www.xolive.pl

Charitas cz. 2
Żeromski Stefan


Charitas cz. 2 - strona 1
" czego wyżebrać. Zrazu tylko najśmielsi bywalcy podfruwali ku legowisku żołnierzy, a tylko chwaty i śmiałki podskakiwały blisko i łakomiły się na resztki nie dogotowanych kartofli i okruchy chleba. Z czasem wszakże coraz liczniejsze gromadki sfruwać poczęły z gałęzi wysokich..."

Charitas cz. 2 - strona 2
" członki swe usiłując zerwać się z upadku, jeśli nie na skrzydłach, to choć na piechotę. Wówczas widowisko stało się jeszcze śmieszniejszym. Były bowiem objawy, że ten i ów, spity jak bela, podnosił głowę, otwierał oko i spoglądał nim na okolicę, ale za chwilę walił się..."

Charitas cz. 2 - strona 3
" Porucznik Śnica w myśl otrzymanych instrukcji wyszedł z tej dziury, wciąż na południowy wschód, pewien, że nic mu nie grozi. Ale oto, gdy dwa jego plutony znalazły się na pastwisku podmiejskim, z olszowych zarośli zamykających puste "gęsie" błonie wymknął się w galopie..."

Charitas cz. 2 - strona 4
" to samo co chłop - z tak obmierzłym wrzaskiem, że trzeba było czym prędzej odtrącić tę kupę brudu i smrodu. Inni z równą furią zapewniali o tym samym. Oczy ich były wybałuszone, gęby śmiertelnie blade, jak z kamienia - żyły na czołach nabrzmiałe, członki ciała drżące...."

Charitas cz. 2 - strona 5
" gołymi pałaszami... - Prawda! - zawrzaśli wszyscy chórem. - Z gołymi pałaszami stały nad małymi dziećmi! Pistolety babom do łbów przymierzały! Biły, kopały! Chór ten rwał się w powietrzu pod straszliwym wzrokiem komendanta. Zimno przemknęło przez całą gromadę i..."

Charitas cz. 2 - strona 6
" płomienie, które językami wielobarwnymi wionęły z nagła we drzwi i okna. Słuchał wyrozumiale i cierpliwie kwiku, zaklęć i błagań dzieci, które na klęczkach wałęsały się, jak badyle i włókna, dookoła jego kolan, stóp, rąk. Przypatrywał się z pilnością temu domowi. Dla..."

Charitas cz. 2 - strona 7
" wschód skręcał, z musu, w marszu obróciwszy twarze, zobaczyli całą wieś palącą się jasnym płomieniem. Jakoby wielka, szkarłatna chorągiew, płomień spokojnie podrywał się z ziemi i wiewał w górze postrzępionymi języki. Dym, podobny do drzewa rozłożystego, szedł w jasny..."

Charitas cz. 2 - strona 8
" koni ułańskich nie było nigdzie ani jednego - widocznie je uprowadzono. Śnica doszedł do przeświadczenia, że zbrodnię wykonać musiał ten sam prawdopodobnie oddziałek dragonów rosyjskich, który na niego urządził był zasadzkę w wiosce ukaranej. W trakcie stwierdzenia tych..."

Charitas cz. 2 - strona 9
" wie... No, to pokazał im postronki w chomątach, jako że innych nie ma. Przystali. Powywłóczyli postronki z chomąt i poszli z nimi na górkę. A co się tam działo, tego już nic nie wie. - Na pytanie, skąd się wziął piąty postronek, kiedy w chomątach było ich tylko cztery, sołtys..."

Charitas cz. 2 - strona 10
" - No, bracie - za chwilę twój koniec. Gadaj żywo, jakie tam masz zlecenie. Wszystko zapiszę i oddam tamtym zza węgła. To twoja? - Moja. - To twój chłopak? - Mój. - Jakie masz zlecenie? Co mam im powiedzieć - albo dać? Drżącymi rękami wieśniak wyciągnął z zanadrza pugilares,..."

Charitas cz. 2 - strona 11
" buchającym z lokomotyw. Lecz były tam bądź co bądź chwile pięknej ciszy oraz pewna ilość powietrza, "lżejszego" niż w innych punktach miasta Krakowa, przyduszonego istotnie ciężkim powietrzem. Pani Celina odnajmowała trzy niewielkie pokoje z kuchnią tudzież prawo użytkowania z..."

Charitas cz. 2 - strona 12
" Były to raczej objawy realizowania odwetu za dawne prywacje. Gdyby pani Śnicowa nie obawiała się, iż pensja wypłacana jej co miesiąc przez władze wojskowe nie starczy na pokrycie wydatków na mleko dla syna i opłacanie obiadów oraz kolacyj - wydawałaby wszystko na stroje i bieliznę,..."

Charitas cz. 2 - strona 13
" Całym jej światem było dziecko. Rozkoszowała się tym sam na sam z bytem czarującym, który był niby częścią jej samej, a każdego dnia i każdej niemal godziny stawał się istnością odrębną, samodzielną i tajemniczo inną. Mogła całymi godzinami przypatrywać się temu..."

