www.xolive.pl

Charitas cz. 1
Żeromski Stefan


Charitas cz. 1 - strona 1
" Stefan Żeromski CHARITAS Walka z szatanem         »Charitas non est aliquid creatum in anima, sed est ipse Deus.«   Tomasz z Akwinu   "

Charitas cz. 1 - strona 2
" CZĘŚĆ PIERWSZA Ulica, wzdłuż której kolejka elektryczna dąży z Florencji ku Fiesole, przy stacji San Gervasio rozwidla się we dwa szlaki. Pierwszy z nich pnie się pod górę aż do jej szczytu - drugi biegnie u samego podnóża garbów podpierających łańcuch przełęczy..."

Charitas cz. 1 - strona 3
" warunkach owe skarby przyrodzone tym, którzy je nabyć gorąco pragnęli, to znaczy centrali kapitalistów z Berlina. Już po tak krótkim posiadaniu bogactw węglowych podkrakowskich udało się osiągnąć zysk ogromny w stosunku do kapitałów wyłożonych przez Ryszarda Nienaskiego na kupno..."

Charitas cz. 1 - strona 4
" warunkach do sprzedania, więc pan Granowski skwapliwie nabył dom z ogrodem. Ponieważ willa była dwupiętrowa i dość obszerna, zgodził się na to, iż rodzina Oscalai pozostała nadal na parterze, gdzie się mieściła poprzednio, sam zaś zajął pierwsze piętro, pozostawiając sobie..."

Charitas cz. 1 - strona 5
" jak na dłoni - od kościoła San Gervasio, niemal już wiejskiego, który wobec tylu murowanych przepychów w prostocie swej dochodził do prostactwa - od wielkiego pola ćwiczeń wojskowych aż do pozamiejskich i zarzecznyeh wzgórz z mgłami drzew, osłaniających Monte Olivetto, Viale dei..."

Charitas cz. 1 - strona 6
" zbuntowanego Katyliny. Myślał przelotnie o owym herszcie wszelakich Zborowskich świata, Sergiuszu Katylinie. Kiedy indziej usiłował wytropić pole bitwy zwycięskiej Stylichona z Galami, jakiegoś Stylichona z jakimiś Galami... Przypatrywał się z ciekawością nowszym murom na Fiesole,..."

Charitas cz. 1 - strona 7
" mieszaninę wyrazów obudwu. Słuchacz wchłaniał w siebie te dźwięki jak gdyby rozgwar ptaków w lesie dziewiczym, w kraju dalekim, w ziemi niewiadomej. Starsze dzieci państwa Oscalai chodziły do szkół. Najmłodsza Maria zostawała pod opieką bony. Nigdy tedy za. dnia nie było..."

Charitas cz. 1 - strona 8
" banku. Niepostrzeżenie ulegać począł radom i wskazówkom doświadczonego finansisty. Oscalai był ociężały w ruchach, spokojny i chłodny. Jego grzeczność i subtelna wytworność była jak gdyby przymusem leniwca, któremu z konieczności ulegał. Nie narzucał się magnatowi z..."

Charitas cz. 1 - strona 9
" które to za sobą pociągnie. Obawiał się hałasu na górze, nadmiaru ludzi w domu, nieuniknionego podkradania rzeczy tudzież pieniędzy - wiedział jednak, że Catone tego wymaga, a Catone ze swymi wielkoświatowymi manierami i zasobem wiadomości po trosze rządził już poglądami pana..."

Charitas cz. 1 - strona 10
" przyjmie do służby. Pana Granowskiego niepokoiła piękność tego dziecka. Przewidywał tajemne skradanie się w ogrodzie i po schodach jakichś amantów. Nadto czuł i w sobie samym pewne jak gdyby upokorzenie czy poniżenie, bezsilny niesmak i utajony, zamaskowany żal na widok oczu jak..."

Charitas cz. 1 - strona 11
" oznakach, które jej uczone dzieci zdołały wbić w głowę. Ani jeden z klientów żądnych czytania nie domyślał się, że oto kompletna analfabetka administruje tą obfitością druku i trafnie każdemu wydziela pisma żądane. Czasem zastępowała matkę siedmioletnia Inez. Żołnierze,..."

Charitas cz. 1 - strona 12
" była pogoda, lub w wielkiej sieni Palazzo Vecchio w czasie deszczu i wiatru. Drzemka na kamiennych ławach tych właśnie miejsc miała na widoku cel podwójny: pilnowania terminu dystrybucji dzienników i dozoru nad synem Cesare. Ten to Cesare, jedyny i pierworodny, był zakałą i klęską..."

Charitas cz. 1 - strona 13
" łobuzerskie mięso od gnatów, nie szczędząc całości goleni i czaszki, nie żałując pięknych, umiłowanych oczu i zgrabnego nosa. Straszne cierpienia ojcowskie, ślepe podniety, niestrzymane wybuchy gniewu i niespodziewane wypady bezbrzeżnej litości, głucha nienawiść, przerośnięta..."

