www.xolive.pl

Chwile cz. 3
Orzeszkowa Eliza


Chwile cz. 3 - strona 1
" w spokoju kibici, wstrząsanej głębokim płaczem. Nad czyim grobem kobiety tak płakać mogą? Męża? kochanka? syna? Rzuciłem okiem na napis grobowca. Imię i nazwisko kobiece; umarła, mając lat 54. Matka! pomyślałem i nie miałem czasu na domysły dalsze, bo kobieta z piękną..."

Chwile cz. 3 - strona 2
" swego płaczu, spróbowała uśmiechnąć się, potem powstać, ale na jedno i drugie siły jej zabrakło. Podałem jej obie ręce, oparła na nich swoje i powstała, poczem zaprowadziłem ją do wygodnej ławki, naprzeciw grobowca umieszczonej, na której usiedliśmy oboje. Nie mogłem..."

Chwile cz. 3 - strona 3
" — Jaki pan dobry! — Musiałbym być chyba niepospolicie złym, gdybym nie współczuł wielkiemu żalowi pani... Smutnie skinęła ręką. — Już teraz, to nic! Przywykłam. Życie, jak rzeka, toczy się, szumi, a my, jak listki, płyniemy na niem coraz dalej, coraz dalej od tego, co za..."

Chwile cz. 3 - strona 4
" całą, białą od śniegu... Ale po co ja panu to mówię? Co to pana może obchodzie? — Niezmiernie obchodzi. Czy pani nie czuje, że, pomimo pierwszego spotkania, nie jesteśmy dla siebie obcy? — Tak, tak! — potwierdziła; to prawda! To tak rzadko się zdarza... — Co? — Żeby ludzie..."

Chwile cz. 3 - strona 5
" — A nad moją nie dzwoni! — szepnęła. Zaczęła zapytywać mię o moją matkę, o powierzchowność jej, charakter, wiek, w jakim umarła. Odpowiadałem zrazu dlatego tylko, aby jej dogodzić i zwierzeniami odpłacić niejako za zwierzenia, lecz potem, coraz więcej, coraz więcej..."

Chwile cz. 3 - strona 6
" żąda dla niego wszystkiego, choćby niepodobieństwa... — To prawda! A jakie oczy miała matka pana? bo moja szafirowe, tak szafirowe... — Jak pani? — Gdzież tam, daleko piękniejsze i z takim wyrazem... — Źrenice mojej matki były przy końcu życia blade i przygasłe, bo wiele..."

Chwile cz. 3 - strona 7
" wązki otwór ukazywała się przestrzeń blada i pusta. Myślałem o dziwnej grze losu, który dwoje dzieci dalekiej ziemi rzucił na step blady, pusty, aby wśród garści drzew i grobów rozmawiały o swych pomarłych matkach i popełnionych winach. Wkrótce zaczęliśmy mówić o czem innem...."

Chwile cz. 3 - strona 8
" wspomnień. Z za rzek i lasów, z za gór i stepów przylatywały ku nam promienne mary na skrzydłach grających, w sukniach, osypanych sosnowem igliwiem i rosą, w wieńcach z kłosów na głowach. Oczy jej rozbłysły, wargi zaszły gorącym karminem, uśmiechy, jak geniuszki, to figlarne, to..."

Chwile cz. 3 - strona 9
" — Ciemny pogląd na ludzi! — zauważyłem. Z pod długich powiek rzuciła na mnie wejrzenie, w którem, nie po raz pierwszy już, spostrzegłem błysk ironii. — A pan myśli, że to są jasne anioły? — zapytała. I ręką w długiej rękawiczce uczyniła gest lekceważący. — Bóg z..."

Chwile cz. 3 - strona 10
" nów płyną do nieba dymy, w mrozie takie różowe... różowe... ty, mamo, już ich nie zobaczysz... Przyjechałaś tu do mnie, wyrzekłaś się wszystkiego dla mnie i już oczy zamknęłaś na wieki, na wieki... a naszej zimy nie widziałaś, i już nie zobaczysz nigdy!" Tak ja do niej..."

Chwile cz. 3 - strona 11
" zapada, zacząłem mówić: "Kiedy u nas o zmroku na Anioł Pański"... Bo muszę powiedzieć panu, że mama ogromnie lubiła muzykę dzwonów kościelnych i ja także, ale ona więcej jeszcze odemnie, i gdy tu przy mnie zamieszkała, o każdej prawie szarej godzinie, stojąc przy oknie, albo z..."

Chwile cz. 3 - strona 12
" Wstałem, z ukłonem powiedziałem jej swoje imię, nazwisko, czem się w tem mieście trudnię i, znowu siadając przy niej, zcicha rzekłem: — Powiedziała pani kilka razy: "tylko z nią! tylko ja i ona!" A mąż pani? Mówiłem zcicha, czując, że zaczepiam o strunę, która albo mi nie..."