Charitas cz. 2 - strona 14
" dalekiego wodociągu i na palcach, cicho jak kot, powracał. Gospodarz, który mu izbę odnajął, pilnie baczył na postępki tego franta, a terminów komornego strzegł jak oka w głowie. Ale młokos czynsz zapłacił i nic mu nie można było zarzucić. Wyśledzono, że się stołuje w..."

Charitas cz. 2 - strona 15
" jej na sercu - toteż zadając sobie niby to ciężki trud myślenia o znalezieniu jakiegoś sposobu wsparcia sąsiada z górki, w gruncie rzeczy zaniedbywała użycia pierwszego pretekstu z brzegu. Młokos nie nastręczał się nigdy i z niczym, nie spotykał z nikim w tym domu. Żył sobie..."

Charitas cz. 2 - strona 16
" Jasiołd postąpił tak samo jak jego pluton, kompania i batalion. Gdyby się był znalazł w legionie zachodnim i na Błoniach krakowskich, byłby może przysięgał na wierność Austrii, tak samo jak bataliony tamtych szlachetnych młodzieńców, zachęcane do boju przez austriackich..."

Charitas cz. 2 - strona 17
" Pewnego popołudnia żołnierz z oddziału porucznika Śnicy przywiózł dużą i ciężką drewnianą pakę z zapasami żywności. Żołnierz ów nie mógł czekać na widzenie się z panią porucznikową, której w domu nie było. Zostawił pakę służącej Wikci i ruszył co prędzej na..."

Charitas cz. 2 - strona 18
" długo przy kuchennym kominie, pełen zwątpienia, czy mu się czasem nie przywidziało, że go tu wołali. Wreszcie zdobył się na odwagę i zakaszlał, żeby dać znać o sobie. Wikcia wyskoczyła zaraz do kuchni i cofnęła się do pokoju, dając znać swej pani. Drzwi się otwarły i..."

Charitas cz. 2 - strona 19
" Śnicowa prosiła go, żeby się przez chwileczkę zatrzymał. Teraz dopiero kawaler znalazł się jakby w piecu ognistym. Każda chwila pobytu w lokalu tej pani była dla niego falą żywego źródła, której przypomnienie miało się stać dopiero później rozkoszą. Ale samo obcowanie z tą..."

Charitas cz. 2 - strona 20
" dopuszczającą wykrętów. Każde jej zapytanie coś otwierało w skrytościach jego duszy. Każde spojrzenie było pociechą przyjaźni i siostrzaną dobrą radą. Niewiele upłynęło czasu, Włodzio nie przełknął jeszcze drugiej szklanki herbaty ze śmietanką (recte: śmietanki z..."

Charitas cz. 2 - strona 21
" "podłej" Wikty, która mu chciała poświecić. Zawarłszy drzwi swej izby Jasiołd nie zapalał światła, lecz rzucił się na wznak na swe posłanie, założył ręce pod głowę, przymknął powieki i zamienił się wszystek w uśmiech szczęśliwy. Widział przed sobą, nie mocą wzroku..."

Charitas cz. 2 - strona 22
" chleba i wypijania kawy, że po prostu pasja brała i nie wiadomo było, co z tym fantem zrobić. Mówiła na przykład ze śmiechem, żeby kawę wylewał co dzień za okno, do ogrodu, a chleb kruszył na drobne i rzucał co rano wróblom, które siadają na jego balkoniku. Co do niej, prawiła,..."

Charitas cz. 2 - strona 23
" coś najrozkoszniejszego, jakby wspomnienie snu pięknego, który się już nie powtórzy raz drugi. To były zewnętrzne formy przyjaźni dziewiętnastoletniego wyrostka z dwudziestopięcioletnią opiekunką. Pod tą zewnętrzną formą opieki i poddawania się miłemu jarzmu rozwijało się..."

Charitas cz. 2 - strona 24
" jagodą by się z nim gotowa była podzielić. Młodzieniec przypomniał sobie dom rodzinny i dostatniejsze życie. Najadał się na cały tydzień, dopełniał niejako braki ohydnych, całotygodniowych obiadków w garkuchni. W dnie powszednie widywał panią porucznikową tylko rano; o ile..."

Charitas cz. 2 - strona 25
" małym Stasiem niweczył wszelką pociechę. Zimno nie znane dotąd młodemu, zimno rozpaczy poczęło przenikać żyły i kości. Raz i drugi chłosnęła go pletnia kańczuga nieszczęścia, aż się zachwiał i zadrżał w sobie. Straszny żal powiększył sumę boleści. Wszystko skłębiło..."

Charitas cz. 2 - strona 26
" wolna ów ogień przemierzły przelatywał po nogach, szedł po krzyżu i piersiach. Złowieszczym językiem lizał ramiona. Serce zanosiło się jako rzecz obca, niczyja, organizm samowładny, rozpętany, bez właściciela. Ciche, żałosne wspomnienia stawały się potęgami, których rozum,..."