Charitas cz. 1 - strona 14
" ona jedna ważyła się stawać do oczu rozjuszonym jego pryncypałom, tłumaczyć go i wypraszać oraz wyjednywać łaskę nowych protekcji u pani Oscalai, gdy już sam ojciec nie śmiałby polecić go komukolwiek. Isolina była niejako rozumem rodziny. Między ojcem i nią istniało religijne..."

Charitas cz. 1 - strona 15
" młoda pracownica nie wkradła zbytecznie w łaski p a d r o n a, toteż co pewien czas podpuszczał pewną ilość umiarkowanych denuncjacji, zełganych szkalowań i podejrzeń na nową c a m e r i e r ę. Podkradał kredensowe smakołyki i zwalał na nią, niszczył nawet dokonane wzorowo..."

Charitas cz. 1 - strona 16
" ulicę. Lecz było już za późno. Wypadło przybrać najserdeczniejszy uśmiech na wargi skrzywione od odrazy. Był to rodak. Pan Granowski zasadniczo i bezwzględnie unikał właśnie rodaków wszelkiego rodzaju. Z tym tedy naprędce sfabrykowanym uśmiechem przyjemnego zdumienia pan..."

Charitas cz. 1 - strona 17
" pańskich róż. - Albo pan wie, który to ogród? - pytał bogacz, zmieszany tą wiadomością. - Czyżbym śmiał nie wiedzieć tego? - cedził malarz z bestialskim półuśmiechem. - Do bogacza jak do źródła! Wiedzą chudopachołkowie sąsiedzi, gdzie siedzi magnat-rodak w tej..."

Charitas cz. 1 - strona 18
" - Zastanawiałem się nieraz - mówił Śnica kreśląc laską znaki na białym pyle - jak też stoi sprawa zrealizowania marzeń tej nieszczęśliwej pani Xeni, o których do mnie tyle razy mówiła... - Jakich marzeń? - At! Była już wtedy chora. Brała mię na "świadka"... Śnica..."

Charitas cz. 1 - strona 19
" stanowczo a tajemniczo, jak prezes ministrów. - No, człowiek się tam po trosze informował w swoim czasie - rzekł Śnica skromnie. - To samo i tutaj... Boże drogi! "W swoim czasie, we właściwej formie"... Znowu zaśmiał się po swojemu i mruknął: - Już jeżeli być świadkiem,..."

Charitas cz. 1 - strona 20
" gdyby nawet było w istocie na zewnątrz i w głębi, będę robił to i tamto. Będę działał, nasycał się używaniem, będę rozmyślał, czerpał rozkosz ze sztuki, będę czytał. Wytwarzała się i rosła nowa satysfakcja przyswajania nieziszczalnie doskonałych i pięknych dzieł..."

Charitas cz. 1 - strona 21
" dworca na dworzec w świszczącym automobilu, a ją płaczącą opuszczał. Jeszcze stoi w uszach ów świst i drapie w gardle zapach benzyny. Taki sam wtedy ludzki tłum. Miliony świateł, wrzawa, gwałt, pośpiech na dworcu Paris-Lyon. Łoskot pociągów. Tak samo serce zamiera i ustaje, ni..."

Charitas cz. 1 - strona 22
" była celowo przedłużona, ażeby przybysz mógł nabrać respektu dla wspaniałości urządzenia. Minąwszy próg gabinetu Śnica poślizgnął się na lśniącym parkiecie, co właścicielowi willi sprawiło niemałą przyjemność. Gdyby się był zwalił na ziemię, ta przyjemność byłaby..."

Charitas cz. 1 - strona 23
" sytuacji. Śnica rozejrzał się po gabinecie z uwagą, okiem znawcy, krytyka świadomego, ścisłego i zawziętego. Pogardliwie zlustrował przedmioty zbytkowne, tu i owdzie rzucające się w oczy. Podniósł głowę i zapytał: - Wracając do kwestii zapisu pani Nienaskiej chciałbym..."

Charitas cz. 1 - strona 24
" tylko o to indaguję, każdy zna rzecz ze słyszenia. Nikt samego papieru nie przejrzał trzeźwymi oczyma. A tymczasem trzeba, drogi panie, nieszczęścia, że ów srebrny worek z zawartym w nim papierem ktoś skradł w chwili śmierci Xeni. Kto go skradł? Czy baby, które przyszły na..."

Charitas cz. 1 - strona 25
" - To są rzeczy zewnętrzne. - Apetyt jest sprawą wewnętrzną, a i głód również, nie mniej jak brak f e n i ó w. Ostatni dezorganizuje ducha najściślej wewnętrznego. Ja, panie, nie mam gdzie iść! Literalnie drogi nie mam pod stopami. Nadto - nie mam ani jednej myśli w głowie...."

