Chwile cz. 1
Orzeszkowa Eliza
Chwile cz. 1 - strona 1
" CHWILE "
Chwile cz. 1 - strona 2
" Eliza Orzeszkowa CHWILE DYMY — PORCELANKA — ZAGADKA CO MÓWIŁ STARY KLON? — WŚRÓD KWIATÓW WESELE WIESIOŁKA — KIEDY U NAS O ZMROKU... MOMENT — Z RÓŻNYCH DRÓG Warszawa Nakład Gebethnera i Wolffa Kraków — G...."
Chwile cz. 1 - strona 3
" Kraków. — Druk W. L Anczyca i Spółki "
Chwile cz. 1 - strona 4
" DYMY SIELANKA "
Chwile cz. 1 - strona 5
" Nibyto jeszcze koniec lata, a niby początek jesieni. Kalendarz juliański mówi, że to ostatnie dni sierpnia, a gregoryański, że pierwsze września. Mniejsza o to. Kalendarze i podział czasu na miesiące — rzecz ludzka, a natura czyni swoje. Teraz uczyniła tak, że pierwszy rąbek..."
Chwile cz. 1 - strona 6
" kryształ przejrzystem, posiadają wielką wyrazistość i odrębność. Możnaby powiedzieć, że świat się rozindywidualizował: tak przedmioty wszystkie doskonale oddzielają się od siebie, wyodrębnione, wyraźnie obrysowane, wypukłe. Wyszliśmy z małego lasu, za który zachodziło..."
Chwile cz. 1 - strona 7
" czących w strony różne, zawiesza nad zagonami szeroko rozwarte oczy błękitnych kwiatów. Niżej, u stóp badyli, po bylicach pozostałych, i końskich szczawi, które gdzieniegdzie stoją jak czerwone miotły, boki zagonów miękko wyścielają szare puchy kotków i z pomiędzy ździebeł..."
Chwile cz. 1 - strona 8
" glądają, jakgdyby kto do stóp złotych słupów nasłał zwojów koronek strzępiastych, pierzastych, zielonych i rdzawych. Te zaś punkty błyszczące, które w lesie, z za drzew, wydawały się drobnemi iskrami, wzrosły teraz w płomyki, płonące przy samej ziemi. Jeden z nich,..."
Chwile cz. 1 - strona 9
" błyszczącemi oczyma ścigając odlatujące wrony. O kilka kroków dalej dziewczyna, z głową w czerwonej chustce do maku polnego podobna i z upieczonym kartoflem w ręku, podskakuje na bosych stopach, piskliwie wykrzykując: — Hej, hej! hi, hi! — Ho, ho! — odpowiada jej głos z bardzo..."
Chwile cz. 1 - strona 10
" się więc poziomo, opadają na ścierniska i pełzną po nich jak węże przezroczyste, coraz grubsze, coraz błękitniejsze. Nad lasem świeci już tylko rąbek tarczy słonecznej, w gloryi obłoku, który niewiedzieć skąd wziął się i stoi teraz na całym skłonie nieba w krwistej..."
Chwile cz. 1 - strona 11
" przejrzaną marzenia, snują się po świecie wśród olśniewających blasków zachodu, którym towarzyszą coraz liczniej rozlegające się glosy. Trzody, napędzane ku domowi, porykują; pastuszki coraz częściej wołają: — Ho, ha! Hej, hej! Psy kędyś szczekać zaczęły, słychać..."
Chwile cz. 1 - strona 12
" nego słomianą żółtością, mały sumak zaczerwienił się tak jaskrawo, że wygląda jak biblijny krzak gorejący. U początku ogrodu astry, skabiozy, nikotyony, floksy ścielą się u stóp drzew zagonem tak długim, że to ukazuje się pośród nich, to za niemi znika, błyskając..."
Chwile cz. 1 - strona 13
" przecież nie trwa długo, milknie i strumyk znowu szemrze, z lekka klekocąc. Za jarem, w pobliżu wsi, nieco dalej w głąb widnokręgu, na płachcie żółtego piasku, w nizkiej sośnince, cmentarz z mnóstwem krzyżów nierównego wzrostu, które wznoszą się nad sośninkę, czarne na tle..."
Chwile cz. 1 - strona 14
" za domem, tylko że stąd jej nie widać, zwyczajnie, jak to bywa w jedną z ostatnich pogód roku, w jeden z ostatnich dni letnich radości... Cicho. W powietrzu, którego oddech jakby zamarł, ciemne lipy, jak nieruchome strażnice wznoszą wysoko pochodnie z gałęzi bursztynowych; nizki..."
