www.xolive.pl

Cham cz. 3
Orzeszkowa Eliza


Cham cz. 3 - strona 1
" wyskoczył i   na ratunek Awdoci pobiegł; za jego przykładem, choć nieco powolniej, posunęli się i inni. — Związać ją i do szpitala chwariatów odwieźć! — krzyczał Aleksy. — Związać! zbić! w chacie zamknąć! po Pauluka posłać! — rozlegały się wołania innych...."

Cham cz. 3 - strona 2
" W bladym słońcu wrześniowym chata Pawła stała cicha jak grób, z drzwiami z zewnątrz zamkniętymi, z oknem zawieszonym słomianą matą i drewnianym drągiem podpartym. Wewnątrz, w ciemnej izbie, Franka ogień w piecu rozniecała. Przed kilku minutami Paweł wychodząc stąd surowym i..."

Cham cz. 3 - strona 3
" mogło. Toteż sól do garnka z wodą i krupami sypiąc, kartofle wkładając, mleka wlewając ciągle ze świstem w ustach i chrypką w gardle szeptała: — Ot, najesz się, ot, syty już będziesz... taki syty, że już nigdy jeść się tobie nie zechce! I bić mnie już nigdy się tobie nie..."

Cham cz. 3 - strona 4
" biegły chyba psychiatra udzielić by mógł wiadomości, czy jej psyche całkowicie w niej była przytomną. Co pewna, to że w tej chwili żyła jedynie i wyłącznie tą chwilą i ani wspomnień, ani przewidywań nie miała. Nie było też w niej ani skrupułów, ani walki. Pierwszych przez..."

Cham cz. 3 - strona 5
" Już ja dziś poznałam, że to nie boska wola, tylko ludzka robota... Dziś wieczorkiem kopytniku nagotuję i jej do picia przyniosę... kopytnik od zrobionego najlepszy, ale biedy nie pomoże, to co innego pomoże... Paweł milczał długo, aż ramionami wzruszając odpowiedział: — Czy ja..."

Cham cz. 3 - strona 6
" drzwi otworzył i do izby wszedł. Otwór pieca był drewnianą deską zasunięty, Franka na łóżku skurczona i z głową w dłoniach ściśniętą siedziała. Gdy tylko jasno zrobiło się w izbie, skoczyła, leżący na ławie kawał płótna z wetkniętą igłą schwyciła i na uprzednie..."

Cham cz. 3 - strona 7
" Franka z głową nisko schyloną ciągle i pręd-ko szyła. Gdy Paweł jadł, wcale oczu od płótna nie odrywała; teraz rzucać zaczęła na niego spojrzenia ukośne i szybkie, nie trwożne wcale, nawet nie zaniepokojone, raczej gniewne i urągliwe. Kiedy zobaczyła, że powieki zamknął i..."

Cham cz. 3 - strona 8
" kącie teraz przesiadując wolała wcale nie nawijać się im na oczy. Ciekawą jednak była, bardzo ciekawą dowiedzieć się, co po dzisiejszej hawanturze, o której od ludzi słyszała, dzieje się z Pawłem i Franką; więc za stodołami ku ich chacie szła w nadziei, że po kryjomu coś..."

Cham cz. 3 - strona 9
" Z cicha, grubo, porywczo Franka rzuciła wyraz: — Otrułam! — W imię Ojca i Syna!... czy ty zwariowała, Franka, żeby takie rzeczy gadać? — krzyknęła Marcela. — Może i zwariowałam, ale już on żyć na tym świecie nie będzie... Stojącą przed nią kupę łachmanów porywało..."

Cham cz. 3 - strona 10
" nie   zwracały; Ulana zaś z głębi obórki odezwała się na koniec: — Czego? — Chadzi! — zawołał jeszcze Paweł — jeżeli Boga kochasz, prędzej... ratuj!.. Z dłońmi do piersi przyciśniętymi, chwiejąc się, do chaty wszedł; Ulana, słowami i brzmieniem głosu jego..."

