www.xolive.pl

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1
Kraszewski Józef Ignacy


Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 1
"   CHORE DUSZE   Powieść w dwóch tomach,   przez J. I. Kraszewskiego.     Tom II.       Warszawa. Nakład Gebethnera i Wolffa. 1881. "

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 2
"   CHORE DUSZE. "

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 3
"   CHORE DUSZE   Powieść w dwóch tomach,   przez J. I. Kraszewskiego.     Tom II.       Warszawa. Nakład Gebethnera i Wolffa. 1881. "

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 4
" Дозволено цензурою Βаршава, 16 Іюня 1880 года Drukiem Józefa Ungra, Warszawa, Nowolipki Nr. 3. "

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 5
" Dni kilka upłynęło od obiadu u pani Lizy, którą brat zaczynał w najmniejszych jej ruchach i słowach śledzić z podejrzliwym niepokojem i obawą, tak stan jej zdrowia, ducha i humoru wydawał mu się nadzwyczajnym. Przypisywał on to wpływowi klimatu i, chociaż pobyt w Rzymie był dla..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 6
" zmiernie wesołą i prawie roztrzepaną, co się jej nigdy wprzód nie trafiało, to kwaśną, niecierpliwą, milczącą. Brat odgadnąć jej nie umiał. Kilka razy śród rozmowy sama się sprzeciwiała sobie, a gdy jej brat robił uwagi, uciekała prawie rozpłakana. Ferdynando nie poznawał..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 7
" tej troskliwości zbytniej o nieznajomego, obcego człowieka, zamilkła zarumieniona. Ferdynand, nic na to nie odpowiedziawszy, zadumał się mocno. Podejrzenia jego nabierały coraz większego prawdopodobieństwa. — Co ona w tym dziwacznym człowieku mogła znaleźć tak osobliwego? —..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 8
" jednak, czemu wierzyć mu się nie chciało, że coś tu być musi. Postanowił więc na próbę pilnować powrotu Wiktora i sprowadzić go do siebie natychmiast, skoro się tylko zjawi. — Smutnaby była historya — mówił sobie — bo to jakiś cygan. Ale niechże go Liza lepiej pozna, to..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 9
" łał, serdecznie go witając, Fernando. — Nie godzibo się tak nam dezerterować. Siostra moja nawet zagadywała mnie o pana kilka razy; księżna Teresa także. Sądziliśmy, żeś się może na nas pogniewał. — Cóż znowu — rozśmiał się z przymusem Wiktor. — Zaco i poco..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 10
" klepiąc go brudnemi rączkami po ramieniu, napadła nań z gniewem i wesołością razem, łając go, śmiejąc się i przyjmując jako zbłąkaną owieczkę, powracającą do domu. Na tę scenę, zapewne szukając go także, nadszedł hrabia Filip, niedopoznania blady, zachmurzony, posępny...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 11
" mówić. Ona ta nie ma co robić, a przyznaję się, że mnie zawadza i pobyt w Rzymie mi zatruwa. — Ze mnie najgorszy w takim razie pośrednik — odparł Wiktor zimno. — Nie jestem stworzony do spraw podobnych. Hrabia Filip rzucił się niecierpliwie. — Do jakich spraw? — podchwycił,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 12
" drogę do wykonania tego, co sobie zamierzał, trzymał się uparcie Wiktora. Zaczął więc znowu nalegać, wmawiać obowiązek, prosić wkońcu, tak iż Wiktor, rad nierad, odpowiedział że przy zdarzonej sposobności starać się będzie spełnić życzenie hrabiego, nie obiecując jednak..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 13
" Zwykli goście codzienni opóźnili się jakoś dnia tego na Via Sistina; Wiktor usiadł i rozmowa się rozpoczęła. Zawiązała się ona tak powszednim trybem, tak nic nie znacząca wpoczątku, iż Ferdynand wyszedł, by zająć się herbatą. Jakież było jego podziwienie, gdy zapowrotem..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 14
" jemnego zbliżenia się i pewnej poufałości. To go nieco uspokoiło. Nie mógł przypuścić, ażeby nagła ta zmiana większe miała znaczenie. Wistocie zaś miała ona znaczenie wielkie... chwila była stanowczą. Liza uległa wewnętrznemu głosowi, który ją zmusił zbliżyć się do..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 15
