www.xolive.pl

Chwile cz. 2
Orzeszkowa Eliza


Chwile cz. 2 - strona 1
" na obiad, pewno ciocię zaniepokoiłam! Głodna jestem okropnie! Wcale nie wiedziałam, która godzina i dopiero, jak usłyszałam zegar bijący na tym starym kościele... — Zawsze przecież masz przy sobie zegarek... — Nie patrzałam, nie pamiętałam... Dopiero teraz czuję, że mi się..."

Chwile cz. 2 - strona 2
" — Wyjechała! Niema jej tu teraz. A tak marzyłam, że się z nią zobaczę... — Wyjechała? Kto ci to powiedział? Spotkałam ją wczoraj w ogrodzie. Znam ją dobrze z widzienia... — Wczoraj? Czy podobna? — Tak, tak. Jest w mieście najpewniej. Myślę jednak, że teraz pewinnabyś..."

Chwile cz. 2 - strona 3
" jakoś nie może. Tylko, nie może również przystać na to, aby obrazić i zranić kobietę, dla której nietylko ma przyjaźń serdeczną, ale nawet cześć. Bo oprócz przyjaźni, ma ona uczucie czci dla tej kobiety, która wiele przetrwać i przewalczyć musiała, zanim swoją iskrę..."

Chwile cz. 2 - strona 4
" Dni majowe długie. Od spóźnionego obiadu jeszcze godzina czasu do zachodu słońca.   * * * Na godzinę przed zachodem słońca wyskoczyła z dorożki, wbiegła na schody dużego domu, zadzwoniła do drzwi, i gdy się otworzyły, weszła do ładnej bawialni artystki. Tu zawahała się,..."

Chwile cz. 2 - strona 5
" tów nielicznych, lekkich, kobieta wysoka i w szczupłości swej bardzo zgrabna, ze śmiałą gęstwiną ciemnych pierścieni włosów nad oczyma chmurnie błyszczącemi pośród zmiętej nieco cery, szybko postąpiła ku wchodzącej i objąwszy ją ramionami, w milczeniu złożyła dwa..."

Chwile cz. 2 - strona 6
" rych oczy jej nieraz napawały się pięknem; pomimowolna też glorya talentu i sławy zdawała się unosić nad śmiałą gęstwiną ciemnych pierścieni jej włosów. Czoło, po którem myśl skupiająca się nad zadaniami życia i sztuki przeciągnęła cienką brózdę, jak nitkę z ciemnego..."

Chwile cz. 2 - strona 7
" Przy tych słowach z chmury, zalegającej głębię jej źrenic, wystrzelił promień jasny i gorący. Przeobraziła się; stanęła cała w łunie radości. Od kilku miesięcy jesteśmy zaręczeni. Tej zimy poznaliśmy się z sobą i w kilka dni potem już wiedziałam, że się stanie. Oboje..."

Chwile cz. 2 - strona 8
" Janina stała przed nią zaniepokojona. — Nie! to nie draperya temu wiana! Jesteś blada i zmieniona... — Jestem trochę chora. Przyjechałam tu właśnie dlatego... aby lekarzy... Nie zważaj na to! Już przechodzi... przeszło... Sięgnęła do pudełka z cukierkami, stojącego tuż obok..."

Chwile cz. 2 - strona 9
" walk... Z chłodem i głodem ciała i duszy, z twardością serc ludzkich, ze srogością sądów ludzkich, ze zwątpieniami o zdolnościach własnych, z omdleniami własnego ducha walczyłam, zanim zdołałam światło, które było we mnie, rozniecić nieco silnie, nieco trwale... — Tak...."

Chwile cz. 2 - strona 10
" wiącą, ciągle pod mglistą zasłoną kamiennie zadumane. — Ufasz mu bardzo, Janiu? — O, więcej, niż sumieniu własnemu, niż rozumowi własnemu, niż całej samej sobie. Po raz pierwszy w życiu ufam tak bez granic czyjejś prawości i miłości. Usta, z których koralowego kielicha..."

Chwile cz. 2 - strona 11
" skie, on niósł do którejś wielkiej gazety rękopis, ale zapomnieliśmy o tem i z ulicy w ulicę szliśmy, nie wiedząc dokąd idziemy, aż znaleźliśmy się w dzielnicy miasta, której jeszcze nie znałam, a którą on znał dobrze... Cecylia przerwała. — Może w tej, gdzie są takie..."

Chwile cz. 2 - strona 12
" — Bywają czasem na świecie cudne sny! I wzniosła na towarzyszkę oczy, z których patrzała wielka — litość. — Takie masz w tej chwili dobre, rozrzewnione oczy! Kochane oczy, które jeszcze takiego snu nie miały, lecz mieć go będą, wkrótce. Moje oczy długo patrzyły w same..."

