www.xolive.pl

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1
Kraszewski Józef Ignacy


Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 1
" CHORE DUSZE. Powieść w dwóch tomach, przez J. I. Kraszewskiego. Tom I. Warszawa. Nakład Gebethnera i Wolffa. 1881. "

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 2
"   CHORE DUSZE. "

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 3
" CHORE DUSZE Powieść w dwóch tomach przez J. I. Kraszewskiego. Tom I. Warszawa. Nakład Gebethnera i Wolffa. 1881. "

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 4
" Дозволено Цензурою. Варшава, 16 Iюня 1880 года. Drukiem Józefa Ungra, Warszawa, Nowolipki Nr. 3. "

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 5
" Wieczór był jesienny, ostatnich dni sierpnia w Rzymie, z którego w tym miesiącu ucieka kto może, do którego w tej porze nie przebywa nikt, oprócz tych co ich konieczność jakaś zagna do wiekuistej stolicy. Na drugiem piętrze domu na Via Sistina okna stały otworem i gorąco, pomimo..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 6
" Lecz ponad ziemią przyciśniętą dusznemi opary jaśniały wiekuiste niebiosa wypogodzone, na których gdzieniegdzie migotały już z ciemności główki gwiazdek promieniste. Na ziemi smutne było jak w grobie, na niebiosach pogodnie, jasno, spokojnie... Tu w tem mrowisku, na rumowiskach..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 7
" Boży, dla mającego z ruin i mrowia urosnąć świata. Pomiędzy tem, co się tu w grób położyło, a tem, co się zrodziło na grobie, legła przepaść wieków, półmroku i cienia. Na małym balkonie domu niegdyś Sobieskiego, dziś zowiącego się Casa Bartholdi, stało osób kilka..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 8
" cając z rosą wieczora, jak perłę, słowo pociechy i miłosierdzia, pocałunek nieba dany ziemi: — Pax! Pax! I stała się chwila pokoju tam, gdzie go nigdy nie bywa, bo życie jest bojem i wrzawą, a była chwila ta krótką, jak oka mgnienie. Wstrzymały się głosy i oddechy w tym..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 9
" wzrosła i w co jeszcze mogła się obrócić? Mimo siwych włosów, twarz to bowiem była nieskończona, niezastygła. Nie był to gips stężały, ale glina, którą dotknięcie wielkiego mistrza, losu, mogło uczynić arcydziełem, albo obrócić w nieforemną bryłę ziemi. Człowiek ten..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 10
" ranny i bliznom się dał zasklepić, choć o nich nie zapomniał. W drugim rogu małego balkonu, gdyby artysta chciał był umyślnie kontrast postawić, nie mógłby szczęśliwiej dobrać przekornej postaci. Pochylony, dziwnie jakoś zwinięty i skręcony, stał człowieczek niestary jeszcze,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 11
" Twarz pierwszego z nich swą powagą ufność budziła, drugiego niepokój i obawę., Wczasie tego milczenia — przelotu anioła — siwowłosy stał jakby się modlił, mały jakby chciał szydzić, a czuł się jakąś potęgą silniejszą niż on skrępowany. Cała jego postać wyrażała..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 12
" jakiejś kreacyi Ary-Schefera, którą przypominała wdziękiem naiwnym i układem archaicznym draperyi, jakby ze starego zapożyczonym posągu. I ją przelatujący anioł milczenia potrącił skrzydły białemi. Stała w niebo wpatrzona, ze słowem na ustach zamarłem, a pięknie jej z tem..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 13
" ruchomą była jak posąg; oczy jej tylko to podnosiły się ku łunie wieczora, to spadały pod nogi. Taż obok niej, we drzwiach o drugą ich stronę oparty, stał młody, w kwiecie wieku, życia i zdrowia mężczyzna, którego piękne rysy, pokrewne twarzy kobiety, kazały się w nim..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 14
" Z głębi tej ciszy wyrwało się westchnienie, szept prawie niedosłyszany, który wyszedł z ust siwowłosego: — Roma! W jednym tym wyrazie zamknął on wszystko. — Roma! — echem powtórzyła za nim, długiem wejrzeniem ciekawem mierząc go kobieta. — Roma! a ja, istota maluczka,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 15
