" Widziałem, jak się wywindował na beczkę i gładząc swą rudą brodę, najspokojniej rozglądał się ciekawym wzrokiem po moich niwach, dotkniętych posuchą. IV. Nazajutrz wypadł piątek. Zaraz rano pojechałem do Lublina, by zapobiedz fatalnym skutkom ucieczki Wilsona. W banku..."

Chłop cz. 2 - strona 60
" Ta wiadomość doszła mnie na kilka godzin przed zapadnięciem szabasu, a w sobotę, t. j. nazajutrz, szedł weksel mój do protestu. Faktor mówił: — Ten Srul Silberg, to jest taki mądry żyd, co un sobie wymyślił taki łatwy zarobek. Un ani nie chodzi, ani nie wyczekuje, un nic nie..."

Chłop cz. 2 - strona 61
" dat posag i każda wyszła aj tvaj, un taki sobie człowiek!... taka głowa, że choć un sobie prosty żyd, to synowie już groise purec, a żaden nic nie zrobi bez jego porady, bo gdy stary Silber radzili to już pewny jest geszeft. Tak mówiąc, prowadził mnie Lejbuś "na żydy. " V...."

Chłop cz. 2 - strona 62
" — Czy ci wszyscy, to synowie i córki starego Silbera? — Nu, tak... zięciowie i synowie, córki i wnuki a są i wierniki starego i jego pomocniki, jak pan wie w dużych interesach... Będzie ich więcej, teraz dopiero zaczną się schodzić na szabas... jedni jeszcze w łaźni, drudzy w..."

Chłop cz. 2 - strona 63
" Ukończywszy ten pobieżny przegląd, obróciłem się do Silbera, którego już poinformował Lejbuś i powtórzyłem me życzenie. Silber podsunął mi krzesło i tak odparł: — Nu... dlaczego nie?.... ale wpierw ja będę się ojca poradzić. Tu skierował swój wzrok w stronę okna, przy..."

Chłop cz. 2 - strona 64
" Rzeczywiście stary Silber zamknął księgę, a wtedy natychmiast wszyscy się ku niemu rzucili. To się witali z nim dopiero przybyli, wnuki i synowie, to jeden porywał zamkniętą, księgę, drugi podawał mu szklankę herbaty, trzeci nakrywał koronkową serwetą, stół, czwarty schylał..."

Chłop cz. 2 - strona 65
" starca, której dotąd tylko profil widziałem, odkryła się cała. Uległem największemu zdziwieniu, bo stary Silber nie mógł być kim innym, tylko moim smolarzem. A pomieścić mi się to w głowie nie mogło, by ten żyd ubrany w jedwabie, otoczony zbytkiem i bogactwem, a fanatycznem..."

Chłop cz. 2 - strona 66
" Zgodziłem się i na ten warunek, poczem dopiero Silber innym już tonem zaczął: — Ojciec mi mówi, że pan bardzo skąpy, ale my skąpych lubimy, bo kto swoje szanuje, mówi Talmud, to szanuje i cudze. — Zkądże ojciec mnie zna? — pochwyciłem. Zkąd un zna pana? — zaśmiał się..."

Chłop cz. 2 - strona 67
" Wtem stary Silber od okna zaczął głośno mruczeć: — Gewalt ! gewalt ! gewalt ! Na ten sygnał, umilkły wszystkie szepty w sali, a Silber z przestrachem poprosił nas cicho, byśmy wyszli, tłómacząc mi, zdziwionemu, słowa dziwaczne swego starego ojca: — Ojca boli, że my w szabas o..."

Chłop cz. 2 - strona 68
" — Mój Lejba! powiedz mi, czem się trudni stary Silber? — Czem mm się trudni? — odparł Lejba, przejęty jeszcze uroczystem i wspaniałein wrażeniem, jakie na nim wywarła wizyta u Silbera — czem się un trudni? un się trudni wszystkiem. Jeden syn ręczy, jak panu, jak innym, un..."

Chłop cz. 2 - strona 69
" — Co pan mówi? co pan mówi? jakby un mógł ze smołą, jeździe, un z taką, brodą, i w takim wieku! — Otóż ja powiem Lejbie — zawołałem — że on sam z tą broda był u mnie wczoraj, na wozie i że kupiłem... Lejba znów stanął jak wryty i oniemiał z nadmiaru zdziwienia...."

Chłop cz. 2 - strona 70
" Żyd odpoczął i dalej prawił: — Ja miał szwagra, co u niego był wiernikiem. Un raz pojechał do Szytkowice, gdzie siedzi ten bogaty dziedzic, co to oknami i drzwiami pieniądze wyrzuca i un mu sprzedał smoła i wziął dubelt jak płacą, Un sobie tak pomyślał: co ja wziął, to moje..."