Chwile cz. 2 - strona 13
" zabić co? Ciało jej? duszę? talent? wszystko jedno — zawsze coś zabić? — Cicho! ccccicho! Głosem cichym, ale bez żadnego drgnienia, zapytała: — Czy pan Bohdan nie mówił ci nic o Liliowej? — Nie; jakimżeby sposobem? po co ? skoro tem nie był... Tak. Ciężko mu było mówić z..."

Chwile cz. 2 - strona 14
" cicho, jakby była cieniem. Nic dziwnego, że szła powoli, bo pod małym kapeluszem z fiołków niosła w głowie pierwszą zagadkę, którą do rozwiązania dało jej życie. Usiłując ją rozwiązać, świeciła w zmierzchu twarzą, jak białym opłatkiem. Wtem, od dołu, rozlegać się..."

Chwile cz. 2 - strona 15
"   CO MÓWIŁ STARY KLON? "

Chwile cz. 2 - strona 16
" Czy ludzie tylko posiadają mowę? Gdzie tam! Wszystko, co żyję na niebie i ziemi, mówi; nietylko co żyje, bo nawet kamień u brzegu rzeki, albo kurzawa, unosząca się nad drogą, posiadają wyrazy, w które wsłuchiwać się warto. Trzeba wprawdzie mieć uszy tak urządzone aby tę..."

Chwile cz. 2 - strona 17
" trafiali mnie do przekonania, aniżeli tacy, którzy, wskutek niesłychanego naprężenia sił cielesnych i duchowych, przez parę godzin wyprowadzają z ziarna całą roślinę fasoli z łodygą, liśćmi i kwiatem. Ciekawym, po co to czynią? Czy fasolą swoją tak świat nakarmią, że ród..."

Chwile cz. 2 - strona 18
" siedzieć zawsze w sposób wygodny. Ciało, zarówno jak dusza, straciło możność utrzymywania się w postawie wyprostowanej. Od kilku godzin siedziałem na tem jednem miejscu, zaledwie spostrzegając smugę słonecznego światła, która zrazu błyskała po mojej odzieży i książce,..."

Chwile cz. 2 - strona 19
" szarą krepą owijał zmrok w kątach najgęstszy i którego miarowe, monotonne tętnienie wydało mi się oddechem otaczającej mnie ciszy. Zacząłem razem z ciszą oddychać, czyli powtarzać w myśli zgłoski najwyraźniej w tętnieniu zegara słyszane: Tik, tak! Tik, tak! Poczem, sam nie..."

Chwile cz. 2 - strona 20
" Coś mi nad samem uchem zastukało w szybę. Niech sobie stuka! Co mi do tego! Po raz drugi: — Puk, puk, puk! I zarazem coś szepce: — Odwróćże głowę, leniuchu, i spójrz na mnie. Czy nie czujesz, że co najmniej tyleż nudzisz się, ile smucisz. Pogawędźmy z sobą trochę; może cię..."

Chwile cz. 2 - strona 21
" dne niebo wieczorne, to prawda; u skraju, strugą gasnącego żaru z ziemią rozdzielone, powyżej przelewające fiolety ametystowe z bladą zielenią, na którą usiadły już drobniutkie gwiazdy. Niegdyś widok ten wprawiałby mnie w ekstazę, ale teraz... po co ukazujesz mi go, stary klonie?..."

Chwile cz. 2 - strona 22
" kie, piskliwe, podobne do szpilek przeszywających powietrze. — A, to gniazda ptasie! — Gniazda ptasie, — spokojnie potwierdził klon i z pogodną dobrodusznością mówił dalej: — Mam ich teraz niewiele i wiosną dopiero trzeba widzieć, co tu tego skrzydlatego maleństwa chroni się..."

Chwile cz. 2 - strona 23
" myśli i wwierca się w drzewo tak, że aż mu miąsz przegryza. Ale po co ja ci to mówię? Wszak nie możesz być psychologiem, jakkolwiek od paru minut spostrzegam, że jesteś wcale przyjemnem drzewem. — Jestem tylko niezłem sobie drzewem, — skromnie odpowiedział klon. — Dobre chęci..."

Chwile cz. 2 - strona 24
" na zimę przyleciała; gniazda jeszcze nie ma i przytulona do siebie na gałęzi śpi. — Nie śpi, — zaprzeczyłem - i nawet jest czegoś przelękniona. Dwie czerwone główki wysunęły się z pod liści i w trwodze obracają się na wszystkie strony. Ale i w gniazdach ruch i pisk! Co im..."

Chwile cz. 2 - strona 25
" opuszczał na gniazda, jak firanki, albo jak opiekuńcze ręce z czujnie rozpostartymi palcami. Gniazda też uciszyły się naraz, a dwie główki gile, z pomiędzy liści wyzierające, przytuliły się do siebie i zamknęły oczy. Wtedy rzeki: — To są moje dzieci. Po raz pierwszy oddawna..."