Charitas cz. 1 - strona 26
" - Ehe... - Przecie, jeżeli robić coś ważkiego, zasadniczego, dobrego, to przede wszystkim na korzyść tego celu, który, co do wartości, znamy najlepiej - mogę powiedzieć, znamy jedynie - który nas zawieść nie może, jak, niestety! zawodzi wszystko na tym padole, to jest dla siebie..."

Charitas cz. 1 - strona 27
" Nacisnął guzik dzwonka i kazał Catonowi, który się we drzwiach jak cień ukazał, podać kapelusz i laskę. Za chwilę szedł ze Śnicą przez ogród czarodziejsko piękny w kierunku bramy. Tuż za nią, na stromym zboczu urwiska, rósł dojrzały o tej porze, w drugiej połowie maja,..."

Charitas cz. 1 - strona 28
" panów. Pan Granowski wiedząc dobrze, iż towarzyska gawęda o rzeczach zewnętrznych dokucza rozmówcy, z lubością podejmował taki właśnie dialog. Mówił rozwlekle o florenckim gorącu pięciomiesięcznym, ześrodkowanym w obrębie wzgórz, przytaczał doskonałe w tym przedmiocie zdanie..."

Charitas cz. 1 - strona 29
" zaprzeczeniem wszelkiej formy przypominającej obuwie. - Lino... - rzekł Śnica - pan mecenas Granowski był łaskaw... Bogacz zastanowił się przede wszystkim, dlaczego obwieś nazywa go "mecenasem" - później złożył pięknej pani wytworny ukłon. Ona uniewinniała się z..."

Charitas cz. 1 - strona 30
" Było - i nie ma. Wrośnięte w nie uczucia, pasje, gniewy, bóle, tęsknoty, wycie z męczarni i obłędne radości, modlitwy dziękczynne i modlitwy błagalne - wszystko chłopską łopatą w głębokiej zakopane ziemi. Przerznął się wskroś całego jestestwa krótki, niewidzialny,..."

Charitas cz. 1 - strona 31
" twarzy pani Śnicowej, a dłonie jej kurczowo ścisnęły jedna drugą. Pan Granowski mówił dalej z dystyngowanym spokojem: - Projekt, który szanownej pani przedkładam do łaskawego uwzględnienia, ma jedną złą stronę. Oto pokoje, które mam na względzie, mieszczą się na piętrze..."

Charitas cz. 1 - strona 32
" - Może byłoby najstosowniej, żeby o tej sprawie zadecydował sam lekarz, dyrektor instytucji. Czy pozwoliłaby mi pani zapytać go o to? Znam go po trosze, jako sąsiada. - Ależ naturalnie! - A więc to rzecz między nami umówiona - rzekł pan Granowski ujmując rękę pani Śnicowej i..."

Charitas cz. 1 - strona 33
" piętra... Ale odrzucić? A nuż się dziad zatnie i na nic innego nie zgodzi? Czymże wtedy zapłacić za chorobę żony, pobyt w sanatorium, za co wyjechać, a choćby uciekać, czym zapłacić za izbę na via Ghibellina? "Trzeba przyjąć! - myślał posępnie. - To zły początek, zły..."

Charitas cz. 1 - strona 34
" jej od tygodni. Chcąc się jednak upewnić wstał i familiarnie ujął lekarza pod ramię. Wyprowadził go z altany i tam z cicha rzekł po włosku: - Prosiłem mego rodaka i przyjaciela, hrabiego Granowskiego, o uregulowanie mego rachunku. Czy jesteśmy w porządku? Dyrektor uśmiechnął się..."

Charitas cz. 1 - strona 35
" iż czuł niewysłowioną łaskę i bezgraniczną ulgę Jego opieki - wszystkie troski swego żywota. Rozpatrywał wszelkie więzy i pętle, postronki i naszelniki, które dzień dnia trzymały go pod nieszczędnym batem. Ukazywał miłościwej Wszechmocy, jak dalece nie jest w stanie iść..."

Charitas cz. 1 - strona 36
" sobie choć okruch serca Isoliny! Gdyby przynosił do domu jakikolwiek zarobek i choć trochę dawał na życie! Ale gdzież! Trzeba było drzeć się całymi dniami, żeby jego odziewać i karmić, zachowywać grosz gotowy na wykupywanie go z kryminałów, na łapówki i kaucje - trzeba było..."

Charitas cz. 1 - strona 37
" lekkomyślne między rozumnych dorosłych, poniosło go w lata minione. Ukazała się jak gdyby opowieść, gadka o kimś niegdyś znajomym, o młodym chłopcu, który był. Łańcuchy wzgórz obnażone z lasów biegną w dal, zniżają się w rozdół i schodzą aż do błot Vady. Pieni się u..."

Charitas cz. 1 - strona 38
" jak wiatr potrącało się w biegu! To przyczajona lichwiarka, nadchodząca z daleka, żeby się pomścić ze śmiechem straszliwym za każde lekkomyślne po niej stąpnięcie. Ukazuje się teraz w strasznej nagości, której ślepe oczy nie widziały były, pcha się w usta, w żyły, w kości..."

