www.xolive.pl

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2
Kraszewski Józef Ignacy


Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 1
" — Proszę cię, nie badaj umie dziś tak natarczywie — odpowiedziała. — Jestem zmęczona, znudzona; nie wiem sama, co mi jest. Abaswera ma talent niecierpliwienia mnie. — Ale ona wkrótce wyjeżdża, jak mówiła sama — dodał brat. — Ona... Ona nigdy nie wie czego chce i co..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 2
" ty. Z całą swoją ekscentrycznością, trochę śmieszną, gdy chce, człowiek to bardzo miły. — A! a! — szepnęła Liza, jakby wyzywając do dalszych zwierzeń. — Odbyliśmy z sobą parę przechadzek — mówił brat. — Zna doskonale wszystkie Rzymu zakątki. Mówi po włosku,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 3
" co robić po jej wyjściu, a choć chętnie dworował hrabiemu Augustowi, aby okazać w oczach ludzi, iż znakomity ten mąż jest z nim w poufałych stosunkach, na ten raz, skwaszony, jego nawet porzucił. Obrachował też, że choćby najznakomitszego posągu być zawsze tylko cieniem, nie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 4
" Przysunęła się do niego ciekawie. Poeta, gdy mu brakło audytoryum i wielbicieli, gotów był najskromniejszą karmić się sympatyą. Lekceważony przez panią Lizę, rad był choć księżnę mieć z sobą i za sobą, bo niewieściego współczucia potrzebował. Na skinienie więc..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 5
" w portrecie Ary Sheffera — bo rad był go naśladować... niestety! — Ja! — zawołał z ciężkiem westchnieniem — ja skazany jestem na przejście po tej ziemi, nie zostawując trwałego śladu po sobie. Wina to mojego niedołęztwa, czy natury ducha tego, który żyje we mnie? ja nie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 6
" — Powinni tłumaczyć — zawołał dumnie. — Zniżać się do trawestowania swych myśli nie godzi. Wprawdzie u nas dziś słuchaczów niema; jednym brzmi jak ostatnie poezyi słowo pieśń Adama, drugim migoczą brylanty Juliusza, innym proroczy głos Zygmunta wszystko zagłusza; a..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 7
" wóz, ale pójdziemy pieszo. Rzym nocą może cię natchnie i ja cóś pięknego posłyszę. Pan Emil wstał z twarzą rozjaśnioną, okazując nietylko gotowość towarzyszenia, ale wielką skwapliwość. Księżna podeszła żywo ku gospodyni. — Zabieram księżnie naszego poetę, któregom..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 8
" — Proszę pana, zostań jeszcze minutkę; mam mu zadać jedno niedyskretne, śmieszne może pytanie, które kobiecej ciekawości zechcesz przebaczyć. Hrabia August wyszedł natychmiast za Ahaswerą, którą poeta, pochylony ku niej, prowadził pod rękę z niemałym kłopotem, bo mu się,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 9
" Księżna nieśmiało, rumieniąc się, drząc niemal, wskazała na szpilkę i przemówiła głosem łagodnym, jakby o przebaczenie proszącym: — Daruj pan! Jak, zkąd dostała się panu ta kamea? Wiktor drgnął cały, niby teraz dopiero przypominając sobie, że ta szpilka zdradzić go..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 10
" najmniejszych drobnostek. Oprawa jest jakby taż sama... Wiktor, któremu gospodyni oddała kameę, powoli schował ją do kieszeni. — Zupełnie podobną kameę — mówiła dalej księżna — widywałam w moich młodszych latach i pamiętam jak mnie uderzała pięknością swoją...."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 11
" — Rzecz niepojęta! — szepnęła księżna, ręce składając. — Przebacz mi pan, przepraszam go! Nie byłam panią siebie. Prawda że mi pan niedorzecznej ciekawości mojej za złe nie weźmiesz? I podała rękę stojącemu w zadumie Wiktorowi, który zwolna zbliżył do niej usta,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 12
" łatwo się to tłumaczyło, że księżna kochała ją jak siostrę, a żyć bez niej nie mogła. Po namyśle, księżna odezwała się do stojącej i oczekującej jaśniejszego tłumaczenia Kunusi: — Co to mnie dziś spotkało, Kunusiu kochana! Rumienię się za dzieciństwo moje...."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 13
" szczyć i sprzedać. Niema nad czem medytować... Księżnieby spocząć należało. Posłuszna pani podniosła się z krzesła powoli i razem poszły do sypialni, zadumane obie. Na Babuinie, jak mówił, pan Wiktor miał mieszkanie na trzeciem, piętrze. Niegdyś przez długie lata zajmował je..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 14