Charitas cz. 2 - strona 27
" przyjaciela. Rzuciła się w ciemne ulice i puste place szukając go na wszystkie strony. Ludzka jej dusza zazdrościła nędznemu psu jego instynktu tajemniczego, który mu daje siłę i możność odszukania śladu stopy umiłowanej. Wlokły się długie nocne godziny, wypełnione po brzegi..."

Charitas cz. 2 - strona 28
" przemoknięty od nocnego dżdżu, powlókł się w stronę cegielni. Tam na przymurku, rozgrzanym od ogniów pozamykanych, przytulił się, przywarł i popadł w drzemanie. Gdy ludzie nadciągać zaczęli do roboty, stanął i on. Przez cały dzień pilnie harował jak martwa maszyna. Ręce..."

Charitas cz. 2 - strona 29
" siebie gwar rozmów ludzi nieznanych, widzi twarze spokojne, zimne, obojętne, żądne zabawy. Oczy jego widzą w nich jedynie maszkary tego samego wciąż cierpienia. Wysmukłe kwiaty goryczek górskich snują się za oknami wagonu, jakoby pasmo różane. Góry wyniosłe ze wszech stron..."

Charitas cz. 2 - strona 30
" Toczy się ohydny szaraban poprzez ciemne ulice. Na jego stopniu przy drzwiczkach tkwi łotr w kaszkiecie z jakimś zaświechtanym napisem. Morda jego co chwila wtłacza się do wnętrza i podłe oczy świdrują każdego z podróżnych. Lecz oto wehikuł stanął przed oświetloną bramą...."

Charitas cz. 2 - strona 31
" Wtem ktoś zstępuje ze schodów. Oficer w uniformie dziwnym, nieznanym. Na prośbę, czy nie wie, gdzie tutaj mieszka kobieta imieniem Celina - nie może nic odpowiedzieć, gdyż nie rozumie żadnego języka prócz bułgarskiego. Na usilne, po stokroć powtarzane pytanie, czy nie wie, gdzie w..."

Charitas cz. 2 - strona 32
" Nogi niosą omdlałe ciało. Nadchodzi kobieta słowacka. Gdy jej wymienił nazwę ulicy, łagodnym ruchem ręki wskazuje ten sam kierunek - istny anioł boży, wyciągający dłoń do duszy przeklętej. Oto tam, na zakręcie ulicy, w pobliżu wielkiego żółtego domu. Na zakręcie ulicy, w..."

Charitas cz. 2 - strona 33
" złożyć podziękowanie za dowody opieki i pomocy okazane jego rodzinie. Jasiołd zmieszany tłumaczył się jak istny żak, iż dowodów pomocy wcale nie złożył, bo to przekracza jego środki i siły. Przeciwnie, ależ wprost przeciwnie!... Tyle umiał wykrztusić. Nie od razu domyślił..."

Charitas cz. 2 - strona 34
" wionął nań znowu. Niskie i nikczemne uczucie bezmyślnej zazdrości poczęło przyspieszać bieg jego serca i zmąciło myśli. Nieprzytomny, niemal omdlewający od wstrętnych i zmiennych uczuć, nie wiedząc, co mówić i co przedsięwziąć, siedział naprzeciwko swego łaskawcy. Porucznik..."

Charitas cz. 2 - strona 35
" - Zaszedłem do Hawełki... - ciągnął wesoło Śnica - bo to same nogi tam niosą, i oto miałem szczęście spotkać szanownego pana Granowskiego. Jasiołd ukłonił się starszemu panu, który mu się przypatrywał z wyrazem nie tajonego lekceważenia. - Pan pozwoli, że mu przedstawię..."

Charitas cz. 2 - strona 36
" szczęśliwy a przypadkowy sposób wszedłszy w najniewinniejsze j myśli do handlu Hawełki, ujrzał ku swemu najradośniejszemu zdumieniu osobę pana Granowskiego. Tutaj - w Krakowie! Nie wierzył oczom! Skądże? Jakim sposobem? Pewien był, iż szanowny ich padrone jest gdzieś głęboko we..."

Charitas cz. 2 - strona 37
" w zadrach, siniakach, krwistych naciekach i bliznach. Skoro wreszcie wypadło ująć łyżkę i spożywać rosół, zdobył się na akt jakby pogardy dla wszystkich i wszystkiego, na samopoczucie arystokratyzmu proletariackiego. Wnet doznał świadomości osiągnięcia niejako indygenatu do..."

Charitas cz. 2 - strona 38
" rozumiesz? Co ty rozumiesz? - powtórzył z niedostrzeganym a przecież istniejącym akcentem na zaimku t y. Pani Celina zniosła spokojnie ów przycisk i rzekła: - Można żądać od naszych Galicjaków, żeby szli w ogień, bo skoro nie pójdą tam z legionami, to pójdą z wami, wojskiem..."