" czącem, któreby ich zdradziło; słów im nie było potrzeba, oczy i dźwięk głosu starczyły. Omylić się na ich znaczeniu nie mogli. Gdy Ferdynand, postawszy w kątku i popatrzywszy na nich, odszedł znowu zadumany nad problematem, Liza szepnęła pośpiesznie, korzystając z..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 16
" wie nie widział. Zaczynał się utwierdzać w przekonaniu, że bądźcobądź, miała fantazyą i że Wiktor wpływ na nią wywierał niepojęty. Wkrótce potem znalazł się w salonie i hrabia August, a po nim zaraz nadeszli księżna Ahaswera z poetą. Hrabiego tylko Filipa brakło jeszcze,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 17
" miał tego wieczora ochoty ani się sprzeczać, ani tak bardzo ludzi sobą zajmować. Gospodyni, przez litość, zbliżyła się do niego i przemówiła słów kilka, które on przyjął obojętniej niż zwykle, skłonił się i pozostał roztargniony jakiś, kwaśny. W kątku Ahaswera, także..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 18
" spotęgowuje siły, lecz czyni czasem aż do zuchwalstwa odważnym. Ten humor p. Wiktora na nikim nie uczynił takiego wrażenia, jak na hr. Filipie, który przed chwilą widział go w tratoryi posępnym, szorstkim, nachmurzonym. Szczęście to, promieniejące z twarzy Wiktora, zdawało się go..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 19
" warło szczególny, a szczęśliwy skutek. Przynieśliście z niej jakby zaczerpnięte życie nowe. Wiktor obejrzał się na niego z pewnym rodzajem politowania. — Tak — odparł --- są istoty jak ja dziwacznie stworzone, które tam czerpią życie, gdzie inni śmierć znajdują. Ja, jak..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 20
" Emil Marya wielkiemi oczyma spojrzał na mówiącego, jakby powątpiewał, czy on istotnie to mówi, co myśli. — Nie znajdujesz więc — odparł — że cywilizacya na krzywe i błędne weszła drogi? — To inne pytanie — odezwał się Wiktor. — Człowiek skłonny jest do przesady nawet..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 21
" ną i spoglądając jakie to wrażenie czyniło na Ahaswerze. — Rzeczywistość jest obrzydliwą i straszną! Wiktor słuchał, nie zaprzeczając; wzrok jego rozmarzony także błądził po salce. — Rzekłeś że rzeczywistość jest obrzydliwą i straszną — wyrwało się stojącemu w..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 22
" — Dziwactwo! Wiktor na obu patrzył i słuchał z zajęciem, oczekując końca, gdy ks. Teresa od stolika, przy którym siedziała, wtrąciła: — Hrabio Filipie, jesteście dziś w jakiemś usposobieniu wyjątkowem. Musiało się wam coś przytrafić. Zagadnięty tak wprost do siebie..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 23
" — Czcze słowo! — zamruczał. — Ja się uważam za niewolnika. Mam tylko tę przyjemność, że czuję doskonale i widzę ciążące kajdany. — Ale dajcież pokój biednemu temu niewolnikowi! — zawoła ze swojego kątka Ahaswera. — Wpadniemy w rozprawy o wolnej woli i fatalizmie i..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 24
" kroić i obcinają sobie skrzydła. Obrzydliwa trywialność i pospolitość górą! — Na to ratunek gotowy — wtrącił Wiktor. — Możemy się cofnąć w ubiegłe wieki i powrócić do arcydzieł. — Które należały do innych epok, do innego, umarłego świata, były owocem ich pojęć,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 25
" mi ona mówi ta Wenus? Jest-li to niewiasta w pełni znaczenia tego wyrazu, wedle pojęć naszych? Promienia geniuszu na jej czole, poczucia swej godności i samoistności w niej niema. Jestto niewiasta, jaką wyszła z rąk Boga, ale nie kobieta, która się własnym trudem i duchem wyrobiła..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 26
" — Dla panów, którzy się liczycie do wybranego zastępu artystów — rzekł, zwracając się do Wiktora i Emila — dla panów powinno to być pociechą wielką wbijać was w dumę, że z całej umarłej przeszłości co pozostało żywem, co przetrwało wszystkie zniszczenia, co dziś..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 27