" noc, i to niezawsze, przychodził. We dnie, jeżeli mu fantazya przyszła pracować, siedział w swem studio, do którego nigdy nie wpuszczał nikogo. Mało kto też go tu odwiedzał. Nie zapraszał do siebie, a nowe znajomości niechętnie robił. Lubił być z samym sobą. Czasem godzinę..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 15
" zawsze hermetycznie zamknięta, a w niebytności artysty, stara gospodyni Anuucyata nie dawała się niczem skorumpować, aby wpuścić do przybytku. Trzęsła głową posiwiałą, wywijała rękami, czarnemi i powtarzała uparcie: — No — no — no! e chiuso! chiuso! W mieszkalnych izdebkach..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 16
" Równie niepojętem wydawało się starej słudze domu, iż przyjaciół i znajomych miał tak mało, do siebie niechętnie wpuszczał, i ludzi wcale nie zdawał się pożądać. Trzeciego dnia po wieczorze u księżny Teresy, poeta, którego chwilowo opanowała była na swój wyłączny użytek..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 17
" — Miłemby mi było i zaszczytnem — odezwał się nieco ceremonialnie Wiktor — nosić nazwisko kolegi szanownego pana, ale, niestety, artystą nie jestem, poetą mnie Bóg nie stworzył, a... poetae nascuntur. — No! no! — wpół żartobliwie podchwycił Emil, pod bok mu się cisnąc...."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 18
" — Ja wprawdzie jadłem obiad u tej wyśmienitej Ahaswery i syt jestem, a wino było doskonałe; pozwolicie mi jednak towarzyszyć sobie, abyśmy się bliżej poznali. Czuję w was duszę bratnią. Wiktor, z uśmieszkiem na ustach, dziękować musiał. Szli więc razem. — Człowiek —..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 19
" — Ale tak, masz słuszność! stokroć masz słuszność! złote słowa! — pochwycił z zapałem poeta, porywając za rękę towarzysza. — Jest to dowodem prawdziwej wyższości, gdy człowiek ze wszystkiemi żywiołami życia umie być w zgodzie, gdy wszystkie pojmuje i rozumie. Tout..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 20
" Poeta wpatrzył się w nią długo, z milczącem uwielbieniem i zachwytem artysty, gdy Wiktor tymczasem wesoło z nią rozmawiał, usiłując cóś znośnego utargować do jedzenia. Fiaskon z winem, chleb i ser tarty zjawiły się naprzód na grubej, szarej serwetce. Dziewczę więcej miało..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 21
" — Że my tu jesteśmy — odezwał się Wiktor szydersko — to się łatwo tłumaczyć daje, bo ja się najczęściej truję u pięknej Pepity. Ale pan co tu robisz? Zarumienił się trochę młodzieniec, lecz natychmiast śmiałość zwykłą odzyskał. — A gdybym ja, choć wcale nie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 22
" Unikając jego wzroku, Pepita postawiła na stole przyniesioną potrawę, przemówiła do Wiktora i natychmiast zabrała się odchodzić. Pan Ferdynand, naprzekór tej obojętności, pozdrowił ją. Odpowiedziała mu jak królowa dworzaninowi, który popadł w niełaskę, i natychmiast..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 23
" Wiktor, śmiejąc się dobrodusznie, zwrócił się ku niemu. Poeta uważał za właściwe potwierdzić prawdy wyrzeczone przez kolegę i zapewnił młodzieńca, że o takich Pepitach, choć na dni powszednie chodzą w starych trzewikach, ani nawet myśleć było można. — Jeśli jej pan..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 24
" ważniej myślącą i postępującą, o jakąś płochość śmiał posądzać; ale i najpoważniejsza z kobiet ma fantazye. Zdawało mi się, że chce tu zabawić dłużej, znajdowała że jej tu było dobrze; tymczasem teraz przebąkuje, że powietrze jej nie służy, że się czuje..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 25
" — Tak — podszepnął poeta, minę robiąc dowcipną, — ale kontrast bywa czasem potrzebny. Pieprz jest gorzki, przecież jako przyprawa doskonały. — Ba! ba! nie jest pieprzem pierwszy lepszy liść bobkowy — zamruczał Wiktor z uśmiechem złośliwym. — Być pieprzem..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 26
" szem i że trochę się dla niego skompromitować badaj, mogło pójść na rachunek miłości poezyi... Po wyjściu Emila, dokończywszy prędko niewyśmienitego deseru, bo u v a wczesna była kwaśna, a figi nieświeże — Wiktor także spojrzał na zegarek. Pan Ferdynand, chociaż rad się..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 27