Charitas cz. 2 - strona 39
" - Kazali nam przysięgać na wierność austriackiemu cesarzowi. Kazali nam zaprzysiąc... - E, panie, panie! - mówił Śnica, wciąż nieprzyjemnie uśmiechnięty. - My sobie tu spożywamy obiad i tego, co sobie gwarzymy w sekrecie, nikt nie słyszy. Poczytujemy te zdania wypowiedziane za..."

Charitas cz. 2 - strona 40
" słyszę? - pytał uroczyście pan Granowski brwi wysoko podnosząc. - Nie mogę oznaczyć daty, kiedy ta chwila nastąpi, ale ona nastąpi! - wypalił Jasiołd twardo i ostro. - Szanowna pani - ciągnął pan Granowski spokojnie jakby nie słyszał Jasiołdowego wykrzyknika - szanowna pani..."

Charitas cz. 2 - strona 41
" dzieciach, cały literalnie majątek, z małym okruchem niezbędnym na codzienne osobiste utrzymanie, w tę pracę tajną, pracę uświadamiającą i organizującą rodaków w Królestwie, na tyłach odwiecznego i dziedzicznego wroga? A wcale nie jest tych pieniędzy, tych sum pokaźnych za..."

Charitas cz. 2 - strona 42
" zobaczywszy na szosie jegomościa poznanego wczoraj, chciał ukryć się w gronie kolegów, ale członek Enkaenu wykiwał go zza ramion i spoza pleców. Nie było sposobu, Jasiołd ukłonił się i zbliżył do milionera. Ten począł go uprzejmie przepraszać za swe natręctwo. Miał jednak..."

Charitas cz. 2 - strona 43
" - Nam. - "Nam" - to znaczy - komu? - Nam, Enkaenowi. - A Enkaen co robi z tymi wiadomościami? - To jego rzecz, władzy narodowej. - Rozumiem. Miałbym być szpiegiem. - Nie "szpiegiem", jak pan mówi, lecz polskim wywiadowcą. - To wszystko jedno. - Nie! Nie wolno o tych pracach mówić takimi..."

Charitas cz. 2 - strona 44
" - To pan żonę tego oficera, panią Śnicową, znał dawniej niż męża? - Mieszkam przypadkowo nad lokalem tych państwa. Potrzebowali tam pewnego razu usługi mojej, więc się zapoznałem. - Pana Śnicy nie było wówczas w Krakowie? - Nie było. - Ja tę rodzinę znam dawniej, z..."

Charitas cz. 2 - strona 45
" - Jeżeli pan ma zamiar wyruszyć stąd na zawsze, to będzie to ze szkodą, powiem prawdę, rodziny tego człowieka. - Jak to? - Znam tę rodzinę doskonale. Widziałem, że nieszczęśliwa pani Celina żywi dla pana przyjaźń. Powiem panu z całą szczerością, że lękałem się,..."

Charitas cz. 2 - strona 46
" przyszło, gdybyś obcowaniem, rozmową, radą dopomógł tej biednej istocie. Rozmowa się wyczerpała. Jasiołd, wstrząśnięty do głębi, pragnął być sam i pożegnać co prędzej pana Granowskiego. Ten dorzucił jeszcze "słówko": - Proszę pana, chciałem to jeszcze powiedzieć,..."

Charitas cz. 2 - strona 47
" zawsze piękne oczęta, ale może go. również wypuścić cało i zdrowo. Mają przecie szubrawcy dziwne szczęście. Nieźle by było, gdyby miał w domu, u stołu i nad małżeńskim łożem wroga bladego od młodocianych udręczeń, marzącego mordercę, czyhającego zazdrośnika,..."

Charitas cz. 2 - strona 48
" nie potknęło się w głębokiej ciemnicy i nieświadomości, przez którą mu zdążać wypadło. Potrafił wszczynać rozmowy wytwornie mądre, które zdawały się popędzać ognistą rózgą omdlewające uczucie, trzeźwić je, gdy upadało przebite od nagłej rozpaczy. Pan Granowski..."

Charitas cz. 2 - strona 49
" Pan Granowski nie mógł dać sobie rady z samym tylko własnym pisaniem należąc do niezliczonej ilości sekcyj i komisyj. Toteż najmował do roboty młodego Jasiołda. Wyrobił nawet pozwolenie wstępu dla tego "obcego" na posiedzenia, a to dla roboty protokołów, pisania natychmiast..."

Charitas cz. 2 - strona 50
" na środek i najstraszliwszymi słowami nie zwołać, skląć, zwymyślać radzących. Była to, oczywiście, nierozsądna furia młodości, którą na szczęście powstrzymywała owa żelazna, zardzewiała krata - martwy i niemy świadek tylu w Polsce powstrzymanych i przetrzymanych wybuchów...."

