Cham cz. 1
Orzeszkowa Eliza
Cham cz. 1 - strona 1
" Eliza Orzeszkowa CHAM Walerii Marrené Morzkowskiej Autorka "
Cham cz. 1 - strona 2
" I Miał lat przeszło czterdzieści i widać to było z paru zmarszczek, które cienkimi liniami przerzynały mu czoło wysokie a wydające się jeszcze wyższym od przerzedzonych nad nim włosów ciemnych i u skroni trochę siwiejących. Pomimo jednak tych zmarszczek i tej..."
Cham cz. 1 - strona 3
" otrzymał tę chatę ze sporym kawałkiem warzywnego ogrodu, a przeważnie żył z tkactwa, które przez czas jakiś w tej wsi kwitnęło i przynosiło niejakie zyski. Ale on z tkackimi krośnami, z niskim sufitem i ciemnymi ścianami chaty zżyć się nie mógł. Coś go ciągnęło ku okiem..."
Cham cz. 1 - strona 4
" życzliwie i chętnie. Tylko nie szukał ludzi, nawet unikał ich nieco, jakby mu pierś i usta w długich po rzece wędrówkach przyzwyczaiły się do milczenia; ilekroć zaś mówił, głos jego był przyciszony i słowa powoli ciekły z warg łagodnych, ale uśmiechających się bardzo..."
Cham cz. 1 - strona 5
" grążonymi w przezroczystej wodzie, złotawymi stopami leżał stos lekkich, mokrych gałganków. Z niejakim też zadziwieniem na nią patrzał. Jak mogła tak prędko z płaczu przejść w tak wesoły, aż zanoszący się śmiech? Przy tym nie wiedzieć dlaczego, i brała mu z ręki swoją..."
Cham cz. 1 - strona 6
" — Ja? Ku szczytowi góry i bielejącej nad nim willi ręką wskazała. — U tych państwa, które tu na lato przyjechali, w obowiązku jestem, pokojowa... Wzięli mnie zimą i do końca lata jeszcze wybędę u nich... a jak jesienią do miasta wrócę, odprawię się... dłużej jak do..."
Cham cz. 1 - strona 7
" Słuchała ciekawie z trochę otwartymi usty; gdy umilkł, zauważyła: — Rozumnie gadacie, ale smutno. Co tam o śmierci myśleć, kiedy i żyć czasem dobrze, nie zawsze, ale czasem.., dobrze! A czymże zajmujecie się? — Ryby łapię. — A gdzież mieszkacie? Wymienił nazwę wsi, w..."
Cham cz. 1 - strona 8
" niej odwracać. Z otwartymi trochę usty zapatrzył się w nią jak w tęczę. Ona także z bliska mniej młodo wyglądała niż z daleka. Twarz jej ze szczupłymi i ładnie zakreślonymi rysami przywiędła była i zmięta, cera niezdrowa, wielkie oczy głęboko zapadłe pod czołem, na którym..."
Cham cz. 1 - strona 9
" to za prędko, to za pomału, to za zimno, to za gorąco... Dziecisków aż troje i nieznośne takie, że niech Pan Bóg broni! Goście prawie nigdy nie bywają. Ot, tylko jak ten koń w deptaku od rana do wieczora kręć się i kręć się, a ciągle to samo... dobrego słowa nawet nie..."
Cham cz. 1 - strona 10
" — W niedzielę, oj, bądźcie łaskawi, w niedzielą przypłyńcie!... Państwo z dziećmi do miasta pojadą, a ja samiutka w domu, tylko z kucharką zostanę... Oj, taki z was dobry człowiek! Niech wam Pan Bóg nagrodzi! Toż będą bawić się! No, nie spodziewałam się, że na tej..."
Cham cz. 1 - strona 11
" — Paweł Kobycki! — odkrzyknął. — A ja Franciszka Chomcówna! — zawołała jeszcze i pędem po zroszonej trawie puściła się ku szczytowi góry. Pośrodku góry stanęła, za pomykającym już w dali czółnem spojrzenie rzuciła, zza warg jej bladawych, przywiędłych błysnęły..."
