www.xolive.pl

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2
Kraszewski Józef Ignacy


Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 1
" wsze miłe słowo, zmusiła się do prawie czułego po. witania gościa. On sam zbliżył się potem do p. Lizy, która przyjęła go grzecznie, ale z odcieniem chłodu większego niż dawniej. Nie zważając na to, hrabia Filip pozostał przy niej jak przykuty, dłużej daleko niżby ona sobie..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 2
" — Księżna byłaby już w Rzymie — dodał hrabia — wstrzymała ją tylko który słabość męża, jak się okazuje, ma suchoty. Prawdopodobnie więc owdowieje wkrótce, a niema wątpliwości, iż wyjdzie za mąż. Pytanie tylko zachodzi, na jaką teraz narodowość kolej przyjdzie...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 3
" — Nic smutniejszego nad to dla nas — odezwał sie Wiktor — lecz nic dla artysty szczęśliwszego być nie mogło. Umierać zużytym, wyczerpanym, rozczarowanym i dopić kielich do dna, do mętów, szczęściem się nie może nazywać. Mnóstwo artystów, których początki były..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 4
" zcicha, pokazując je sobie. Hrabia Filip zbliżył się także do stolika. — Jest to dla nas bardzo złym znakiem — rzekł — żeśmy się tak w sztuce pokochali. Miłość dla niej prowadzi zawsze prawie do upadku i jest jego zwiastunem. Przypomnijcie sobie państwo rozprawę Klaczki. Ja..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 5
" ranek łagodny i gotów dla miłości księżny zgodzić się na wszystko. — Zgódź się więc na to, abyśmy powrócili do sztuki — rzekła księżna Teresa. — Z największą przyjemnością: do sztuki, do sztukowania, do sztuki mięsa, do czego tylko księżna rozkaże — z udaną..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 6
" jopisarzy powstaje Matejko. Jednocześnie te same aspiracye, te same pragnienia i pociągi mają wszystkie sztuki; ale poeci i pisarze przodem idą, torując drogi, za nimi malarze, którzy ich dopełniają, a może na końcu idzie obojgiem rozmarzona muzyka, która jest aureolą kreacyi wieku...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 7
" poeta — i my mamy dla rzeźby nowej wdzięczne i wielkie zadania. Możeż być co trudniejszego a piękniejszego zarazem, nad postać Chrystusa, wcielonego Boga, wszechmogącego a cierpiącego dobrowolnie, z wyrazem bólu razem i potęgi? Niedosięgniony to ideał, który zarazem musi być..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 8
" — Szkoła byzantyjska wczęści może przez niezgrabstwo swoje, wczęści z systemu i z umysłu — mówił Wiktor — przejęła tradycye najpierwszych wieków i na starych jej mozajkach i obrazach Chrystus bywa straszny i groźny; nie w myśl jednak pokory pierwotnej, ale jako sędzia..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 9
" skać tej łaski, jaką po kilku miesiącach znajomości zdobyć potrafił człowiek bez nazwiska, istota zagadkowa! Czuł że ta rozmowa cicha we dwoje była przeznaczoną dla niego. Pobladł z gniewu. Zakipiało w nim złością i zazdrością niepoczciwa; potem półuśmiech szyderski..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 10
" dla któregoby się z tem taić miała — odparł August — chociaż przypuszczenie twoje sięga zadaleko... — Jesteś chyba ślepy! — przerwał namiętnie Filip. — Lecz gdyby nawet istotnie przypuszczenie twoje sprawiedliwem być miało — odezwał się hr. August — dlaczegóż ta..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 11
" Nazajutrz widzieć się nie dał i wieczorem u p. Lizy się nie stawił. Było ta trochę dziwnem. Zdawał się unikać towarzystwa, a pomimo to na przechadzkach i wycieczkach spostrzegano go ciągle krążącego zdala, zdającego się szpiegować każdy krok Lizy i Wiktora. W kilka dni znowu,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 12
