www.xolive.pl

Chałat
Gomulicki Wiktor


Chałat - strona 1
" Wiktor Gomulicki   CHAŁAT "

Chałat - strona 2
" Aż do samej Jabłonny szło wszystko jak najlepiej. Słońce jasno przyświecało; konie biegły żwawym truchtem; podróżni, ściskając się na małej przestrzeni, nawzajem ciepła sobie udzielali. Czasem tylko ktoś wstrząsnął się, szczelniej futrem otulił i przez zęby mruknął: —..."

Chałat - strona 3
" wiadań zwracał się on zawsze do mnie i mrużąc filuternie oko, zapytywał: — Nieprawda, kolego? Przytakiwałem głową w milczeniu, trochę dumny, a trochę zmieszany brataniem się ze mną tak odznaczającej się osobistości. Miałem lat piętnaście, a więc byłem w wieku, gdy..."

Chałat - strona 4
" Niestety! odkładać na dwadzieścia cztery godzin rozkosz, przez cały kwartał marzoną, przechodziło moje siły. Rzecz to znana, że w epoce, gdy człowiek ma przed sobą życie całe, bywa najniecierpliwszy i najtrudniejszą dlań rzeczą — czekać. Ta niecierpliwość sprawiła, że —..."

Chałat - strona 5
" Byłem w owym czasie wybredny w jedzeniu, w odzieży, w stosunkach z ludźmi. Poszukiwałem ciastek o nadzwyczajnym smaku; używałem mydła i pomady z niezwykłymi zapachami; nakładałem czapkę przed zwierciadłem; nosiłem rękawiczki. Kilku zaledwie z licznego grona kolegów dopuściłem do..."

Chałat - strona 6
" starałem się nie patrzeć na nią. Gdym obdarzał żebraka, czyniłem to zawsze z przymkniętymi oczyma, rzucając pieniądz z pewnej odległości, aby nie dotknąć wypadkiem brudnej dłoni, palców czarnych, pokurczonych. Wstrętny był mi zwłaszcza gmin żydowski. Ponieważ do szkoły..."

Chałat - strona 7
" uroczyście piękna, niby sala w starym zamku, niby kaplica. O każdej porze roku i dnia panował w niej półmrok. To właśnie sprawiało ów nastrój uroczysty. Nie słyszało się tam nigdy krzyków pijackich ani wybuchów głośnego mazurskiego śmiechu. Podróżni zachowywali się..."

Chałat - strona 8
" rumianej twarzy „bakenbardami", z oczyma ciskającymi błyskawice... Drugą podniecającą mnie okolicznością był fakt czy też pogłoska, że „austerię" w Jabłonnie trzymają dwie siostry — baletnice. Dla piętnastoletniego estety baletnica, ballerina, była czymś prawie..."

Chałat - strona 9
" — Tu Żydom nie wolno! — oznajmił głosem dobitnym. — Nu, to sobie pójdę — rzekł woźnica z rezygnacją. — I proszę państwo na brykie — dodał, obracając się do podróżnych. — Czas jechacz! Zaraz za Jabłonną szosa załamuje się pod kątem prawie prostym. W skutku tego..."

Chałat - strona 10
" w ząbku zagotuje. Próbę tę powtarzać wypada do trzech razy, po czym i fluksję, i ząbek diabli wezmą... Zerknął na mnie. — Nieprawda, kolego?... I dał nurka w swe olbrzymie barany. Zrobiło się trochę weselej. Ten i ów zaopatrzył się w Jabłonnie w świeży zapas..."

Chałat - strona 11
" — Niech pan student pije na zdrowie... Barwa, zapach, a najbardziej podobno połysk iskrzących się w słońcu drobinek złota podziałały na moją wyobraźnię. Sięgnąłem bez namysłu po czarkę — wypiłem. Zrobiło mi się cieplej — bardzom zaś już tego potrzebował. — A co to..."

Chałat - strona 12
" tu, łuną zachodnią zaróżowiona, zlewała się z niebem, na które padał mleczny odblask śniegu. Pozwalało mi to zapominać o dojmującym zimnie, o szpilkowych ukłuciach mrozu, o tym, że jeszcze połowa drogi nie przebyta, a konie zwalniają wciąż biegu... Tymczasem alkohol robił..."