Chłop cz. 2 - strona 71
" ko od tego czasu każdy smolarz, jaki zawitał do mnie, gdym mu chciał wypłacić według rzeczywistej bieżącej wartości za towar, podnosił taki krzyk i lament, iż zawsze o jakie pięć groszy na garncu za smołę drożej płacić musiałem i dotąd tak płacę. "

Chłop cz. 2 - strona 72
" ZAPART OD CHARTÓW. "

Chłop cz. 2 - strona 73
" Niebyło w swoim czasie, w całym powiecie Tomaszowskim, ba! w całym kraju może, charciarza jakim był Zapart. Zapart się nazywał. I jakkolwiek nikt nie wiedział, czy to imię było imieniem, przezwiskiem czy nazwiskiem, każdemu ono wystarczało. Jeszcze widzę Zaparta, jak w rodzinnej..."

Chłop cz. 2 - strona 74
" dobieństwem, lecz wtedy, tak ja, jak i on prawdopodobnie, ślepośmy w nie wierzyli. Co to była za boleść, gdy mnie odsyłano do szkół i trzeba było się pożegnać z Zapartem i Lotką, Pałaszem i Sarną, Delotem i Dogoniem! A co za radość, gdy powróciwszy pod rodzinną strzechę,..."

Chłop cz. 2 - strona 75
" Tu stał Zapart otoczony kilkoma zwykle chartami, które swem bezmyślnem, ale dobrem spojrzeniem mnie witały. Stał, uchylał godnie czapki i z uśmiechem pełnym dobroci odprowadzał bryczkę, dopóki już pod dworem za kląbem świerków nie zniknęła. Zapart ucieszył się z mojego..."

Chłop cz. 2 - strona 76
" wysuwania jeszcze bardziej naprzód swej głowy i tak tkwiącej na przydługiej szyi. Wyglądał też, jakby wciąż upatrywał zająca, czy śledził bieg swych chartów. Nieraz w podwórzu, z jego miny dojeżdżacza żartowali parobcy. — Zapart! Hedźgoha! — wołali, pokazując na..."

Chłop cz. 2 - strona 77
" — Zapart! a charty zdrowe? — było zawsze pierwszem mojem pytaniem, gdym go spotykał. Stary wzdychał. — Zdrowe paniczu — odpowiadał stając wśród swej psiarni i prostując się — zdrowe psie bestyje, ino Lotka mi smutna... a i Dolot dziś nie wyjadł kartoflanki... a ten szelma..."

Chłop cz. 2 - strona 78
""

Chłop cz. 2 - strona 79
" choćbym miał szelmo płakać nad tobą, łzy gorzkie ronić... tak uwiążę od świtu do południa. Zaledwie się skończyło to przejście z Wichrem, a już inny chart dawał powód do długiej pogawędki i do nowych smutków i radości, rozczuleń i narzekań. Sarna zwietrzyła przygotowane..."

Chłop cz. 2 - strona 80
" — Co to za matka paniczu! — ciągnął dalej Zapart, rachując nóżki pozostałe na tapczanie — to i u ludzi rzadko takiej matki... a co to za zalotnica! hoho!... niema rady z tą suką, nieraz to i w nocy, gdy sen nie przychodzi, człowiek sobie przysięgnie, że suce frycówkę..."

Chłop cz. 2 - strona 81
" bie ze skóry, ino zostaną kopyta i piszczel... i to rachować tym biednym psinom... A gdym przynosił brakujące z powodu "Sarny" nóżki, Zapart jeszcze mruczał: — Albo ta osypka? abo to osypka, abo tam jest ziarno? to ino druch owsa, otręby paniczu! dmuchnąć i fru... pójdzie wszystko..."

Chłop cz. 2 - strona 82
" i tarza się i podnosi i miejsca znaleźć nie może, aż wreszcie w słomę się zakopie i tam już do wieczora, jak bak, czy wąż, czy gad jaki trawi, a w brzuchu mu wciąż, duł duł duł... a w pysku huuu... uuu... i tak idzie przez kilka godzin muzyka. — To filozof, arystokrata panie,..."

Chłop cz. 2 - strona 83
" i pędzimy co koń wyskoczy. Charty płyną, konie sadzą, a lis kitą, już tu, już tu... on tu, kita tam, kita tu, on tam. Hedźgoha! wtem nieszczęście! widzę... Kusy się podbił i na trzech nogach po zagonach zmarzniętych podryga... dobiega Szelma i nuż obroty lisowi, ale lis stary i..."