" najzepsutszy z ludzi, jako cynik obrzydły. Rozpustnik zmierził jej rozpustę. Mimo-to zetknięcie z nim nie pozostało bez wrażenia, bez skutku: nabawiło ciekawością tego wszystkiego, co widziała ohydnie sprofanowanem. Słynęła młoda wdowa z chłodu i surowości, ale życie, którego..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 28
" mę z sobą. Przy obiedzie była roztargniona, nieswoja. Po powrocie z niefortunnej wyprawy do tratoryi pięknej Pepity, wieczorem znalazł Ferdynand siostrę siedzącą z książką przy balkonie, bladą i zamyśloną. Ferdynanda uderzyła zmiana, jaka się dawała widzieć dobitnie w..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 29
" dzieweczkę, którą pewnie za model sobie wybrać musiał. Uśmiechnął się złośliwie, dwuznacznie i w tej chwili, spojrzawszy na siostrę, dostrzegł płomień na jej twarzy, który przypisał niewłaściwemu swemu wspomnieniu o dziewczynie. Siostra zwykle za najmniejszą nieprzyzwoitość..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 30
" który sobie nadto pozwolił, zawróciła się milcząca, dumna i poszła ku balkonowi, nie dając ma odpowiedzi. — Przepraszam cię! — pośpieszył dodać Ferdynand, goniąc za nią, bo siostry bał się i szanował ją — przepraszam! nie gniewaj-że się! Pani Eliza sparła się na..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 31
" Eliza spuściła oczy. — Wiesz — rzekła — rozmyśliłam się trochę, się, aby mnie nie pomówiono o jakieś dziwactwo; nie chcę ażeby nieznośny ten hrabia Filip mógł sądzić, iż mu ten honor czynię i uciekam od jego natręctwa. Trzeba wprzód znaleźć jakiś powód seryo do..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 32
" — Wistocie, być zmuszonym posługiwać kaprysom wiecznego tułacza — rzekł Ferdynand — wielkie to utrapienie; ale biedny wieszcz nie miał żadnego zajęcia, a może i obiadu... Liza uznała właściwem ująć się za potępionym. — Człowiek to nie bez talentu, szkoda go! —..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 33
" żądany, bo na chwilę przynajmniej miał odświeżyć powietrze; ale goście się dla niego opóźnić musieli. Księżna Teresa tylko i hr. August przybyli nieco wcześniej i zabawiali gospodynię; reszty zaproszonych nie można się było spodziewać, chyba gdy nawałnica ustanie. Przez..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 34
" obmytym jaśniała błękitem, przy którym obłoki tem brudniejsze się wydawały. Przybierały one barwy osobliwe, złocąc się, czerwieniąc, stając brunatne, szare, sine i liliowe. Tak jaskrawo zachodu słońca po burzy żadenby się nie ważył malować pejzarzysta — jednemu to Bogu..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 35
" ta burza, przesuwająca się nad Rzymem, którą ciągnie morze jak kochanek — co znaczy taka burza przelotna, w porównaniu do zajadłych burz w Apeninach, których ja nieraz osłupiałym bywałem świadkiem?... Tam natura odegrywa sceny, jakich w żadnej tragedyi nie znaleźć. Ryk jej zdaje..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 36
" żałem nawet czyśmy ją przebyli; wiem tylko, że ze wszystkich, dachów i rynien strumienie lecą, ulice potokami płyną. W Rzymie deszcz nawalny, to urzędnik pożądany, oczyszczający ulice. Poruszył ramionami, księżna zaś dodała, wpatrując się w niego: — A jednak hrabia nam..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 37
" i wymywający, mówiący więcej niż chciała. Musiała to uczuć, bo się natychmiast znowu zwróciła do swej sąsiadki. Księżna Teresa podała przybyłemu rękę z uprzejmością, którą i za siebie i za gospodynię może wypłacić się chciała. Hrabia August zbliżył się pierwszy i..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 38
" — Żlem się wyraził — rzekł. — Książki te; które mi z kraju nadesłano, dlatego tylko może chwilowo mnie zasępiły, poruszyły, że nielitościwie amputują organiczne części przekonań, z któremi urosłem, które sobie przyswoiłem. Przy każdej takiej amputacyi cierpi..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 39
" dojrzeć, że to były karykatury — ciągnął Filip — żeśmy je niesłusznie uposągowali. Jam się zawsze tego domyślał, więc cieszę się ze śmiałego wystąpienia przeciw nim. Fiat lux, choćbyśmy wszystkie te słomiane ideały stracić mieli. Hrabia August dał mu dokończyć..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 40