Chałat - strona 13
" nie — a wówczas opływam we wszystko. O baranich kotletach, o combrze baranim mówić panu dobrodziejowi nie potrzebuję. Nasz sławny ksiądz Skarga pięknie o tym się wyraził: „Niczym jest wszystko w porównaniu z wiecznością i niczym wieczność w porównaniu z pieczenią baranią z..."

Chałat - strona 14
" stało się olbrzymem powalonym, dogorywającym, niestrasznym nikomu. Mgły na zachodzie były podobne szalom z gazy jedwabnej, z którymi igrają tańczące bajadery. Miały te szale barwę jutrzenkową i barwę wody morskiej, i barwę bzu świeżo rozkwitłego. Zdawały się falować na..."

Chałat - strona 15
" jak piwonia, kiwał się sennie nad   nie dopitą szklanką herbaty z arakiem: — A mnie co, panie dobrodzieju, po strzelbie! Strzelba, panie dobrodzieju, to przesąd, czasów barbarzyńskich zabytek! Dziś — patrz pan dobrodziej, gdzie chowamy cały arsenał... Rozpiął kurtkę,..."

Chałat - strona 16
" rozgrzewała się gwałtowną gestykulacją oraz paleniem w wielkich porcelanowych fajkach zielska, zwanego tytoniem „Trzech królów" (czemu raczej nie „Siedmiu złodziejów"?). Noc była zupełna, gdyśmy z miejsca ruszyli. Nadzwyczajna cisza wypełniała całą przestrzeń, która..."

Chałat - strona 17
" banowe migały jak cienie — potem wszystko nagle nikło, uspokajało się i nic już nie było słyszeć prócz miarowego, powolnego dudnienia kopyt na drewnianym pomoście oraz plusku wody, piosenki orylskiej i rechotania żab... Szalenie lubiłem te zjazdy — choć łączyły się ze..."

Chałat - strona 18
" czanin, zaprzestawszy lamentów, milczał jak ryba. Dzierżawca rzucał co chwila zdania krótkie, energiczne, ale że był zakopany z głową i czapką w olbrzymich szopach, nie można było zrozumieć, co mówi. Nad wszystkim panował ostry, przenikliwy głos farmaceuty. Ten nerwowy, balsamem..."

Chałat - strona 19
" Odchrząknął, papierosa na śnieg cisnął, wykrzywił się zabawnie i zaśpiewał: Radujcie się, Żidziowie, Dobrze szlichać w Wlesiowie. Już szkolników śpiewają, Mesyasza witają... Ej, wej! taj, daj, dum! Ach, waj! bim, bom, bum! Żydzi szturgnęli się łokciami i..."

Chałat - strona 20
" pokoleniom podróżnych właściciel zajazdu z „numerami", mąż niezłomnych przekonań, który latem i zimą, w piątek i świątek, o południu i o północy, na zapytanie: „Co jest do jedzenia?" — odpowiadał twardo: „Jest pieczeń z kapustą." Mówiono, że ogromny zapas tej..."

Chałat - strona 21
" dynie chęć (daremna, niestety) zadzierania wąsów do góry. Warsztatowych nawyknień zachował więcej, a objawiały się one głównie w sposobie obchodzenia się z „gośćmi". Gdy zbliżał się do kogo z zapytaniem: „Czym mogę służyć?... Jest gotowa pieczeń z kapustą...", czynił..."

Chałat - strona 22
" mię jednak spytano, co mi się tam najbardziej podobało, odrzekłbym bez namysłu, że... rycina, wisząca wprost środkowego okna, obok drzwi, zawsze zamkniętych i nie wiadomo dokąd prowadzących. Ta rycina była kolorowym, poczerniałym przez czas sztychem angielskim, wykonanym podług..."

Chałat - strona 23
" co znajduje się pod nim — do kamizelki, koszuli i wełnianego kaftanika włącznie. — Czy nie za lekko? — spytał, sumując dopełnione spostrzeżenia i wniosek z nich wyciągając. Namyślał się przez chwilę, jakby chciał jeszcze coś dodać, lecz tylko wąsy szczoteczką podrapał..."

Chałat - strona 24
" Młodzieniec rozparł się i spojrzał na eks-krawca z wysoka. — Kolei nie uznaję — oświadczył tonem stanowczym. — Kolej, mój panie, to półśrodek, a ja gardzę półśrodkami. Podług mnie, trzy są tylko możliwe środki podróżowania: ekstra, hukolot i..."