Chwile cz. 1 - strona 15
" jak odpowiedź na hasło, jak echo na dźwięk głosu, za jarem, nad chatami wioski, nad jedną chatą, drugą, trzecią powstały i wyciągnęły się w górę takie same napowietrzne szlaki. Pogoda będzie snać trwałą, powietrze jest lekkie, dymy przezroczyste, sfalowane, zupełnie prosto,..."
Chwile cz. 1 - strona 16
" Niedorośli chłopcy, w szkolnych ubraniach stoją z palcami wskazującymi wyciągniętymi daleko, daleko, aż drżą ze wzruszenia, oczy ich płoną oburzeniem. Oto gdzie się oni wszyscy podzieli! Oto, co ich z domu, z dziedzińca, z ogrodu tak do szczętu wymiotło! Ognisko zapalają nad..."
Chwile cz. 1 - strona 17
" lekkie łódki na niebo wypływały obłoki żółtawe, zarumienione, złotawe, srebrne. Było ich całe stado, większych, mniejszych, w kształty różne wyrzeźbionych; płynęły szybko, rozsypywały się po niebie i wiał od nich smętek rzeczy świetnych, które wnet zniknąć mają...."
Chwile cz. 1 - strona 18
" ny, z obydwoma panami: starszym i młodym, wznosi z gałęzi uschłych i zielonych stos tak okazały, że spłonąć-by mógł na nim z kośćmi wcale spory heretyk; gimnaziści z chłopcem kredensowym, dwaj studenci z jedną panną i druga panna z niedawno przybyłym gościem, łamią w lasku..."
Chwile cz. 1 - strona 19
" wolucyjne pomieszanie demosu z arystokracyą, zgadnąć nie trudno. Że gimnazista, lecąc około domu, zawołali na kredensowego chłopca "Antek! leć z nami!" to już wiadomo; ekonom Dziurdziewicz musiał być u starszego pana na naradzie gospodarskiej, gdy powstał projekt zapalania ogniska,..."
Chwile cz. 1 - strona 20
" pan Witold, usłyszawszy wyraz "susz", z takim gwałtem, jakby kula ziemska wnet w przepaść bezdenną stoczyć się miała, wołać zaczyna: — Suszy! dawajcie suszy! Bronek! Kazik! Janka! Jadźka! Panie Władysławie! suszy! suszy! Malcy! hej, malcy! Staś! Tadzik! Antek! Suszy dawajcie!..."
Chwile cz. 1 - strona 21
" Widząc jednak, że siwa głowa starego sługi znajduje się w całości najzupelniejszej, z cicha mówi tylko: — Przepraszam, mój Marcinie, bardzo przepraszam! Poczem odchodzi na stronę, ku wodzie, nad której brzegiem stojąc, pokręca wąsa, który tylko co pełnoletności swej..."
Chwile cz. 1 - strona 22
" czkami w rękach są śmieszni, więcej niż śmieszni, bo oburzający. Wtedy, gdy wszyscy dla wspólnej zabawy pracują, brzemiona noszą, a temu biednemu Marcinowi aż pot z czoła lać się zaczyna, oni całą godzinę po lasku sobie spacerowali i z gałązeczkami w rękach wracają..."
Chwile cz. 1 - strona 23
" — Pali się! — Brawo! brawo! ślicznie się pali! Jak pędzi w górę! Co za potężny płomień! Jak odbija się w rzece! A dym? Co za dym! Pyszny, wspaniały dym! Stary Marcin, stękając, wstawał z ziemi, ale, gdy już wstał, głowę tryumfująco podniósł i, siwego wąsa pokręcając,..."
Chwile cz. 1 - strona 24
" trzu, już mocno pomierzchlem, rozlał się blask ogromny i na powierzchnię rzeki, pod którą już pogasły świetne odbicia obłoków, rzucił słup światła, do złotego mostu podobny. Był to także most drżący i tańczący, bo składające go złote smugi, kółka i krople, drgały i..."
Chwile cz. 1 - strona 25
" wym ognisko obiegać, czy obtańcowywać, począł. Jak na dane hasło, student Kazik i, jak trzcina chwiejąca się od śmiechu, panna Jadzia to samo czynić zaczęli; za nimi, przyśpiewując i za ręce się pobrawszy, poszli w taniec Staś i Tadzio, a jeszcze za nimi Antek kredensowy dziwne..."
Chwile cz. 1 - strona 26
" rzysz Marcina, stangret z sąsiedztwa, na tańczących patrząc, aż za boki brał się od śmiechu. Nie wszyscy jednak w wesołości tej brali udział. Chorowity krewny, na rozesłanym pledzie siedzący, krzywiąc się, mówił: — Przypomina mi to obrządki pogańskie... Bardzo niezdrowa..."