Charitas cz. 2 - strona 51
" dostojeństwa było jak ciepła kąpiel, w którą z rozkoszą pogrążał się każdy kołtun, szalbierz lub ryfa. Galicyjskie gadulstwo znalazło wreszcie trybunę najpodatniejszą, z której mogło wylewać się bezkarnie i na wsze strony. Austriacka lojalność zbratała się na nowo ze..."

Charitas cz. 2 - strona 52
" I tam przynajmniej odetchnął wraz z tobą... W tym samym czasie, o tej samej godzinie i minucie pani Celina klęczała u nóg męża. Śnica miał obiedwie golenie wprost rozszarpane przez wybuch szrapnela. Cała twarz jego była zraniona od ciosów ziarn piasku, który miotały pociski..."

Charitas cz. 2 - strona 53
" lepiej. Poznawał żonę i syna, rozmawiał z lekarzami. Od razu też lekkim skinieniem głowy przywitał gościa. "Starszy pan" wziął krzesło, ustawił je naprzeciwko twarzy Śnicy i z wyrazem dziwnego nabożeństwa przypatrywał się pacjentowi. Porucznik długo milczał nie spuszczając..."

Charitas cz. 2 - strona 54
" - Widzę to z podziwem. - Siedzi w kryminale w Paryżu, a setki tysięcy rzuca na fiksacką politykę. W tym jest gruby kawał. Pan Granowski uśmiechnął się pobłażliwie. Wzruszył ramionami mówiąc: - Cóż to ma wspólnego jedno z drugim? - To jest podejrzane. - Pan zapewne ma..."

Charitas cz. 2 - strona 55
" Powróciwszy do siebie tego wieczora milioner postanowił opuścić Kraków. Należało zejść z oczu "wściekłemu psu". Szkoda było takiemu psu białego chleba łaski, której dostąpił był we Włoszech i w kraju. Ale już się rzecz stała... Krócej i prościej mówiąc, dobroczyńca..."

Charitas cz. 2 - strona 56
" słupach, od strony dziedzińca i od ogrodu. Zakończenie obudwu skrzydeł starego "pałacu" zamykały dwie drewniane wieżyce, szerokie, nakryte kopulastymi dachami, na których szczytach skrzypiały dwie zardzewiałe chorągiewki na żelaznych szpikulcach. Każdy z tych dwu groźnych d o n j o..."

Charitas cz. 2 - strona 57
" przez godzinę wytrzymać w tak niewygodnych i żelaznych klubach. I ten portret był nowoczesną kopią czegoś innego. Widz oglądający galerię familijną wychodził z pokoju z wrażeniami niezdecydowanymi. Każde oko mrużyło się jakoś niewłaściwie, a usta kryły uśmiech, zwany..."

Charitas cz. 2 - strona 58
" do środka lasów bielickich czy też do ujścia Wisłoka... Pewnej nocy, w kilka dni po przyjeździe, wyszedł cichaczem ze swego pokoju i starannie rozglądając się na wsze strony, udał się w stronę ruiny. Gdy wkroczył do głębi i znałaz się w trzeciej komorze, upewniwszy się, iż za..."

Charitas cz. 2 - strona 59
" w trzeciej komorze zamku wydała mu się być schowkiem na pieniądze bardziej bezpiecznym niż ogniotrwałe safes jakiegokolwiek banku. Tam ich nikt na pewno szukać nie będzie, a gdyby szukał, to go stare mury przytłuką. W pałacu "starszy pan" zajmował jeden z pokojów prawego skrzydła...."

Charitas cz. 2 - strona 60
" Każde było odkryciem prawdy, wyrzutem, oskarżeniem, zadaniem kłamu... Pradawne sprawy, w mroku czasu zaginione przypadki, dziecięce pieszczoty, rączki czarujące, niegdyś, niegdyś zarzucane na szyję, wonne usteczka szepcące w usta tamto wyznanie: drobne przewiny i ciężkie kary,..."

Charitas cz. 2 - strona 61
" wpośród niego narywający w głębi jestestwa skir beznadziejności - zamroczyło i młodemu świat i przemieniło go w pustynię. Nie widział ludzi, domów, sklepów i ich świateł. Obojętne dlań były idee i wypadki. Wiedział o nich dobrze, lecz ich istota i życie nie mogły się..."

Charitas cz. 2 - strona 62
" czarodziejstwo rozkwitłych pąsowych i cielistych róż w ogrodach Łukowa. Nie rozumiał tych uczuć i w szczególniejszy sposób wstydził się ich przed samym sobą. Rosły w nim i bytowały stając się składową częścią jego istoty. Teraz tęsknota, doprowadzająca do omdlenia,..."

Charitas cz. 2 - strona 63
" trosze na imaginację i nastrój młodego człowieka. Nie do tego jednak stopnia, żeby się miał wyprzeć idei swych towarzyszów. Tkwił duchowo w zespole tych współbraci, lecz smutek wewnętrzny poganiał go w przeciwną stronę. Pewnego dnia - już w grudniu - gdy szedł jak detektyw za..."