Chwile cz. 3 - strona 13
" rzadko współczują tym, których kochają? Owszem, dopóty kochają, dopóki osoba kochana jest zabawną, ale kiedy przestaje być zabawną — adieu mon plaisir! Serce ci za czem, albo po czem płacze? — to niech nie płacze! Masz wszystko, czego tylko ci potrzeba, i powinnaś być..."

Chwile cz. 3 - strona 14
" Człowiek, jak koło: w którą stronę popchnięte, w tę toczy się, choćby po grudzie, czy po nagim stepie. Ja wczoraj wróciłam z zagranicy, i okrycie to, na które pan tak ironicznie patrzy, kupiłam w Wiedniu. Mąż mój leczył się w Wiesbadenie, poczem zrobiliśmy długą tournee po..."

Chwile cz. 3 - strona 15
" swej muzę melancholii, mogłaby służyć za wzór do jej obrazu. Stojąc tuż za nią, prawie pomimo woli, zwolna i cicho zacząłem: — Kiedy u nas o zmroku... Powolnym ruchem twarz ku mnie obróciła, po ustach jej przewinął się uśmiech, w oczach zaświeciły łzy i głosem, dźwięk..."

Chwile cz. 3 - strona 16
" wydają się nam tak pięknemi dlatego, że są od nas tak dalekie. To nasze dziwne spotkanie było, jak strofa, przybłąkana z pieśni... Niechże więc pozostanie... — Strofą samotną... — dokończyłem. — Samotną i od pospolitych piosenek daleką. Dobranoc panu! Dziękuję — za..."

Chwile cz. 3 - strona 17
" jakieś oczy kobiece, nie słonecznym wprawdzie, ale fosforycznym blaskiem jaśniejące... Obecność kamienia na dnie piersi uczuwałem coraz rzadziej, błąkałem się coraz rzadziej, a potem i zupełnie błąkać się przestałem, do czego przyczyniła się zima ostra, z bardzo silnymi..."

Chwile cz. 3 - strona 18
" dobrze, tem bardziej, że nierzadko zdarzało się i porozmawiać bardzo przyjemnie z jaką ładną i miłą damą, albo z jakim biegłym i wymownym politykiem lub fachowcem. Bywałem zaś na różnych zebraniach takich: wieczorach, rautach, balach, dość często, bo tak wypadało, bo tak..."

Chwile cz. 3 - strona 19
" wego naszyjnika. U szczytu wysoko upiętych włosów ognisto-rudych jaśniał przeczystą bielą wielki kwiat orchidei, drugi taki sam tkwił u płomiennego stanika. Sama wyglądała na orchideę delikatną a przepyszną, wysmukłym kielichem dobywającą się z ogni złotych i tęczowych...."

Chwile cz. 3 - strona 20
" wiła się wybornie. Kilku młodych mężczyzn otaczało ją rozgadanem, roześmianem i widocznie uwielbiającem kołem. Byli to zapewne kandydaci do tańca, kolei swej oczekujący, a tymczasem z wlepionemi w nią oczyma bawiący ją na wyścigi rozmową, która pobudzała ją do śmiechu...."

Chwile cz. 3 - strona 21
" Oryginalnie też ubrana. Ale ona zawsze coś oryginalnego wymyślić musi. Bardzo wesoła i oryginalna! Zapytałem o nazwisko. Wymienił je i dodał: — To żona pańskiego rodaka, a naszego Cycerona. Czy słyszałeś pan jego oskarżające mowy? Co za krasomówstwo! A jaka logika, argumentacya..."

Chwile cz. 3 - strona 22
" model do muzy tańca. Ta muza tańca i tamta muza melancholii! Przytem te włosy ogniste, ta cera śnieżnej orchidei... Jednak, gdy po ukończeniu tańca usiadła i znowu roztoczyła dokoła twarzy ognistą mgiełkę swojego wachlarza, przypomniałem znajomemu memu daną mi obietnicę. —..."

Chwile cz. 3 - strona 23
" Zaśmiała się szczerze, srebrnie. — Jak się pan dziwnie o to pyta! Tak jakoś impetycznie i razem uroczyście! Może pan jest spirytystą i przypomina sobie spotkanie się nasze w istnieniach poprzedzających? Śmiała się szczerze i — ślicznie, ale ten głos, ten głos, którym..."

Chwile cz. 3 - strona 24
" — Wcale nie... bardzo... podobieństwo to, jak fata morgana, zjawia się i znika... — A pan ma wielką chęć pochwycić je i utrwalić? — Wielką, ale to niepodobna... — Bardzo żałuję. Gdzież były te pola Elizejskie, na których pan spotkał moje drugie ja? Stało się ze mną w..."