" na, z rozburzonemi myślami, które czekały tylko na nowe spotkanie, aby się ulubionemu mentorowi wyjawić. Wiktor też przychodził do domu najczęściej więcej złamany i rozgorączkowany, niż szczęśliwy. Brakło mu potem tego bratniego dźwięku głosu i myśli; czuł się u siebie, jak..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 13
""

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 14
" leźć innego człowieka. Któż wie, coby z niego i ze mnie gwałtowniejsza zrobiła namiętność? — Moja duszo, ale świat, ale ludzie — zarzucała księżna. — Daję mu prawo sądzenia o nas, jak zechce — kończyła Liza. — Moje szczęście zapłaci mi za ich obelgi, a szczęście..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 15
" — Niech się sobie zabawi, a gdyby nawet ludzie mówili, no, to pogadają i przestaną, gdy się przekonają iż mówić o czem nie było. * * * Hr. Filip bawił już w Rzymie od kilku tygodni i stawał się z dniem każdym niezrozumialszym p. Lizie, nie dając się niczem zrazić i..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 16
" Im bardziej czuł się dokuczliwym, tem zajadlej trwał w swoich natrętnych zabiegach około pani Lizy. Nie skarżąc się, nie mówiąc nic nikomu, biedna kobieta czasem po kątach płakała. Czuć było w całem tem postępowaniu więcej pragnienia zemsty i nienawiści, niż miłości. Z..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 17
" Wiktor. — Można być obojętnym na sąd ogółu, ale rozczarować tych, których się kocha, pokazać im całą swą nicość, upaść w ich oczach, byłoby straszliwie upokarzającem, mogłoby doprowadzić do rozpaczy. — A jednak — nalegała Liza — nikt sędzią własnego dzieła być..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 18
" na taką księgę jak Biblia. Żaden z ilustratorów Dantego nie pojął wieszcza — mówił dalej. —Weźmy na przykład to, co dla mnie najdostępniejsze, sam krajobraz dantejski. Dore go nie pojmuje, nie przywiązuje wagi do niego. Zaraz na pierwszej karcie stać powinien ten las..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 19
" krajobraz grodu Dite, w dusznej atmosferze podziemia wiecznie płonącego. Nie udało mu się jednak Lizy przekonać, iż nigdy owego lasu dantejskiego nie malował. Powtarzała z uporem dziecka, z jasnowidzeniem kobiety kochającej: — Pan ten obraz malowałeś, ja to czuję! Nie potrafiłbyś..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 20
" Ściany całe zajmowały ogromne, na papierze węglem rysowane pomysły najrozmaitsze, w których studya z natury starał się zużytkować. Wistocie były to krajobrazy włoskie i dantejskie. Mniejsze olejne i ołówkowe szkice wisiały poprzybijane niedbale tu i owdzie. W pośrodku na wielkiej..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 21
" ton rozpoczęty wyobrażał kobietę, niby jednę z Schefferowskich kreacyj, w długiej sukni, w której poraz pierwszy Wiktor zobaczył Lizą owego pamiętnego wieczora, gdy, jako dziki jeszcze człowiek, wpadł do jej salonu. Cała figura, draperye, ręce były wykończone starannie, ale..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 22
" nie pojmował jak ona zdradzić go mogła i nie wiedział, co począć. Pukanie nieśmiałe, ale uparte, powtarzało się ciągle. Dowodziło ono, że wiedziano iż się tu znajdował. Wiktor stał długo zadumany, wstrzymując oddech, wreszcie pocichu na palcach przysunął się do drzwi..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 23
" Więcej smutku i trwogi, niż radości było w głosie jego i twarzy, gdy to mówił. Oboje stali tak pomieszani, iż wreszcie Liza, aby koniec położyć nieznośnie przedłużającemu się preludyum temu, postąpiła kilka kroków ku obrazowi. — Widzisz pan, odgadłam go! — zawołała,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 24
" pobiegły po ścianach. Na słowo się zebrać nie mogła. Po długim przestanku dopiero uczuła potrzebę przybrać ton weselszy, żartobliwy. — Jak swywolne dziecko — rzekła — dopuściłam się tego szalonego wybryku, choć czułam że zań będę połajaną, ukaraną może. Niezmierne..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 25