Charitas cz. 1 - strona 39
" oszustwo, morderstwo, tyranię, przemoc, egoizm, fałsz, pogardę, podstęp i wstręt do życia. Na drugiej marmurowej tablicy, którą światło dnia z mroku wydobyło, Berto napotkał oczyma i pierwszy raz przeczytał tę najzjadliwszą z inwektyw Dantego przeciwko Florencji: Molti han..."

Charitas cz. 1 - strona 40
" który kierować jest w stanie wściekłością chuci ludzi zezwierzęconych - złe na dobro wykręcać w nieświadomych niczego pasjach młodej dziewczyny i w pożądaniach miłosnych młodego chłopca. W dniu oznaczonym pan Granowski nadesłał samochód przed zakład leczniczy. Pani Śnicowa..."

Charitas cz. 1 - strona 41
" Leszek Śnica nie mógł się wyprowadzić ze swej poprzedniej pracowni na via Ghibellina bez opłacenia komornego za czas bardzo długi. Toteż po prostu nie wrócił do owej pracowni. Nosił jednak przy sobie klucz od niej. Z tym kluczem pojechał pewnego pięknego poranku stary Berto i..."

Charitas cz. 1 - strona 42
" formy malarskiej. Nie zadawalniały go koncepcje poprzedników, usiłujących wyrazić swe dusze za pomocą kształtów złożonych z abstrakcyjnych sześcianów, walców, kul i wszelakich brył geometrycznych. Nudziły go również złudzenia futurystów, iż odtwarzają, dajmy na to, ruch,..."

Charitas cz. 1 - strona 43
" malarskim wył w brudną poduszkę ze wściekłej za nią tęsknoty, gdy już gniła dawno w czarnej ziemi. Było w tej kobiecie coś szczególnego, jedynego, o czym nie był w stanie myśleć bez męczarni. Uśmiech, słowo, spojrzenie, pewne niepochwytne poruszenia, a nade wszystko coś..."

Charitas cz. 1 - strona 44
" sobie wszystek żar ogniów piekła. Srebrny worek Xeni z zawartym w nim testamentem; testament, pisany w gzygzaki, przypieczętowany wielkimi kroplami krwi kapiącej z nosa człowieka, który kona; wiekuisty, wiecznotrwały, tkwiący w mrokach nieskończoności uśmieszek Xeni, której głowa..."

Charitas cz. 1 - strona 45
" stołu z osobami takiego dostojeństwa i bogactwa. Śnica był ironiczny. Nudził się i niecierpliwił. Jadł dużo jak w restauracji. Kazał podawać potrawy co najlepsze, smakołyki, owoce, przebierał w gatunkach win, kaprysił co do rodzaju już wybranych. Pokazywał temu Granowskiemu i..."

Charitas cz. 1 - strona 46
" w jakim to gronie, on, dostojny ich amfitrion, spędzał w Paryżu jedne i drugie Święta Zielone... Gdyby mogli widzieć twarze ojcobójców, morderców, bandytów, zbójów, oszustów, złodziei, zielonolicych zwierzaków w ludzkiej postaci, którzy ramię w ramię z nim, obecnym "panem",..."

Charitas cz. 1 - strona 47
" trafiało do jego ust, a pełna flaszka ciepłego mleka, podtrzymywana ręką Isoliny, stawała się pierwszą własnością nowego na ziemi proletariusza. Szeroko rozwarte okno wprowadzało z ogrodu do izby upał czerwcowego dnia florenckiego, upał nie do wytrzymania w południe, lecz o..."

Charitas cz. 1 - strona 48
" służącą. Quasi-pan, zajęty synem i coraz bardziej nim zachwycony, oczarowany tym, iż mały wyraźnie wodził oczyma za rozkołysaną lampką, począł zwierzać Isolinie swe spostrzeżenia, pytać ją o zdanie - czy dziecko widzi tę lampkę, czy to tylko przypadkowy ruch jego oczu. Oparci..."

Charitas cz. 1 - strona 49
" ale również z bezmyślną przyjemnością czekała co dzień na przyjście "pana". Razem gotowali mleko dla "żarłoka", wodę do kąpieli dla "brudasa", rozpowijali go i poddawali prędkiemu obmyciu, zanim miał prawo rozwalać się po stole i przypatrywać kołysaniu lampki. Isolina nie..."

Charitas cz. 1 - strona 50
" nigdy, gdyż jest zbyt wielka i czysto włoska oślica. Gdy zaś pewnego pięknego poranku nie przyszedł, targnęła ją istna furia niecierpliwości. Coś w niej drżało i prosiło się wewnątrz, żeby przecie przyszedł koniecznie... Wtedy to szybko postanowiła, że gdyby tego dnia..."