Chwile cz. 2 - strona 26
" Liliputom z liliputami dobrze. Boże krówki jak rubiny, żuczki jak czarne paciorki, pajączki z szybkością strzały biegające, świerszcze, które chóralnym hejnałem nocne rosy chwalą, muszki, które górnymi loty naśladować ptaki usiłują, różne tam zresztą robaczki nieme,..."

Chwile cz. 2 - strona 27
" przez chwilę jeszcze trzepoczą w zlocie słońca i po chwili, już nieżywe, padają na ziemię, jak szmatki zgniecionej tkaniny. Widok to smutny, ale i nie smutny, bo ja ci to powiadam, stary klon, którym wiele na świecie widywał: że motyl, umierający w chwili, gdy pił miłość,..."

Chwile cz. 2 - strona 28
" stojący gmach ogromny, z którego cienkich i prostych kominów wybuchały dymy, a z licznych okien biła łuna, do pożarowej podobna. Dymy kładły się na wieczornym zmroku, jak ciężkie, pełne iskier chmury i toczyło się w nich nieustannie monotonne warczenie grzmotu. — Fabryka —..."

Chwile cz. 2 - strona 29
" tak podcinał mu nogi, że długo iść nie mogąc, a mnie ujrzawszy, runął jak długi u stóp moich... Stałem wówczas w pełnej wspaniałości swego zielonego płaszcza, więc niedługo myśląc, rozpostarłem go nad tem w męce leżącem ciałem ludzkiem, tak szeroko i bacznie, że od..."

Chwile cz. 2 - strona 30
" dzięcieliny, na których spoczywał, wydawały rzeźwiące wonie. Wstał potem i odszedł, lecz powraca często. Nie dalej jak wczoraj w południe przyszedł i miał, jak zwykle, usiąść na trawie, gdy biała pajęczyna, którą teraz rozwieszają na liściach moich pająki, ta wiesz? co to..."

Chwile cz. 2 - strona 31
" wnego dziecka. Dawno to już było, ale zdaje rai się, że słyszę jeszcze nieznośny wrzask jego, tam, w tym krzaku berberysowym, co to za ogrodzeniem rośnie. Matka praczka, wiecznie zziajana od pośpiechu, kładła go tam co rana, w dereczkę podartą owinąwszy, pomiędzy bylicą i zielem..."

Chwile cz. 2 - strona 32
" conej ku ziemi. Więc ciesz się i smuć zarazem, pragnij i trwóż się, "a śpiewaj tylko coraz głośniej, rzewniej, dłużej..." Błogość i melancholia, które dobywają się ze starego drzewa, gdy w zamyśleniu kołysząc gałęzie, o różnych takich rzeczach szumi, oblewały jej serce,..."

Chwile cz. 2 - strona 33
" tach słuchać nie chcesz? — zachichotały liście. — Bo miłość i poezya tyle mi różnych dóbr odjęły, że stałem się nędzarzem, żebrzącym pociechy, ja, człowiek — u drzewa. — Alboś ty pierwszy taki? — zaszemrały liście i zaczęły znowu: — Był raz mąż, któremu..."

Chwile cz. 2 - strona 34
" mniej nie smolą ani siarką pachniał, ale rozlewał dokoła woń najdoskonalszych perfum. Jak zwinna małpka, która wyprawia koziołki, zawiesił się na spróchniałej belce i zmordowanemu biedakowi nad samą głową prawi: "Porzuć tę głupią robotę! Bo i do czego ona prowadzi? Dom..."

Chwile cz. 2 - strona 35
" palac... widzisz go, tam? A co? piękny! wysoki! "Sterczący dumnie"! prawda? A jaki mocny! Siedm wichrów, siedmdziesiąt piorunów, siedmset siedmdziesiąt siedm milionów wystrzałów armatnich uderzyć weń mogą, a on ani drgnie! Cóż, głuptasku, chcesz tam zamieszkać? To chodź ze mną...."

Chwile cz. 2 - strona 36
" żmi po swojemu szumię, w taki sposób, aby ten, którego kolebka niegdyś w cieniu moim stała, spojrzeć na mnie musiał. Jakoż po chwili, oderwawszy wzrok od brylantowego pazurka i złotych rożków szatanika, spojrzał, a w tej samej chwili serce w nim zaczęło — rzecz nie do..."

Chwile cz. 2 - strona 37
" W pokoju ciemność już zupełna oddychała nieustannym, miarowym tętnieniem zegara: tik tak! tik tak! — ale nie wiem, czemu nie chciało mi się już oddychać razem z ciemnością. I pustelnik indyjski, który długo powtarzał był we mnie: "Om, om, om!" — wypadł mi z mózgu. Sam nie..."