" mniki. Z tych później przyszłość czyta i sądzi o wszystkiem. W nich znajdowało się jedyne życie, w nich biją pulsa, które dawno tętnić przestały! — Nie powinniście się panowie uskarżać na losy swoje — wtrącił sarkastycznie br. Filip. — Możecie wiele za życia..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 28
" Emil Marya z teatralną swą żywością zbliżył się do Wiktora i uścisnął go. — Wielką, świętą wyrzekłeś prawdę — zawołał. — Ja, com niegodzien żadnego z nich rzemyka rozwiązać, znałem ich wszystkich i potwierdzić mogę nie z teoryi, ale z żywego widzenia, jako..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 29
" tysta, gdy Zygmunt więcej był duchem i myślą. Temu artystyczne piękno przychodziło bez rachuby, gdy w Juliuszu ono jest szukane, naśladowane, odśpiewane. Byron, Shakespeare i nie wiem ilu jeszcze składają się na niego, lubo wszystkich ich przetwarza, przerabia i kunsztowniej może..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 30
" nowe tory; wierzy iż i to dla wielkiej boleści nie jest niemożliwem... Wszystko to są mistrze z bólu narodzeni, w bólu zahartowani, wyrośli w nim, nim zbrojni... — O tak — przerwała księżna Teresa. — A Szopen nasz, w którym ból łagodniej się wyraził, nie należyż on do tej..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 31
" się panami świata, choćby ich kamionowano i oplwano. Mają oni choć krótkie momenta zachwytu i niebiańskiej szczęśliwości. Takie ubłogosławienie na ziemi, choć chwilowe, dać może tylko jedna miłość i jeden z niebios zstępujący dach, który przez człowieka głosem Bożym mówi..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 32
" eho. — Mówiłem o sprawach i dzieiach, o twórczości ducha. Poeta — tu wskazał na Emila — dodał do tego drugą szczęśliwość i postawił ją obok pierwszej. Miał słuszność: szczęście twórczości i miłości równoważy się. — Tylko ta jest między niemi różnica —..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 33
" z tłumu, że oni wypowiadają to, co w nim tkwi uczute, a niewcielone. Poeta jest sumą swojego narodu. W dźwięku jego pieśni poznają wszyscy to, co w ich własnej piersi mieszkało, a im poeta czy artysta silniej potrafił wyrazić to, co wszyscy mieli w sobie niezrodzone, tem większem..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 34
" czemś więcej, tylko arcytypem epoki, którą wyraża — rzekł Wiktor. — Choć szczęśliwej organizacyi jednostki, sile w niej spotęgowanej wiele przyznać potrzeba, nie stanowi to wszystkiego. Geniusz karmi się i czerpie z przeszłości i teraźniejszości, musi je wiedzą lub intuicyą..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 35
" mym sobie, oddzielony od ludzkości, niedostępny prądom ducha, zostawiony siłom własnym, nieodżywiany soki nowemi, wprędce karleje i ginie. Jesteśmy, jak to ktoś powiedział bardzo trafnie, głosami w chórze ludzkości: każdy śpiewa partyą swoję, a ze wszystkich tych części..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 36
" — Barometr idzie dogóry i wszyscy mi zapowiadają pogodę — przerwał żywo hrabia. — Już choćbyśmy zmokli — dodała księżna — pierwszym warunkiem jest pogoda humoru twego. Przynieś z sobą nadewszystko mniej gorzkie usposobienie. — Ależ jako gospodarz jestem do tego..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 37
" patrzyła po salce, niby szukając oczyma Ferdynanda, a wistocie chcąc się zapewnić, że go nie było. Dwie przyjaciółki badały się oczyma; potrzebowały poufniej pomówić z sobą. Stosunek ich długiemi laty był utrwalony. Starsza daleko księżna Teresa macierzyńskie miała do Lizy..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 38
" Willa Adryana, jedna z najwspanialszych, olbrzymich kreacyj Rzymu cezarów, o której cudach opowiadają ruiny — dziś jest przestrzenią wielką, pustą, z pod której powłoki wyrastają gdzieniegdzie sklepienia podziemnych gmachów, szczątki gruzów, ciągnące się jak ulice jakiegoś..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 39