Charitas cz. 1 - strona 51
" innym. Tłumaczyła jednak malarzowi, że to przecie wstyd zdejmować suknie... Była jednak w zupełności przygotowana. Myła się i kąpała co dzień od tygodnia. Artysta jeszcze nalegał, wciąż z łagodnym i poważnym uśmiechem. Zwyciężona przez ten właśnie uśmiech, weszła za..."

Charitas cz. 1 - strona 52
" Parna, duszna, podniecająca, iście florencka noc okrywała wzgórza i doliny. Z głębi kwiecistego miasta dymiły się zapachy róż, gardenij, goździków i narcyzów. Każdy z ogrodów objętych pasem wysokiego muru był źródłem czarującej woni, istnym bukietem różanym. Leszek Śnica..."

Charitas cz. 1 - strona 53
" Nakłamał, iż padrone de Granno jest jego krewnym, iż zagarnął majątek, który w części należy się i jemu, Śnicy. Dlatego to stary oszust zaprosił i gości całą rodzinę ubogiego malarza. Ubogiego z jego winy! Sumienie go gryzie. Chciałby się wykręcić byle czym! Isolina..."

Charitas cz. 1 - strona 54
" męcząc się aż do śmierci, nie będąc w możności wykonać nic ani w tę, ani w tę stronę. Śnica odsunął się i zamilkł. Spytała wtedy po długim namyśle, czy nie mogłaby mu jakoś inaczej pomóc w tej sprawie. Wzruszył ramionami. Po długim wahaniu mruknął: - Czy ja wiem?..."

Charitas cz. 1 - strona 55
" coraz ściślejszą dokładnością zajścia, które nastąpić muszą. Tymczasem młoda dziewczyna w pokoju na piętrze nie wiedziała nic a nic. Jej ciało, dusza, rozum, pamięć, zdolność do codziennej pracy i uczciwa staranność - wszystko, czym dotąd żyła - zostało poszarpane niby..."

Charitas cz. 1 - strona 56
" wszystką ekstazą duszy, z krzykiem, wyciem wewnętrznym, ażeby się skończyła jej męka, ażeby znikło to życie, jeśli udręczenie nie ma się skończyć. Śnica nie wiedział o tych modłach szczególnego rodzaju i w dalszym ciągu błądził po ogrodzie. W pewnej chwili zgasił cygaro..."

Charitas cz. 1 - strona 57
" duchowego upośledzenia. W jego gabinecie wisiała fotografia córki Xeni. Był, to pigmentowy portret, przez świetnego majstra wykonane powiększenie z małej fotografii panieńskiej. Xenia była na tej fotografii taką jak wówczas, gdy ją samą porzucił w Warszawie. W dużym czarnym..."

Charitas cz. 1 - strona 58
" obrazem i zadawał pytanie. Nie jej, lecz sobie: - czemużem ja ciebie nie znał? Zatapiał się teraz w jej dnie samotne w Warszawie, w straszliwe jej noce w Paryżu. Począł rozumieć i, co gorsza, czuć jej głęboką miłość dla tamtego... Miał oto w ręku swych czarodziejski, tajemniczy..."

Charitas cz. 1 - strona 59
" "testamentu"... Uśmiech gorzki przewijał się po wargach. Między ustami ojca i oczyma Xeni zawsze był tamten, Nienaski. Przeszywała serce niewysłowiona i nigdy nieprzecierpiana ojcowska niedola. Lecz oto wśród męczarni przelatywał błysk nie pociechy, nie ulgi, nie ukojenia - bo to..."

Charitas cz. 1 - strona 60
" lecz wiedzą innego porządku, geniuszem kobiecym i miłością córki, że za wszystkie dawne cierpienia to należało się jej ojcu, co otrzymał z jej ręki. Tak trzeba było, jak się stało. To sprawa między ojcem i córką. To pocałunek - to samo co pocałunek - ojcowskich i dziecięcych..."

Charitas cz. 1 - strona 61
" Musiała działać tego a tego dnia, o godzinie, którą podszepnęły ogniste wargi namiętności. Była to decyzja, jakby się trzeba było z okna rzucić na bruk ulicy. Poszła szybko pod Mercato Nuovo i w chwili przerwy między przejazdem tramwajów przywołała Cesarego władczym..."

Charitas cz. 1 - strona 62
" lub niespodzianie bezbrzeżnie łagodnych, takie dających uczucie szczęścia jak miłosierdzie rodzonej matki. Nie było rady na wspomnienie jego niezrównanych żartów - jego śmiechu tak serdecznego jak u nikogo innego z ludzi, tak jedynego w swym jestestwie, iż trzeba było śmiać się..."

Charitas cz. 1 - strona 63
" Ten przyszedł w biały dzień, uzyskawszy na parę godzin zastępstwo swych czynności tramwajowych. Wpuszczony przez siostrę do gabinetu pana de Granno, zaczął póty majstrować przy zamku biura, aż go otworzył. W szufladzie jednak nic nie było. Dopiero naciśnięcie jednej ze ścianek..."