Chwile cz. 1 - strona 27
" Bronek dumał. — Jak cień za nią łazi, cynik niepohamowany, a ona rada, że oprócz mnie ma komu jeszcze kontramarkę zawracać. Oj, kobiety, kobiety, powiedział Mickiewicz i — prawdę powiedział! Cóż, facet majątek ma, choć dziś do ołtarza, a ja... z przyszłością w kieszeni......"
Chwile cz. 1 - strona 28
" — Tam!... taam!... taaaam! To echo wszystkich bardzo zajęło i z kolei starszy pan tubalnym głosem wykrzyknął: — Ja-dzia! Ale, że drugą sylabę prędko urwał, więc echo w borze prędko także zagadało: — Dzia-dzia-dzia! Wszyscy zaśmiali się, a panna Janina, która bardzo lubiła..."
Chwile cz. 1 - strona 29
" cilo na siebie kilka wychodzących z boru postaci ludzkich. Były to dziewczęta wiejskie z koszykami w rękach, które wyłaniały się z ciemnego boru i stawały jak wryte, widokiem palącego się nad wodą ognia zachwycone. — Oj, oj! jaki ogień! Boże mój, Boże, jaki piękny ogień! Nad..."
Chwile cz. 1 - strona 30
" Jednak nie niosły jeszcze. Na żółtym piasku, pod wciąż toczącym się, toczącym i toczącym ku borowi dymem, usiadły i przypatrywały się ognisku, dokoła którego towarzystwo, co je zapaliło, także siedziało na trawie. Nikt już nie stal, nie chodził, ani biegał; nikt nic nie..."
Chwile cz. 1 - strona 31
" z gwiazdami u góry, ze słupem ognia w dole, zaśpiewał: "Czemu ty, Marylo, po pagórkach błądzisz? Czy ty, Marylo, mego syna lubisz? Żebym nie lubiła, tobym nie błądziła, Za twoim synem jam Dunaj przebyła". I dalej, długo, pieśń żałosna, tonami przewlekłymi rozlewała się nad..."
Chwile cz. 1 - strona 32
" nami wesołemi, na których dnie rozlewała się rzewność głęboka. Pan Władysław, łokciem wsparty o kępę trawy, głowę oparł na ręce i patrzał w gwiazdy, a Bronek, jakby nieprzezwyciężonym magnesem pociągany, okrążał z tyłu rozsiadłe na ziemi towarzystwo i powoli, powolutku..."
Chwile cz. 1 - strona 33
" Dobry wieczór, panieneczko, Oj, wino zielone! Spojrzyj, spojrzyj w okieneczko, Oj, koniki wronę. Jedzie, jedzie, kogo żądasz, Oj, wino zielone! Nie tutejszy, sokół śliczny, Oj, koniki wronę! — Kiedyż nie wronę, ale siwe! — z ręką u wąsa i na pana Władysława zyzując,..."
Chwile cz. 1 - strona 34
" — Zapalenie płuc, mózgu, paraliże, suchoty... — wmieszała się panna Jadzia. — Cholerę, dżumę... nosaciznę! — dokończył student Kazik — i nikt już nic więcej od śmiechu wymówić nie mógł. Przeraźliwa litania wszystkich chorób możliwych, jak dachówka ze szczytu..."
Chwile cz. 1 - strona 35
" I dalej toczył za rzeką gamę cichego, basowego szumu. Noc też uczyniła się na świecie. Niebo już caluteńkie iskrzyło się od gwiazd, trawy były mokre; ognisko, niepodsycane, szczuplało, zniżało się, bladło; sznur dymu, coraz krótszy, zwinął się w mały kłąbek, i tylko..."
Chwile cz. 1 - strona 36
" Głośno i ciężko westchnął idący po mokrej trawie pan Teofil, lecz nie rzekł nic, a panna Janina śpiewała dalej: "Jutro dzień święta, niwa nie zżęta Niechaj' przez jutro spoczywa; Niech wiatr swawolny, niech konik polny, Niechaj skowronek tam śpiewa... " Teraz Bronek wzdychał..."
Chwile cz. 1 - strona 37
" kolwiek słowo wymówić zdołał, wyminął towarzystwo i zniknął w jarze. Przebiegając obok panny Janiny, nie spojrzał na nią. Zapomniał o niej, o sobie, o... "facecie". Jak na skrzydłach leciał — na ratunek... * * * O, roślino, wiążąca się z życiem człowieka, od jego..."
Chwile cz. 1 - strona 38
" Już błękitne oczy twe znużone zamknęły się, zniknęły, a u szczytu twych ździebeł na ich miejscu wystrzeliły główki pełne ślizkich i lśniących jak metal ziaren; już w gęstwinie twej nie śpiewają skowronki, ani nad tobą igrają skrzydła motyle... Przerzedzony, pociemniały,..."