" zapełnię beznamiętny i sprawiedliwy. My jeszcze drżymy od bólu, a drudzy nienawiścią buchają. — Musiało zło przeważyć, kiedyśmy upadli — odezwał się hr. Filip. — Argument to dla mnie wcale nieprzekonywający — rzekł August poważnie. — Widziemy w życiu pojedynczych..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 41
" Poeta, który słuchał, usta wydawszy, brwi marszcząc, ściśniętemi pięśćmi bijąc się po kolanach, wybuchnął gwałtownie: — Każdy sobie szuka, co mu do smaku, żywiołu w którym mu najlepiej. Są istoty, co tylko w błocie żyć mogą; te i w dziejach szukają kałuży. Są..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 42
" — Kochany hrabio — rzekł z uśmiechem. — Mnie się zdaje, że gdybyśmy zgodzili się wszyscy na smutną barwę przeszłości, tybyś pierwey na stronę białą zaczął przechodzić. Ahaswera parsknęła pocichu i zatuliła sobie usta. — Jestem więc tylko prostą przekorą? —..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 43
" Liza kilka razy ukradkiem zmierzyła go niecierpliwem, niespokojnem wejrzeniem. Zdawała się walczyć z sobą, czy się do niego odezwać. Z obowiązku gospodyni należało jej choć parę słów przemówić do gościa. Zwróciła się wkońcu ku niemu i spotkała oczy wlepione w siebie, z..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 44
" — Nie jestem tyle zarozumiałym, abym sobie stanowisko tak wysokie przyznawał — rzekł cierpliwie i nie poruszając się Wiktor. — Być może owszem, iż spadłem niżej, niż ci co wielbić i nienawidzieć umieją. Po chwili milczenia, Liza dodała: — Wiele pan doświadczyć..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 45
" — Pan śród tych Włochów, z którymi podobno długo obcować byłeś zmuszony, musiałeś się czuć bardzo osamotnionym? — O tak, chwilami — rzekł Wiktor równie śmiało i z wielką prostotą. - Lecz ja z tą samotnością wśród tłumów, z konieczności oddawna oswoiłem się i..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 46
" Słysząc to, wdowa zarumieniła się i poruszyła żywo; oczy jej błysnęły i pokryły się szybko powiekami. Westchnęła. — Tak, masz pan słuszność — zawołała. — Kto chce przywdziać tę sukienkę mniszą, musi wprzód zrzucić znoszoną i zdartą na świecie. Szepty te, które..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 47
" miało źródło, geniusz miał gniazdo swe, na którem porósł w pióra, i macierzyńską opiekę, co go wykarmiła. Hrabia Filip stał przez czas jakiś zaniemiały. — Wielkie pieśni, wielkie dzieła kunsztu — rzekł wkońcu — rodzą się z boleści wielkich. — Tak — zawołał..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 48
" a drugą Ahaswerze, gospodyni. — Pogódźcie się panowie i mówmy o czemś dostępniejszem dla nas, co myślami nie nawykłyśmy wzlatywać tak wysoko. Ruszyli się wszyscy. Z twarzy dysputujących widać było, że pomimo rozejmu ogłoszonego przez gospodynię, podrażnienie trwało. Języki..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 49
" Tymczasem księżna Teresa, która także oka z Wiktora nie spuszczała, badając go zdala, gdy siadały do herbaty, miała czas i sposobność szepnąć Elizie: — Od ostatniey bytności u mnie, wasz tajemniczy artysta, czy nie wiem kto, stał się dla mnie jeszcze bardziej drażniącą..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 50
" Ukradkiem pocałował ją w rękę, co dawno niewidziany na bladej, zwiędłej twarzyczce wywołało rumieniec. Z rozmowy o siłach, które pozostały z przeszłości, hrabia Filip złośliwie przeszedł do dziwacznych napaści i zarzutów przeciw pojedynczym popularnym postaciom. Potem..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 51
" po obłokach, nie po ziemi. Nas potrzeba studzić, nie ogrzewać. — A gdy zupełnie, da Bóg, wystygniemy, spowinąć w całun i położyć w grób — dodał szczęśliwie tego wieczora usposobiony poeta. — Jest prawem ogólnem — odparł niedający się zbić hr. Filip — iż co się..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 52
" jakież poruszenia jej wyciągnąć można. Pozwól więc, abym zaręczył przedewszystkiem, że na wallenrodyzm nie choruję, że uważam go za ideę fałszywą, szkodliwą, uwłaczającą charakterowi człowieka i narodu. Śmielej teraz powiedzieć mogę, że przyobleczenia sukni kaprala i..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 53