Charitas cz. 1 - strona 64
" W kilka dni później, bardzo wczesnym rankiem, malarz obudzony został przez głos dzwonka u wejścia do willi, niezwykły o tej porze. Nie wstając ze swego posiania znajdującego się tuż przy drzwiach do pracowni, nastawił ucha, żeby usłyszeć, kto to dzwonił. Wnet odróżnił szybkie..."

Charitas cz. 1 - strona 65
" szybko skończył życie. W jednym z czasopism brukowych, którego nazwę przez całe życie, dzień w dzień, popularyzował w zaułkach pięknej Florencji, znalazła się dwuwierszowa reporterska notatka petitem, podająca imię i nazwisko ojca Berto jako "ofiary zawodu" - zepewne ku pociesze..."

Charitas cz. 1 - strona 66
" Od niej się dowiedział, że tak można. Jeśli za takie figle ma się spotkać z panem, co siedzi i czeka na gości w prefekturze policji, to przecie niech będzie o czym z nim gadać! Dotąd nie wiedzieli, Cesare i ten piękny pan, o czym gruchać ze sobą. Wnet potem, cisnąwszy w krzaki..."

Charitas cz. 1 - strona 67
" minuty pocieszenia. Gdyby nawet piękny pan, cudzoziemski malarz, przycisnął ją do serca, nie uśmierzyłaby się jej zgryzota. Nieraz napastowała ją pokusa, żeby panu de Granno wszystko wyznać. Lecz trwoga znowu przed czymś niepojętym, trwoga szczególna jak przeszycie tajemniczej..."

Charitas cz. 1 - strona 68
" zrobi jedną przynajmniej rzecz godziwą - zmiecenia z powierzchni globu artysty Leszka Śnicy. Tymczasem artysta, jak gdyby domyślając się biegu i sensu myśli pana de Granno, zaczął wyłuszczać w sposób nadzwyczaj grzeczny i uniżony, że musi zaraz jechać dla stawienia się przed..."

Charitas cz. 1 - strona 69
" wychodziłem z domu! Kiedyż ten łotr mógł go ukraść?" Nie chciał i nie mógł wydać swego sekretu, iż posiada dokument, i zdradzić się przed Śnicą, gdzie go posiada. Byłżeby na świecie w samej rzeczy drugi egzemplarz? W ręku tego łotrzyka? Dreszcz go przeszył od stóp do..."

Charitas cz. 1 - strona 70
" krwi męczeńskiej mego zięcia. - Nie, panie! To nie jest antykwarski zabytek na sprzedaż. Są tu w istocie ślady krwi pańskiego zięcia, które wołają na pana z tego papieru! - Bez wszelkich takich! - To nie jest dla "szantażu"! Będzie pan łaskaw oddać wszystko według tego kodycylu...."

Charitas cz. 1 - strona 71
" górnych projektów nie miał nic zgoła. Jechać musiał co prędzej. Poza przymusem wojskowym tysiąc go ku temu skłaniało pobudek. Nad wszystkie zaś decydująca była - Isolina. Przedtem bał się, krótko mówiąc, skutków. Bał się własnej rozkoszy i zaplątania się na dobre w..."

Charitas cz. 1 - strona 72
" zapobiec temu, ażeby ktokolwiek z plaży widział mężczyznę w jej stancyjce. Śnica nie przeszkadzał jej w tym zabiegu. Lecz gdy wracała w kierunku drzwi w celu odkręcenia światła elektrycznego, stłumionym głosem wycedził przez zęby, że nie trzeba światła zapalać. Spytała -..."

Charitas cz. 1 - strona 73
" wreszcie powziął wręcz dziwaczną i nieoględną decyzję wyjazdu... także do Galicji. Na to postanowienie wpłynęło wiele okoliczności. Pierwsza - to pewna ciekawość, jakby prawnicza, spekulacyjna, a nie pozbawiona tchórzliwości, czy Śnica zechce istotnie coś przeciwko niemu..."

Charitas cz. 1 - strona 74
" Śnicowie tak nagle odjechali, popadła w stan przygnębienia, daleko dotkliwszy niż kiedykolwiek. Doświadczała wrażenia, iż ją ręka jakaś ciągnie na wyniosłość niezmierną, żeby stamtąd zepchnąć zgłupiałą i bezsilną. Nie mogła wytrzymać w tym miejscu i w tym domu ani..."

Charitas cz. 1 - strona 75
" kurzu gościńca. Same łzy nie darzyły pociechą, lecz otwierały nowe, nie znane aż dotąd ogniska boleści. Zraszały obficie ranę, lecz po to jedynie, żeby ją uczynić bardziej dokuczliwą. Krótkie wśród bezsenności widzenia przynosiły obrazy nieznane, z tamtego sprowadzone..."