Chwile cz. 2 - strona 38
"   WSRÓD KWIATÓW "

Chwile cz. 2 - strona 39
"   Stanisławowi Krzemińskiemu przesyła Autora. "

Chwile cz. 2 - strona 40
" Piękne lato, piękny las. Duży las, szlakiem szerokim kreto sunący razem z szerokimi zakrętami Niemna. Właściwie jest to bór, bo przeważają w nim olbrzymy iglaste, sosny ze wzrostem dużym, postacią wyprostowaną, z zielonością ciemną i kiśćmi pędów młodych bardzo jasnych, u..."

Chwile cz. 2 - strona 41
" jest ich taka moc nieprzebrana, że są tak prostacze. Nie ma to wyzębień, ani wcięć, ani zgoła przyozdobień żadnych; kwitnie też lada jako, gdzieniegdzie żółtą koroną nieładną, na łodyżce sztywnej, jak na tyczce. Ani wdzięku, ani kunsztu niema w tym demosie leśnym, który,..."

Chwile cz. 2 - strona 42
" stowane, sztywne, w zgrabnem ubraniu z listków skórzanych i połyskujących. Jest tego tak wiele, rosną laskiem niziucłmym, tak gęstym, że miejscami niepodobna ominąć ich stopą. Ale to nic nie szkodzi, bo idzie się po Borówkach, jak po szczotce elastycznej; uginają się one pod..."

Chwile cz. 2 - strona 43
" ich kilka sióstr rodzonych... Siostry Pyrolle, rozmaite imiona chrzestne noszące. Tu znajduje się Uniflora, jedyna z pomiędzy nich pachnąca. Inne kwitną obficiej, okazalej, lecz w milczeniu, zapach bowiem jest głosem rośliny, a one go nie posiadają. Uniflora posiada kwiat jeden tylko,..."

Chwile cz. 2 - strona 44
" rzucano od sosen płyną po ziemi to wolniej, to prędzej, to w jedną stronę, to w drugą, odkrywając przestrzenie oslonecznione to węższe, to szersze. Teraz kilka takich cieniów długich i palczastych odpłynęło daleko, daleko i odsłoniło przestrzeń usianą — rubinami. Rubiny,..."

Chwile cz. 2 - strona 45
" oknem, w jaśminach kwitnących ptaki świegocą wesoło. Cicho, sza! ktoś woła! Spieszczone imię dziewczęce dwiema miękkiemi zgłoskami rozlega się po pokojach. To babunia... — "Zaraz, zaraz, babunieczko, biegnę, lecę!" Pokój bieluteńki, bo babunia obić na ścianach nie znosi; na..."

Chwile cz. 2 - strona 46
" ckiej poziomki wpadają do ust małych, co chwila wybuchających śmiechem. Bo na świecie błogo... Jaskólka frunęła za oknem; bocian zerwał się ze stodoły i leci nad dziedzińcem ku topolom, za któremi słońce czerwone ku ziemi przysiada. Mały Żużu, kasztanek, postawił łapki na..."

Chwile cz. 2 - strona 47
" słodkie jagódki na niej rosły. Tędy, jakby ktoś przeszedł z dzbankiem srebra płynnego, rozlewając je po trosze przez nieostrożność, tak ziemia tu i owdzie błyszczy od srebra, osypanego niezliczonem!, żółtemi gwiazdkami. To srebrniki, noszące na wielkim świecie nazwę Potentilla,..."

Chwile cz. 2 - strona 48
" na świat skromne, ale czarujące oczy. Ten krzew kolczasty, gęsty, zdala jaśnieje mnóstwem płatków kolistych, dużych, różanych, a jak Potentilla Spikacie, tak Spikata Kaninie do kolan nie dorasta. Więc wykwintna pani, oko w oko spotkawszy się z rywalką, niechętnie odwraca swoje..."

Chwile cz. 2 - strona 49
" właściwości liścia, z jesienią nabierającego barwy jak krew czerwonej. Teraz jeszcze te liście, bardzo misterne, po prostu w koronkowy sposób wyciskane, są niewidzialne na tle ogólnie zielonem; tylko kwiat bujny, szeroko rozwarty, z pięciu płatkami blednącymi ku środkowi, goreje..."

Chwile cz. 2 - strona 50
" mdlejącymi, na sosny występują sznury kropel bursztynowych i pachną tak mocno, że, zda się, żywica wygnała z lasu powietrze wszystko i sama jedna do płuc przenika. Duszno. Najduszniej tara, gdzie podszycie boru z leszczyn, trzmielin, berberysów i paproci, tcze wzory rozmaite,..."