Cham cz. 3 - strona 11
" Ulanie gęste łzy po czerwonych policzkach ciekły, gorliwie speł-niała wszystkie zlecenia lekarki i   czasem tylko przed chatą wybiegała, aby na dzieci najrzeć. Filip na ławie siedział nieruchomy, zmartwiony, nic do roboty nie mając, tylko gdy raz Adwocia do chorego, który..."

Cham cz. 3 - strona 12
" kurczami bólu ściągnięta i wykrzywiona maska, do zwykłych zarysów swych powracała. — Lżej tobie? — pochylając się nad nim zapytała Awdocia. — Lżej — słabym głosem odpowiedział. Wtedy Ulana znowu sobie o dzieci ech przypomniała. — Pilip! — śpiesznie zwróciła się do..."

Cham cz. 3 - strona 13
" podejrzeń na nią także spaść mogących, kłopotów, sądów; w drugim przerażał ją straszny sąd boży. Litość przy tym czuła nad tym człowiekiem, którego jęki aż po podwórku rozlegały się czasem i uszu jei dochodziły, i ohyda ją zdejmowała dla tej kobiety, która chyba..."

Cham cz. 3 - strona 14
" i na nich sprowadził. Przez głowę jak błyskawica przemknęły mu: turnia, sąd, Sybir! Do turmy ją zabiorą, na Sybir wyślą i wszystkich ich od niej na zawsze wybawią. Z miejsca porwał się, Marcelę odepchnął, krótszą drogą przez płoty i ogród ku chacie Pawła pędem biegł i do..."

Cham cz. 3 - strona 15
" czołem, tak stała się nagle rozczochraną. Filip ze wzburzonymi także na głowie włosami, z latającą źrenicą u otwartych drzwi stał; za otwartymi drzwiami widać było w ciemnej sieni pobladłą twarz Daniłka i czworo drobnych dzieci w ścisłą gromadkę zbitych, krzykami i..."

Cham cz. 3 - strona 16
" Filip po raz pierwszy może, odkąd prom posiadał, na wołanie to żadnej uwagi nie zwracał, ale Daniłko natychmiast z sieni wyskoczył, a po minucie wrócił i głowę do izby wsuwając głośnym szeptem zawołał: — Pilip! chodź prędzej! u r a d n i k! Z dala znane mu dobrze konie..."

Cham cz. 3 - strona 17
" dawno zgotowała; teraz za to po nie biegła. Gdy w izbie zrobiło się pusto i cicho, Paweł powieki podniósł. — Franka! — słabym głosem wymówił. W kącie pomiędzy wiadrem z wodą a stojącymi u ściany gospodarskimi i rybackimi narzędziami dał się słyszeć lekki szelest i cicha,..."

Cham cz. 3 - strona 18
" — Nie gniewaj się, dziewier — uroczystym też, sta-nowczym głosem wymówił — zaraz uradnik tu przyjdzie szelmę tę zabierać... Słowa te jakby z ciężkiego snu Frankę przebudziły; zatrzęsła się całym ciałem, przeraźliwie krzyknęła i rzuciła się ku drzwiom. Ale zastąpiła..."

Cham cz. 3 - strona 19
" godzin spokojnie przespać. Jutro za to raniutko dalej ją powiezie. Filip go wciąż wódką traktował i prosił: — Już tylko ją stąd zabierzcie! Zmiłujcie się, zaraz zabierzcie! Paweł najlżejszego poruszenia nie czyniąc rozmowy dwóch mężczyzn słuchał, a oczami za Franką..."

Cham cz. 3 - strona 20
" — Dawaj! — odpowiedział i z podanego sobie garnka wypił tyle, ile kazała. — Dobrze? — zapytała stara lekarka. — Dobrze, tylko bardzo spać chce się... — To i chwała Bogu, że spać chce... to i zdrów będzie — zadecydowały kobiety, on zaś odezwał się: — Dziękuję ja..."