Charitas cz. 1 - strona 76
" z panem Granowskim, że go na kolanach nie uprosiła, by ją wziął ze sobą. Rozumiała, jak dalece było to niewykonalne, lecz mamiła się złudą pociechy, która tlała w tym złudzeniu. Oczy jej były zamącone jak czysta woda przez rybaka zbita tłukiem - niewidzące, zasłonięte..."

Charitas cz. 1 - strona 77
" chwili bardziej niż kiedykolwiek! Lecz ścierpieć tego, co w niej wrzało, nie była w stanie. Rozmowa z nieznajomym był to lek na męczarnię, ujście z lochu udręczeń. Zaczęła rozmawiać. Im dłużej, tym większe czuła ukojenie. Wreszcie stanęła w jej ciele, w głębi łona..."

Charitas cz. 1 - strona 78
" jest samotna. Ach, nie stanie wobec pustego ogrodu willi De Granno! Westchnęła z ulgą, przypomniawszy sobie pewnik, że już nie usłyszy nawoływania ojcowskiego w wąskich uliczkach. Nie uderzy jej już bezlitosnym batem płacz nieszczęśliwej starości! Nie doleci już do głębiny serca..."

Charitas cz. 1 - strona 79
" W sąsiedztwie ulicy Wolskiej znalazł się w tłumie żołnierzy chorych, skądś przypędzonych, którzy czekali na wpuszczenie ich do szpitala dopiero co założonego w gmachach uniwersyteckich. Ludzie ci wlekli się, przysiadali i opadali na ziemię. Niektórzy kładli się na zielonej..."

Charitas cz. 1 - strona 80
" słońcu. Owo wetknięcie żywych kwiatów w otwory luf karabinowych, w austriackie uzbrojenie, miało zapewne oznaczać, iż żołnierze ruszają w pole z radością, pełni animuszu i tężyzny. Jakaś dziarska pieśń polska zrywała się z ust maszerujących batalionów, pieśń o męstwie i..."

Charitas cz. 1 - strona 81
" atencją, ale bez czołobitności, której w tym czasie wszyscy krakowianie wyzbyli się, jakby na skutek zmowy. Usadowiwszy milionera w fotelu, mecenas zajął miejsce naprzeciwko niego i tak długo przypatrywał mu się spod oka, że poczęło to wreszcie niecierpliwić. - Pan mnie nie..."

Charitas cz. 1 - strona 82
" - Rodzinę wyprawiłem od dawna. - Także do Wiednia? - Oczywiście. Sam jestem jedną nogą tutaj, drugą trzymam na stopniu wagonu. - Tak. Widzę, że w tym warunkach o interesie trudno panu mówić. - Ależ przeciwnie! Mówić możemy, mówić należy! Chciałem tylko ustalić fakt..."

Charitas cz. 1 - strona 83
" Adwokat Naremski z uprzejmym a wymownym gestem przeproszenia ujął słuchawkę telefonu i siarczyście zakręcił korbą. Wnet wykrzykiwał w słuchawkę nieuniknione : - Allo! Allo! Po chwili mówił do kogoś z przymkniętymi oczyma: - Tak jest, tak... Leszek... Właśnie, właśnie!..."

Charitas cz. 1 - strona 84
" działaczów. Znam tam wszystko od początku do końca i od góry do dołu. - A, w takim razie... - Może byśmy poszli zaraz? Właśnie jest sama pora... - mówił mecenas spoglądając na swój gruby, złoty chronometr. - Jestem gotów... - skłonił się pan Granowski. Mecenas Naremski okrył..."

Charitas cz. 1 - strona 85
" pod lat niewieścich schodzące południe, coś tam załatwiały z wielkim ferworem. Nadobne dziewice pisały na maszynach, jakieś rubryki wciągały do niezmiernych ksiąg i krążyły wśród rycerstwa ze zmarszczeniem brwi znamionującym nawał i doniosłość zagadnień. Pan Granowski,..."

Charitas cz. 1 - strona 86
" i dopiero razem tu przyjdziemy? - Rad bym dowiedzieć się jak najwcześniej. - Więc chyba tutaj. Zresztą... Adwokat ujął milionera pod rękę z pewną nie tyle poufałością, ile raczej z uległą czcią, jak to czyni kolator prowadzący swego plebana na procesji. Usty zbliżonymi do jego..."

Charitas cz. 1 - strona 87
" majestatycznie na swą wielką chwilę. Mecenas Naremski miał zamiar przedstawić pana Granowskiego, ale to było zbyteczne, gdyż ten miał przed sobą najmniej oczekiwane zjawisko - doktorową Lentę Żwirską. Piękna pani wyciągnęła do przybysza obiedwie ręce, witając go najbardziej..."

Charitas cz. 1 - strona 88
" - Słuchajcie! Słuchajcie! - mówił mecenas do otaczających ścian, krzeseł, szaf i stołów. - Z jaką sumą? - namyślał się pan Granowski... - Cóż może chudopachołek, bourgeois, zaskoczony przez wojnę? Jakieś... czyż ja wiem? Jakieś sto tysięcy koron... - mówił, jak gdyby..."