Chwile cz. 2 - strona 51
" ropusze śnieżne Spiraci Umarii, wspanialej mieszkanki gęstwin cienistych i cichych. Wysoka i sztywna, ma ona w sobie coś rycerskiego. Pióropusze jej bieleją zdala, jak płaty śniegu; najlżejszy wiatr igra z ich włosami, w których wiszą rzędy i grona gwiazdek śniegowych. Ale co to?..."

Chwile cz. 2 - strona 52
" i trzy razy zrzucane, trzy razy jest znowu. Uciekamy! Ba! Nie łatwo! To pułapka. Przedzierasz się i przedzierasz przez krzaki kolczaste i liściaste, przez paprocie ogromne, przez widłaki, które rzeszami po mchach łażąc, stopy ci oplątują; wciąż jeszcze świata bożego nie widać...."

Chwile cz. 2 - strona 53
" stawione, pozwalają dostrzedz pobłyskujące błękity, nie w górze tylko, lecz i w dole. W górze niebo przegląda pomiędzy chwiejącymi się konarami, jak przez ruchome oka sieci potężnej. To zaś, co w dole naśladuje błękitne niebo, jest wodą, rzeką. Jeszcze ona daleko; to błyśnie..."

Chwile cz. 2 - strona 54
" Są to próżniaczki i lekkomysinice, niemniej poetki wdzięku pełne. Lecz gołąb - grzywacz jest tak ponury, że można śmiało obdarzyć go tytułem pesymisty lasu. Glos ma donośny, a gdy się odezwie, przysiądz trzeba, że to ofiara mordowania o ratunek wola. "Huu-huu! huu-huu!" —..."

Chwile cz. 2 - strona 55
" są piski wron, odzywających się zrazu rzadko, potem coraz częściej, szybcej, chóralnie]. Brzydko, chrapliwie, monotonnie, głupio, kraczą głupie, nieznośne wrony! Wtem kwiat znowu zaśpiewał wonią. Migdałami powiało skądciś tak silnie, iż rzekłbyś: "Południe, Grecya!" Naokół..."

Chwile cz. 2 - strona 56
" pełznie bez żadnego zda się końca. Z pomiędzy jej listków drobnych, okrągłych, wystrzeliwają w odstępach małych widełki dość wysokie, a na każdym zębie tych widełków wisi po kieliszeczku bardzo różowym, nalanym wonią migdałową. Czarki malutkie, ale jest ich mnóstwo, więc..."

Chwile cz. 2 - strona 57
" być w tym wrzasku trwoga, gniew, krzyk na pomoc, wołanie na bój. Zlatują się też zewsząd, z nad wody, z głębin lasu, z pól odległych. Wielkie, czarne, przerażone, ciężkim lotem śpieszą pojedyńczo, gromadami, krążą w powietrzu lub osiadają na gałęziach, u gniazd, w których..."

Chwile cz. 2 - strona 58
" coraz szerzej otwierają dzioby, rozdziawione, przerażone, ale zarazem zdjęte gniewem, od którego pierze jeży się im na grzbietach, a skrzydła drgają, podlatują, łopoczą, jak sztandary rozwijane. Nie chowają się bynajmniej; na drzewach siedzą złe, napuszone, albo krążą koło..."

Chwile cz. 2 - strona 59
" w oceanie. Powietrze drżało walką, której końca z drżącemi piórkami oczekiwały wszystkie rody ptasie, bez oddechu skryte po drzewach i krzakach. Ciekawie spoglądały na nią z za krzaków żółte twarze Arnik, Geronie wśród Jałowców płonęły rumieńcem zapału, w gęstwinach..."

Chwile cz. 2 - strona 60
" ściły zgwałconą sprawiedliwość. Teraz to jedna, to druga, podniesie głowę i zakracze tryumfująco: "Dobrze mu tak!" — "Dobrze! dobrze!" — odpowiadają inne. — "Nie prędko powróci!" — "Oho! oho! niech spróbuje, będzie mu znowu!" Wieko spadło z trumny, las odżył. Kukułka..."

Chwile cz. 2 - strona 61
"   WESELE WIESIOŁKA   BAJKA "

Chwile cz. 2 - strona 62
" Kotlina wśród pagórków, obrosłych sośninką cienką i rzadką, mająca jeden tylko otwór na świat, niby bramę, przez którą widać pole, drogę polną i skłon nieba mętny w oddaleniu. Dokoluteńka ściany pogięte w zęby, garby i okryte szczotką pni iglastych, z liściastą..."

Chwile cz. 2 - strona 63
" bladem złotem. Są to szeroko otwarte oczy Wiesiołka. Wiesiołek to kwiat tylko, lecz nie byle jaki, samym nawet uczonym mężom zblizka znany i przez nich obdarzony brzmiącem imieniem: Oenoterus biennis. Wszystko dokoła śpi, wszystkie rośliny dokoła pozamykały oczy, postulały korony,..."