Charitas cz. 2 - strona 64
" na nieskończoną jednostkę czasu. Uśmiech szczęśliwy razem i żałosny wypłynął na jej usta. Myśl jakaś przeraźliwa sfałdowała jej czoło. Uczucie niewiadome - wstyd czy boleść, szalony gniew czy obłąkana rozwaga falą czerwoną przepłynęła przez lica. Z oczyma zatopionymi..."

Charitas cz. 2 - strona 65
" bezbrzeżnej, pełnej niewysłowionej odmiany. Musiał bez przerwy biernie uważać, jak żal kąsa mu duszę. Wszystkie zdarzenia mijały ni to obrazy snu bez początku i końca. W ciągu tygodnia leżenia nad Nidą, podczas srogiej i ostrej zimy, w okopach legionów - tęsknił za panią..."

Charitas cz. 2 - strona 66
" książki, dziwne baśnie, nieprzerwane plotki o życiu rodzaju ludzkiego, zdawały się od dawien dawna doskonale wiedzieć o jego przygodzie duchowej i o wszystkim, co taił wewnątrz siebie. To samo było z kolegami, którym kufel patrzał z oczu, a dziewka była pierwszym i jedynym tematem..."

Charitas cz. 2 - strona 67
" oblewały i dziwne nieraz osłabienie zginało nogi i przeszkadzało w marszu. Krył się z tym przed kolegami jakby z oznaką tchórzostwa lub mazgajstwa, nadrabiał w marszu sztuczną tężyzną łydek i brawurą kroku, starał się być pierwszym w wytrzymałości na zmęczenie, brać..."

Charitas cz. 2 - strona 68
" jeden tylko najstarszy lokaj, emeryt. Ten byłby dla swych chlebodawców ciężarem w drodze i przymusowej gościnie, toteż otrzymał rozkaz obsługiwania ostatniego we dworze "jaśnie pana". Wrażeń w Debrzach nie brakowało. Najpierw przewalać się poczęły przez rozdół Wisłoka wojska..."

Charitas cz. 2 - strona 69
" Jakaś siła piekielna runęła w wieżę. Drewniane wiązadła, krokwie, bonty, ściany, drzwi, okna, schody, tynk i mnóstwo próchna - wszystko runęło dookoła pana Granowskiego, strącając go z nóg i tłukąc porządnie. Przez jakiś czas starszy pan leżał na ziemi, nie bardzo..."

Charitas cz. 2 - strona 70
" Ale zaledwie tam stanął, nagły prąd powietrza rzucił go na ścianę przeciwległą. Szklane drzwi na ganek rozwaliły się na ściężaj i olbrzymie gałęzie, niby miotła kolosalnych rozmiarów, wepchnęły się i zagrodziły wyjście. Pan Granowski nie mógł zrozumieć, co się stało...."

Charitas cz. 2 - strona 71
" - Kule! - No, więc co? - Uciekajmy! - A ba! Owszem! Tylko - dokąd? - A gdzie jaśnie pan każe, to umykajmy, aby ino stąd. - "Każe"? Nie, kochaneczku, dowcipny Kaluniu. To ty każ! - Ja nie wiem! - Nie wiesz? Doprawdy? A widzisz... Rozkazuj! Ja będę słuchał. Obacz no, jak to łatwo być..."

Charitas cz. 2 - strona 72
" organizm na szczęście nie zatrzymał kuli. Dało się krew zatamować mocnym uciskiem bandaża. Krwawienie cokolwiek ustało. - Patrz, na coś ty mnie naraził, stary darmozjadzie!... - mówił pan Granowski po ukończeniu opatrunku. - Jaśnie panie, do śmierci będę... - Z gołymi..."

Charitas cz. 2 - strona 73
" Przybiegali parobcy. Przywlókł się pisarz prowentowy z młodą żoną, wymalowaną i wyfiokowaną, w kolczykach dyndających u uszu. Znalazła drogę do tej dziury nauczycielka ludowa ze wsi z kupą wylękłych dziewuch i chłopaków. Zajrzała tam Żydówka siedząca na komornym w..."

Charitas cz. 2 - strona 74
" Przyzwyczaiwszy oczy do ciemności milioner wypatrzył i poznał debrzowskiego paszkwilistę. Był to praktykant, kuternoga. Mąż zaczepionej uwodzicielki cisnął w napastnika nie mniej swoistym dwuwierszem: Zamknij paszczę, Bo ci naszczę! Parobczak, oparty plecami o ścianę, ryknął..."

Charitas cz. 2 - strona 75
" gruzu swój kosztowny pled i z mniemaną pieczołowitością na tym improwizowanym posłaniu ułożył starego sługę. Kalunio cmokał po rękach jaśnie pana, nie przeczuwając, że jest cerberem broniącym dostępu do skarbów podziemnych. Ludzie w trzech norach starego zamczyska zgromadzeni,..."