" krajobrazu dla nikogo, tylko dla siebie. Opierałem się bardzo długo pomysłowi, który, jak zmora, piersi mi dusił, sen odganiał, ochotę do życia odbierał... Musiałem wkońcu uledz nie pokusie, ale nasłaniu jakiegoś złego ducha, co pragnął mnie dowodem mej bezsilności upokorzyć...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 26
" sunkowi, zajrzała i pochwyciła ręką drżącą sztalugę, aby ją ku sobie obrócić. Z rumieńca, który przebiegł po jej twarzy, domyślił się Wiktor, iż poznała siebie. Ale nie powiedziała nic; odłożyła ramy na miejsce i spojrzała tylko z rodzajem wymówki czułej na Wiktora...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 27
" — Nie! nie! — Mów pan, co myślisz — nakazująco wtrąciła Liza — inaczej musiałabym go posądzić, iż myślisz cóś złego. Znamy się już teraz tak dobrze, iż sobie wszystko powiedzieć możemy... — Ale są rzeczy, których usta wypowiadać nie powinny, aby ich słowo nie..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 28
" drżącym głosem, przyklękając przed nią. — Nie żądam więcej. — Zaślubmy sobie dusze — zawołała Liza — po niebiański!. Niech nas nic nie rozdzieli; ale nie pragnijmy tego, co szczęście nasze może pokalać. Spojrzała na Wiktora, który stał rozjaśniony i szczęśliwy. —..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 29
" szony szczęściem swojem... W cichej rozmowie zamienili byli pierścionki. Liza dała mu prostą obrączkę, on jej pierścionek, który miał niegdyś od matki. Patrzył na ten znak ślubowin duchowych i łza mu zakręciła się w oku. — Chore, ale szczęśliwe dusze!... — szepnął. Gdy..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 30
" najwyższego stopnia. Bezsilny, pragnął zemsty, na jaką się mógł zdobyć. W chwili, gdy Liza najmniej się go już spodziewała, pogoniwszy, znalazł się przy niej. — Nie będę pani przepraszał, ani się tłumaczył — zaczął mówić, goniąc ją. — Znane są pani moje uczucia..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 31
" Na to nie otrzymał już odpowiedzi; pani Liza odeszła, nie spojrzawszy nawet na niego. Z jakiemi uczuciami, w jakim stanie ducha wracała szczęśliwa i zarazem biedna, wzburzona i niespokojna, niepewna co pocznie... niepodobna tego opisać. Łzy jej płynęły z oczów, o których nie..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 32
" Długi czas pozostawszy tu z myślami swemi, przypomniała sobie nareszcie potrzebę powrotu do domu. Nie wiedziała sama co powić i jak się wytłumaczy bratu, lecz musiała go przestrzedz, aby i on zerwał wszelkie z hr. Filipem stosunki. Doszedłszy na Via Sistina, postrzegła dopiero, iż..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 33
" Liza pochwyciła go za rękę. — Na Boga, on tego niewart, ani mi się waż! Mniebyś tem zaszkodził. Zabiję go ja moją wzgardą. To mówiąc i drżąc jeszcze, poszła do zwierciadła poprawić włosy i chwyciła w dłoń wody, aby obmyć oczy. Brat stał nieruchomy, nieszczęśliwy. —..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 34
" Po gwałtownej scenie w ulicy, której hr. Filip pewnie się nie spodziewał, bo tyle energii i odwagi nie przewidywał w Lizie — chciał winowajca biedz wprost do hr- Augusta i jemu powierzyć poselstwo, które przeznaczał jako ostatni cios mściwy dla tej, co nim pogardziła. Chwila krótka..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 35
" steś dobrą dla wszystkich, bądź nią i dla mnie! Patrzyłem oddawna na to, ie pani Liza się gubi; stosunek jej do tego awanturnika coraz był jawniejszy. Ja ją kocham do szaleństwa od lat wielu... ja bez niej żyć nie mogę; nie mogłem też ścierpieć, aby, pogardziwszy mną, hr...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 36
" w pewien sposób obchodzi... tak, mościa księżno! Trochę ją rozczaruje może. Księżna z obawą spojrzała na mówiącego, który, konwulsyjnie się rzucając, prawił dalej: — Księżna przypomina sobie pewnie ojca męża swojego, starego pana Piotra? Słuchając, drgnęła gospodyni...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 37