Chwile cz. 1 - strona 39
" ze snującą się, snującą i snującą przewlekłymi tonami pieśnią, przewlekłych jak zmroki zimowe wieczernic. Jeszcze, o, lnie, nićmi lekko na czółenkach noszonemi zasnujesz krosna tkackie, długimi szlakami płócien rozsnujesz się na łąkach, gdzie w wysysających barwy promieniach..."
Chwile cz. 1 - strona 40
" trupki; wysychają na słońcu i wietrze, a czasem... Strych chaty nizki, duszny, wieczną szarzyzną zmroku napełniony, bo jedno tylko ma okienko, i to tak malutkie, że gałąź gruszy, u chaty rosnącej, zupełnie je zakrywa. Na strychu, na toku glinianym, leży len rozesłany i — do..."
Chwile cz. 1 - strona 41
" psianki istnieją w rodzie ich tradycye straszne! Bo jacy to tez ci ludzie bywają czasem nieostrożni, o niczem nie pamiętający, zwłaszcza gdy w serce ugryzie ich zazdrość, jak teraz ugryzła tego zgrabnego parobka, Michałka, który bez tchu prawie wskoczył na strych, aby przez okienko..."
Chwile cz. 1 - strona 42
" ciemności strychu i spostrzega, że w pobliżu okienka z pościeli lnu, leżącej na toku glinianym, dobywać się poczyna dymek zrazu mały, którego jednak po chwili znajduje się coraz więcej, który rozszerza się, okrywa brunatne źdźbła zasłoną falującą, złoci się od..."
Chwile cz. 1 - strona 43
" Zdaleka zdawać się mogło, że to cienie ścigają się w zmroku, bo był jeszcze i czwarty, wlokący się z tamtymi trzema, cienki, przygarbiony, postękujący. Jeden z cieniów narzekał: — Ach, nieszczęście! nieszczęście! Stodoły pełne! bydło w oborach! A drugi pocieszać..."
Chwile cz. 1 - strona 44
" dzajcie! Dzieci zabierać! dzieci zabierać! Gumno oblewać! Jasno zrobiło się od płomieni, jak w dzień; na brzozach, obrastających toki jaru, można było liczyć liście: tak je nawskroś przejęła poświata złoto-dymna; można też było po drugiej stronie jaru rozróżniać twarze i..."
Chwile cz. 1 - strona 45
" oczach; ale panna Janina, jako zupełnie już dorosła, zachowywała panowanie nad sobą i wyprostowana, trochę nawet zesztywniała, z za szklistej powłoki, którą zapewne dym z pod powiek jej dobywał, patrzała w obraz pożogi z wytężeniem niespokojnem, tak dręczącem, że bladość..."
Chwile cz. 1 - strona 46
" stanął, a teraz, gdy groza pożogi dosięgała szczytu, milczenie panujące wśród kobiet przerwał słowami: — Co za przepyszny widok! Krótkie, zdaje się, słowa, a jednak sprowadziły następstwo dość skomplikowane. Panna Janina ruchem powolnym ku temu, co je wyrzekł, twarz..."
Chwile cz. 1 - strona 47
" znowu w pomrokę, a za niemi na ich miejsce przybywały inne... inne... inne... Nad wysokiem urwiskiem wrzał zgiełk krzyku, lamentów, płaczów, ryków, ogień szumiał jak huragan, dym walił w niebo, w powietrze, w jar, nad rzekę, aż na zarzeczny bór, a krwawe fale rzeki płynęły..."
Chwile cz. 1 - strona 48
" z parobkami dworskimi ogromna rurą, pełną wody, manewruje. Na sąsiednim dachu zaś siedzący pan Witold krzyczy tak, że o całość gardła jego lękać się można. — Dziurdziewicz! tu, tu, ten dach oblewać! Na miłość boską, bo głownie lecą! wody dawać! prędzej! prędzej!..."
Chwile cz. 1 - strona 49
" obróciła i wnet, z wyrazem zdziwienia najgłębszego, zawołała: — Ach, to pan! A mnie się zdawało, że to pan Teofil mówi! Byłam nawet pewna... głos pana wydał mi się zupełnie podobnym do głosu pana Teofila! — E! pan Teofil już oddawna musi być zakopany w kołdrach! —..."
Chwile cz. 1 - strona 50
" — Nosze urządzać! noszy! noszy! Kilka głosów kobiecych zalamentowało: — Oj, Boże mój, Boże! o, Jezu! Jezu! I z za jaru wionęła groza i objęła kobiety, które zaczęły drżeć, całemi ciałami podały się naprzód i, z ramionami ku przeciwnej stronie jaru wyciągniętemi, z..."