" Gdzieniegdzie sterczy ściana porysowana mister, nie w siatkę ułożonemi cegłami, obwinięta na. wpół bluszczem, okryta pleśnią, zapisana nazwiskami wędrowców. Głuche milczenie cmentarne leży nad tym upadłym grodem, gdyż grodem zwać się mogło to dzieło, które zdało się..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 40
" hrabiemu, źe coś być może nad jego siły, znaczy to najpotężniejszym bodźcem miłość własną jego pobudzić do zmierzenia się z rzeczą nadzwyczajną. "Zastaw się, a postaw się, " zostało w tradycyach z saskich czasów, bo za Zygmuntowskich — "zastaw się" znaczyło zastąp..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 41
" Szło mu o to, aby to byli ludzie, którzyby z sobą nie wnieśli jakiego żywiołu dysharmonijnego. Jednym z kandydatów był szlachcic bardzo majętny z Wołynia, który jak źyw nie opuszczał kraju, a teraz, dorobiwszy się ogromnej fortuny, przybył ad limina apostolorum, żeby choć raz..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 42
" arzał: — no, teraz już będę pamiętał, a gdy przychodziło w kwadrans później dać dowód tej pamięci, rozstąp się ziemio, nie mógł nie sobie przypomnieć, lub coś niebywałego komponował. Poczciwy Pelukowski mógł rozweselić towarzystwo, a nie był nigdy w takiem usposobieniu,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 43
" w sobie i lekceważył te drobne środki, któremi inni się posługują, aby sobie drogę torować. Malował właśnie drugą scenę, rzymską dla księżny Teresy. Człowiek pracowity, rzadko się dawał wciągać w towarzystwo, które wiele czasu kosztowało. Nie przynosił też z sobą..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 44
" wśród tumanów kurzu, które wiatr na gościńcu podnosił, hrabia Filip o południu był już na miejscu. Francuz zyskał podziękowanie: wszystko było obmyślane z wielką wytwornością i smakiem. Obiad naturalnie włoskim być nie mógł, ale Włochy dostarczyły dość okazałego..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 45
" — Żeby tu miało być co pięknego — rzekł, przypatrując się dokoła — tego nie powiem. Las nieosobliwy, piwnice, mości dobrodzieju, puste, powietrze dławiące; ale zawsze to miła rzecz powiedzieć sobie, że się jadło obiad, gdzie dawniej imperatorowie rzymscy mieli swe pałace...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 46
" — A my? Hrabia August cofnął się urażony. — Jestem wielbicielem p. Lizy — rzekł — tego się nie zapieram; ale... nic więcej. Zostanę jak byłem jej przyjacielem. Lecz proszę cię, nie mówmy o tem. Filip rozśmiał się gorzko. — Co do mnie — odparł — ja i przez szacunek..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 47
" Będziesz miał temat do obrazka — rzekł — gdy się przy stole rozochocimy; tylko, niestety, my tak malowniczo, jak twoi Rzymianie i Transteweranki, nie wyglądamy. Aurelian się uśmiechnął; nierad mówił o sztuce. — Ja — wtrącił po chwili — póki jeden obraz maluję, tak jestem..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 48
" działa co począć z sobą. Brwi jej ściągnęły się, usta zacięły, duma niewysłowiona odmalowała się na bladem obliczu; odprostowała się, podniosła głowę i objąwszy oczyma widowisko które miała przed sobą, zwolna, nic nie mówiąc, zwróciła się nazad, aby odejść. Oczy..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 49
" że go nie szukałam, że gdybym wiedziała że tu go spotkam... mijałabym Rzym i Włochy. Szybkim krokiem poczęła iść, byle się tylko od miejsca tego oddalić. Wiktor nie chciał jej w tem rozdrażnieniu i prawie nieprzytomności porzucić Biegł za nią śpiesznie. Odwróciła się z..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 50
" ciągnął Wiktor spokojnie, starając się i ją w ten sposób ostudzić i uspokoić. — Hrabia Filip widział panią zdaleka, poznał i wyraził się przedemną z wielką o jej los troskliwością. — On? ten pan, z troskliwością o ranie? Co za czułość! — odparła, śmiejąc się,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 51
" mogę — odparł Wiktor. — Pozwolisz mi się przeprowadzić, a nawet bez pozwolenia pójdę za nią. Kobieta zwolna podniosła głowę. — Nie obawiaj się pan o mnie — rzekła z uśmiechem wymuszonym — mam jeszcze dosyć siły, aby sama sobie dać radę w każdym razie. Pomoc i opieka..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 52