Charitas cz. 1 - strona 89
" - Byłyśmy razem za granicą. Teraz pracujemy tutaj. Sabina stoi jeżeli nie na czele, to w pierwszej linii bojowników czynnych po tamtej stronie frontu. - Doprawdy? Miła Sabcia uprawiająca niwę polityki... Jakże to radosne zjawisko! - Tak, tak, kuzynie, czasy nadeszły takie......"

Charitas cz. 1 - strona 90
" na nią w jednej z sąsiednich sal czekały. Mecenas pożegnał również pana Granowskiego i znikł w labiryncie sieni i departamentów. Ofiarodawca trafił do wyjścia i znalazł się na ulicy. Szedł uśmiechnięty i ukontentowany. Rozmyślał: "Pani Lenta Żwirska zbawiająca Polskę - no,..."

Charitas cz. 1 - strona 91
" jednorazowo, lecz częściowo. Przyrzekł wsparcie obfite dla różnorodnych spraw, najbardziej ryzykownych, tajnych, niebezpiecznych, piekielnie zakonspirowanych i diablo zuchwałych. Pani Sabina wyszła uszczęśliwiona, ani przeczuwając, iż wyświadczyła doniosłą usługę milionerowi...."

Charitas cz. 1 - strona 92
" Przez zbity tłum, gdzie już, jak to mówią, nie było gdzie palca wetknąć, przedzierać się zaczął szereg ułanów, spieszonych (z musu, gdyż nie mieli jeszcze ani jednego konia). Ich szare czapki, niby to przypominające czasy i stroje Księcia Pepi, wzbudziły zachwyt ogólny...."

Charitas cz. 1 - strona 93
" będziemy, ich czcić, bronić oraz nakazów ich i rozkazów w każdej służbie dopełniać będziemy, że przeciw każdemu nieprzyjacielowi, ktokolwiek by nim był, gdziekolwiek by tego Najwyższa wola Jego Cesarskiej Mości od nas wymagała, na wodzie i lądzie, w dzień i w nocy, w bitwach i..."

Charitas cz. 1 - strona 94
" zdecydował się wspierać wszelkie sprawy Enkaenu. Usiłował wybrnąć z tłumu, gdzie następowano mu na palce i potrącano ze wszystkich stron, gdy oto zobaczył w sąsiedztwie mecenasa Naremskiego. Ten dawał mu znaki, żeby się porozumieć. Znalazłszy się w miejscu wolniejszym, gdy..."

Charitas cz. 1 - strona 95
" przeznaczony na ziemi. Gdy teraz porucznik Śnica zestawiał swe dawniejsze życie we Włoszech, życie wydrwigrosza, głodomora, łazanka, półlazzarona, "artysty malarza" z obecną swoją mocą, trząsł się ze wściekłości i rżał z uniesienia. Tam nędzarz, tu potentat. Potentat..."

Charitas cz. 1 - strona 96
" względem fizycznym, jak duchowym wzmocniły naturę komendanta. Nigdy jeszcze nie czuł się tak lwio zdrowym, rzeźwym, chyżym, żądnym życia, zwinnie sprężystym, zdolnym do chodu naprzód i skoku przez wszelką przeszkodę - jak wówczas. Obrazy, sceny, wspomnienia, mnóstwo zjawisk -..."

Charitas cz. 1 - strona 97
" piaskach, była zupełnie pusta. Jedynie psy głodne wyłaziły z tych opustoszałych siedzib ludzkich i ciągnęły ku obozowisku żołnierzy, wietrząc zapach odrzuconych kości i resztek "menaży". Zrazu te bezpańskie psiska głodomory przesiadywały ponad stawem, badając sytuację, jak..."

Charitas cz. 1 - strona 98
" Zgłodniałe psy czatujące w olszynie wnet ją poczuły, dostrzegły i, skradając się chyłkiem, zaczęły wylizywać ciemnymi nocami, co w ciągu dnia naciekło. Żołnierze, przyzwyczajeni już w ciągu krótkich bojów do różnorodności wojennego widoku, niewiele sobie robili z..."

Charitas cz. 1 - strona 99
" przykopy. Śnica rozkazał niezdarze, żeby się cofnął niżej, lecz Majerson wykrzyknął sakramentalne - a j - w a j ! - i nie usłuchał rozkazu. Porucznik zadał mu w bok potężnego kuksańca, lecz i to nie skutkowało. Nos Żyda zanurzył się w glinę i głowa leżała bezwładnie. Gdy..."

Charitas cz. 1 - strona 100
" wodną. Suche trzciny grały nad nieruchomą tonią melodie ciche, które szczęśliwym czyniły twardy sen ludzki. Czasami kędyś w lazurowej wyżynie rozdzwaniał się podchmurny klangor skrzydeł stada dzikich kaczek-krzyżówek krążących ostrożnie nad wodami. Zniżały się wielkimi..."