" ty są-to śmierci zwiastuny. Starym ludziom strzedz się trzeba drzemania we dnie, młodym tęsknot i smutków. Mały, ruchawy człeczek, oparty o drugą stronę balkonu, podniósł się, usłyszawszy głosy, odwrócił, rękami wtył odwróconemi sparł na poręczy i ciekawie nadstawiał..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 16
" scy z Rzymu uciekają, gdy mówią że powietrze jest tu najniezdrowsze, gdy taka wokoło pustka? Kobieta, której twarz przy lampie niemniej była piękną, ale smutniejszą i jakby przed czasem zwiędniałą i zmęczoną, popatrzyła długo na mówiącego, tak długo, iż miał czas,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 17
" kiem i tłumem, a kółkiem dobrych znajomych i przyjaciół, wielka jest różnica. Gdy tak rozmawiano, Ferdynand zręcznie bardzo pomagał siostrze w gospodarstwie przy herbacie, co zdawało się potrzebnem, gdyż piękna pani, jakby roztargniona, dość niewprawnemi rączkami około..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 18
" statycznej, słuszna, kształtów których wiek nie zniszczył, twarzy może zanadto pełnej, ale kwitnącej, której żywe, błyszczące oczy dodawały wdzięku. Czarny jej strój skromny był, lecz bardzo wytworny, mimo pozornego zaniedbania. — Przysięgam — poczęła od progu głosem..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 19
" niezaprzeczony więcej dla drugich służył, niż dla niej samej, chociaż nic jej nierozważnego do zarzucenia nie miano. Rozbrajała najniechętniejszych łagodnością i dobrocią niewyczerpaną. — Proszę państwa — odezwała się, siadając i wachlarzem starając się ochłodzić po..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 20
" Młody brat gospodyni, pan Ferdynand, podawał herbatę i wszyscy się około okrągłego stolika mieścić zaczynali. Bystry wzrok przybyłej pani, przelatując zkolei po otaczających, najczęściej zatrzymywał się na siwowłosym, jak gdyby z niego chciała cóś wyczytać i odgadnąć...."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 21
" które tylko umysł tak obdarzony szczęśliwie, tak przenikliwy jak jej wpaść może... — A! nie przewidziałam wcale, że wywołam tak niezasłużony kompliment — rozśmiała się gospodyni z wesołością trochę wymuszoną i mocno zarumieniona. Tak rozpoczęta rozmowa, z pomocą..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 22
" Był-to mężczyzna lat średnich, ubrany bardzo niestarannie, tak jak się tylko u wód i w podróży prezentować godzi, w odzieży letniej, jasnej, opylonej i pomiętej, w krótkim surduciku, w kapeluszu fantastycznym, na bakier na bujnych włosach rzuconym, z brodą czarną, z oczyma..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 23
" Spostrzegłszy przybywającego o tej godzinie człowieka, który wcale do towarzystwa zebranego w salonie nie zdawał się przypadać, zakłopotany wice-gospodarz pośpieszył go przyjąć i nie śmiąc wprowadzać do siostry, zaprosił obok do swojego pokoju.Ów pan Wiktor Gorajski wszedł z..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 24
" — Mnie? — rozśmiał się, ramionami ruszając, przybyły. — Ale ja nigdy najmniejszej subiekcyi nie doznaję, czy mi się zdarzy w szynku na Transtewerze znaleźć między obdartusami, czy w królewskim salonie wśród ekscelencyj. Ludziom i panu zrobiłbym subiekcyą sobą, to rzecz..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 25
" — Chcesz abym gościa mojego tu wprowadził — zawołał żywo do siostry — ale kazałem ci już powiedzieć, jak jest ubrany. Wraca pewnie z przechadzki, a nie wiedział że nie sam tu mieszkam. Rozpowiadałem ci o mojem spotkaniu z tym oryginałem w Colosseum, jak dziwacznie wygląda i..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 26
" swój kij, który po namyśle zdecydował się porzucić w przedpokoju, wziął za ogromny kapelusz opylony i jak stał, niewiele się o strój swój troszcząc, ruszył z panem Ferdynandem. Z nich dwóch, z pewnością drugi był daleko mocniej zakłopotany. W salonie z ciekawością oczekiwano..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 27