Chwile cz. 1 - strona 51
" skoczyła. Jasna suknia jak promień ześliznęła się po stromej ścianie i już wspinała się na przeciwległą, wprzód, nim ktokolwiek słowo przemówić zdołał. Po mokrych trawach, od krzaku do krzaku, od brzozy do brzozy, w mgle dymu, opadającej w dół, wspinała się ku górze, aż..."
Chwile cz. 1 - strona 52
" Nosze spoczęły na ziemi, ekonom skoczył w jar dla obejrzenia drogi, a panna Janina, trzymając w mocno ściśniętem ręku klapę Marcinowego surduta, głosem dziwnym, bo więznącym w gardle, ochrypłym, z oczyma szklano w starego sługę wlepionemi, zapytywała: — Co to... Jakto.. Żyje?..."
Chwile cz. 1 - strona 53
" Aż ciszej, bardzo cicho, mówić zaczęła: — Bronku! Bronku! I od twarzy jej, nizko schylonej, na biedną, oparzoną, zemdloną twarz chłopca padały bujne, perliste łzy. Może tą rosą z omdlenia zbudzony, otworzył oczy, spojrzeniem spotkał się z twarzą dziewczyny, nizko nad nim..."
Chwile cz. 1 - strona 54
" PORCELANKA NOWELA "
Chwile cz. 1 - strona 55
" W pokoju, z estetyczną prostotą urządzonym, zmrok zaczynał gasić barwy i zacierać linie sprzętów i obrazów; jednak wyraźnie jeszcze widać było na stole kwiat biały, który, pośród kilku książek i gracików, wznosił się na wysokiej łodydze z podścieliska drobnych jaskrawych..."
Chwile cz. 1 - strona 56
" i pięknemi, lecz przygasłemi oczyma, wpatrywała się w ruch szczególny, który od kilku minut wykonywały płatki białego kwiatu. Był to ruch zaciekawiający, bo zdawał się pochodzić, nie z zewnątrz, lecz z wewnątrz rośliny, z jakiejś własnej woli jej, czy niemocy — smutku, czy..."
Chwile cz. 1 - strona 57
" którą postawił na stole, oznajmiając zarazem gościa. — Pan Bronisław Granicz. Walentyna Kalińska podniosła się z fotelu. — Prosić! W glosie jej dźwięczała radość. Była wysoką i zanadto szczupłą, ale przez to właśnie bardzo delikatną. Od ciemnej sukni odbijała twarz..."
Chwile cz. 1 - strona 58
" lecz rysy, uśmiech, obejście się, dźwięk głosu jego uderzały kipiącem życiem. Było to życie myśli i uczucia, głównie jednak uczucia. Nie dziw! Trochę poeta i trochę publicysta, mało produkujący, lecz utalentowany, gdyż z wierszy jego, zarówno jak z prozy, w twarze..."
Chwile cz. 1 - strona 59
" pełnem sympatyi, że uczuła w sobie jakby tajanie czegoś, co przygasło. Odwróciła wzrok ku lampie i, zatrzymawszy go na wzbijającej się ku samemu jej ognisku Porcelance, pomyślała: — Co to ? Zaczyna rozwijać płatki ? Kwiat istotnie zaczynał rozwijać płatki. Jakby rozgrzewało go..."
Chwile cz. 1 - strona 60
" — Brawo, brawo! Był to oklask nietylko dłoni i głosu, ale całej istoty jego, zapatrzonej, zasłuchanej, zachwyconej, a ona, przez to ośmielona i rozgrzana, dokończyła: — Należę do milczących. Nie zwierzam się i nie usprawiedliwiam nigdy. To rozsądnie, ale ciężko. Człowiek..."
Chwile cz. 1 - strona 61
" One są i nawiedzają tych, których w zupełności nie podbiła materya i których najobficiej bijące z niej źródła spragnionymi jeszcze pozostawiają. — Tak! — szepnęła. On, pochylając się ku niej i w twarzy jej wzrok zatapiając, mówił dalej: — Radość ta jest najczystszą...."
Chwile cz. 1 - strona 62
" trąci, pajęczyna jest zerwana i skazańcem jest ten, kto na niej zawiesił swe serce. Jeżeli spadając, nie tłucze się na szczątki, to tylko wówczas, gdy jest ze szkła zahartowanego w ogniu jakiejś nadziei nieśmiertelnej. On, wzrokiem zawieszony na jej pięknych ustach, rzekł z cicha:..."
Chwile cz. 1 - strona 63
" ręce i wstrząsnęli je w uściśnieniu mocnem, ale gdy jej ręka wnet cofnąć się chciała, on. ją w dłoni przytrzymał i, ze wzrokiem na nią spuszczonym, mówił cicho: — Ręka poetki! I. iść lilii i więz drgających strun... W rysach zadrgały mu także jakieś struny potajemnie,..."