Cham cz. 3 - strona 21
" Długo w ciemnościach napełniają-cych izbę panowało grobowe milczenie, aż po godzinie może rozległy się śród niej półgłosem wymówione słowa: — Nie opuszczę ciebie aż do śmierci! Jednocześnie prawie błysnął siny płomyk roznieconej zapałki; Paweł chwiejąc się..."

Cham cz. 3 - strona 22
" też, że przyda się mu ona w jakiej czarnej godzinie choroby lub niedołężnej starości. Wiedział dobrze, ile okrągłych, błyszczących monet mieściło się w tym worku. Nie bardzo dużo. Trochę tylko więcej nad sto. Ale wiedział także, że uradnik był biedny, wódkę lubił, dzieci..."

Cham cz. 3 - strona 23
" z uradnikiem więcej, niż się spodziewał, czasu mu brała, że tak nieprędko powracał? Ale też nie powracał sam jeden. Powoli, choć szerokim krokiem na górę wchodził, głowę schyloną miał i policzki wklęśnięte, bardzo blade. Za nim, w znacznej od niego odległości, szła..."

Cham cz. 3 - strona 24
" i mokrą dłoń od nich odjąwszy ciężką głowę na niej wsparł. Tak kilka minut przesiedział; Franka z sieni nie powracała. Wstał, drzwi otworzył i w ciemnym kącie ujrzał ją z czołem do ściany przyciśniętym stojącą. — Chodź! — rzekł znowu. Posłuszna, weszła i przed..."

Cham cz. 3 - strona 25
" zdradzały tylko rytmiczne ruchy jej pleców, wysoko podnoszących się i opadających w płaczu rzęsistym, ale tak cichym, że najlżejszego szmeru nawet z niej nie wydobywał. Po kilku minutach zerwała się i ogień rozpalać zaczęła. Czyniła to cicho, szybko, gorliwie. Paweł na..."

Cham cz. 3 - strona 26
" z głową na zwiniętej algierce złożoną, z oczami szeroko otwartymi, leżącą Frankę. Czary, czartowskie sprawy i różne inne straszne rzeczy do głowy jej przyszły, i z krzykiem śpiącego jeszcze męża obudziwszy o widzianym cudzie mu opowiedziała. Ale Filip chwilkę tylko..."

Cham cz. 3 - strona 27
" Filip sarkał, nie zgadzał się, co dzień pojechaniem do miasta wygrażał, ale nie jechał i żadnych innych kroków nie robił; wahał się także i namyślał. Dobroć szwagra pamiętał i zgody z nim żałował. W gniewie przeciw France, w nienawiści dla niej Koźlukowie ostygali tym..."

Cham cz. 3 - strona 28
" okryta, do snu się ułożyła. Daremnie kilka razy jej powtórzył, aby jedną z poduszek pod głowę wzięła albo i na łóżko położyła się, a on będzie na ławie spał. Na pierwszą propozycję krótko, ale stanowczo odpowiedziała: — Nie chcę, nie trzeba! Na drugą ze słabym..."

Cham cz. 3 - strona 29
" — A co? — twarz od ściany odwracając zapytał Paweł. Opamiętała się jakby, oprzytomniała i niechętnie odrzekła: — Nic. Bardzo przelękłam się... — Czego? — zapytał jeszcze. Nie odpowiedziała i dalej izbę zamiatać zaczęła. Jemu od tej pokory jej i cichości serce w..."

Cham cz. 3 - strona 30
" wszyscy żyć w zdrowiu, zgodzie i dobrym powodzeniu... a potem Chtawian podrośnie... ryby ze mną łapać zacznie... Przy ostatnich wyrazach uśmiech rozszerzył mu usta, rozpłynął się po całej bladej i chudej twarzy i znowu oblał czoło pogodnym, do księżycowego światła podobnym..."

Cham cz. 3 - strona 31
" — Siadaj, to wszystko powiem. Uszczęśliwiona zaproszeniem kupa łachmanów wnet obok niej w ostach usiadła; Franka zaś, jakby jej to, co w sobie miała, strasznie ciężyło, jakby ten ciężar wyrzucić z siebie pragnęła, dawną swą mową, prędką, ognistą, niepowstrzymaną mówić..."