Charitas cz. 2 - strona 76
" nieruchome zagony. Naprzeciwko wzroku ludzi stał niemy las, który zgroza pożaru z ciemnej nocy wydobyła, i zdawał się, jako i ludzie, boleć oniemiałym zarysem swoim nad niepojętym w rodzinnym zakolu widokiem. Spokojny, suchy trzask pożaru dochodził aż do zamczyska. Ryk bydła..."

Charitas cz. 2 - strona 77
" pojedynkę - były schylone, zgarbione, niektóre pełzające jak szmaty ciemnej mgły. Chmury przesłaniające światło księżyca wlokły po ziemi czarne widma swoich postaci. Któż wie, czy przywidzenia nie były koszmarami snu, czy nie były cieniami chmur? Lecz oto ktoś w śmiertelnej..."

Charitas cz. 2 - strona 78
" rozlegające się teraz nie hurtownie, lecz detalicznie, służyły za materialny wykładnik w czynności umysłowej liczenia od jednego do dwudziestu - dla niektórych elewów do czterdziestu i pięćdziesięciu. Przedstawiciele klasy starszej wykonywali zadania na klepisku nory, pisząc na nim..."

Charitas cz. 2 - strona 79
" w swej pracy, ażeby ją można było o inscenizowanie widowiska posądzić. Pan Granowski musiał uznać ten obraz za rzecz samoistną w swej istocie, a nawet przyznał, się wobec samego siebie do pomyłki w formule, jakoby wszyscy bez wyjątku troglodyci tego schowanka należeli do gatunku..."

Charitas cz. 2 - strona 80
" głębi i odwrócone na nice, jak ziemia rozpruta ostrym trzósłem pługa i wywrócona lemieszem. Jego rozum był, jak gdyby roztrzęsiony na bagnetach czy na widłach. Wszystko z dawnego życia nie nadawało się do użytku w tym nowym. Odrazą przejmował go widok ziemi i ludzi. Cóż tu..."

Charitas cz. 2 - strona 81
" architektury, ogromne jakieś albumy... Na tejże ścianie jedyna fotografia ruiny świątyni Posejdona w Pestum... Pan Granowski po raz pierwszy w swym długim życiu zatrzymał wzrok na wspomnieniu tej izby i na wspomnieniu postaci stojącej w głębi. Kimże był ten człowiek? Czym był na..."

Charitas cz. 2 - strona 82
" "Nigdy niemal nie żałuję i nie oddaję się skrusze. Moje sumienie jest zadowolone ze siebie, jednak nie jako z sumienia anielskiego lub końskiego, lecz jako z sumienia ludzkiego". Niżej: "Wśród czynności duszy są i czynności niskie. Kto duszy z tej strony nie ogląda, nie może..."

Charitas cz. 2 - strona 83
" "w głębi serca", w istocie, w skrytości duszy pragnął, ażeby przestało poruszać się w oddechu. Gdy czasem ukazywało się było słabe polepszenie, lękał się przecie i trząsł w sobie, że oto wielkie pieniądze uciekają od jego rąk. Istne męki Tantala. Widział teraz swe..."

Charitas cz. 2 - strona 84
" większych. Czy to w dumie, czy w skrytobójstwie, czy w rozkoszy odnajdujemy zgubę naszą. Zawsze, jak diamenty, ścierają nas prochy z naszej własnej rozkruszonej istoty..." Na innej stronicy znalazł tekst pieśni pogrzebowej, utworzonej niegdyś, na pograniczu pogaństwa i..."

Charitas cz. 2 - strona 85
" Naprzeciwko, w drugiej kolumnie widniało zdanie Nienaskiego: "Czy to nie z przepastnej głębiny tego niebezpiecznego wersetu wyłowił swoją teorię społeczną Jan Wacław Machajski?" Święty Ambroży: "Proprium nemo dicat, quod est commune.Plus quam sufficeret sumptui, violenter obtentum..."

Charitas cz. 2 - strona 86
" zaiste szatana, przejął wszystkie "zdrowe" serca jednostajną i zgodną nienawiścią do tego monstrum ludzkiego. Gdy wciąż, bez przerwy szarpała dzieci jedno po drugim, szukając swoich, gdy budziła śpiące, wydzierała strwożone z rąk matek, plując wściekłą pianą z..."

Charitas cz. 2 - strona 87
" i nieśmiertelnego pocieszyciela. Znalazł się jakowyś "garnuś" przyniesiony między innymi gratami przez dostawców żywności. W nim grzano wodę i zasypano garść kaszy. Wieczór nadchodził, a z nim przerażający smutek nocy w tych warunkach. Dla ludzi z chałup i czworaków ten sposób..."

Charitas cz. 2 - strona 88
" głębi doliny kopią szybko mogiły dla poległych i, strzelając a strzelając, cofają się na tamtą stronę rozdołu. Ludzie w pieczarze zamknięci nie mogli wychylić się na zewnątrz pod grozą śmierci od błędnych pocisków. Toteż przeszli najstraszliwszy okres głodu. Dzieci..."