" łeczeństwa zmusiło ich skupić się w sobie. Prawo ciśnienia, wywołujące oddziaływanie na ciałach sprężystych, sprawdza się i na duchu człowieka. Grecy też, prześladowani przez Turków, zdobyli się na bohaterskiego ducha; ale dość potem było postawić ich w powszednich życia..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 54
" szuka, a operacyą kończy się na tem, iż lalki woskowe się topią, wosk oczyszcza nieco, dolewa się farb nowych i lepią się... ideały nowe, do miary swych twórców przykrojone. A wszystko to pod hasłem prawdy i w jej imię! Kilka imion, dat kilka służy za wątek, a każde pokolenie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 55
" -- Przecież ja wolę to, niżeli bałwochwalcze, nieruchome uwielbienie widm, które potworzyła na tle dziej owem imaginacya wieków, o krytyce niemających pojęcia — rzekł Filip. — Pozwól jednak — dodał August — abyśmy my, biedni, zaślepieni, wsteczni, laudatores temporis acti,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 56
" skiego zapomnienia, które na ruinach pradziadowskich dzieł nie wie o nich i przypisuje je duchom? — rzekł August. — We wszystkiem potrzeba miary; ani chińskiego bałwochwalstwa, ani egipskiej ślepoty... Czyśćcie posągi, ocierajcie mchy, nie burzcie tylko ich i nie wywracajcie......"

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 57
" gle i anologicznie z prawami bytu materyalnego. Mówmy sobie na pociechę, że co jest koniecznem, musi być na cóś potrzebnem. Księżna zlekka ziewnęła. Postrzegłszy to, hrabia August się uśmiechnął. — Nie moja wina — rzekł półgłosem — iż księżna się nudzi. Hrabia Filip..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 58
" — No, to ja pana hrabiego wyręczę plotką — odezwał się poeta. Zdziwieni spojrzeli nań wszyscy, gdyż plotki nie wchodziły w atrybucye Emila Maryi. — Przypadek zrządził — ciągnął dalej — żem dziś poszedł studyować obraz — rozumie się oczyma tylko — u Doriów. Ta..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 59
" brzydka, niepiękna, nie wiem... Twarz ma pełną charakteru, nachmurzoną, jak powiedziałem, tragiczną. Z ust jej, przysiągłbym, niejeden jęk musiał wylecieć, niejedno przekleństwo. Słusznego wzrostu, brunetka, oczy czarne, piorunujące. Cóś niezwykle oryginalnego i cóś straszliwie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 60
" nad tem, ie mi ją narzuciła natura, i radbym zetrzeć to fałszywe piętno. — Dlaczegóż fałszywe? — zawołała Ahaswera. — Bo do imienia artysty nie mam prawa — rzekł Wiktor — a w charakterze jedną tylko niezmierną miłością niezależności zbliżam się do Cyganów...."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 61
" u stołu, nie mieszając się już wcale do rozmowy. — Mów że nam pan co więcej o tej artystce — wyzywała księżna Teresa Wiktora. — Jestem ciekawa, gdzie ją spotkać można. — Sądzę że w galeryi, w której kopiuje — rzekł Wiktor zimno. — Jestże piękna wistocie? —..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 62
" — Teorya fałszywa! — odezwał się hrabia August. — Wprawdzie powszechnie jest przyjętą, lecz warto żeby ją krytyka obaliła. Hrabio Filipie! Zagadnięty tak, nie raczył odpowiedzieć; patrzył w ziemię. Wszyscy uważali, iż nagle zaszła w nim jakaś zmiana, którą nie wiedziano..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 63
" Wiktor odpowiedział milczeniem. — Sądzę z tragicznego wyrazu twarzy — dodał Emil — iż wdową, albo... istotą opuszczoną być musi. — Ale żeby się też można nagle tak zająć niewiedzieć kim — z przekąsem rzekł hr. Filip. — Może jakaś awanturnica. Surowy ten sąd..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 64
" celików, odrazu sobie założyć musi niedościgniony. — Otóż to najtrudniejsze! — odparła księżna Teresa. — Czasem jednak małemi rzeczami bardzo szczęśliwym być można. Znałam biednego starego kawalera, który był póty najnudniejszym i najbardziej znudzonym z ludzi, póki..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 65
" ściańskich tradycyach sztuki pierwotnej, nakreślili na ścianach tego właśnie domu, naówczas zajmowanego przez p. Bartboldy. — Jakto? — wmieszała się gospodyni, podchodząc ku nim — pan nie oglądałeś jeszcze tych pięknych obrazów, dla których tu ciągle, codzień przychodzą..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 66