Chwile cz. 1 - strona 64
" Zaśmiał się także i zauważył: — Jak my się jednostajnie z tych samych rzeczy śmiejemy. Zgoda dusz, upodobania, nawet brzmienie głosów! Otóż, słyszałem przyjaciółki pani, mówiące: "Ta biedna Walentyna! Do tej biednej Walentyny! Z tą biedną Walentyną". Dlaczego biedna? —..."
Chwile cz. 1 - strona 65
" muszą wprost naprzeciwko siebie. Niech pani swego powiekami nie zasłania. Podniosła powieki i oczy jej całe w płomieniach spotkały się z jego oczyma, w których gorzał płomień. — Tak. Dobrze. Teraz czytać zaczynam. W cudnem zwierciadle tem odbija się dusza rzadka, jedna z tych,..."
Chwile cz. 1 - strona 66
" karcie wyczytywać te same zgłoski, z jakich składa się wyraz naszej istoty własnej, to wielkie szczęście! Z wyrazem szczęścia w oczach patrzała na Porcelankę, której korona rozwinęła się już w całej pełni. Wtem, ruchem zdziwienia obróciła głowę ku towarzyszowi, który..."
Chwile cz. 1 - strona 67
" mnie, nie gawędzą ze mną poufale, nie dzielą ze mną myśli i wzruszeń; więc odpłacam im wzajemnością: nie kocham ich, nie zajmują mnie one, nie dbam o wrażenie, które czynią w świecie. A co do tych kuligów, niezmiernie hucznych, z których w jednym udział wzięłam, to mi..."
Chwile cz. 1 - strona 68
" kiemi wspomnieniami, że gdy je opowiada, przenoszę się myślą w świat uczuć wielkich, czynów mężnych, mąk ponoszonych za budowanie drabin ku gwiazdom i — tracę swoją nostalgię. Starą matkę mam także, której choroba ciężka do polowy ubezwładnia nogi. Więc gdy tam jestem,..."
Chwile cz. 1 - strona 69
" o poręcz sprzętu, na którym siedziała, w sposób taki, że prawie dotykał niem jej czarnych włosów. — Serce moje leciało na spotkanie przyjaźni, które okazywały się... — Samozwańczyniami! — Przywiązań, które były... — Pajęczynami! — Z ratunkiem ku nieszczęściom, z..."
Chwile cz. 1 - strona 70
" ani dokoła nic, w uniesieniu coraz prędzej mówiła: — Gdybym miała talent jaki! Brałam lekcye muzyki i rysunków... Ach, śmiesznie powiedzieć i wstyd... Ale powiem: pisałam wiersze! Cóż, skoro nie jestem wybranką Muz! Nie jestem wybranką Muz i — dom mani pusty. Nie mam dzieci i..."
Chwile cz. 1 - strona 71
" nie chcą. Mogłabym je tem wyżywić — ale nie chcą. A oprócz tego nie mam nic, chyba jeszcze wielki kłopot ze swoją przewróconą głową. Jestem przewróconą głową i wiem o tem doskonale. Na zegarze świata szukam godziny, której zapewne wcale niema. Czasami jednak myślę, że..."
Chwile cz. 1 - strona 72
" wiedzieć: odejdźcie, bo ja czemuś służę i jestem potrzebną! Przeszłość ojca mego, to słup świetlany, za którym pragnę iść, ale — drogi nie widzę. On wskazać mi jej nie może, biedny gołąb siwy, który nowych dróg świata już nie dostrzega. Pan je znać musi lepiej, niż..."
Chwile cz. 1 - strona 73
" mu w dłoniach, jak więz strun targanych i powtórzył: — Prawda! Niema nic takiego, czego nie usiłowałbym dla pani uczynić, o czem nie pragnąłbym z panią mówić, czego nie poszedłbym z panią szukać, byleby wolno mi było patrzeć w twoje oczy i głosu twojego słuchać. Kamieniem..."
Chwile cz. 1 - strona 74
" w oczach. Mężczyzna pozostał tam, gdzie stał przedtem i głowę pochylił nizko. — Nie, nie! Nie tego chciałam! Nie po to... Boże wielki! Pan może myśli, że po to wzywałam... Zaśmiała się takim śmiechem, w jakim serce rwie się na szmaty i ciągle tak śmiejąc się, mówiła:..."
Chwile cz. 1 - strona 75
" łem tak jak i pani zupełnie szczerym i tylko — omyliłem się na samym sobie. Rozumiem dobrze czystość uczuć i wzniosłość pragnień pani, nie przestanę też nigdy rozpaczać nad tem, że klejnot w kryształ oprawny, który mi pani ofiarowywała, z ręki mi wypadł. Kryształy są..."