Chwile cz. 3 - strona 25
" gorliwość moja w grze neoficka, więc wielka, bawiłem się wyśmienicie, o pani Celinie przez dobre parę godzin ani razu nie pomyślałem. Po paru godzinach jednak traf przywiódł mię znowu do sali, w której tańczono. Atmosfera balowa rozgrzała się i roziskrzyła; muzyka zdawała się..."

Chwile cz. 3 - strona 26
" tunku kobiet, który i na tym balu także miał sporo przedstawicielek. Piękniejsza tylko od wielu, była jedną z wielu, kokietka hołdów niesyta, z płynącą na dnie lawą wzruszeń erotycznych. Jak mogłem choć na chwilę przypuszczać?... Wtem ujrzałem tego znajomego mego, który mię..."

Chwile cz. 3 - strona 27
" — Na balu... — Czyż tylko na balu? Zawsze! — zawołała i w tej samej chwili wstała, aby z kłaniającym się przed nią tancerzem stanąć w kole jakiegoś formującego się tańca. Ostatni wykrzyk jej wprawił mię w zamyślenie. Dobrze bawić się, to wszystko, czego potrzeba nietylko..."

Chwile cz. 3 - strona 28
" dźwięk jej głosu, po głowie, wśród słów i zdań całkowicie innego sensu i innej natury, przelatywały mi słowa: "Gonisz szczęście przez lasy, przez góry, a ono od ciebie za dziesiątą granicę"... Albo jeszcze: "Człowiek jak koło: w którą stronę popchnięty, w tę toczy się,..."

Chwile cz. 3 - strona 29
" ale zimny. Szpeciła go zaś suchość twarzy i przykra połyskliwość policzków, zbyt starannie wygolonych, a zdobiła wzamian niezmierna elegancya ubrania i ogromna poprawność układu. Na tem tle nieco chłodnem znajdowały się obficie rozrzucone kwiaty uśmiechów grzecznych, skinień..."

Chwile cz. 3 - strona 30
" z wieścią i wezwaniem przybiegł, w drodze objaśniał: — Uparła się sama prowadzić kotyliona... i prowadziła, no! aż wszyscy dech tracili; ale najlepsze to już na koniec wymyśliła. Oho, filutka! Pewno z gospodarzem w zmowie, bo skądźeby odrazu tyle czepków? Czapki i kapelusze to..."

Chwile cz. 3 - strona 31
" soby najrozmaitsze manewrując laskami i parasolami. Kilka parasolów było rozpiętych w całej szerokości, jak od ulewnego deszczu; kilkadziesiąt wachlarzy, wśród przedziwnych wykrzywiali głów i postaci, poruszało się przed wąsatemi twarzami, ujętemi w ramy czepków. Wszystko to..."

Chwile cz. 3 - strona 32
" nuty, takty wskakiwały na takty, a w wieńcu tańczących, par pojedyńczych rozróżnić było już niepodobna; zlał się on w jedną masę wirującą, kotłującą, migocącą ubiorami najdziwaczniejszymi, twarzami, zalanemi szkarłatem i potem. Laski sterczały na wszystkie strony, peleryny..."

Chwile cz. 3 - strona 33
" Celina, której ognista suknia była punktem przyciągającym wszystkie oczy. Białość twarzy jej zniknęła pod falą krwi, która od brzegów wykrzywionego na czole cylindra rozlewała się aż na szyję, dokoła której brylanty, miotane oddechem przyśpieszonym, wydawały się wężem,..."

Chwile cz. 3 - strona 34
" się wązkiemi wargami, a w oczach, osłoniętych szkłami okularów, miał blask i wyraz zadowolonej dumy. Co do mnie, to czułem się przeciwnie w humorze wprost fatalnym. Jakże mogłem choć na chwilę przypuszczać, że ta i tamta... Nazywałem siebie w myśli idyotą i doświadczałem..."

Chwile cz. 3 - strona 35
" zdrościcie jej wszystkie! Na rudo jest jeszcze piękniejszą, niż na czarno. Jakby mina podemną wybuchnęła, tak porwałem się z miejsca i, o wszystkich względach zapominając, w połowie frazes wypowiadany przerywając, zacząłem zbiegać z marmurowych schodów. Wrzała we mnie jakaś..."

Chwile cz. 3 - strona 36
" nad którymi po zimowym błękicie nieba przepływały obłoki, zaróżowione od wschodzącego kędyś słońca. Przez chwilę patrzałem na nią, poczem z tem samem wciąż uczuciem głuchego i bolącego gniewu zbliżywszy się, tuż za nią stanąłem. Była tak zapatrzona w górę i..."