Chłop cz. 2 - strona 84
" gryzą się i próbuje... bo jeszcze ma pięć kroków, pięć kroków do lasu. Zeskakuję z konia, a Filozof chrup... chrup... i po lisie. Podchodzę, lis leży na prawo... a Filozof siedzi sobie na lewo i za pozwoleniem... najspokojniej sobie.... — Co Zaparcie? — Najspokojniej sobie..."

Chłop cz. 2 - strona 85
" Pstrokaty chart z łbem spuszczonym, ogonem pod siebie, zmierzał do drzwi, wychodzących na ogrodzone podwórze. Popielaty roczny charcik skowyczał przeraźliwie. Zapart był już przy nim. Z ucha psa ciekła krew. Zapart jak lekarz usiadł na ziemi i wśród ciągle powtarzającego Się jęku..."

Chłop cz. 2 - strona 86
" Jak żyd przechodził, a głową skinął, to szedł dalej psubrat, jeżeli zaś nie, to uchylałem drzwi od psiarni i cicho do Suchejmordy — hejże żyda! — Nie trzeba było dwa razy powtarzać. Charcica jak wiatr pognała za żydem, za nią inne charty, póki drzwi nie przymknąłem, dalej..."

Chłop cz. 2 - strona 87
" mówił pan August, słońce przypieka, konie ino chrapią i rwą się do jazdy. Mieliśmy założyć na Wygnance, gdzie była stara podorywka. Charty jedne na smyczy, drugie na wolności. Wtem psy pomknęły, my za nimi. Go się stało nikt nie wie. Suka "suchamorda" wali pierwsza, coś..."

Chłop cz. 2 - strona 88
" mogąc wstrzymać koni, gnają dalej za koniem pana Augusta, który kota powozi... drudzy ratują panią sędzinę, którą koń przywalił... inni się śmieją i zamięszanie jak w kotle ze śliwkami. Wyłazi z pod konia i z pod pani sędziny pan August potłuczony mocno... wydobywają panią..."

Chłop cz. 2 - strona 89
" namiętności. A łatwo ją było odgadnąć w każdym ruchu, chód jego robił się lżejszym, rumiana twarz dostawała rumieńców, oko nabierało blasku. Zapart w oczach młodniał, lecz mruczał. — Co to dziś polowanie... abo to polowanie? tam te kilka koni i kilku wychuchanych..."

Chłop cz. 2 - strona 90
" dziś... wyjedzie się popołudniu... uszczuje dwa zające i już ten zmęczony, tamtego coś kłuje, ów głodny, a każdego, za pozwoleniem, od siodła coś boli. Co mi to za polowanie? Nie ma panów... nie będzie wnet i chartów! Wyjeżdżaliśmy na polowanie. Zapart jak młodzik siedział..."

Chłop cz. 2 - strona 91
" — Hedźgoha! — ryknął Zapart i puszczał się za psami wolnym galopem. Nie doganiał. — On, jak jaki jenerał, śledził bieg swych psów. Psy dopiero co za zającem pomknęły; a Zapart już wiedział który go weźmie, a który mu da pierwszy obrót, — Kusy weźmie! —..."

Chłop cz. 2 - strona 92
" Wszystko się zmieniło, ale nie Zapart! Niestety! przybyłem wreszcie do Jurowa, w charakterze dziedzica. Nie będąc zapamiętałym amatorem polowania z chartami, pomyślałem o zmniejszeniu psiarni, której utrzymanie będąc coraz kosztowniejszem, stawało się uciążliwem. Udzieliłem swej..."

Chłop cz. 2 - strona 93
" budę skasować... tak coś się stało mojemu, że i niedoje i nie dośpi i cosik ciągle zafrasowany i bardzo., bardzo ntrapiony... Poradźcie co, mój dobry panie, bo mi stary zmarnieje, lub się obwiesi na gałęzi, jak jaki heretyk... Poradźcie co, mój jasny paniczu, bo aż serce w..."

Chłop cz. 2 - strona 94
" Raz jak zwykle zaszedłem do budy. Zdziwiony, zastałem drzwi jej przymknięte.... charty z ogonami opuszczonymi ku ziemi, smutne chodziły w jej wnętrzu i na podwórku. Otworzyłem. Zapart leżał na tapczanie z dziwnie błogim uśmiechem na swych bladych ustach. Zaparcie! — zawołałem i..."

Chłop cz. 2 - strona 95
" SPIS RZECZY. [według oryginału] Spirtuo z Rozdołów ... str. 1 Głuchy Michał ... str. 39 Babka bez zięcia ... str. 69 Klacz moja "Iskra" ... str. 115 Smolarz ... str. 151 Zapart od chartów ... str. 173 "