" kiegoś Byronowskiego bohatera, lub romantycznego bandytę. Lecz namiętności, co jak rozpalona lawa przebiegały i poorały twarz tę piękną niegdyś, dziś zdawały się już ostygłe, gorycz tylko jakąś i sadze zostawując po sobie. Widok zebranego przy okrągłym stole towarzystwa nie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 28
" — Jest-to jedyna rzecz jeszcze na świecie, która mnie nie znudziła — odparł podróżny — chociaż i z nią często się kłócę. Księżna, zdająca się z żywem zajęciem śledzić tę zagadkę, wtrąciła, mieszając się do rozmowy: — Zdaje mi się, że i ja kilka razy..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 29
" stanowczem, bez którego obejść się nie mogła, chcąc sądzić o człowieku. Pomimo nadzwyczajnego zaniedbania stroju, obuwia, włosów, ręce pana Wiktora, które się ukazały z rękawów nankinowej żakietki, mogły zastanowić wistocie pięknemi kształty i utrzymaniem starannem...."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 30
" kimś obdartusem w Colosaeum było rzeczą naturalną; ale być za karę zmuszonym wprowadzić go do domu?... Bardzo być może, iż ów podróżny śmiał się w duszy z wielkiego wrażenia, jakie tu zjawieniem się swem wywołał. — A z kraju dawno pan już? — zapytała nieśmiało..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 31
" Tymczasem nikt nie odpowiedział hrabiemu; milczenie ciężkie, ołowiane niemile przycisnęło całą gromadkę, a hrabia Filip, zmieszany niem, sam czuł się w obowiązku niepodniesioną rękawicę wziąć do ręki. — Co do mnie — powtórzył z naciskiem — otwarcie się przyznaję do..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 32
" pokusa jakaś, zachcenie, nudy — biorę kij i jestem fantazyi posłuszny. W Rzymie zaś nigdy nikt pewnym być nie może, czy zabawi do jutra, lub całe życie. — Tak, Rzym ma urok wielki — odezwała się księżna poważnie. Gość spuścił głowę; nie zaprzeczył, ani potwierdził...."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 33
" napozór, lecz bardzo różny od tych, za których powierzchownością się ukrywa. Na pierwsze wejrzenie prawda że robi wrażenie pół-karykatury, ale dosyć mu się baczniej przypatrzyć, aby się przekonać, że nie gra roli przybranej, że jest, nie myśląc o tem, takim, jakim go Bóg..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 34
" Noc letnia we Włoszech, zwłaszcza po dniach upalnych, do naszych nocy, poświęconych spoczynkowi, wcale nie jest podobną. Gdy minie owa niebezpieczna chwila zachodu słońca, spadania rosy, podnoszenia się zatrutych wyziewów, wszystko, co się dusiło we dnie od skwaru, oddycha, wysuwa..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 35
" jemnicze odblaski ziemi, łagodnie oblewające wszystko. Naówczas stokroć piękniejsze niż we dnie, do niepoznania zmienione, dziwne, fantastyczne wyrastają z murów odrapanych poemata, piętrzy się, olbrzymieje, rozrasta najlichsza chałupa. Linie ostre zlewają się, tony miłośnie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 36
" czenia, szelesty. Zda się że reszty życia głośniejszego o słońca zachodzie wiatr wymiótł, jak gosposia izbę na niedzielę. Rzym ma o tych godzinach sobie właściwą, jedyną na świecie muzykę. Gdy wszystko umilknie, daje się słyszeć chór wodotrysków, nieustannie lejących..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 37
" noce wściekle są gorące, że komarów pozbyć się niepodobna; ale co to za noc! Zagdnięty hr. August nic nie odpowiedział. Drażniło to jego towarzysza; przysunął mu się do samego boku. — Hrabia pewnie myślisz jeszcze małą odbyć przechadzkę. Jest to rzecz miła, ale zawsze..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 38
" — Dla mnie w niej co jest najbardziej niepojętem, to że ma w sobie dwie różne istoty, obie równo zachwycające, najcudniej łączące się w jednę, choć wcale do siebie niepodobne. Czasem bywa złamaną życiem i cierpieniem, prawdziwą wdową po wszystkich złudzeniach; niekiedy..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 39