Chwile cz. 3 - strona 37
"   MOMENT "

Chwile cz. 3 - strona 38
"   Janowi hr. Jundziłłowi ze stowami szacunku i przyjaźni przesyła Autorka.   "

Chwile cz. 3 - strona 39
" Słońce letnie zachodziło; pole, powietrze, niebo, były zupełnie ciche. Cicho od zorzy wieczornej odrywały się i po błękitnem sklepieniu płynęły obłoki złotawe i różane; cicho na wzgórzystem polu kwitły, wśród brunatnych owsów, łubiny ogniste i gryki śnieżnie białe;..."

Chwile cz. 3 - strona 40
" Jednak, na polu, biała wśród zbóż brunatnych i żółtych, wiła się między wzgórzami droga, prowadząca... dokąd ? Trudno byłoby zgadnąć, bo mogło się zdawać, że ku jakiemuś chyba skrajowi świata, na którym kończy się życie ludzkie. Ale życie ludzkie buduje sobie często..."

Chwile cz. 3 - strona 41
" trzu i kominami nagimi przypominając kości, ogołocone z ciała. Ludzi mało; kiedy niekiedy zaledwie przechodzień, twardą ścieżką przesuwający się pod plotami i znikający w cuchnącem podwórku. Trochę psów chudych i smutnych, które leżą u podwalin domów, albo wałęsają się..."

Chwile cz. 3 - strona 42
" tamte. Z za szyb drobnych uśmiechają się one barwami kwitnących pelargonii, a z za płotów jaskrawemi twarzami malw i georginii. Tu gęściej rosną drzewa, częściej na podwórkach gwarzą głosy ludzkie, psy są żwawsze i mniej wychudłe, lecz w jednem miejscu dzieje się coś ponurego...."

Chwile cz. 3 - strona 43
" z izb, z wozów podróżnych, z pudeł kupieckich, z rąk przechodniów tu wyrzucane. Nietylko tu, bo zaścielały chropowatą powierzchnię rynku wszędzie, kędy tylko na drodze nie stawały im kałuże. Bo nadaremnie upalny lipiec, przechodząc świat, wysuszał wszystkie wody: te nie..."

Chwile cz. 3 - strona 44
" ogrodzeniem, nad którem odwieczne lipy rozwieszały gałęzie szerokie i silne. Tu panowała czystość niepokalana, rozlewał się spokój taki, jak na przestronnych polach, łagodnie szemrały liście lip, od ziemi biły wonie ziół, kwitnących w trawach. Tam zaś, gdzie rozstępowały się..."

Chwile cz. 3 - strona 45
" Dzwon kościelny umilkł, natomiast, w oddaleniu, dało się słyszeć inne dzwonienie. Przybywało z pól szerokich i wpadało we wrzawę rynku, zrazu tak niewyraźne, że można je było wziąć za jęk przestrzeni lub za coś takiego, co z przestrzeni nadlatywało jęcząc. Potem stawało..."

Chwile cz. 3 - strona 46
" wielkie oczy z różową u powiek obwódką zdawały się patrzeć nie widząc, pod zsuniętemi brwiami ponure i przygasłe. Bardzo powoli wstępowała na kilka schodów ganku, zlekka szeleszcząc miękką suknią, za którą z przykrym chrzęstem zaczęły się ciągnąć uschłe słomy i..."

Chwile cz. 3 - strona 47
" szelestem skrobiąc grubą podłogę, podnosiła kurzawę coraz gęstszą, krztuszącą, ludzie wyglądali śród niej, jak niewyraźne widma. Jedno z tych widm, ze słodkim uśmiechem w głosie, przemówiło: — Niech jasna pani posiedzi sobie na ganku, nim pokój wymiotą. Pogoda taka..."

Chwile cz. 3 - strona 48
" Ruchla, stojąca w drzwiach otwartych, powtórzyła: — Aj! Biała, szczupła, bardzo zgrabna ręka nieznajomej, podnosząc się ku włosom, jak zielonym płomykiem błysnęła szmaragdem pierścionka. — Może pani potrzebuje czego? — z najsłodszym w świecie uśmiechem zapytała Ruchla...."

Chwile cz. 3 - strona 49
" sypał się po czole i plecach deszcz blado-złotych włosów. Drzwi zamknęły się z cicha za Gitlą, opuszczającą pokój. W sieni Mendel Szapir zatrzymywał przechodzącego lokaja zapytaniem: — Kto ona taka? Lokaj wymówił nazwisko, na którego dźwięk kilka stolic świata..."

Chwile cz. 3 - strona 50
" — Ruchla! Sza! Niechaj cicho będzie w domu. To wielka pani! Może ona teraz śpi! Nie spała. Jasne włosy, które falą rozlały się jej po plecach, zgrabnemi rękoma zgarnęła i zwinęła z tyłu czaszki niedbale, pośpiesznie, byle jak! byle jak! Potem stanęła u okna, rozwarła je na..."