" Księżna, poznawszy artystkę, do której zbliżyć się pragnęła, zastąpiła jej drogę. — Pozwól pani — zawołała ze swą zwykłą uprzejmością — to jakiś nadzwyczajnie szczęśliwy traf tu ją sprowadził. Jest nas tu gronko ziomków, choć nieznajomych, a ręczę pani, że..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 53
" — Nic nie wiem — rzekł Wiktor. — Musiałem w pierwszej chwili biedz za tą biedną, która jak obłąkana uchodziła. Liza oglądała się za siebie z politowaniem, szukając oczyma nieszczęśliwej, ale ani słychać jej, ani widać nie było — Bież pan — odezwała się księżna..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 54
" bufetu. Stały na nim butelki z winem; stary Falern, noszący przynajmniej to nazwisko, nastręczył się pierwszy. Filip nalał sobie szklankę i jak wodę wypił, Otarł pot z czoła, spojrzał po obecnych i ze śmiechem niezdrowym zbliżył się do Pelukowskiego, wyzywając go na opowiadanie,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 55
" odegraną komedya. Z poza śmiechu tryskał gniew, a roztargnienie dochodziło chwilami do tego stopnia, że odzywał się do swych gości w sposób niewłaściwy. Zdawał się z niecierpliwością oczekiwać powrotu Wiktora, który się jak na złość opóźniał. Zamiast niego, przybyła..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 56
" do podziemia, o którem mówiono. Podzielono się na grupy, a żółciowo wesoły gospodarz poprowadził panie, czyniąc honory ruin. Księżna Teresa zabrała też z sobą Aureliusza, którego skromność, prostotę i talent ceniła. Pelukowski tymczasem, że był głodny a do wódki nawykły,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 57
" Umyślnie tu zapewne przyszła, aby mi stanąć jak głowa Meduzy! — Przypadkiem tylko — odparł surowo Wiktor. — Ona sama pewnie to chorobą przepłaci. Natychmiast uciekła do Rzymu nazad. Bądź hrabia spokojny. To powiedziawszy, jakby dla zbycia się tylko, Wiktor odstąpił od niego..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 58
" Siebie umieścił naprzeciw p. Lizy, obok księżny Ahaswery, której także towarzyszył Pelukowski; poetę wziął do siebie, razem z Wiktorem i Aurelianem. Gorajski, choć odsunięty od pięknej wdowy, z ukosa jednak mógł patrzyć na nią, a ona, wyszukawszy go oczyma, ciągle już..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 59
" śli tu z sobą gorącej miłości piękna, inteligencyi, duszy, pejzaż włoski malują szablonowo, tym ogólnym, niby gorącym kolorytem i z tą brawurą, jaką biorą ze szkoły Salvatora Rozy. Tymczasem Włochy są całym światem i krajobrazy Kampanii rzymskiej, Apeninów, Neapolu, Kapri,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 60
" — Jest coś mistycznego w dziełach sztuki. Sam twórca, który w chwili szczęśliwego natchnienia na płótno czy na papier przelał myśl swą, gdy zechce ją powtórzyć raz drugi, nie będzie już w tem usposobieniu, w jakiem ją porodził. Kopia jego własna własnego arcydzieła będzie..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 61
" ko wkońcu znuży. Gdyby mi codzień podawano ambrozyą, zachciałoby mi się piwa. Hrabia Filip, który wstał i chodził, gospodarując około stołu, pochylił się jej do ucha i szepnął: — Widzi księżna, dlatego przy niej posadziłem Pelukowskiego, to jest piwo po ambrozyi. — Ale..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 62
" Z pierwszych preludyów o sztuce, hr. August przeszedł do tego założenia, iż artyści są szczęśliwi, bo mają cel w życiu nigdy nieosiągniony, więc utrzymujący ich w ciągłej nadziei i pragnieniach. — Ci tylko — dodał — szczęśliwymi nazwać się mogą, którzy sobie..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 63
" spróbuje odgadywać, ale nikt nie wpadał nawet na przypuszczenie, ażeby hr. Filipa coś roznamiętnić mogło, oprócz takich rzeczy, o których mówić nie było warto. — Wiecie państwo co? — powtórzył hr. Filip. — Dziennikarstwo! — Bez żartu, masz wistocie temperament..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 64