" Uśmiechnął się hrabia August. — Na mnie — ciągnął niemogący powstrzymać się od paplania Filip — Liza czyni wrażenie niewypowiedzianie smutne. Widzę w niej poczciwego, pełnego ufności wierzyciela, który w ręce niegodziwego człowieka oddał całą swą fortunę i nigdy jej..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 40
" wdowy, gdy uczuł że hrabia August pochwycił go ręką silną i nakazująco podniesionym głosem zawołał: — Proszę cię, zlituj się, dosyć już o tem! Stosunek tych dwóch na jednym szczeblu społecznym stojących ludzi cały się uwydatnił w tej rozmowie. August miał uznaną..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 41
" gości już było mało. Hrabia Filip silnie potrącił w bok łokciem swojego towarzysza, zwracając uwagę jego na widok, jaki mieli przed sobą. U małego stoliczka, z krótką fajeczką w zębach, w kapeluszu nabakier fantazyjnie rzuconym, siedział niedawno zbiegły z salonu ów pan Wiktor,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 42
" Hrabiowie mogli się przypatrzyć, zbliżywszy nieco, profilowi jej greckiemu, utoczonej szyi, popiersiu i archaicznie szczupłej figurze, jak rysunek Flaxmana, kilką prostemi liniami określonej na dnie jasnem. Wiktor rozmawiał z tą dzieweczką, która się zdawała z nim spoufaloną i..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 43
" — Gdzie ja tego człowieka widziałem? bo twarz ta mi niezmiernie znajoma! Co u licha! — Zbliżmy no się, zrobimy mu nieprzyjemną niespodziankę — podszepnął złośliwie Filip. Z innych zapewne powodów milcząco przystawszy na to, hrabia August począł wolnym krokiem zbliżać się..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 44
" rzenia niewiele zdawały się obchodzić pannę Pepitę. Poprawiła tylko troche chustynki i bose nóżki wycofała tak, aby je suknia wązka zasłonić mogła. — Robisz pan studya artystyczne, czy etnograficzne? — zapytał hrabia Filip. — Etnograficzne, psychologiczne, artystyczne,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 45
" myślając się, spojrzał na towarzysza i począł głosem urywanym: — Żeśmy się gdzieś na świecie spotkali, ta bardzo być może. Nie potrafię jednak panu hrabiemu wyjaśnić gdzie i kiedy. Zmuszony byłem, niestety, zerwać z moją przeszłością: dziś zowię się Wiktorem..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 46
" Hrabia Filip spoglądał na zielonawą szklankę % podejrzliwością przywykłego do kryształów człowieka. — Lokal pan sobie wybrałeś wcale niewykwintny — odezwał się po chwili. — Jedno co pana uniewinnia, to owa prześliczna Pepita. Nietrudno odgadnąć, że chyba ona mogła tu..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 47
" i znaleźć go nie mógł. Po pauzie dodał z wysiłkiem: — Najmędrsza pono rzecz głowy sobie niełamać nad zagadkami, życie brać, jak Francuzi powiadają, au jour le jour, i iść spokojnie drogą, którą nas fatalizmy praw nam nieznanych prowadzą. — Tak, byłoby to doskonałem..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 48
" chologowie tłumaczą go dwiema władzami jednego ducha, płynącemi ze wspólnego źródła. Wszakże w jednej machinie elektrycznej dwa przeciwne też powstają prądy. Dlaczegóżby z duszy jednej nie mogły płynąć dwa strumienie, których przeznaczeniem stworzyć ruch i życie, a potem..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 49
" — Puściliśmy się na bezdroża — przerwał Filip. — Ostrożnie... jama! Wpadniemy w nią! — Wolno ci nie iść za nami, jeśli się lękasz — natrącił z trochą niecierpliwości hr. August, który tak się ożywił, iż nagle stał się jakby innym człowiekiem, znalazłszy..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 50
" Wiktor patrzył na stół, nie śpiesząc z odpowiedzią; parę razy rzucił okiem na hrabiego Augusta, który wcale do siebie nie był podobny. Zdawał się przetworzony, ożywiony, zelektryzowany. Nie zważając na hr. Filipa, mówił dalej: — Tylko taką cząstką się pojmując, człowiek..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 51
" przebiegnienia drogę tajemniczą, która nęci tem, że cel jej ciągle się nam z przed oczu usuwa. U celu znajdziemy spoczynek. — Hrabia więc jesteś optymistą — odezwał się artysta — czego mu winszuję najmocniej, gdyż właśnie myśl ludzka pochyla się na przeciwną stronę i..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 52