Chwile cz. 3 - strona 51
" nie kanapie. Jakiemikolwiek były jej uczucia, nad wszystkiemi teraz zapanowało znużenie ciężkie, takie, jakie bywa tylko po wielkich chorobach ciała i w czasie wielkich chorób duszy. Tylko że w wypadkach pierwszych oczy chłoną chciwie i z rozkoszą widoki świata, a w drugich..."

Chwile cz. 3 - strona 52
" Wschodzącego na niebo księżyca nikt w zajezdnym domu Mendla Szapira nie spostrzega!. Zwinny, nerwowy Mendel nie miał ani sekundy czasu na czynienie poetycznych albo astronomicznych spostrzeżeń, bo zobaczył przejeżdżającą przez rynek bryczkę znajomego szlachcica, do którego miał..."

Chwile cz. 3 - strona 53
" sprawcą nieszczęścia: jedno z dzieci, czy Gitla? Dzieci wypierały się, więc najpewniej Gitla, ta niezgrabna, głupia dziewka, która zawsze musi w domu szkodę jakąś zrządzić. Pomimo przestrogi Mendla, aby w domu było cicho, Ruchla głośno łajała i dzieci, każde z osobna, i..."

Chwile cz. 3 - strona 54
" U Chaima Cyglera i żony jego Malki było daleko ciszej, niż w domostwie Mendla i Ruchli, niemniej tam także nikt ani myślał o patrzeniu w górę. Owszem, w izbie pełnej większych, mniejszych i zupełnie małych łóżeczek dziecięcych, z za których można było jeszcze spostrzedz w..."

Chwile cz. 3 - strona 55
" — Niech będzie, jak powiedziałeś. To co za tydzień... — Do sądu podam, a potem dom jej wezmę... — Co to za dom! Chata! — Niech sobie będzie chata! Ja ją komukolwiek z zyskiem odprzedam. Już dawno byłbym to zrobił, żebym nie oglądał się na jej biedę... Małka z..."

Chwile cz. 3 - strona 56
" odrywał i czynił nią w powietrzu znak groźby, poczem znowu z ciężkością kamienia opadała mu na kolana. Cerę miał w mgle srebrzystej tak szarą, jak kamienie przydrożne, a pospolite rysy tak zaostrzone, jakby je w taki śpiczasty sposób ociosało dłuto jakieś gwałtowne i razem..."

Chwile cz. 3 - strona 57
" jechał do chorego, więc poszedł i mnie samej powiedział: "Bieda z nim! Jeżeli nie zapłacze i nie pomodli się, może zwaryować!" Ten, o którym kobiety szeptały, siedział ciągle, jak kamień, czasem tylko pięścią ściśniętą komuś lub czemuś w powietrzu grożąc. Nie patrzał na..."

Chwile cz. 3 - strona 58
" własne? Bezwładne nogi bolą ją często, lecz jeszcze częściej samotne i zawiedzione serce. Po całych dniach i nocach leży tak sama jedna, czasem głodna, wspominając i tęskniąc, myśląc: — Czy ludzi dobrych niema na świecie? Czy Boga niema w niebie? Raz noc jakaś, straszniejsza..."

Chwile cz. 3 - strona 59
" I od słowa do słowa wszczyna się hałas ot taki, jak w tej chwili. Boże! jak krzyczą i jakiemi słowami obelżywemi wzajem na siebie, jak gradem brudnym, sypią! I słuchać tego trzeba, uciec nie można! W głowie, która coraz ciężej zagłębiała się w poduszkę, przewinęło się..."

Chwile cz. 3 - strona 60
" mię. Czasem postękiwało z cicha lub niżej jeszcze głowę pochylało ku rękawowi koszuli, którym ocierało z twarzy pot, czy łzy. Owad mizerny, ciągnący ku gniazdu ciężar od niego samego większy, malutki Abel, na którego jakiś Kain ciężar ten zwalił — symbol ludzkości,..."

Chwile cz. 3 - strona 61
" tem coraz wyraźniejszy. Ktoś tam jedzie tą drogą przez pola biegnącą, którą ona tu przybyła, ale co ją to wszystko na świecie i obchodzić może ? Wtem, ostrzem sztyletu serca jej dotknęła najniespodziewańsza dla niej z myśli: — Może to on... Ostatnie słowo myśli utonęło w..."

Chwile cz. 3 - strona 62
" Był to okrzyk nadziei, który ironia zdławiła pytaniem: — Więc cóż? Alboż to raj wybranych? Upamiętaj się! To dom zajezdny! Nie! Nie! Czyjeś kroki w sieniach... i głos! Czyj? Boże! To jego głos! Jej imię wymawia! O nią zapytuje! Cud stał się. Krawędź stołu ściskając mocno..."