Cham cz. 1 - strona 12
" Nagle zatrzęsła się od stóp do głowy, ze stołka się porwała i krzyknąwszy: „Jedzie! dalibóg jedzie!" jak szalona z willi wypadła, jak ptak z zielonej góry zleciała i na piaszczystym wybrzeżu, krwisto zarumieniona, rękami ku nadpływającemu czółnu trzepocząc wołała: —..."
Cham cz. 1 - strona 13
" czasem tylko perląc się białymi kroplami lub drobnymi ognikami pobłyskując. Nad brzegiem czółna schylona Franka swawolnie w ciemną, małą swą rękę łowiła te ukazujące się na wodzie perły i ogniki, a potem, ciekawie i z przyjemnością przypatrywała się wyciekającym z jej..."
Cham cz. 1 - strona 14
" — Oj, co ich jest! co ich tu jest, tych ptaków! Więcej jeszcze wychylając się z czółna zerwała żółtą lilię i mokrą jej łodygę do stanika przymocowała. — Pachnie! — z przyjemnością zauważyła i wnet palcem jakiś punkt rzeki wskazując zawołała: — A to co? Był to..."
Cham cz. 1 - strona 15
" — Wołoczaszcze życie! kiepskie życie! — patrząc na nią i głową kiwając, po chłopsku przemówił Paweł. Znowu żal mu się jej zrobiło. — Może chcecie wysiąść troszkę i po tej wyspie pochodzić? — zapytał. Zatrzepotała cała z radości. — Aj, dobrze, dobrze!..."
Cham cz. 1 - strona 16
" zielonożółtej gęstwinie pobłyskiwała. Paweł przestał rwać gwoździki, ręce opuścił i zamyślił się. Wkrótce przecież znowu uśmiechać się zaczął. Franka, jak ptak szeleszcząc w gęstwinie, co chwilę głowę z niej ukazywała, a głos jej cienki, ostry rozlegał się bez..."
Cham cz. 1 - strona 17
" Ale w tej chwili z tym powolnym, poważnym człowiekiem zrobiło się coś dziwnego. Rumieniec, który wprzódy okrył mu policzki, rozpostarł się aż na czoło, tak błękitne i spokojne zwykle oczy ściemniały i strzeliły prawie ponurym błyskiem. W silne ramię wątłą kibić jej..."
Cham cz. 1 - strona 18
" — Bliżej — prosiła — bliżej przysuńcie się... ot tak, bliziusieńko! Ciągnęła go ku sobie dopóty, dopóki ramię jego nie dotknęło jej ramienia, po czym ucichła i oczy wlepiła w rzekę, która tuż pod ich stopami u piaszczystego skraju wyspy toczyła stalowe wody. Nie była..."
Cham cz. 1 - strona 19
" — A o rodzicach grzech tak gadać! — prawie z przestrachem upomniał Paweł. — Ot! — sarknęła — u was wszystko grzech! A u mnie co prawda, to prawda. Ja nigdy nie łgę. Posłuchajcież sami, czy nie prawda. Poprawiła się na swoim kwiecistym siedzeniu i tak przed siebie..."
Cham cz. 1 - strona 20
" gdzie ziarna skubną, i tyle ogrzeją się, ile im pod strych jaki uda się wlecieć. litowali się ludzie nad nimi, to ten, to ów nakarmił i na czas jakiś przytulił. Chłopcom lepiej było; jeden podrósłszy trochę do wojska wstąpił, a drugi do mularki poszedł, choć ta mularka i..."
Cham cz. 1 - strona 21
" Robótki różne robiła i po domach roznosiła. Czasem i bieliznę do szycia brała. O kawalerach już wtedy nie myślała wcale, po całych nocach kaszlała i płakała, ją też przy sobie trzymała, czytać i szyć uczyła, a przed samą już śmiercią wystarała się dla niej o służbę u..."
Cham cz. 1 - strona 22
" ciastka i orzechy tylko za całowanie jej dawali. Ten, kiedy ją Pani dowiedziawszy się o wszystkim odprawiła, dał jej pięćdziesiąt rubli, które ona w miesiąc przeżyła nic nie robiąc, tylko po nim płacząc i dla pociechy w wesołych kompaniach hulając. Potem w drugim domu służbę..."