" nych czarnych włosów. Wśród tego zajęcia, zwiastującego do snu przygotowanie, ziewanie zmuszało ją jedną z rąk ciągle krzyżykiem przed ustami zakreślanym zagradzać drogę złemu duchowi, który, jak wiadomo, czyha na wargi otwarte i nieopatrzne dziewczęta. Ruszyli się wszyscy z..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 53
" go żyć w szynkowniach. Ja sam znam to do siebie i boleję nad własną fizyognomią; ale tak mi wygodnie w tej odzieży powszedniej, w tym stroju zaniedbanym, pośród świata jak ja zabrukanego... Hrabia August uśmiechnął się. — Tak, to trochę lenistwa tylko... — Nie trochę —..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 54
" wna, że gdy ozdrowieję... o! będę bardzo nieszczęśliwy. I znowu sam rozśmiał się z siebie. Hrabia August podał mu rękę, poszedł za jego przykładem i Filip, pan Wiktor zaś, zamachnąwszy kijem, wybiegł i znikł im w ciemnościach. Dwaj towarzysze powolniejszym krokiem wyszli z..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 55
" Księżna Teresa oddawna mieszkała w Rzymie, chociaż często z niego robiła wycieczki, czasem trwające miesiącami. Jedynemu synowi swemu, zaledwie pełnoletniemu, oddawszy majątek cały, pozostawiwszy sobie tylko (znaczne, jak głoszono) kapitały, któremi sama rozporządzała — była..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 56
" świeża i piękna, życia pełna, z sercem kochać potrzebującem, znalazła się osamotnioną, jakby już w oczekiwaniu końca, który tak prędko przyjść się nie obiecywał. Zapełniała tę próżnię życia jak mogła: czytaniem, miłośnictweni sztuki, podróżami, wszystkiemi..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 57
" ale nikt już nie śmiał płocho narazić się na próżne zabiegi. W humorze księżny Teresy nie widać też było -zwykle, aby za czem tęskniła. Swobodna, wesoła, zawsze umiejąca sobie wyszukać jakiegoś zajęcia, życie zapełniając cudownie, tworząc sobie coraz nowe zabawki..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 58
" ulękła — rzekła. — Nie jestem nawet ciekawą, bo czytam historyą biedaka z jego twarzy i stroju. Jest-to jakaś ruina, ofiara losu, temperamentu, charakteru, a może... któż wie?.. nałogu... Cynizm powierzchowności przeraził mnie. — A! wierz mi — odparła księżna Teresa, —..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 59
" — Proszęż cię — śmiejąc się, przerwała księżna — dajże pokój tym wspomnieniom! Któż się w życiu nie zawodził? Wprawdzie smutno mi było trochę potem, ale wprzód mnie to bawiło. — A! kochana księżno — dodała p. Liza — ja się często mylę w sądach; ale ten......"

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 60
" Hrabia, który był także pod dziwnym urokiem ekscentrycznej tej figury, opowiadaniem o nocnej rozmowie z nim ciekawość księżny rozbudził i spotęgował do najwyższego stopnia. — Nie wiem — rzekł hrabia wkońcu — być może iż człowiek to upadły, jak sam powiada, zwichnięty,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 61
" pana kędyś w mem życiu spotkałem, tylko przypomnieć sobie nie umiem miejsca i stosunku. Sam on, gdym mu o tem napomknął, potwierdził to, ale zarazem dodał, iż objaśnić mnie nie potrafi, gdzie i jak to być mogło. — Kiedy tak, to i ja się mogę przyznać — pocichu dodała..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 62
" Babuinie, gdzie mieszkał, trudno się było nawet o jego trzecie piętro i studio dowiedzieć. Księżna, przypuszczając iż mógł z Rzymu dalszą jakąś przedsięwziąć wycieczkę, co w tej porze roku było bardzo naturalnem, nie zaniechała jednak poszukiwań swoich. Jednego dnia..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 63
" — Poznałam pana zdaleka — odezwała się, podchodząc, księżna. — Schwycony na uczynku, nie możesz się pan zaprzeć, że jesteś pejzażystą. Śliczne tu studya robić można. Ale w Rzymie wcale już pana nie widać. Grzeczne to przywitanie, którego nie zdawał się spodziewać..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 64