" Pani Liza teraz osobliwszym sposobem usposobioną była dla człowieka, który niedawno taką w niej obudzał trwogę. — Przyjdź pan jutro na obiad do nas — odezwała się śmiało. — Jadamy wcześnie, o trzeciej, a freski o tej porze najlepiej oglądać. Wiktor, tą uprzejmością..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 67
" cej pani; Wiktora zagadnęła księżna i odciągnęła ku sobie. — Artysta czy dyletant, Cygan czy baron incognito — odezwał się Filip z przekąsem do gospodyni — ten pan Wiktor ma osobliwe szczęście. Pierwszego dnia, gdy się tu ukazał, zrobił wrażenie przerażające; a dziś..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 68
" — Pewnego nieszczęśliwego człowieka, który nadaremnie wzdycha do bóstwa, a ono nie chce go ani słyszeć, ani rozumieć. Hrabia Filip próbował się uśmiechać. — Gdyby zakochani rad słuchali — dokończyła Ahaswera — powiedziałabym mu, ażeby gdzieindziej zaniósł..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 69
" wiąc go rozmową, mniej jednak zabawną niż zwykle, powrócił do hotelu. Gdy się znalazł sam w swem mieszkaniu, hr. Filip rzucił kapelusz w kąt i krzyknął: — Tego mi tylko brakło! Padł w fotel, sparł się na ręku i, zadumany, przetrwał tak do późnej nocy. Stara Anunziata,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 70
" bry kwadrans, a Anunziata, do której nie przemówił nawet, ani się ku niej odwrócił, dreptała niespokojnie, widząc go tak zamyślonym. To mu się rzadko trafiało. Włoskie sługi, choć jak wszyscy śmiertelni, lubią denari, mają to do siebie, że się jakoś, w stosunkowo nawet..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 71
" Staruszka odchrząknęła raz i drugi, ale Wiktor nie spojrzał na nią. Nareszcie zniecierpliwiona przyszła doń powoli i zlekka pociągnęła go za rękaw, twarz nastroiwszy do zwykłego dobrodusznego uśmiechu. Wiktor zwolna odwrócił się ku niej. — Czego chcesz, moja stara? — spytał..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 72
" ła. Zmarszczyła siwe brwi gęste. Nierychło się mogła zebrać na słowa; badała duszę własną. Zwolna zaczęła potrząsać głową; widać było niepewność i walkę; wostatku rękę odjęła od twarzy i zawołała krzykliwie: — No! no! Grazie tante! (Nie! nie! Bardzo dziękuję)...."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 73
" kiemu, co zaćmić może jasne słońce dni wesołych. Potrzebował być szczęśliwym koniecznie, bo nieszczęścia znieść nie miał siły. Zagrożony wyjazdem z Rzymu, gdzie sobie różne piękne pozasnuwał marzenia, na tle włoskiego krajobrazu, pan Ferdynand lżej teraz oddychał, bo pani..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 74
" wyrzucała to sobie, czuła się skompromitowaną; niepokój nią owładnął. Brat wszystko to ukradkiem zauważył i męzkie wnioski robił z tego stanu duszy. — Fantazya kobieca — mówił sobie — przejdzie to. A czemużby sobie nie miała jej pozwolić? Obawiając się, aby Wiktor albo..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 75
" Usłyszawszy głos jego, znajomy dobrze, Wiktor conajprędzej dokończył ubrania. Gdy Ferdynand wszedł do pokoju, znalazł go już prawie do wyjścia gotowym. — Ponieważ mi bardzo szło o to, abyś szanowny pan nam nie skrewił, a lękałem się roztargnienia, zapomnienia, przeszkody..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 76
" zwiędłą, kwaśną a tak zatopioną w sobie, w swej pracy, iż ledwie ukradkiem w oczy jej zajrzeć było można. Zresztą — ciągnął dalej Ferdynand — powagi ma wistocie wiele; przypomina czy wielką damę, czy doskonałą aktorkę. Mnie się nie podobała. Wszyscy nasi znajomi, oprócz..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 77
" i do przyjęcia gotową, siedziała nawet w salce; ale dzwonek posłyszawszy, zlękła się sama nie wiedziała czego i zbiegła do swojego pokoju, Tu, przed zwierciadłem stanąwszy, postrzegła, że na rzęsach jej szkliły się dwie łzy — łzy których zjawienia się nie czuła! Otarła je..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 78
" fałdach dokoła, nadając ślicznej jej figurze wdzięk posągu starożytnego. Nie czas już było zmieniać tego ubrania, w którem brat ją widział zrana; musiała wyjść jak stała. Kilkanaście kroków dzieliło ją od pokoju fresków. Nawykła do świata Liza wprędce odzyskała całą..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 79