Chwile cz. 2 - strona 64
" się kropel rosy w brylanty, odbędzie się jego ślub i wesele. Ślub? Z kim? Któraż z piękności łąkowych wyborem swym uszczęśliwił ten, kogo natura obdarzyła wzrostem najwyższym i wielką ilością dużych, jasnych, wieczne czuwających oczu? O! nie uczynił on złego wyboru i nie..."

Chwile cz. 2 - strona 65
" jak i u niego, jeszcze w pęku stulonych, lecz już obiecujących, że będą wkrótce bardzo różowe. Tak jak i on, z ciekawości i zachwycenia odwinęła po jednym płatku u każdego oka i oboje z za tych uchylonych płatków patrzyli na siebie w blasku słońca, z liśćmi zlekka..."

Chwile cz. 2 - strona 66
" bo że ona właśnie przynosiła tu i ogłaszała wieści o wszystkich ważnych wypadkach, w okolicy zachodzących, o tem wiadomo było powszechnie. Był to jej urząd, który pełniła z zamiłowaniem i odpowiednimi przymiotami głosu i temperamentu. Teraz także, dostatecznie już dla..."

Chwile cz. 2 - strona 67
" główkami kręcili i dzióbkami na znak chętnego zgodzenia się wstrząsali. — Owszem! Owszem! czemuż-by nie? z ochotą! Szkoda tylko, że głównego grajka pośród nas niema! Słowik oniemiał. Gdyby trochę wcześniej, onby to najtkliwiej i najdonośniej pieśń weselną zawiódł. Lecz..."

Chwile cz. 2 - strona 68
" co jednak wszystko niedługo trwało; rychło bowiem motyle dowiedziały się, co będzie, a gdy się o tem dowiedziały, wiedziały już, co im czynić wypadnie, i jakby je wiatr rozgonił, tak pierzchły na wszystkie strony i w różnych zakątkach, ukryciach poznikały. A wódz, wielki motyl..."

Chwile cz. 2 - strona 69
" białych, i rozleciawszy się po łączce, roznosić zaczną pocałunki, z rzęs jednych gości weselnych zdejmowane i na rzęsy innych składane, tylko wcale różne od tamtego znaczenie posiadające, bo gdy tamten, wagi pełen, oznacza połączenie się dozgonne, te, lekkie i płoche, są..."

Chwile cz. 2 - strona 70
" obrazić, a z drugiej strony niepotrzebnie nie zaprosić, bo pospólstwa na łące mnóstwo i łatwo zdarzyć się może, że ktoś z gminu, ktoś nie dość dobrze urodzony i wychowany, niezgrabny łopian jaki naprzykład, brudny lulek, albo szorstki oset, do kompanii wyborowej i dystyngowanej..."

Chwile cz. 2 - strona 71
" zaćmił-by niemi najpewniej choćby najpiękniejszy z tych lilaków, które nie wiedzieć czemu powszechnie, choć błędnie, nazywają bzami. Do tych zaś dwóch par, u końca narady wietrzykowej, przybyła trzecia jeszcze, nie bardzo potrzebna, lecz przez względy dość ważne podyktowana...."

Chwile cz. 2 - strona 72
" rem, ku zachodowi z wierzchołka łodygi podane. Dziw tylko, że w tych dworackich obrotach szyi sobie kiedykolwiek nie skręci! Gdzie tam! Prostuje się hardo i ma zwyczaj, z fanfaronadą wcale nie sympatyczną, krótkiemi gałązkami brać się pod boki. Wie, że faworytem jest Pana nad..."

Chwile cz. 2 - strona 73
" siadały błękit daleko czystszy, daleko więcej przypominający — niebo. Dowiedziawszy się tedy o zaszczycie, którego Myozotisy dostąpić miały, Weroniki łąkowe dość kwaśno zrazu zaproszenie przyjęły i, wymawiając się słabością zdrowia, przez tegoroczne chłody sprowadzoną,..."

Chwile cz. 2 - strona 74
" setki białych jak mleko baldachów; Jaskry nakoniec gęsto pozapalają lampki, nalane nie oliwą wcale, ani tam żadną naftą, ale czystem złotem. I jeszcze nie koniec przygotowań i świetności: w orszaku służebnym znaleźć się ma cały osobny oddział, kadzielniczym zwany, którego..."

Chwile cz. 2 - strona 75
" — A czy przypadkiem nie życzyła-byś sobie, Macierzanko, zobaczyć wyrzucanych w powietrze rakiet puchowych? — Rakiety puchowe! co to znaczy? Musi to być zapewne coś osobliwego? Niech Wietrzyki będą łaskawe wytłumaczyć! Wytłumaczyły. — Czy znacie Dmuchawce? — Znamy! znamy!..."