" spotykają się i gwiazdy pierwszorzędne i... smutne odpadki spółeczeństwa. Jesteśmy dziś jak owe rozbitej planety szczątki, jak aerolity i bolidy... gwiazdami lub kawałkami żelazistej rudy... Księżna zdawała się słuchać z przykrością i przerwała mu szybko. — Nas tu teraz w..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 65
" ca, a takiej... nieopatrzności, której tylko szlachetniejsze serca i wyższe charaktery mogą się dopuścić. Stokroć księżnie dziękuję! Księżna poruszyła ramionami. — Pochwały — szepnęła — na które nie zasłużyłam. — Owszem — podchwycił ośmielony Wiktor. — Ja..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 66
" Wiktor, po odejściu jej, siadł znowu na ławce, ale już do studyowania starych cyprysów nie powrócił. Księżna zajmowała oddawna stary pałacyk jednej z tych rodzin patrycyuszowskich, które, choć zubożałe, trzymają się jeszcze pozostałych im starych murów, bo do nich przywiązane..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 67
" tastycznym stylu Salvatora Kosy, broniących się rozmiarami swemi od sprzedaży i losu współbraci, dawniej Anglikom odstąpionych. W innych dwóch przyległych salonach mniejszych, księżna już się więcej sama urządziła i rozgospodarowała. Tu wszystkie jej upodobania, rozrywki, kaprysy..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 68
" obrażonym. I jemu więc musiano oznajmić, że księżna dnia tego wieczorem będzie w domu. O zwykłej godzinie pani Eliza z bratem, hrabia August, a nawet czasem umyślnie opóźniający się hr. Filip, znajdowali się już u księżnej, gdy kamerdyner drzwi otworzył i wpuścił gościa..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 69
" Hrabia Filip był jednym z tych, których ta przemiana może najmocniej zdumiała. Pani Eliza, którą za pierwszem zjawieniem się w jej salonie Wiktor nastraszył, niemniej może się teraz ulękła tak zupełnej metamorfozy. To kameleoństwo zagadkowe, dziwacznego niby-artysty, nibyczłowieka..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 70
" Wiktor, nie dając się tem zmieszać, uśmiechnął się dobrodusznie. — A! — odezwał się — to właśnie dla artystów wogóle stanowi wielki urok tej włoskiej ziemi, że tu, może tylko tu, znajdują oni najcudniejsze, niespodziane modele, które zdają się żywem potomstwem..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 71
" jednak hrabia pomówić z tą jaśniejącą blaskiem młodości i wdzięku istotą, a znajdziesz w niej rozpaczliwie pospolite stworzenie, roztrzepane, chciwe najdziecinniejszych uciech, zabobonne, złośliwe czasem. Oczy jej mówią często, prawie zawsze, zupełnie co innego niż usta......"

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 72
" że lepiej wcale nie marzyć o tem co niedoścignione, a ograniczyć się na... — Na fruges consumere nati — podszepnął hrabia August. Rozmowa się nieco przerwała, bo milczenie p. Elizy zdało się gospodyni oznaką, iż zboczono odrazu w strefy, w które niewszyscy puszczać się byli..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 73
" Miał się za geniusz, a warunkiem genialności dla niego była ciemność, równoważna w przekonaniu jego z głębokością. Dla ludzi chłodnych był poprostu śmiesznym, karykaturą geniuszu; dla współczujących godnym niezmiernej litości, zbłąkanym biedakiem. Ołówkiem i penzlem nie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 74
" chu, szukaniem słowa i miny, strojeniem się naprzemiany w zapały na zimno i ironią dla kontrastu, Wkońcu jednak nawyknienie stało się naturą: wyglądał na starego komedyanta, który już i w salonie przestać nim być nie może. Był-to poeta i geniusz z tych czasów Byrona i Shelleya,..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 75
" Dosyć obojętnym wzrokiem przebiegając salon i starając się wobec tytułów, jakie tu spotykał, swojego się nie wyrzekać i nie dać o nim zapomnieć — poeta spostrzegł nagle Wiktora, który przypatrywał mu się z uśmiechem jakimś dwuznacznym. Okazał na widok tej postaci nowej..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 76