" rając, skruszona, pokutująca, przed synem wyznała wszystko. Chciała ulżyć sumieniu, nie spodziewając się, aby po jej śmierci p. Wiktor, z jakąś dumą i szaleństwem niewytłumaczonem, odłączywszy od majątku część macierzystą, resztę oddał krewnym nieboszczyka M., a sam..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 38
" — Hrabio — szepnęła ledwie dosłyszanym głosem — pojmuję miłość, przypuszczam nawet, że się z niej zemsta na chwilę wyrodzić może; lecz godziż się posuwać ją do takiej zaciętości? — Nie wiem co się godzi, a co niegodziwe — zawołał Filip. — Natura moja taką jest...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 39
" jedna chwila mogła w smutną rzeczywistość obrócić. Zdawało się jednak księżnie, iż Liza, po namyśle, da się skłonić do oddania ręki razem z sercem. Opowiadanie hrabiego Filipa, w którego prawdziwość niepodobna było nie wierzyć, bo potwierdzało je i owo nadzwyczajne..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 40
" A gdy Liza zdziwiona na nią spojrzała, dodała cicho: — Filip był u mnie. Siadły tak, trzymając się za ręce, w milczeniu długiem, ze łzami w oczach. Księżna zwlekała, nie czując w sobie siły do zadania tego ciosu przyjaciółce... Wkońcu jednak, po długiem wahaniu się,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 41
" chając go, August nie wyrzekł słowa. Zmierzył oczyma rozgorączkowanego i zadumał się głęboko, smutnie. — Postąpiłeś sobie — rzekł po namyśle — tak, iż uniewinnić cię niepodobna. Wszystkie następstwa kroku tego przypisz swej zapamiętałości. Ja w żadnym razie do sprawy..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 42
" ny, szedł na Sistynę do swej pani. Ona też pewną była, że go zobaczy, czuła że przyjść musi. Znalazł ją bladą, z oczyma trochę czerwonemi, ale czulszą, poufalszą niż przedtem. Do miłości dawnej przybyło współczucie dla nieszczęścia, szacunek dla charakteru. — Czekałam..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 43
" który, spodziewani się, iż zostanie między nami. Filip już jest ukaranym tem, że go znać nie chcecie. Na tem, przynajmniej nateraz, wszystko skończone. Ferdynand z wielkiego przywiązania do siostry inaczej to pojmował i August ledwie go ukołysać potrafił. Chciał o cóś..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 44
" Byłam u Teresy... niema, u Lizy... zamknięto. Cóż to jest? — Księżna nie wie nic? — odparł Filip — Wistocie, znajdujesz nas w rozproszenia i wcale niezwyczajnym stanie. Powiedzą księżnie pewnie, że to ja winien temu jestem, a zatem muszę, uprzedzając innych, opowiedzieć jej..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 45
" nie może, ani sobie wyrozumować, że kocha daremnie — dodał Filip. — Więc cóż? Mogłeś sobie chyba w łeb strzelić — rozśmiała się Ahaswera. — Miałem nadzieję, niech mi księżna nie przerywa... sądziłem że się kiedyś przekona, iż nikt jej tak kochać nie może,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 46
" — Mam, i on sam się tego nie zaprze. Ta hr. Filip zaczął opowiadać ze szczegółami, czego się o urodzeniu Wiktora dowiedział i co żadnej nie ulegało wątpliwości. Księżna głową potrząsała, słuchając. — Dziwy! dziwy! mój hrabio — dodała, gdy dokończył — dziwy, ale..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 47
" — Żeby znowu tak się kochać i po tylu latach nadaremnego wzdychania tak szaleć! — rzekła zcicha. Filip nic nie odrzekł na to. — Księżna powinnaś mnie bronić — wtrącił, tylko po chwili. — Daj mi pokój! Gdy sprawa idzie o kobietę, my wszystkie pierwszy mamy obowiązek w..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 48
" dniejszym z ludzi. Całe swe życie popełniał patetyczne omyłki i wielkobrzmiące głupstwa. Kartka księżny, która go zastała w biednej zajmowanej przez niego izdebce, pełnej papierów, śmieci i nieładu, naprzód wbiła go w pychę. Ale żal miał do tej kobiety, do której zaczynał..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 49