" melodyi niebieskiej, przerwanej wpływem pogańskim odrodzenia, nie zdołali, a rozstać się z marzeniem młodości serce nie pozwoliło. W historyi sztuki ta szkoła katolicka Overbecka, potrosze i Schnorra, jest wysiłkiem rozrzewniającym, a próżnym niestety! Nie kończą się poemata, bo..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 80
" jąc się w duchu, co ta było tak znakomitego, by uwielbiać aż potrzeba? Dla Wiktora widok to był rozrzewniający i podbudzający razem. Pod wpływem tych fresków stał się innym. Zapomniał na chwilę o tej pięknej jak anioł istocie, która słuchała go drżąca i przejęta. Natura..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 81
" — Nie umarli oni — przerwał Wiktor z zapałem. — Zeszli, znikli, ale myśl ich pozostała żywa, mówi do nas. Wszystko co ją zrodziło, co towarzyszyło kolebce, co ją cierniem oplatała, poszło w proch, lecz dzieło ducha stoi niewzruszone. Może, jak Wieczernik Leonarda, poszarpane..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 82
" dzieł wielkich mistrzów, bo dla nich zapominam o świecie całym. Ale jakże mało jest ludzi, którychby kolebka tam stała, gdzie była powinna! Młodość moja zeszła w świecie, w stosunkach, w zajęciach, które mogły tylko rozbudzić artystyczne żądze, nie dając środków do ich..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 83
" w sobie, w złotych snach wypieściła. Niedołęztwo tego co przyszło na świat przywodzi do rozpaczy. Szczęście krótkie zmienia się w zgryzotę. Następuje zniechęcenie, gorycz, zwątpienie o sobie, tem boleśniejsze, że przychodzi niespodzianie i rozpromienioną duszę ciemnościami..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 84
" parł Wiktor — nie tak latami, jak doświadczeniami wszelkiego rodzaju, które się w nich skupiły. Widzem tym już jestem od dość dawna i nie życzę sobie powracać na scenę. Spojrzeniem zdawał się pytać Wiktor: A pani? Liza spuściła oczy i nie dala odpowiedzi. Wśród tej rozmowy,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 85
" szanie, iż Wiktor, dostrzegłszy to, bardzo zręcznie zmienił przedmiot rozmowy, poczynając rzecz o Włoszech i Rzymie. Chcąc czemś weselszem zabawić, żartował z towarzystwa, które tak chciwie zbiegło się oglądać nieznajomą artystkę, o czem mu pan Ferdynand powiedział. —..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 86
" życia włóczęgę, ożenić się i siąść u domowego ogniska, ale nikt go nie chce za towarzysza. — Widać że na owę żonę przeznaczoną, jak mówi nasze przysłowie, nie trafił jeszcze — dodała. — Pan mówiłeś — zwróciła się do Wiktora — iż nie każdy, co jest zrodzony..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 87
" skach, o uliczce, przechadzkach na Monte Pincio i okolicach, które znał doskonale. Gospodyni musiała mu być niewymownie wdzięczną, z oczu jego bowiem czytała, ie wcale co innego miał na myśli i mogło mu się łatwo wyrwać coś drażliwego. Wśród tego paplania o niczem, oboje..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 88
" najmilej było. Ja jednak wcale na to zważać nie myślę. I ta chęć uczenia się, i ta przestroga, oznaczały już pewne zaufanie, a śmielsze były, niż się po wdowie spodziewać było można. Sama ona czuła, że może posunęła się zadaleko, że była niezręczną; lecz w stosunku do..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 89
" błagająco, jakby chciał powiedzieć: O pani nie kaź mi nanowo rozpoczynać życia! Jakby zrozumiała to wejrzenie wymowne, Liza dorzuciła jeszcze: — Pan doświadczyłeś wiele i chcesz być już tylko widzem życia; ja także oddawna uczyniłam to postanowienie. Możemy więc chwilkę..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 90
" jej towarzyszył na Monte Pincio, gdy dano znać, że księżna Teresa jest w galonie. Niezmiernie rada jej, wybiegła naprzeciw, układając twarz do swobody i wesela. — Zamęczam cię — poczęła księżna — ale się czułam smutna, nie wiedziałam co zrobić z sobą. Kunusia mnie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 91
" jąc, księżna — przybyło jeszcze jedno postrzeżenie, które najdziwaczniejsze domysły rozbudza. Pierwszy raz widząc tego Wiktora, sądziłam żem go gdzieś widziała, znała... Łamałam nad tem głowę. Ruchy, ton mowy, wyraz twarzy przypominały mi kogoś niezmiernie znajomego......"