Cham cz. 3 - strona 32
" do niej nie ma. „Wypuście ją, panie, i mnie oddajcie", prosił. Potem worek z zanadrza wyjął i kupę srebrnych rubli — może ich czterdzieści albo i pięćdziesiąt było — na stół przed uradnikiem wysypał, a kiedy ten odmawiał mówiąc, że odpowiedzialności lęka się, że go..."

Cham cz. 3 - strona 33
" — Niech takie szczęście diabli wezmą! — sarknęła. — Nie znasz ty swego szczęścia i nie rozumiesz... głupia!... — zaczęła Marcela, ale Franka gwałtownie jej prze- rwała: — Zabił on mnie tą swoją dobrocią, zamordował tak, że już żyć na świecie nie mogę... z samego..."

Cham cz. 3 - strona 34
" Przecząco wstrząsnęła głową. — Już ja ją znam... ona jak ta pijaczka... kiedy trzeźwa, to i dobrze, a kiedy upije się, to znów jemu co takiego zrobi... — Kto? co ty wygadujesz, Franka? kto taki? — A jaż! — ze zdziwieniem znów odpowiedziała i po cichu, takim głosem, jakim..."

Cham cz. 3 - strona 35
" — Jutro! — powtórzyła Franka i nic już nie mówiąc, z rękami u piersi zaciśniętymi, skurczona, przez gęstwinę uschłego zielska do chaty odeszła. Gdy do izby weszła, Paweł przy stole na ławie siedział, a mały Chtawian, u kolan jego zwieszony, opowiadaniem jakimś z głośnym..."

Cham cz. 3 - strona 36
" Na posłaniu siedząc do snu rozbierać się zaczynał i właśnie buty zdejmował, kiedy Franka ze śpiącym Chtawianem na ręku do niego się zbliżyła. Głośno i krótko w policzek dziecko pocałowała i położyła je na łóżku, tuż przy nim. — Bądź i dla niego łaskaw, tak jak dla..."

Cham cz. 3 - strona 37
" gromadce ludzi jak szalony biegł. Zanim jednak do niej dobiegł, wiatr silnie powiał, a spomiędzy sosen wyfrunął i o parę stóp nad ziemią gwałtownie zaszamotał się różowy fartuch Franki. Oprócz tego różowego łachmanka, w bladym świetle wychodzącego zza chmur słońca..."

Cham cz. 3 - strona 38
" ZAKOŃCZENIE Nie umarł. Nieprawdą jest, że organizmy zdrowe, silne, z natury nieułomne umierają z cierpień moralnych. Silny, zdrowy, chłopski organizm Pawła Kobyckiego nie rozłożył się i nawet nie osłabł w tym kilkoletnim epizodzie życia, który ognistą błyskawicą czy..."

Cham cz. 3 - strona 39
" Wtedy po surowych ustach rybaka przesuwa się uśmiech i woła on na dziecko, aby mu garnek, w który złowione ryby rzuca, wodą napełniło. Chtawian z pękiem białych gwoździków w rękach spomiędzy dziewann wybiega, u brzegu wyspy przysiada i na wodę do garnka napływającą patrząc..."

Cham cz. 3 - strona 40
" czasu, bo obok niej leży często rozwarty elementarz, bardzo stary, zżółkły, podarty, a nad nim na wysokim stołku siedzi Chtawian i z rękami zatopionymi w lnianej kądzieli włosów bąka: — B-a — ba, b-e — be... Zeszłej zimy doszedł już był do kombinacji z różnymi..."

Cham cz. 3 - strona 41
" są to uganiające się z sobą olbrzymie kule, czyli kłęby, trzaski piorunów, huki armatnich wystrzałów, grzmoty z nieustannym turkotem od krańca do krańca ziemi lecące, wycia smaganych psiarni, krzyki mordowanych, płacze zrozpaczonych, przeciągłe biadania... Wszystko to piekielnym..."