" nadzwyczaj pompatyczne chciał wyrazić. Księżna mu przerwała. — Znam Filipa, gotów na wszystko. Mówił tu u mnie o zbirach; potrzeba ostrzedz Wiktora. — Tak jest! — krzyknął poeta — trzeba go ostrzedz. Ja lecę... Nie wstrzymywała go księżna. — Wracaj do mnie — rzekła —..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 50
" — Kochany wieszczu, nie rozumiem nic. Emil Marya zmieszał się, ale cofać się niemógł. — Miałżebyś zupełnie o niczem nie wiedzieć? — — Tak dalece, że nie mam pojęcia nawet, co to być może. Poczuł dopiero Emil Marya, że na niego spadł ciężar daleko większy, niż..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 51
" cia. Gorajski słuchał, nie dając długo znaku, jakie to na nim czyniło wrażenie; twarz jego była tak blada i zmieniona, że nowy ból już się na niej wypisać nie mógł. Po milczeniu niedługiem, podniósł głowę. — Niestety — rzekł — to co mówi, prawdą jest nie zaprzeczam...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 52
" sła, poszedł do zamkniętego biurka, dobył z niego papierów wiązkę i pokazał ją poecie. — Oto czem mu w oczy rzucę! — zawołał. — Jest-to własnoręczny rękopis, testament, wyznanie, nazwijcie to jak chcecie, niedawno zmarłej żony jego. Jest to dokument tak go potępiający,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 53
" cą — zapytał, odchodząc — moge o nich mówić księżnie? — Komu chcecie — rzekł Wiktor. — Sproszę wszystkich do księżny Teresy, do pani Lizy, gdzie mi będzie wolno, i odczytam co mi los dał w ręce. Jestem dziś względem tego człowieka wolnym od wszelkiego obowiązku..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 54
" gdy ona była najżywszą, zasłyszawszy cóś, stanął w progu, nie ruszając się, i czekał końca. Nie mogąc nigdzie znaleźć spokoju, powrócił on był do księżny, aby jej dać zlecenie do p. Lizy, którą chciał jeszcze starać się przebłagać. Wpadł właśnie na to, gdy poeta..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 55
" — Papiery! mogą być potwarze, mogą być kłamstwa. Umarłym wszystko wolno... Mścić się chce na mnie — zaczął głosem przerywanym. Księżna stała, patrzyła, ale się nie odzywała. Poeta usunął się nabok. Począł się domagać szczegółów; Emil Marya powtórzył zimno: —..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 56
" W salonie pani Lizy na Via Sistina panowała cisza uroczysta; na twarzach obecnych, zwykłych gości widać było oczekiwanie niespokojne, podbudzoną ciekawość, a razem cóś chwili tej uroczyste znaczenie nadającego. Pani domu siedziała z księżną Teresą za stołem; blade obie,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 57
" wewnętrzna, już przebolała w części, ale trwają, ca jeszcze. Milczenie się przedłużało nad miarę. Poruszył się wreszcie jakimś wysiłkiem woli Wiktor, zbliżył do lampy, otworzył zwitek, który miał przed sobą i, bez wstępu żadnego i objaśnienia, głosem słabym, zrazu..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 58
" nic nie mówił, wykrzywiały się sarkazmem. Słynął z dowcipu, uganiano się za nim, bo wiedziano że jest bardzo bogaty, a czekały go większe jeszcze spadki. Ojciec mój cały rozgorzał tą myślą, aby mnie wydać za niego. Zaproszony w sąsiedztwo moich rodziców przez dalekich swych..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 59
" mnie towarzyszki życia, ale nasycenia namiętności jakiejś dzikiej, ofiary posłusznej, zabawki. Rodzina męża mego, która mu przeznaczała kogoś zupełnie innego, a małżeństwo ze mną za mezalians uważała, dąsała się na niego. Nie przyjmowano nas, pozrywały się stosunki..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 60
" wszystkich ułomności i wad tego co kochał i wielbił; wyśmiewał bezlitośnie nawet dowody serca i poświęcenia dla siebie. Bardzo często zaczął odbywać podróże, trwające niekiedy dość długo... bezemnie. Zostawałam sama w domu, a żem u rodziców jeszcze lubiła malować i..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 61