" Litościwa księżna po chwili spytała, aby przykrą przerwać ciszę: — Malowałeś pan co? — Ja, malować? — zawołał ironicznie. — Ja połamałem penzle, podarłem płótna... Napróżno! nie mam tego daru prawienia rzeczy oklepanych językiem zużytym, a jedynie zrozumiałym..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 77
" — Mościa księżno (tu wskazał na zatopionego w albumie), co to za człowiek? Odpowiedź była nader trudna, gdyż wistocie nikt nie wiedział jeszcze, czem był ten homonovus w salonie. Księżna więc ograniczyła się szepnięciem nazwiska. Poeta ruszył ramionami. — Twarz tę, jej..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 78
" stego, jaskrawy, przesadnością zepsuty, przybrany dziwacznie; ale natychmiast po nim następowała powódź bredni, w których język brany był na tortury, aby, stając się niezrozumiałym, wydawał genialnym. — Tego człowieka ja gdzieś widziałem — szepnął poeta hrabiemu. —..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 79
" — Wygnańcy stają się takimi, prędzej lub później. — Pan tak sądzi? — począł poeta, trochę zmieszany, i po małym przestanku dodał: — Pan sądzi że wygnanie zwicha? Ja owszem myślę, że gnanie i wygnanie potęguje siły, egzaltuje... Mickiewicz nigdyby się nie podniósł..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 80
" iż pozyszcze serce tego anioła męczennicy. Być może iż po za tem marzeniem stała i perspektywa małżeństwa, a nawet wszystkie szczęśliwe następstwa zmiany towarzyskiego położenia. Wistocie biedaczysko potrzebował bardzo, aby się w nim zakochała jaka bogata dziedziczka, nie miał..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 81
" tę wiarę jaką w posłannictwo geniuszu swego pokładał, iż Opatrzność winna mu była nietylko chleb, ale wkońcu jakąś świetną niespodziankę, premium, które gdzieś zaczajone na drodze żywota nań czekało. Wyobrażał sobie, że tą niespodzianką powinna była być miłość..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 82
" tkania z poetą. Zawsze dla niego grzeczna bardzo, wyraziście dawała mu poznać, że znajomość ich pewnych granic nie przejdzie. Emilowi zdawało się, że to ostygnięcie było naturalnym skutkiem obawy, jaką budził w niej potęgą swoją, urokiem geniuszu; tłumaczył to sobie oznaką..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 83
" dyni domu. Pani Liza siedziała w jednym z nią rzędzie, została więc ukrytą i bezpieczną. W pierwszej chwili ogólniejsza rozmowa zawiązać się nie mogła; szeptano tylko z sobą zblizka. Emil Maria zamyślił się głęboko, naprzód nad tem jak ma odżywić to uczucie, o którego..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 84
" Księżna widziała już swój wieczór zepsutym bez ratunku, a pamiętała że Emil Marya zwykle siadywał długo i wychodził ostatni. Z westchnieniem pochyliła się księżna do sąsiadki swej i szepnęła jej: — Zawiedzione nadzieje! Skąpa w słowa, piękna Liza podniosła oczy i..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 85
" nawet z resztkami drugiej młodości jesiennej. Twarz, która nigdy pono piękną nie była, ale przed laty dwudziestą mogła być powabna śweżością i żywością wyrazu, składała się z regularnego koła, na którem, pod nizkiem czołem, małe ciemne oczki przymrużone siedziały...."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 86
" Rok podobno małżeństwo żyło z sobą razem i zgodnie; potem książę, lubiący polowanie i swój kąt, został w zameczku, dostawszy jakieś subsydyum, a pani rozpoczęła nanowo wieczną swą włóczęgę po świecie, bo nigdy długo na jednem miejscu usiedzieć nie mogła. Sama ona zwała..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 87
" rozrywkach, w czemś mówiącem do duszy, podnoszącem, gdy Ahaswera zabawiała się równie dobrze w Monte Carlo, wśród najgorszego towarzystwa, jak w najlepszem. Mówiono sobie bardzo pocichu, że dawniej miewała fantazye nader kompromitujące, niewiele dbając o to, co o niej ludzie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 88
" z niepewności i wahania, w którem oddawna więdniał. Poznawszy Ahaswerę, księżna coprędzej wstała i wyszła naprzeciw niej. — Przepraaa-szam! Pardon! Wpadam tu nieproszona, natrętna — zawołała, kręcąc się, szeleszcząc suknią, mała księżna. — Ale przez litość, proszę..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 89