Chwile cz. 1 - strona 76
" ją coś zmięło i oparzyło. Dokonało tego sztuczne światło i piekące gorąco lampy. Kobieta długo patrzała na zmiętą i oparzoną koronę kwiatu, aż z oczu jej ogromnie smutnych zaczęły padać wielkie krople łez, gdy usta do pobladłego korala teraz podobne, zaszeptały: — Lampę..."
Chwile cz. 1 - strona 77
" ZAGADKA "
Chwile cz. 1 - strona 78
" W piękny dzień wiosenny spotkali się na chodniku głównej ulicy miasta i stanęli pełni zdziwienia i radości. W mieście tak wielkiem spotkać się wypadkiem bardzo trudno, ale czasem los takie promienne uśmiechy składa na drogi ludzkie. Zwierciadlana szyba wystawy sklepowej odbijała w..."
Chwile cz. 1 - strona 79
" sławą i wielką — jak powiadano — przyszłością. — Czy podobna? Pani tutaj? Odkąd? Na jak długo? Więc raik ziemski w wianku dębowym, którego byłem niedawno gościem tak szczęśliwym, zdobył się na odwagę rozstania się z panią? — O, na krótko! tylko na tydzień! — Przez..."
Chwile cz. 1 - strona 80
" zdając się wtórzyć przyśpieszonym uderzeniom serca. — Tak to się zdaje, że tydzień, to długo. Przemknie jak minuta! Mam mnóstwo sprawunków do załatwienia, poleceń do spełnienia. Muszę wszystko zobaczyć: wystawy obrazów, panoramy, teatr... Do księgarni po książki i nuty......"
Chwile cz. 1 - strona 81
" lekcye botaniki poglądowej; sąsiadki i sąsiedzi przywozili próbki materyi, miary bucików, tytuły gazet, a wszyscy ze wszystkich kątów pamięci zbierali i do kufra mi ładowali przestrogi hygieniczne, estetyczne, moralne: nie przeziębiać się! nie wychylać się przez okna wagonów! Nie..."
Chwile cz. 1 - strona 82
" sielskiej. Nieraz, przez te dni kilka, które tam spędził, patrząc na jej zatrudnienia i zabawy, myslał: anielsko-sielska! Czasem, gdy w tym wianku zielonym, który otaczał "raik ziemski", chodzili pomiędzy dębami rozmawiając, uśmiechał się: "optymistka! dziecko!" Parę razy nawet, ze..."
Chwile cz. 1 - strona 83
" — Jak żyję nie widziałem tak pięknego kwietnia, jak w tym roku... w Liliowej. Czy w ogrodzie państwa, ta wielka, stara grusza stoi jeszcze w powłóczystej sukni ślubnej? — Ach, pan ją pamięta? A pamięta pan te jabłonki, które w blado-różowem kwieciu wyglądały jak druchny? —..."
Chwile cz. 1 - strona 84
" Obcy tam byłem, przybysz ze świata nędzy, walki, pracy... — Dlaczego pan pracę zestawia z nędzą?... Walką jest ona pewno, ale nie nędzą, a w walce pan zwycięża. Jakaż to nędza, dar usiewania ziemi gwiazdami myśli dobrych i pięknych ? Czyż nie jest zwycięstwem to, że pan..."
Chwile cz. 1 - strona 85
" nawet myślę: skąd to pochodzi, że najsprzeczniejsze rzeczy posiadają dla mnie urok, chociaż coraz inny, ale zawsze miły, taki, że przez niego muszę kochać cały świat. Wszystko jest na swój sposób mile. Kiedy wjeżdżam do miasta, to mi w tym ruchu, gwarze, turkocie, aż serce..."
Chwile cz. 1 - strona 86
" Gdy zmieszana, nie odpowiadała, podpowiedział: — A muzykę pani lubi? — Wszelką. To właśnie dziwne, że wszelką... każdy jej rodzaj. Przed paru laty, kiedy podróżując trochę z chorą mamą nasłuchałam się orkiestr doskonałych i oper wspaniałych, byłam pewna, że w domu..."
Chwile cz. 1 - strona 87
" zasłaniają dębinę, jak firanką muślinową? A spadające na dziedziniec stada kawek z siwemi obróżkami na szyjach? Ale pewno, pewno, że niema w tem nic osobliwego i sama nie wiem, skąd to pochodzi, że tak wszystko, a wszystko lubię. Nawet rzeczy najdrobniejsze: uderzenia zegarka,..."
Chwile cz. 1 - strona 88
" Ona miała odwiedzić przyjaciółkę serdeczną; on do redakcyi jednej z wielkich gazet niósł rękopis pożądany i oczekiwany; tymczasem szli, szli, rozmawiali, patrzyli wzajem na siebie i z uszami pełnemi dźwięków głosów własnych, z ulicy w ulicę, naprzód w tłumie, którego nie..."