" chwilami odejmowały mu jego złośliwość i szyderstwo. Dla mnie zakochanie się to było zupełnie obojętnem. Nie pierwsze już było, a wiedziałam że zapewne i ostatniem nie będzie. Cóż mnie ono obchodziło?... Dziwiłam się tylko, że mogło tak wielki wpływ wywierać na niego, iż..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 62
" Wkrótce po zamążpójściu straciwszy matkę naprzód, w rok późni ej ojca, byłam samą na świecie, bez opieki i najnieszczęśliwszą istotą. Miłość hrabiego, tak gwałtowna w początku, zmieniła się w rodzaj wstrętu, lekceważenia, nienawiści. Być może że i ja rozwinięciu..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 63
" obudziło uczucie, ale co do mnie, chociaż sympatyą miałam dla, niego, serce moje było tak żółcią zalane, ja tak znękana, żem ani mogła pomyśleć o jakichś miłostkach. Postrzegłam jednak wkrótce, że jakby z umysłu, zaczęto Artura mną prześladować, a razem podawać mu..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 64
" "Według zwyczaju, kazałam go przeprosić; ale za drugiem poselstwem i naleganiem wyszłam do salonu. Znalazłam go w postawie winowajcy przestraszonego, zmieszanego, bełkoczącego cóś tak niezrozumiale, że dużo czasu zeszło, nim go wyrozumieć mogłam. "Drżał cały z oburzenia i..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 65
" "Nie mogłam wątpić o prawdziwości tego wyznania, za którą charakter Artura ręczył. Sierota, bez opieki, postanowiłam po tym nikczemnym kroku porzucić hrabiego. Zażądałam tylko od Artura, aby zeznanie swe dał mi na piśmie, gdy i tak postanowił zerwać z hrabią. "Poczciwy chłopak..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 66
" "Hrabia miał tysiące środków rozpowszechniania kłamstwa, ja żadnego na udowodnienie niewinności mojej. Wzgardziłam tą potwarzą. "Z majątku po rodzicach oddano to, co się hrabiemu zwrócić podobało. Chciał być wspaniałomyślnym i naznaczyć mi pensyą dożywotnią, którą..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 67
" człowiek! Ale — tu zwróciła się do Lizy — co za szalona miłość! Możesz nią być dumną. — Mościa księżno — przerwał August — to się miłością nazywać nie może. Jest to namiętność, z miłością własną połączona. Miłość zasługująca na to imię nie..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 68
" — Boże mój! ale cóż ja biedna pocznę z sobą, ja, com żyła wami, com tu przyrosła zarazem do tego Rzymu i nie będę wiedziała co zrobić. — Toż samo i jabym mógł powtórzyć — szepnął hr. August. — Te wieczory na Via Sistina, te spokojne nasze rozmowy przy okrągłym..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 69
" i przepłoszył. Nam nic innego nie pozostaje (tu spojrzał na Wiktora), jak z tym jegomościa się rozprawić. I rozgrzany własnem wystąpieniem, Fernando w postawie rycerskiej wyszedł na środek pokoju, nie mogąc już ustać spokojnie. Liza jednym wykrzykiem zaprotestowała, a hr. August..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 70
" samotność ze wspomnieniami żywemi, najprzykrzejszą ze wszystkich. — A! — zwracając się do niego półgłosem rzekła Ahaswera — nie skarż-że się, bo nigdy sam nie będziesz, mając swój geniusz z sobą. Było w tem trochę sarkazmu, lecz Emil Marya przyjąłto za dobrą monetę i..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 71
" — Dites donc — poczęła z gorączką i pośpiechem — szukacie wszyscy jakichś nadzwyczajnych środków, a najprostszego, najnaturalniejszego nie widzicie. Niech się ci państwo pobiorą! wtedy wszystko się skończy jaknajśliczniej. — Cicho! — przerwała grożąc księżna Teresa..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 72
" Ahaswera wydęła usta, zrobiła minkę dziwną i spojrzała ku balkonowi ostrożnie. — Mówi się to tak i marzy — (tu uśmiech przebiegł jej zmiętą twarzyczkę) — ale czy księżna wierzysz w to, aby, kochając się, młodzi ludzie mogli długo pozostać tak.... rozumiesz mnie?......"