" programach i wystawieniu rusztowania, ale w znalezieniu falangi ludzi, coby szła ze mną, z myślą moją, coby miała odpowiednie talenta, a wyrzekła się samoistności, bo tu jeden musi być wódz i dyktator. Znajdzcież mi ludzi, coby, czując w sobie siły, poszli z niemi pod komendę..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 65
" codziennego dziennika, do kwartalnego przeglądu. Każda z tych form wymaga i zdolności różnych, i pisarzy innych i sposobu ujęcia przedmiotu właściwego. Ale tu sprawdza się też to, coście panowie mówili o dziełach sztuki. Dziennik tylko taki mówi do ogółu, obudza i porusza, w..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 66
" stów, gdy, jakby niebo chciało w nim także uczestniczyć, przerażający grzmot rozległ się ponad głowami biesiadujących. Nikt nie uważał, pod namiotem siedząc, że niebo się nagle okryło chmurami. Czarny obłok nadciągnął już ponad willę Adryana. Księżna Ahaswera, która się..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 67
" po drugich. Za przykładem księżny ruszali się już wszyscy i Wiktorowi udało się zbliżyć do pa ni Lizy, której podał rękę, nim go kto zdołał uprzedzić. Przyjęła ją chętnie i Ferdynand dostrzegł że się zarumieniła, a oczy jej poweselały. Księżną Teresę powiódł..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 68
" było tylko w pewnych miejscach znaleźć schronienie, i to rozdzieliwszy się na gromadki. Księżna Ahaswera wybrała sobie kątek w rogu, na kupie rumowisk, i przyparła się do ściany, trochę niżej zajął miejsce hr. August z księżną Teresą, obok której przyszła stanąć Liza. —..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 69
" Epizod ten, bardzo dramatyczny, trwał niedługo wprawdzie, lecz zostawił po sobie na twarzach gości niezatarte ślady, a może i w ich pamięci. Hrabia Filip, z obowiązku zajęty rozporządzaniem na górze i na dole, parasolami, krzesłami, które kazał przynieść do podziemia, nie miał..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 70
" rozjaśniało się i drżące blaski nikły, by się powtórzyć to bledsze, to silniejsze. Gwałtowny wicher, który uginał i łamał drzewa, wkrótce przyniósł chmurę, burzę i ulewę. W stronie, z której one przyciągnęły, niebo się rozjaśniać zwolna zaczęło. Cichy deszcz padał..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 71
" Burza nie trwała może godziny, przybory do wydobycia się z podziemia zajęły trochę czasu. W krótkim tym przeciągu kilku chwil cicha rozmowa pani Lizy z Wiktorem, na którą zdala baczność miał wielką Ferdynand, dała mu dostrzedz symptomaty, dla niego niewytłumaczone. Działo się..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 72
" Wieczór po burzy wrócił prześliczną pogodę, piękniejszą daleko, niż była we dnie; powietrze odświeżone balsamiczne przesycały wonie. Nie mogło to powstrzymać Ahaswery, która się gniewała na gospodarza za pomysł nieszczęśliwy, niespokojna była o zamoczone nóżki, grożące..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 73
" Hrabia Filip miał w tem swoje widoki, iż trochę po polsku koniecznie chciał podpoić swych gości. — Szanuję — rzekł z ironią — tak dalece tradycye narodowe, że zapowiadam, że się choć trochę podchmielić musimy. Dziadowie i ojcowie nasi nie rozchodzili się nigdy nasucho. —..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 74
" pani Liza, rozdrażniły go do ostateczności. Zbliżył się do owdowiałego poety, którego nie cierpiał, ale teraz mu i on był dobry, bo mógł się zdać na co przeciw Wiktorowi. Odgadł w nim zazdrość i niechęć ku niemu. Nadzwyczaj czuie, co się nigdy nie trafiło jeszcze, ujął go..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 75
" próżne kieliszki, które niemiłosiernie dolewać kazał, z kolei wziął na pogadanką Ferdynanda. Ten był już podochocony i niezmiernie wesół, tak że nawet dla gospodarka czuł się w obowiązku czułość okazywać. — Szkoda że nam panie uciekły — rzekł hrabia. — Ja dalipan..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 76