Chwile cz. 2 - strona 76
" cie! "Donnant, donnant!" Darmo nic! Niech rakiety będą piękne i niech ich będzie dużo. — Ależ tysiące! — zawołały Wietrzyki i zadowolone odleciały. Nakoniec wszystko się urządziło, załatwiło, przygotowało, zdawać się mogło, że jak najpiękniej, gdy naraz, po ostatecznem..."

Chwile cz. 2 - strona 77
" szpetniejszych zbrodniarzy i szkodników roślinnego państwa. Wprost truciciel! I teraz oto stoi sobie na uboczu ten miły krewniaczek, cały żółty ze złości, pordzewiały od ciemnych zamiarów, zyzem patrzy na wszystko i rogate łodygi, jak krzywe palce, wyciąga ku Ostom, takimże jak on..."

Chwile cz. 2 - strona 78
" — Aha, flirt bardzo miły! — przerwały Wietrzyki; — tylko że wy mieć go nie będziecie! Na marcypany zasłużyć trzeba, a skoro nie zamierzacie zapalić? swoich lampek, my ze swej strony powiemy motylom, aby was omijały. — Ach, nie! Ach, nie! — zawołały Jaskry — prosimy, nie..."

Chwile cz. 2 - strona 79
" widok uroczystości oczy szeroko otwierać i wszystkie niezgrabne ręce do oklasku składać będzie! Wiadomo, plebs zazdroszczący patrycy uszom, a przy spotkaniu z nimi rozpływający się w miód i cieple mleko. Zadowolone z dzieła swego, ale spracowane, Wietrzyki, przypadły do ziemi,..."

Chwile cz. 2 - strona 80
" włókna szarzyzny, długie, rozczochrane, spuszczające się od nieba, pełzające w powietrzu, stojące pomiędzy drzewami, których kształty wśród nich słabo uwyraźniać się zaczęły, gdy tymczasem gwiazdy na niebie, przez nie zasłaniane, przygasały i znikały. Były to pierwsze,..."

Chwile cz. 2 - strona 81
" która zadrżała, liśćmi wstrząsła, głowę we śnie schyloną podniosła i naraz otworzyła szeroko różowe oczy. Tak z drżeniem i szybkiem otworzeniem się powiek budzą się zazwyczaj ci, w których dzień świtający godzi strzałą bólu, albo szczęścia. Malwę Alceę, budzącą..."

Chwile cz. 2 - strona 82
" — Dzień dobry, duszko! — dźwięcznymi, bo młodymi głosikami zagadały do panny młodej drużki: Epilobia Grandiflora i Przytulia Gallium. Jakże spałaś w te noc przedślubną? Pewno niezbyt dobrze, bo oczy masz pobladłe i cerę nieświeżą. Kłamały. Narzeczona wyglądała bardzo..."

Chwile cz. 2 - strona 83
" Na odpowiedź rozległ się po łączce szumiący wykrzyk Wietrzyków: — Jutrzenka! Jutrzenka! Jutrzenka! Zerwały się nakoniec z pościeli leniuchy, wzbiły się nad łąkę, zakręciły się i zaszemrały: — Wstawajcie! Ubierajcie się! Gotujcie się każdy do swego! Prędzej! prędzej!..."

Chwile cz. 2 - strona 84
" Słońca, wiecznie świeżą i zarumienioną, pięciopalczastą boginię, Aurorę-Jutrzenkę. Teraz nie wyciągała jeszcze palców, tylko wzrastała i nasiąkała różami roztopionemi, cicha i świetna, jak o nieśmiertelności swej upewnione zwycięstwo dnia nad nocą. Skłon nieba coraz..."

Chwile cz. 2 - strona 85
" już blizko. Naturalnie, że Pan, Monarcha, oświeciciel, żywiciel, dobroczyńca wszystkiego, co żyje: Helios! Słońce! Na ten odgłos dopiero obudził się trzeci drużba, Posłonek, wstrząsnął się, czmychnął, ziewnął, i otworzywszy swoje jedyne szafranowe oko, jak płaską tackę ku..."

Chwile cz. 2 - strona 86
" chując, jęło przyglądać się przygotowaniom do zabawy Pańskiej. Ale ci, którzy byli przyczyną i bohaterami tej zabawy: Wiesiołek Oenothera i Malwa Alcea, ani przygotowań tych nie spostrzegali, ani pamiętali w tej chwili o dostojności rodów swych i wysokiem swem położeniu w..."

Chwile cz. 2 - strona 87
" tylko Posłonek płakać ani myślał, bo całe życie jego, wszystkie struny istoty, skupiły się w próżnej ambicyi. Mały, trochę krzywy, z fantazyą trzymając się pod boki, szafranowe oko w Jutrzenkę wlepił i oczekiwał — słońca! Niedługo już oczekiwał. Jutrzenka różane palce..."