Chwile cz. 3 - strona 63
" świata, bo na sam koniec jego, zdaje się, że już przybyłem. Lecz bagaż, który przywożę ze sobą, pełen jest gniewu, kłótni, wyrzutów... O gniewie i kłótni mówiąc, ruchem wytwornym wziął jej rękę i do ust przycisnął. W nizkiem pochyleniu się pięknej głowy była cześć,..."

Chwile cz. 3 - strona 64
" — A pan z tak wysoka... ja zaś ze stada ptaków, których śpiewu wszyscy słuchają chętnie, lecz z którymi w parze nikt długo lecieć nie chce, może dlatego, że lot ich zbyt górny... — Milczałem, myśląc: nie jestem godny! W pokorze mojej była duma. — A ja myślałam: nie..."

Chwile cz. 3 - strona 65
" raz głębiej wrzynającą się w serce, i zerwę ją... puszczę się na poszukiwanie Lety i zapomnę!... Czasu wiele upłynęło... nic nie zerwałem, nie zapomniałem, wróciłem i to miejsce, na którem pozostało wszystko, co mi być może ukochane, pożądane, znalazłem puste! Odjechała!..."

Chwile cz. 3 - strona 66
" miłe światu, tak śliczne, słynne, a nadewszystko takie dobre... dobre!... Ręce jej pocałunkami osypywał, a potem, rozglądając się dokoła, wesoło zawołał: — Ależ ten zakąt nie jest wcale brzydkim! Przeciwnie! Jest to miejsce wprost zaczarowane! Przyozdabianiem go trudnią się..."

Chwile cz. 3 - strona 67
" co wydawało się zerwanem, i radość na spółkę z księżycem otoczyła go czarami zdobytego raju. Z nią jednak było inaczej. Silniej ścięta lodem życia, nie tak łatwo tajała w cieple wschodzącego słońca; cierpienie silniejsze wrosło w nią głębiej i pierwsza minuta szczęścia..."

Chwile cz. 3 - strona 68
" kiem miłem: z nim się tem podzielę! o każdej myśli: jemu ją powierzę! o każdej pieśni: jemu ją zaśpiewam! że... gdy mi pana zabrakło, już nie wiedziałam, co mam czynić z ziemią i niebem, z samą sobą, ze swojem sercem, ze swoją myślą i pieśnią... Ach, niedobry! dlaczegóż..."

Chwile cz. 3 - strona 69
" pustyni! Co czynić? Umrzeć? Ty wiesz! ja wierzę w Boga, który dat życie, a po co? spierać się z Nim nie wolno? I mam matkę... siostry... szczególniej matkę... Więc żyć? Dobrze; ale tylko tam, gdzie wolno milczeć najwięcej, nie uśmiechać się wcale i życia widzieć najmniej...."

Chwile cz. 3 - strona 70
" nioną? Nigdy, nigdy już nie zniknę, aby kwiat mój nie wiądł. Tak dawno nie widziałem cię i nie słyszałem twego śpiewu. Twój śpiew, to skrzydła, na których wzbijałem się nad samego siebie, zdrój czysty, w którym serce stawało mi się lepszem i dusza zdrowszą. Może cokolwiek..."

Chwile cz. 3 - strona 71
" Były w nim światła księżycowe, woń rezedy, źdźbła słomy, błyszczące u progu, jak sztabki srebra i złota, w rozbitym kloszu ognisko iskier i wskrzeszane przez jego migotliwe błyski kwiaty papierowe, — ale człowieka żadnego nie było. Spała i śniła... A rzeczywistością..."

Chwile cz. 3 - strona 72
" to, o czem myślała, że umarło. Wstała i z opuszczonemi na suknię rękoma, jak lunatyczka szła ku jaśniejącej za oknem tarczy księżycowej. Po co Bóg, w życiu odbierając na zawsze, we śnie zwraca na chwilę to, co najmilsze ? Może po to, aby miecz wyostrzony przez złudę, bódł..."

Chwile cz. 3 - strona 73
" Na ziemi, na nizkim jej padole, Ruchla, która, biegając po izbie, prowadziła z mężem zawziętą kłótnię, stanęła i zaszeptała: — Co to jest? A Mendel Szapir, który w czapce przekrzywionej na głowie gotował się do przeskoczenia progu izby, stanął także i powtórzył: — Co to..."

Chwile cz. 3 - strona 74
" teraz stał jak skamieniały, słuchając śpiewu i patrząc w górę. Wtedy także, w domostwie innem, poważny Chaim Cygler i żona jego, Małka, podnieśli głowy z nad wielkiej księgi rachunkowej, a że byli małżeństwem zgodnem, jednomyślnie wymówili: — Ktoś bardzo pięknie śpiewa!..."

Chwile cz. 3 - strona 75
" Lecz w łzach i tonach tajało może serce, zawzięcie dotąd ścinane ciężkim bólem, bo gdy śpiew rozległ się znowu, z głosu śpiewaczki zniknął tragizm ponury, a zastąpiła go szeroka pieśń liry, bogatej w giętkie struny i bezbrzeżnie smutnej. Z twarzą oblaną Izami, które..."