Chwile cz. 1 - strona 89
" uczucia, jakby przechadzała się pośród grobowców i pomników, a on jej tłómaczyć zaczął, że istotnie są to grobowce pokoleń przeminionych, pomniki przebrzmiałych słów i haseł, kamienne ślady życia, które spłynęło w ocean przeszłości. Kto i jak żył za temi oknami,..."
Chwile cz. 1 - strona 90
" Coś z powagi i siły męskiej powiało im nią od słów tych, od jego wiedzy, od przenikającej jego wiedzę poezyi powściągliwej. Szła, szczęśliwa, zapytując, słuchając. Przechodniów spotykali mało. Często dwie ich postacie, młode, zgrabne, promieniejące, z rozmową cichą i..."
Chwile cz. 1 - strona 91
" malowniczą cześć miasto odwiedza! Jutro przyjdziemy tu z nią razem. Ja, pan i ona, przyjdziemy tu razem... Czy dobrze? — Wolałbym tak, jak dziś, bo osoba trzecia, jak język w zagadce Ezopa, może być rzeczą najlepszą, albo najgorszą... Czuję, że ta, o której mówimy, choćby..."
Chwile cz. 1 - strona 92
" wzrok miał wbity w ziemię i warga drgała mu lekko, jakby błądziło po niej drażniące ziarnko pieprzu. — Nie zna pan Janiny Skierskiej? Ja znam ją zblizka, bo czasem przyjeżdża w nasze strony... starsza odemnie o lat kilka, pomimo to — jesteśmy z sobą w przyjaźni serdecznej. Nie..."
Chwile cz. 1 - strona 93
" życia! Dopóki trwa, niech będzie dla nas sam jeden, bez wczoraj i jutra, bez ludzi i — nas samych, takich, jakimi jesteśmy na codzień! Zapomnijmy o przyjaciółkach, o malarkach, o wspólnem z niemi zwiedzaniu miasta. Nie myślmy o niczem, tylko o tem, że jest nam dziś tak przedziwnie..."
Chwile cz. 1 - strona 94
" — To taki cudny — sen! I jeszcze ciszej, szepnął: — Cicho! Nie budźmy się z jaśminowego snu! Długo nie mówili nic, słuchając kołysanki powolnej i słodkiej, którą w zlocie słonecznem śpiewały białe oczy jaśminowe i własne ich serca. Ona pierwsza uśmiechnęła się i,..."
Chwile cz. 1 - strona 95
" kaz pani otwieram okno mego domu. Niech pani patrzy! Zamyślił się na chwilę. Widać było, że chciał jak najszerzej otworzyć przed nią jedno z okien swojej duszy i że czynił to z rozkoszą. — Kocham te chwile swojej przeszłości, w których wieszczka natchnień twórczych..."
Chwile cz. 1 - strona 96
" sów, jakby namyślał się, co z tego wszystkiego wymienić naprzód w swojej litanii miłości. Było przecież w niej coś, co miało u niego pierwszeństwo nad koralem ust, zlotem włosów i błękitem oczu. — Kocham serca tak poranne, jak jutrzenka, która nie wie nic, jakim będzie..."
Chwile cz. 1 - strona 97
" która w wianku dębowym zrywa sasanki, aby małemu bratu tłómaczyć tajemnice ich powstawania i wzrostu, a potem, spływając na siwe włosy dziadunia, jak skrzydło anioła odwiewa gorycze i nudy starości... Ta ręka biała, to płatek narcyza, którego pragną spieczone usta wędrowca..."
Chwile cz. 1 - strona 98
" po niebie, zjadają rozciągnięte po niem smugi ideałów... Nienawidzę zwierząt, które, wyłażąc z podłoży natury ludzkiej, depcą najwyższe jej wykwity i przeszkadzają im rozwijać się z pąków. Nienawidzę masek, szczudeł, głupich pozłot, płytkiej politury... Nienawidzę..."
Chwile cz. 1 - strona 99
" wiem jakie, ale wielkie i które w tej chwili panu się przypomniało. Więc muszę poprosić, niech się pan tak nie martwi! Chociaż niewiele jeszcze poznałam życia, wiem, że bywają w niem różne nieszczęścia i mocno pragnęłabym przychodzić im z pomocą... Cóż dopiero panu......"
Chwile cz. 1 - strona 100
" "szkoda" i, topiąc wzrok w zieleni ogrodu, zawołała: — Idźmy! — Dokąd? — Gdzie oczy poniosą! — Wybornie! Może na koniec świata! Wie pani! wyborna myśl! A gdybyśmy tak z panią poszli... pojechali razem na koniec świata! Powiedział to ze szczególną powagą, a ona, bawiąc..."