" mi, czy nie wiesz ty przecie co zacz jest? nie odcyfrowałeś tej zagadki? — Tyle wiem co i wy — rzekł Fernando. — Ale siostra wasza tak go uprzejmie jakoś przyjmuje, tak go ośmiela — mruknął Filip, w oczy mu patrząc. Fernando bądźcobądź o siostrze lekko mówić, cienia nawet..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 77
" — O! przepraszam — zawołał hrabia — nie puszczę! Jesteście moimi gośćmi, powrócimy razem. Noc bedzie prześliczna. I żeby w dobry humor wprawić Ferdynanda, cicho szepnął mu w ucho: — A cóż Pepita? — Ciężka sprawa! — odparł kawaler. — Boję się czy pan Wiktor,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 78
" ale są i wcale niczego; zblizka zaś, mospanie, oliwą je czuć i bodaj czy się one kiedy umywają. Przytem żenić się tu nikomubym nie życzył, bo stare baby łysieją i bardzo brzydko wyglądają. Śmieli się niektórzy. — Ma dalipan słuszność pan Pelukowski — potwierdził hrabia..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 79
" żal, że po kobiecym toaście, Wiktor i Aurelian, przechadzający się po namiocie, zniknęli. Wistocie przyszła im fantazya pieszo powracać do Rzymu. Obaj doskonale znali okolicę, mieli kije i odwagę; pić już się im więcej nie chciało, wysunęli się więc w zarośla i po chwili byli..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 80
" — Wychowaniem — odrzekł Wiktor. — Rzadko posuwają je dalej nad znajomość powierzchowną, encyklopedyczną rzeczy powszednich. Główną wagę w wychowaniu ma ogłada. Prawda że w salonie nic im zarzucić nie można, że ludzie są nadzwyczaj mili, ale rozpieszczeni, egoiści i płosi...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 81
" z człowiekiem zwierzęco zepsutym... anioł z bydlęciem! Najpiękniejsze lata życia zeszły na męczeństwie, a gdy wyzwoloną została, nie wiem czy ma jeszcze siły rozpocząć życie nowe. — Ależ to młoda kobieta! — odezwał się Aurę- lian. — Tak, młoda, lecz życie się na lata..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 82
" u ściany naprzeciw wnijścia rodzaj bufetu, na którym stały szklanki od wina, kilka talerzy i prosty dzbanek ze staroświeckiemi malowaniami i ozdoby — składały całe gospodarstwo. Na stoliku paliła się ciemno lampka mosiężna zaśniedziała, której knot niewiele dawał światła..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 83
" jechał i niewiedzieć co z nią robić. Uchowaj Boże śmierci, będzie utrapienie dla nas... Wiktor, jakby przeczuciem jakiemś tknięty, zbliżył się ostrożnie ku łóżka i omało nie krzyknął, widząc na niem leżącą bladą i jakby usypiającą, czy dogorywającą hrabinę Filipową...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 84
" chając, otwierała oczy, ale nie odpowiedziała nic. Zobojętniała była zupełnie na wszystko.Ścisnąwszy rękę Aureliana, Wiktor puścił się jak mógł najszybszym krokiem ku miastu. Księżyc wszedł był właśnie i do rana nie musiało być daleko. Aurelian na ławeczce przed chatą..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 85
" i był w stanie rozdrażnienia nadzwyczajnym, wyskoczył z powozu, aby gwałtem zabrać malarza. Otworzył drzwi i głosem krzykliwym odezwał się do niego: — Kto nie z nami, ten przeciwko nam! Lecz nim dokończył tych wyrazów, słowa mu na ustach zamarły. W głębi izdebki, z..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 86
" powozu nieoprzytomniałego jeszcze, i kazali jechać do miasta. Aurelian sam pozostał.... Włosi biedni lamentowali, łamiąc ręce i wykrzykując. Coraz pewniejszem było ze stygnącego ciała, ie podróżna owa, którą przyjęli dla spoczynku, już nigdy do życia przywróconą być nie..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 87
" Gdy się to działo na gościńcu, hrabiego Filipa, nie mogącego przemówić słowa i będącego w stanie budzącym obawy największe, hrabia August z troskliwością odwiózł do hotelu, gdzie się dał w łóżko położyć i jak dziecko rozporządzać sobą. Posłano po lekarza. Ferdynand,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 88
" nando — a nie wiem czy ci potrafię opowiedzieć, co się stało. Liza przystąpiła cała drżąca; zaczynała się lękać o tego, którego imienia wymówić nie śmiała. — Mów, na Boga! — zawołała — nie trzymaj mnie w tej niepewności! Cóż się stało? — Wracaliśmy w bardzo,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 89