Chwile cz. 3 - strona 76
" mi domostw. W srebrzystej jasności księżyca wyglądały one, jak wieniec oczu mrugających, spłakanych, uważnych. Zdawały się uważnie słuchać pieśni i coraz więcej zczerwieniać się od tych łez, których była pełną. Uważnie też słuchały postacie coraz tłumniej..."

Chwile cz. 3 - strona 77
" Jedna zauważyła: — To przez to śpiewanie! Takie śpiewanie, to królowanie; wszystko, co chce, dokazuje z ludźmi. Oto szczęśliwa ta, co niem władnie! W ciasnej izdebce, na barłogu, goryczą zalane wargi paralityczki szeptały także: — Szczęśliwa! Znając nieco świat szeroki,..."

Chwile cz. 3 - strona 78
" niosła wzrok ku górze i spostrzegła krzyż. Długo milczała, myślała; wzrok jej wzbijał się wyżej, coraz wyżej, nad szczyt krzyża, nad wieżą kościelną, aż ku najwyższemu punktowi przestworza, ku temu, na którym przed wzrokiem ludzkim zapada granica widzenia. Tam, ku nieznanemu..."

Chwile cz. 3 - strona 79
" potężniejsze jeszcze, niż przedtem, wołanie z ziemi do nieba o ukojenie ran, o przebaczenie win, o światłość dla ciemności, o nadzieję dla rozpaczy, o ratunek dla ginących, o obronę dla tratowanych, o moc życia i śpiewania dla tych, których usta nużą się od słów, bolą od..."

Chwile cz. 3 - strona 80
" i z czarną kosą w splecionych u piersi rękach, z rajską słodyczą w ogromnych oczach, z uśmiechem zachwycenia, rozwierającym koralowe wargi, wyglądała jak zaczarowany w słodką postać dziewczęcia duch modlitwy i ekstazy. Od tej słuchaczki śpiewaczka wzrok oderwała i potoczyła nim..."

Chwile cz. 3 - strona 81
" chniałym płotem z kromką czarnego chleba przy wybladłych ustach. Od kilku minut już nie jadło chleba, choć było głodne. Dziwiło się, nie wiedząc samo, czemu się dziwi. Tak jasno na świecie, ktościś tak głośno śpiewa, a wysoko nad dachami sąsiadów widać krzyż, błyszczący..."

Chwile cz. 3 - strona 82
"   Z ROŻNYCH DRÓG "

Chwile cz. 3 - strona 83
" Wiele już lat upłynęło, odkąd siostra Klara zamknęła życie w dwu wyrazach: modlitwa i miłosierdzie, do szczętu wyrzuciła z siebie pojęcia: ja i szczęście, a zastąpiła je innemi: Bóg i poświęcenie. Wiele lat upłynęło, odkąd z niwy życia nie zrywała kwiatów innych, jak te..."

Chwile cz. 3 - strona 84
" kie miasto kipiało dokoła ruchem i gwarem pogodnej godziny przedwieczornej. W turkocie kół niezliczonych, w migotaniu ubiorów różnobarwnych, oczu błyszczących, ust śmiejących się i rozgadanych, siostra Klara szła krokiem cichym, prędkim, z sercem ściśniętem i strwożonem, z..."

Chwile cz. 3 - strona 85
" czemu nie winna, taka mała, śliczna, opuszczona... Widziałaś ją wczoraj! Prawda, że anioł? Robak maleńki, po którym wszyscy deptać będą... Ale ty, siostro, nic nie wiesz. Nie możesz zrozumieć, czego chcę od ciebie... od niego! Nachyl się, posłuchaj, abyś wiedziała, jak Pan..."

Chwile cz. 3 - strona 86
" pełna oddechów buchających żarem i spojrzeli zalanych łzami. — Pójdź do niego! proś! służebnicą Chrystusa jesteś, Chrystus rozkazał ratować ginących... powiedz mu, że Chrystus rozkazał przebaczać... że jawnogrzesznicy przebaczył... że dzieci lubił... Niech zlituje się..."

Chwile cz. 3 - strona 87
" snych siłach, podźwignąć krzyż obowiązku i miłosierdzia. Bo był to krzyż. Na myśl, czyj próg przestąpi, do kogo mówić będzie, ogarniały ją trwoga, zawstydzenie, nadewszystko zaś odraza, z którą walczyła nadaremnie, zwalczyć jej nie mogąc. Wiedziała, że nikogo sądzić..."