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 73
" — Nie opuszczaj-że nas pani przynajmniej tak nagle, bez opowiedzenia — dodał August — pozwól czuwać nad sobą. — Nie ucieknę tak bardzo prędko — uśmiechnęła się gospodyni — pomówimy o tem jeszcze. Wszyscy goście za przykładem hr. Augusta poruszyli się; Ahaswera..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 74
" szcze niż zwykle. Zacięte jego usta, namarszczone czoło dawały poznać, iż ani rozmawiać, ani słuchać nie miał ochoty. — Potępiasz mnie więc i ty? — rzekł głosem stłumionym — i ty, i wszyscy... Rzecz jest skończona ze mną. Zostałem wyklęty, anathema! Uśmiechnął się..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 75
" Hrabia Filip zaśmiał się swym zwyczajem, sucho i szydersko. — To nie dla mnie — rzekł ironicznie — ja tych potraw nie jadam. Znowu w milczeniu przeszedł się po pokoju, spoglądając na gospodarza, który, jak gdyby gościa nie miał, rozbierał się i zajęty był około swego..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 76
" cy. Żegnał się zemną jakby na długo, nie macie więc żadnego powodu do opuszczania Rzymu. Na tę rozmowę nadeszła blada i smutna p. Liza, posłyszawszy głos hrabiego. Powtórzył jej wesoło, że hr. Filip sam pomiarkował, iż zwyciężonemu nie pozostało nic jak plac opuścić. —..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 77
" Dwa lata upłynęły i była znowu wiosna, lecz inna wcale, bo pod niebem nie włoskiem, bo w krają, w którym zima bywa jak u nas długą i ostrą, a po tym śnie szybko, nagle, w oczach prawie, wszystko się rozwija i życie wraca, jak wstrzymany potok, z podwójną siłą. Drzewa stały już..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 78
" cane złomy kamieni białawych, żółtych, pomarańczowych zmuszały wody przerzynać się, spadać i mruczeć pocichu. Ścianami wysokiemi zakryta willa ze swym ogrodem, winnicą, kwiatami, wieżyczką, werendami, balkonami uśmiechała się zalotnie płynącym Elbą statkom i przeciwległym..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 79
" poustawiane naumyślnie fantastyczne ściany kamienne. Ale skały te, mimo powagi jaką sobie chciały nadawać, dla oczu do alpejskich okolic nawykłych, wydawały się jakby stworzone na to, żeby bawiły niewinnych turystów, a mieszkańcom dawały się krajać i sprzedawać. Trudno je było..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 80
" Tej wiosny zawczasu około willi, na której czole stał napis: Sistina, domki były pozajmowane przez przybyszów; właściciele wróżyli z tego, że ów prąd cudzoziemskich gości, który się od saskiej rezydencyi odwrócił, znowu się ku niej skierował. Wszystkich mieszkających,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 81
" welce niecierpliwa i nielubiąca Niemców księżna Ahaswera, dotąd jeszcze wdowa, mocno sobą i swym stanem znudzona, więc nieobiecująca tu długo pozostać. Wieczór był piękny, a w ogródkach bzy rozkwitłe pachniały; na niebie pokazywały się gwiazdki i białe pływały obłoczki. W..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 82
" Hrabia August dowodził, że roztargniony młodzieniec statek chybić musiał i zapewne przybędzie koleją do najbliższej stacyi. Jakoż wistocie spostrzegła go księżna Teresa, przewożącego się czółnem i dającego chustką znaki. Razem z podwieczorkiem, zjawił się Ferdynand w..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 83
" To biedny narodek, zapracowany, wątły choć czasem dogóry strzeli, jasnowłosy, płaskonogi, chudy albo nabrzękły. Ahaswera się rozśmiała. — Włoszek ci żal, panie Ferdynandzie, a mnie włoskiego kraju; bo tam, jakie jest to jest, ale drga życie. Tu ludzie wegetują. Zdania były..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 84
" — Nie wiem, ale z szyderskiego wyrazu twarzy ledwiebym go o to nie posądził — mówił Ferdynand i zamyślił się głęboko. — Trudnoż nam przed nim uciekać. — Spodziewam się że nas tu do Schandau gonić nie będzie — rzekł August. — To przypadek... Nie mów o tem siostrze...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 85
" balkon i szeptali długo, a posępna twarz i poruszenia siwowłosego przyjaciela dały jej do myślenia. Nie chciała dopytywać się o to, co przed nią ukrywano, ale wiedziała, instynktem kobiecym odgadując, iż cóś — cóś zaszło niezwyczajnego. Ferdynand miewał różne osobiste..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 86
" Dopytywania czy nie odebrał czasem listu jakiego 7, domu, któryby chciał przed nią utaić, doniesienia o jakiej stracie i t. p., wywołały tylko najuroczystsze zaręczenie, iż nic podobnego nie przyszło. — E pursi muove! — z westchnieniem zakończyła Liza. — Nie chcesz mi..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 87