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 92
" Po krótkiem milczenia, księżnie wyrwało się znowu: — To podobieństwo i ta kamea, jak to sobie wytłumaczyć? — Tak, w istocie — przebąknęła gospodyni nieśmiało — dziwne to bardzo; ale bywają czasem takie trafy, takie pozory łudzące... — Nazywa się Gorajski —..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 93
" szczególniej powitała z wielką uprzejmością. Był-to dawny przyjaciel domu, któremu się zwierzyć mogła. Zaraz też po przywitaniu wzięła go na stronę, żywo zaczynając się spowiadać ze swej trwogi i domysłów, z historyi kamei i rysów familijnych Wiktora. Hrabia August znał..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 94
" — Być może — przebąknął hr. August. — Dla mnie człowiek to sympatyczny! Hr. Filip chce w nim widzieć awanturnika, podejrzanego komedyanta; ale ja, com się rzadko zawiódł na pierwszem wrażeniu, znajduję go bardzo przyzwoitym, choć nieco oryginalnym. — Dlaczegóż się..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 95
" się ciężyć mu mocno. Namyślał się czy pójść orzeźwić się dziecinną rozmową z Pepitą, czy użyć przechadzki, a nareszcie wyszedł na Monte Pincio. Po każdem zbliżeniu się do wielkiego świata, zdziczały ten człowiek potrzebował zawsze swobodnego ruchu, towarzystwa, w..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 96
" chy, chód, zwieszona głowa, jakby ciężarem jakimś przygnieciona, dawały odgadnąć łatwo istotę znękaną, z nowem swem położeniem nieoswojoną. Wiktor starał się odgadnąć przeszłość tej wygnanki, zmuszonej chwycić dla życia za pensie, dawniej służące jej tylko za..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 97
" się nie myli; wstrzymała się nieco, zawahała i przystąpiła bliżej. Wiktor zmuszony był się ukłonić, na co odpowiedziała mu skinieniem głowy i siadła dalej trochę na tej samej ławce. — Korzystam ze sposobności, aby panu podziękować — odezwała się głosem, w którym..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 98
" Do pozyskania imienia dobić się niełatwo, a bez niego jest się na łasce przekupniów. Ci zaś mają tyle do wyboru, a tak są nawykli do nabywania prawie darmo, że rachując na nich, można umrzeć z głodu. Ludzie co kupują, wolą tanio nabyć u handlarza brzydkość, niż coś dobrego u..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 99
" To mówiąc, wstała, poprawiła na sobie chustkę i chciała już odejść, ale usiadła znowu. — A pan oddawna jesteś w Rzymie? — zapytała. — Po Włoszech włóczę się nie od dzisiaj, choć niezawsze siedzę w Rzymie — rzekł Wiktor. — I terazbym tu nie powinien być, gdyby......"

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 100
" trzebował się czemś rozerwać, wrócić do postradanego stanu ducha, w którym czuł zmianę wielką. Przyczyną jej była Liza. Wiedział o niej z dawniejszych czasów tyle, ile wszyscy zdala stojący słyszeć mogli. Bliższe poznanie nowe myśli obudzało. Ostatnia rozmowa w zastygłą..."