Chwile cz. 3 - strona 88
" twa i sławy, a uciechami, któremi świat karmi zmysły i próżność ulubieńców swoich i losu. Słyszała, że żyje w zbytku, otoczony tem pięknem, które pieści zmysły i prowadzi do 'ubóstwienia materyi i jej tworów. Wieczne obieganie koła interesów doczesnych, wieczne schlebianie..."

Chwile cz. 3 - strona 89
" laby już nawet przemówić językiem tego świata, do którego on należy, ale — nie potrafi, zapomniała go i nie jest pewna, czy godzi się surową myśl bożą o miłosierdziu owijać w ponętnie haftowane woale światowe? Jakże więc zdołają zrozumieć się nawzajem i u gorejącego..."

Chwile cz. 3 - strona 90
" nie ustrzegł? Może nawet pychą i niewiarą swoją zatruł jej duszę, przykładem pogoni za uciechami światowemi popchnął ją na manowce! Gdybyż tę winę swoją chciał zrozumieć i uznać! Przebaczyłby może umierającej i spełnił jej prośbę. Lecz zaledwie podobna przypuszczać,..."

Chwile cz. 3 - strona 91
" świeckim, świecznikiem wieloramiennym. U ściany szafa także gdańska, ciężka, a leciuchną koronką rzeźby okryta, przepyszna. Od ciemnych ścian odbijają przytwierdzone do nich stare fajanse, Delfty, pochodzące z Holandyi, z malowidłem, które en grisaille przedstawia fantastyczne..."

Chwile cz. 3 - strona 92
" śli pracownią, usiadłszy na sprzęcie, najbliżej drzwi stojącym, oczekując na rozmowę, którą sam na sam z właścicielem tego mieszkania stoczyć musi, rozgląda się dokoła, myśli i czuje niejasne zdziwienie. Wcale inaczej miejsce to wyobrażała sobie. Nie myślała o niem wiele,..."

Chwile cz. 3 - strona 93
" wieństw. Jak nuty muzyczne dla ucha, linie wybornie dobrane zlewają się dla oka w akord zgodny, trochę surowy, lecz przez to głęboki. Siostra Klara nie zdaje sobie jasnej sprawy z tego, czego doświadcza, ale jest to wrażenie miary i harmonii. Długa chwila przeminęła, zanim przez myśl..."

Chwile cz. 3 - strona 94
" kontrastu pogłębiając jeszcze panującą tu ciszę. Wzamian miesza się z nią odgłos rozmowy, prowadzonej za paru zamkniętemi drzwiami przez kilka głosów męskich. Z brzmienia tych głosów odgadnąć można, że jest to narada, w której zdania krzyżują się i czasem ze sobą walczą...."

Chwile cz. 3 - strona 95
" tach szmer czytającego głosu milknie, natomiast kilka głosów razem wymawia: — Brawo! brawo! To prawda! prawda! Ktoś tam, za ścianami, święci tryumf podbicia dla myśli swej kilku umysłów innych. W zielonym półcieniu gabinetu rozlewa się liliowy uśmiech leśnego kwiatu, stary..."

Chwile cz. 3 - strona 96
" W przedpokoju rozmawiają jeszcze, a siostra Klara tymczasem przez drzwi, które po przejściu ich zostały otwarte, spogląda w głąb salonu, z którego znowu dobywa się tchnienie dla niej niespodziewane. W głębi salonu ściany okrywają ramy duże i mniejsze, napełnione malowanemi..."

Chwile cz. 3 - strona 97
" odkąd zaczęła rozróżniać przedmioty przez światło to oblewane, przypomina on jej oczy ojcowskie, które często na niego patrzały, i ramiona matki także, które ją często ku niemu podnosiły. Możeż to być, aby tu, w tem mieszkaniu, wpadła w nią iskra uczuć tak jej własnych,..."

Chwile cz. 3 - strona 98
" sobie: zadowolony z siebie i ze świata, pochłonięty sprawami świata, od stóp do głowy okryty piętnem światowej wytworności i pewności siebie. Wzrost miał średni, czoło jak u młodzieńca, gładkie i raźnie podniesione w górę, w ciemnych oczach blask silny i przenikliwy, na ustach..."

Chwile cz. 3 - strona 99
" zwrócił się ku gościowi i uprzejmym gestem ręki wskazał jeden z dwu fotelów, tuż przy biurku naprzeciw siebie umieszczonych. Ta ręka biała, z gestem wykwintnym, znowu przypomniała siostrze Klarze te prawie trupie ręce, na które tej nocy tak długo patrzała. Niech Bóg ją wesprze!..."

Chwile cz. 3 - strona 100
" gromiących w imię Chrystusa. Lecz ani przewidywała, ani spodziewała się tego właśnie, co zaszło. Możnaby mniemać, że słowa przez nią wyrzeczone były dla Zanimirskiego tym gromem, który w pobliżu człowieka padając, nie zabija go, lecz odejmuje mu słuch i mowę. Wyglądał jak..."