" dau, zawiózł go do Drezna. Hrabia naprzód poszedł do biura pod Frencukirche, gdzie doskonale zawsze informowana policya, z łatwością dała mu adres hr. Filipa, stojącego w hotelu Saskim. Nie miał na myśli odwiedzieć go hr. August, ale znając doskonale obyczaje drezdeńskie, wiedział..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 88
" — Witam — odparł zimno August. — Niespodzianka to dla mnie. — Sądzę że nie w tej chwili — rozśmiał się Filip. — Niespodzianką być musiała wiadomość o mnie, którą zawiózł wam Ferdynand. Po chwilce namysłu, hrabia potwierdził to poruszeniem głowy. — Et l'on rerient..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 89
" — Bab! c'est comme cela! — z szyderstwem i uśmiechem zakończył Filip. Hrabia August usiadł i kawy kazał podać. Filip swoję przeniósł do niego i był ruchawy jakiś i mimo tych gróźb mściwych, dziwacznie wesoły. Rozpoczął rozmowę obojętną. — Nie lubię Drezna i tej terasy..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 90
" — To będzie doskonały sposób wypędzenia nas — rzekł August zimno. — Przedemną schronić się może trudno — odparł Filip. Słuchający zżymnął się tylko. Patrzył na widok, który miał przed sobą, nie chcąc już odpowiadać. Prędko dopiwszy kawy, wstał z krzesła,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 91
" cóś taicie przedemną. Powracasz nam chmurny jak noc. — Nie będę taił — odpowiedział hrabia — w Dreźnie jest Filip. Mówiłem z nim. Liza, która się zawsze obowiała jakiegoś gwałtownego starcia między nim a Wiktorem, pobladła. Ahaswera porwała się z kanapy i przybiegła,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 92
" Turyngii udali; lecz, koniec końcem, wiecznie tak uciekać i być gonionymi, to może zatruć życie. Temu śmiesznemu niebezpieczeństwu lepiejby może stanąć oko w oko i raz się z niem rozprawić. — Ja — wtrącił Ferdynand — ja bo do rozprawy mam niepomierną ochotę. I owszem!..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 93
" zatruł tu życie. Dosyć będzie jego twarzy i uśmiechu, nastręczających się cochwila, aby nie dać wyjrzeć oknem, wyjść na balkon, przesunąć się z jednego do drugiego domku swobodnie. — To prawda — zawołał August — a jednak ja głosuję za tem, abyśmy nie uciekali przed..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 94
" dzona, kosztowała zbyt wiele, aby się na nią łatwo mógł znaleźć amator. Pan Lehman, który wiedział o wszystkiem, co się od Schandau do Drezna działo, a nawet ztąd aż do Bodenbachu i Cieszyna, oznajmił księżnie w rozmowie, iż Bellavista przez jakiegoś polskiego bogatego grafa..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 95
" Obawa napaści hrabiego Filipa przechodziła; cochwila spodziewano się przybycia Wiktora, którego galerye monachijskie wstrzymywały. Jadano ta zwykle na saski sposób, około drugiej godziny, aby mieć wieczór do wycieczek swobodny. O pierwszej wszyscy byli zgromadzeni u księżny Teresy,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 96
" nadzwyczajne, że stłumiło wszystkie inne uczucia, które mogły sie razem z niem objawić. Pierwsza radością zabłysnęła twarz p. Lizy. Była mu wdzięczną, była niemal szczęściwą, że takim coup de theatre skończyły się jej niepokoje i męczarnie. Ahaswera jak w tęczę patrzyła..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 97
" Hrabia Filip, pomimo trudności zawiązania rozmowy, zręcznie dosyć wytłumaczył swe przybycie do Saksonii, jako podróż miodowych miesięcy, których nigdzie ciszej i milej jak tu spędzić nie mógł, dodając iż mu się też poszczęściło, gdy niespodzianie znajdował tu tak dlań i..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 98
" Zdania i postrzeżenia były najrozmaitsze. Ferdynand, powracający z zaiskrzonemi oczyma, powtarzał ciągle tylko: — Ależ piękna! ależ piękna! — Beautć du diable! — przerwała Ahaswera. — Powiedz lepiej: ależ młoda! nie wiem czy ma lat osiemnaście, a hr. Filip... — Mało..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 99
" Śmiano się z Ferdynanda, który nie taił się, że na nim ta wiewióreczka, jak ją nazwał, nadzwyczajne uczyniła wrażenie. Nazajutrz ranek był prześliczny, a ie obawa spotkania się z hr. Filipem ustala, ciekawość zaś była obudzona, zrana rozpoczęto znowu przechadzki. Zwykle..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 2 - strona 100
" Machnął ręką. — Ale piękna pani co się zowie, i dobra! słowo daję! Hrabiemu Augustowi nie chciało się w dłuższe wdawać badanie; skłonił się Szymonowi i poszedł dalej. Tymczasem ów kamerdyner, dobrze zdawna znajomy ze służącym hr. Augusta, tegoż ranka poszedł go..."