Chałat - strona 25
" nej inaczej gumulastyką. Jeden koniec tej liny jest przytwierdzony na stacji A... Drugi, za pomocą odpowiednich przyrządów, wyciągnięty aż do stacji B. Na tej ostatniej przyczepia się do niego wagon z pasażerami, po czym, na znak dany przez zawiadowcę, konduktor linę puszcza i —..."

Chałat - strona 26
" W tej chwili wydał mi się innym niż zwykle — poważnym. Nagle bródka kozia zadrgała, mysie ogonki rozsunęły się... — Na wypadek, gdyby kolega zanadto przeziąbł — rzekł głosem zwyczajnym, w którym odzywało się zawsze jakby powstrzymywane parskanie — proszę przyjść do..."

Chałat - strona 27
" pliwy, niewyraźny bełkot. Rozróżniłem z trudnością słowa: „Siadacz..." „Jechacz..." Dreszcz mię przebiegł; przetarłem oczy, wzdrygnąłem się. Izba wyglądała ponuro. Lampę wiszącą u powały dawno już zgaszono; tliła się tylko na bufecie mała nocna lampka, wydzielająca..."

Chałat - strona 28
" lizną, ale — spać mi dajcie i nie budźcie mnie aż na sąd ostateczny! Ten protest nerwów znużonych i instynktu zachowawczego objawił się na zewnątrz tylko długim, jękliwym ziewnięciem. W kilka minut później siedziałem już na bryce Joskowej obok dzierżawcy, w połowie zaledwie..."

Chałat - strona 29
" Choć jechało nas trzech, czułem się zupełnie samotny. Jeśli Josek był bryłą wyrażającą apatię, to szlachcica można było przyrównać do zaklętego w bryłę samolubstwa. Od tych dwóch brył szło na mnie zimno duchowe, gorsze jeszcze od fizycznego. Na szerokim siedzeniu, mogącym..."

Chałat - strona 30
" oczami. Jaki wszakże był ich sąd o dumnym, sny fantastyczne rojącym dziecku? Przyklaskiwały mu czy też zeń szydziły? Może tylko litowały się nad nim — lekceważąco? Zajmowały mnie te pytania i starałem się znaleźć na nie odpowiedź. Pragnąłem w ogóle wejść w bliski..."

Chałat - strona 31
" ne. Z kłębów wynurzyły się główki aniołków oraz mir łośnie wyciągnione ramiona przyzywającej ją do siebie babki. „I ja zmarznę — pomyślałem z goryczą — ale śmierć moja nie utworzy tak poetycznego obrazka." Ta uwaga do żalu dodała gniew. Roiłem zawsze o śmierci..."

Chałat - strona 32
" — Wa-lek!... Ku-nie!... Ozwało się szczekanie psa, potem twarda, chłopska mowa. Głosy te nagle ścichły, jakby pod ziemię zapadły; Bryka znów zaczęła dzwonić, skrzypieć, zgrzytać. Jechaliśmy dalej. Wschodził księżyc. Srebrna poświata ukazywała się na niebie i ziemi...."

Chałat - strona 33
" śmiertelnej niemocy. Gdybyż i teraz miłosierną dla mnie być chciała!... Za kapliczką wzgórze obniża się i droga bieży spadzisto. Niewielka to pochyłość, i zwykle bardzo szybko zjeżdża się z niej na zupełnie równą płaszczyznę. Teraz jednak tej pochyłości i temu..."

Chałat - strona 34
" Zasypiam z uczuciem strachu okropnego, który może nawet wydobywa mi z piersi jęk głośny. Takim samym snem zasypiałem przed dwoma laty, w pewną noc marcową, nie mogąc i nie chcąc odpowiadać na wołania zebranej przy łóżku moim rodziny. Ale wówczas strachu nie doświadczałem..."

Chałat - strona 35
" srebra. Gwiazdy, co do jednej, roztopiły się w tym srebrze. Bryka toczyła się szybko. Na koźle nie było Joska. Biegł on przy bryce, poganiając konie. Butami podkutymi mocna uderzał w zmarzłą ziemię, nogami gwałtownie przebierał; w dłonie chuchał, rękami bił się silnie po..."

Chałat - strona 36
" Otóż i Kieszewo, chowające się latem w wieńcu, a teraz tylko w rózgach bezlistnych wierzbiny i olszyny... Oto Kacice, ze swym białym, pustelniczym kościółkiem, otoczonym lipami starymi. Purpura wschodzącego słońca zalała ziemię. Pod kołami zaturkotał bruk wyboisty. Jeszcze..."