" lipa, porwała się przestraszona, krzyknęła i padła trupem! Liza oczy sobie zakryła. Ferdynand padł na sofę i, podparty na ręku, zadumał się znowu... Można sobie wyobrazić jakie wrażenie wypadek ten uczynił na wszystkich, co byli świadkami jego, lub zasłyszeli o nim z..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 90
" Filip również prędko się podźwignął, jak zrazu padł przybity. Z powracającem zdrowiem, wróciły wszystkie dawne cechy jego charakteru: ironia, szyderstwo, sceptycyzm, moie nawet zaostrzone, więcej niż przedtym rażące. O tem co zaszło unikał wspomnienia. Na samem wyjezdnem,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 91
" nu wyjaśnię niektóre okoliczności, spodziewam się iż zechcesz wstrzymać się z sądem o wypadku, którego byłeś świadkiem... Ferdynanda żegnał niezmiernie czule, starając się go ująć, a na ostatku mu szepnął: — Jadę, ale powrócę... no, i mam nadzieję, ie przywiozę z..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 92
" no — wiosna to nie nasza, ale włoska, która niezupełnie uśpioną naturę budzi z tej drzemki, co się tu zimą nazywa. Wcale też inny charakter jej w tym błogosławionym kraju, dla którego śnieg jest zjawiskiem osobliwem, w którym połowa drzew i roślin całkiem nie traci zieleni i..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 93
" kazywał się prawie; zdawało się iż nagłe osierocenie obudziło w nim natchnienienie nowe, a tak silne, iż z niego powstał poemat. Kazał się go domyślać. Zmniejszone teraz kółko wiernych zbierało się na wieczory u pani Lizy. Składali je księżna Teresa, August i Wiktor,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 94
" ślejszych z nim stosunków, dając mu do zrozumienia, iż wiele na nich zyskać może. Powoli Ferdynand nawykł i przywiązał się do Wiktora. Byli z sobą na stopie poufałości zupełnej. Lecz pomimo to dotąd ani Ferdynad, ani nikt nie otrzymał pozwolenia wejścia do pracowni dyletanta...."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 95
" mogąc się dopatrzyć, coraz się mocniej upewniał, iż stosunek ten najmniejszem nie grozi niebezpieczeństwem. Był też teraz tak spokojnym, że gdy Wiktor przychodził i gdy nieskończone rozprawy o sztuce, o literaturze, o artystach naszych i obcych rozpoczynały się między nim a..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 96
" niego spowodowana, nie zostawiła po sobie żadnego wrażenia? — Byłem pół dnia z nim dzisiaj - odparł August — a nie dostrzegłem zmiany najmniejszej. Tak samo szyderski jest, sprzeka i sceptyk, a humor dziwnie zdaje się wesoły. — Sam siebie oszukuje chyba i drugich chce oszukać..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 97
" strony hrabiego było nadzwyczaj radosne i czułości pełne. Wiedząc że brat Lizy lubi dobre śniadania, chwycił go natychmiast i ugościł jaknajwytworniejszemi przysmakami. Śniadanie jednak było tylko pozorem do dowiedzenia sie czegoś od naiwnego i łatwo wygadującego się przy..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 98
" dzi, przeznaczonej dla wytłumaczenia przed ludźmi zerwania z mężem i rozwodu. Z niej dowiedział się Wiktor faktów, które na charakter hrabiego rzucały cień smutny. W duszy musiał nim pogardzać. Być może iż hr. Filip domyślał się tego i, obawiając się Wiktora, jeszcze go..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 99
" wy; każdy myśl jakąś rzucał i godziny spływały tak szybko a mile, iż wieczory zdawały się zawsze zakrótkie. Księżna właśnie rozłożyła była Album Matejki i chciała się pochwalić zebranemi rysunkami polskich artystów. Leżeli obok siebie na stole: Grottger, Matejko,..."

Chore dusze . T. 2 : powieść w dwóch tomach cz. 1 - strona 100
" mi rodzonymi; Moniuszko byłby mógł pójść w parze z Matejką, gdyby mu szczęśliwsze sprzyjały losy... Nastręczały się i inne porównania i zbliżenia, o które sie spierano. Wiktor znajdował analogie, nie przyznawał jednak tego podobieństwa bliźnięcego, jakie inni upatrywali...."