" Wszyscy milczeli, spoglądając po sobie. Najśmielszy, hrabia Filip, wyrwał się pierwszy. — Ale księżna, zadając pytanie, samaś je najlepiej rozwiązała. Tak mi się zdaje. Ja się piszę na hypotezę. Wistocie, my jesieśmy wiekuiście potrosze dziećmi, to stanowi urok nasz i..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 90
" Ahaswera spojrzała na niego z ci ekawością niezmierną i zwróciła się z szeptem do sąsiadki. Łatwo się w nim było domyślić pytania: — Ktoż to jest? Hrabia August siedział, słuchając pilnie. — A hrabia co na to? — zapytała go księżna Teresa. — Nie mówię nic, bo..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 91
" — Nazwanie jest niezupełnie ścisłe — rzekł hrabia. — Tak samo moglibyśmy się nazwać aniołami. Nie jesteśmy ani jednymi, ani drugimi, jesteśmy... — Tu chwilę pomilczał. — Któż wie? jesteśmy może ludźmi przyszłości — dodał, — Tak! gdy siła pięści, która dziś..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 92
" czem ona była w pierwszych epokach bytu ludzkiego, a czem jest dzisiaj. Człowiek rozpoczynał zawód swój ludzki, potrzebując zwalczać potęgi fizyczne otaczającej go natury pierwotnej. Naówczas pięść była jego zbawieniem; dziś coraz bardziej potrzebuje ona głowy, a wkońcu stanie..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 93
" my może setnej którejś reprezentacyi jednego wiekuistego dramatu. Ludzkość idzie do muru, uderza weń głową i, odskoczywszy, pędzi w drugą stronę, aby o przeciwną ścianę nabić sobie nowego guza. Ahaswera uderzyła w małe, ale brzydkie rączki, z krótkiemi nabrzękłemi palcami, i..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 94
" wybuchnął. Przybrał postawę natchnionego, podniósł głowę, włosy na tył jej odrzucił, zadrgały mu ręce, oczy zabłysły. — Ateizm postępu.... zbrodnia! — zawołał. — Więc człowiek byłby wibryonem, kręcącym się w brudnej wieków cieczy bez celu? a ludzkość jakąś..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 95
" biegli od pierwszego założenia. Księżna przyniosła nam wcale inne zagadnienie do rozwiązania. — Moglibyśmy — odezwał się hrabia August — wpaść z niego łatwo na niemniej drażliwą kwestyą narodowości. Miłość własna czyni ją niebezpieczną. — Dajmy lepiej pokój tej..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 96
" Wśród wszczynającego się nanowo sporu, który, mógł się nazbyt długo dla milczących pań przeciągnąć, zmęczona już nim Ahaswera uderzyła nożem w filiżankę. — Grace! grace! panowie — zawołała. — Prawda że ja jestem najwinniejszą, bom przyniosła niezgody nasienie...."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 97
" kolan, prosząc o przebaczenie! Goniłbyś za mną, gdziebym chciała. — Nie przeczę Jeszcze dziś groźba przejmuje mnie strachem — odparł Filip. — Jestem najmocniej przekonany o wszechmocności córek Ewy. — Otóż, bez żartów — ciągnęła księżna dalej — wistocie myślę..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 98
" Musiało to być dla wszystkich niemiłą nowiną, bo wyraz twarzy świadczył o zdziwieniu i czoła się zachmurzyły. — A ja mam nadzieję — rzekła księżna Teresa — że cię uprosimy i przytrzymamy. Milczący pan Ferdynand, który słuchał rozmowy z roztargnieniem, nie mieszając..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 99
" ło się z pierwszego przestrachu i trwogi, jakich doznawała na widok Wiktora — jakieś uczucie dziwne, gwałtowne, budzące większą jeszcze obawę. Wiktor ten, którego się tak ulękła przy pierwszem spotkaniu, nie schodził jej z myśli. Oczy jej i dziś mimowolnie zwracały się na..."

Chore dusze. T. 1 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 100
" możliwość niedawno jeszczeby była nie wierzyła — powiększyła trwogę. Uciekać, uciekać! mówiła w duchu. — Jeszcze dni kilka, a kto wie czy będę panią siebie! Posuwając tę obawę do najwyższego stopnia, pani Liza zaczęła się wkrótce uskarżać na ból głowy i, parę razy..."