Charitas cz. 2 - strona 89
" dystynkcji, o którą bez przerwy się troskał, niż ta wiejska kobiecina. Przypatrywał się jej z uwagą w czasie piekielnego bombardowania. Strzały nie biły teraz w zgliszcza wsi i dworu, lecz jak lotna pokrywa osłaniały dolinę i przyległe płaszczyzny, trafiając kędyś w okolicę za..."

Charitas cz. 2 - strona 90
" ponętne, przezornie chroniły się do trzeciej jaskini z obawy przed sołdatami. Z wyjątkiem naturalnie, pani pisarzowej, której skromna minka przypominała pytanie młodych zakonnic przy zdobyciu Oczakowa, zacytowane przez Lorda Byrona w Don Juanie. Sam pan Granowski w tym czasie był w..."

Charitas cz. 2 - strona 91
" nawisłego muru. Nie myśleć już o głupstwach ziemi! Przejść dokonaniem tę sprawę między doczesnymi zabiegi i spokojem! Na wargach spalonych przewijał się szept niegdyś zasłyszany, a zawierający jedyny sens, słowo prawdziwe, wzdychanie z ziemi wszystkich kości pogrzebionych:..."

Charitas cz. 2 - strona 92
" inni siedzą w ziemiance. No, to przyszedłem. Bierzcie dziecko! - A gdzie je znalazłeś? - W polu znalazłem. - Jakże to, samo w polu? - Tak, samo w polu. - Skądże się tam wzięło? - Któż to wie? Wojna! Mamę, mówi, zabili. A kto zabił, nie umie powiedzieć... Płacze. -..."

Charitas cz. 2 - strona 93
" - A nie ma przy niej pisma jakiego, znaku? - Nic nie ma, panie. Panienka - i tyle. Sonieczka, Zosia, goworit! - uśmiechnął się sołdat, nie mogąc dobrze oddać śmiesznego dlań i godnego pogardy polskiego spieszczenia. - Więc tu ją chcesz zostawić? - zapytał pan Granowski. - Muszę...."

Charitas cz. 2 - strona 94
" - Wiem, jaśnie panie... - odrzekła ze śmiesznym dygiem. - To tam "jaśnie"... Biorę, pani, na siebie tę sierotkę. Wyjdę zaraz na świat i zajmę się jej losem. Będę śledził, czyja ona jest, a może uda się znaleźć rodziców lub krewnych. Jeśli nie odnajdę nikogo, uznam ją za..."

Charitas cz. 2 - strona 95
" ją, widać, koszmary piekielne, bo małe jej ciałko drgało i prężyło się, ręce rzucały naprzód jak do walki i obrony, a z piersi nie mógł wypaść krzyk dziki przeciwko napaści przywidzeń. Tak to i ten bezgrzeszny byt mógł już z psalmistą zawodzić: - "Jeśli rzekę - pocieszy..."

Charitas cz. 2 - strona 96
" zgłębianie wnętrza życiodajnego saka odbyło się w obliczu oficera, który stał przed szeregiem zbiedzonych kryjaków. Ów oficer był to pękaty człeczyna z nosem czerwonym, z lekka zadartym, w binoklach, które na mrozie zachodziły parą, iż je raz w raz przecierał i znowu zasadzał..."

Charitas cz. 2 - strona 97
" i miętosili. Wywlekli ze wszystkich kieszeni, co tylko w nich było, szczegółowo rozpatrzyli podszewki, kołnierze, szwy, guziki. Tymczasem oficer badał umiejętnie przegródki pugilaresu. Znalazł tam bilety wizytowe, paszport austriacki i około tysiąca koron. Rozejrzawszy się w tym..."

Charitas cz. 2 - strona 98
" - No, cóż? Ruszaj się pan ze swobodą! - Ale czy pan komendant nie zechciałby dać mi pozwolenia na piśmie? - Czemuż aż na piśmie? - Żeby mię nie zaczepiano, gdy zechcę coś robić. - A cóż pan zamierzasz robić? - Muszę pochować na cmentarzu, a przynajmniej w godziwym..."

Charitas cz. 2 - strona 99
" w rękach począł swój skarb odkopywać. Ziemia w trzeciej komorze nie bardzo była zmarznięta, toteż okute ostrze łopaty wnet stuknęło o wierzch skrzyneczki. Wyważywszy ją na zewnątrz pan Granowski jednym zamachem łopaty odwalił wieko, wyciągnął schowane złoto, rosyjskie i..."

Charitas cz. 2 - strona 100
" piastując małą Zosię. Gdy się wydostał z debrzowskich wąwozów i z zarośli starego parku, ukazał się jego oczom obraz przerażający. Pan Granowski przystanął w zdumieniu. Oczy od dawna przyzwyczajone do krajobrazu zastawionego budynkami dworskimi, przerywanego łańcuchem chałup..."