Chwile cz. 2 - strona 88
" czki Groszków i Wyczek, w szafirowe arabeski Weroniczek, Biedrzeńce i Marchwie dzikie, najwyżej, jak tylko mogły, wzniosły baldachimy białe, na srebrzystych pręcikach rozpięte, Jaskry zaświeciły tysiącem złotych lampek, Drżączki zadzwoniły brelokami, jak kryształami żyrandoli,..."

Chwile cz. 2 - strona 89
" właściwej nie doczekawszy, puściły w powietrze rakiety z leciuchnych puszków, co widząc, Macierzanka, z uciechy wielkiej jeszcze silniej ametystową kadzielnicą zakołysała, a Wietrzyki z radości, że wszystko tak pięknie się udaje, zaczęły wykonywać napowietrzne, posuwiste tańce..."

Chwile cz. 2 - strona 90
" jąco, brzęczały żyrandole Drżączek, Kadzielnicy od wstrząsania kadzielnicami dech prawie tracili i wielki motyl powietrzem płynął, powoli, ciężko, płynął ku oblubieńcom, za sobą wiodąc ruchliwy, wirujący rój motyli mniejszych, lżejszych, żółtawych, błękitnawych,..."

Chwile cz. 2 - strona 91
" idzie śmierć? Przychodzi teraz, w tej chwili, gdy na świecie tak jasno, pięknie, wesoło, błogo. To być nie może! To wieść fałszywa! kłamie kukułka! Powiesić kukułkę! Za zamącenie uciechy publicznej, za złe pełnienie urzędu jej powierzonego, za zepsucie najświetniejszej z..."

Chwile cz. 2 - strona 92
" Sceleratusa wskazanym i omdlałymi głosami zaszeptało: Śmierć! W W otworze kotliny, jak w bramie rozwartej na pole i drogę polną, stał chłop w białej koszuli, ze stopami nagiemi, a nad zmiętą czapką, która okrywała mu głowę, wysoko w powietrzu, ostrym i zimnym połyskiem stali..."

Chwile cz. 2 - strona 93
""

Chwile cz. 2 - strona 94
" Na Anioł Pański dzwonią! Dzę-dzę! dzę-dzę! Jakby w powietrzu aniołowie w srebrne skrzydła uderzali! Kto to tak mówił? Kiedy? Co mi to przypomina? A! wiem już, pamiętam! Spotkanie dziwne... strofa daleka... . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ...."

Chwile cz. 2 - strona 95
" złych dni przeżytych i dobrych rad usłuchanych, wszedłem już był na tory życia rozsądne, praktyczne, to jednak niezupełnie jeszcze oduczyłem się zapytywać u wszechświata i wszechstworzenia: czy jest co ponad... półmiskami? W gruncie rzeczy pewny byłem, że jest, i pewność ta,..."

Chwile cz. 2 - strona 96
" mian ich otrzymałem, nie wyrzekłbym się był za nic w świecie, a to, że mi się w ręce dostały, poczytywałem za wielce przyjazny uśmiech losu; jednak, zamiast uśmiechu, czułem w głębi samego siebie ustawiczną, obecność jakiegoś kamienia. Takim to jest człowiek! Ze stękającą..."

Chwile cz. 2 - strona 97
" tego, czego nie zgubił, ale tez często próbuje zgubić to, czego nie szukał. Gdy tylko zajęcia liczne i ważne pozostawiały mi trochę wolnego czasu, najchętniej używałem go na błąkanie się — i dnia pewnego zabłąkałem się aż na pole, otaczające miasto. Był to raczej step..."

Chwile cz. 2 - strona 98
" ronek kapelusza, w czarniejszych jeszcze od nich splotach, opadały jej na plecy. Kibić, ruchy, ubranie, sposób podnoszenia sukni objawiały kobietę wytworną, elegantkę. Dlaczego znajdowała się w czystem polu sama jedna? Może, tak jak ja, błąkała się? Lecz z kobietami zdarza się to..."

Chwile cz. 2 - strona 99
" łem w myśli: kto i kiedy zasadza] je w pustym stepie, aby nad prochami przybyszów z ziemi dalekiej rozwieszały baldachim z purpury i złota? Jak okiem zarzucić, nic, tylko step niezmierzony, pusty, żółty i ten na nim bukiet liściasty, pełen drobnych pagórków na dnie, a u szczytu..."

Chwile cz. 2 - strona 100
" to od wiosny przeminionej, to od zimy dostrzeżonej, — czy ja wiem zresztą? — coś, czego wyrozumieć niepodobna, lecz co łaskotało mi serce pocałunkami rzeczy dawnych, znanych, kochanych, przeminionych, opuszczonych, przypominających się pośród grobów... Wtem, wśród ciszy..."