Cham cz. 1 - strona 23
" Pierścionek znalazł się, pani sama za komodę go zarzuciła. Co ona wtedy wypłakała! co wypłakała! Potem ta pani za niewinne oskarżenie pieniądze jej dawała, ale ona z rąk jej asygnatę wyrwawszy podarła ją, podarła, podarła, nogami zdeptała i panią wyłajawszy poszła sobie...."
Cham cz. 1 - strona 24
" i teraz już o nic i o nikogo nie dba. Nie będzie tego, to będzie drugi — mówi sobie i nie zawodzi się nigdy. Nie widziała jeszcze, żeby do jakiej kobiety mężczyźni czepiali się tak jak do niej. Mówią, że tańcuje ładnie, strasznie też tańczyć lubi i nigdy żadnej takiej..."
Cham cz. 1 - strona 25
" czuć było nie cynizm sumienia, ale prawie zupełny jego niebyt, a zarazem popędliwą, szorstką, hardą szczerość. Czuć w niej było także ogromne, przez długie lata dokonywające się nagromadzenie swawoli instynktów i gorzkiej, złej, zniecierpliwionej urazy do świata i ludzi. W..."
Cham cz. 1 - strona 26
" i do okrywających ją plam błotnistych przyłączyć jedną więcej? Może zabobonnie za opętaną i przeklętą ją poczyta i przeżegnawszy się wielkim krzyżem od szatana w kobiecej postaci co rychlej ucieknie? Kiedy mówiła, w oczach jego malowało się nieraz przerażenie; nieraz też..."
Cham cz. 1 - strona 27
" — I na tym świecie dobra żadnego nie zaznasz, i duszę zgubisz — powtórzył. — Czemu poczciwą nie być? Poczciwym być dobrze. Kiedy człowiek żadnego grzechu na duszy nie czuje, to taki robi się lekki jak ten ptak, co pod same niebo lata. I śmierci wtedy nie straszno. Choćby i..."
Cham cz. 1 - strona 28
" — Jak żyję, pierwszy raz takiego człowieka widzę. Czy ty jaki przebrany ksiądz albo pustelnik? No, dziwy! Parsknęła śmiechem i ruchem zwinnej kotki na równe nogi się porwała. — No, dość tego gadania! — zawołała — dobrze mnie z wami, ale do domu trzeba. Już wieczór. Z..."
Cham cz. 1 - strona 29
" Żeby ty przyjacielem moim został, już bym niczego na świecie nie chciała i nie odstała-bym od ciebie nigdy, choćby pomiędzy nami pioruny biły! Choćby pomiędzy nami sto światów stanęło, przez góry i lasy biegłabym do ciebie! Choćby między nami wielkie morze legło, przez morze..."
Cham cz. 1 - strona 30
" — A kiedy zobaczym się? Mileńki mój, kiedyż znów się zobaczym? — zaszeptała. Chustką, którą zupełnie już z szyi zdjęła, mokrą od łez twarz ocierała; zarazem białe jej zęby w przelotnych, zalotnych uśmiechach błyskały. On namyślał się chwilę, na koniec rzekł: —..."
Cham cz. 1 - strona 31
" lę opuszczają. Kiedy dowiedziała się o tym, myślała, że zaraz martwa na ziemię padnie, taki żal jej serce ścisnął. Ona teraz za nic, za nic stąd jechać nie chce! Zginie, a nie pojadzie! jak pies na brzegu rzeki położy się i z głodu zdechnie, a nie pojedzie! Niech tam oni sobie..."
Cham cz. 1 - strona 32
" — To i pobierzemy się chyba? a co? przyjacielem tobie będę do śmierci i nigdy nie skrzywdzę. Chatę własną będziesz miała, kawałek chleba i życie poczciwe. Nu, Franka, a co? Czuć było, że mówił to z trwogą. Czy lękał się jej odmowy? czy strachem przejmowały go własne..."
Cham cz. 1 - strona 33
" Chciała go znowu obejmować i całować, ale on ją powstrzymał, znowu nieco od siebie usunął. — Słuchaj, Franka — zaczął — a upamiętasz się ty? poprawisz się? będziesz poczciwa? będziesz żyć, jak Pan Bóg przykazał? — Będę! będę! — pośpiesznie zaszeptała. —..."
Cham cz. 1 - strona 34
" — Jak to gdzie? — zawołała — polecę zaraz, za służbę podziękuję, rzeczy zabiorę i za minutkę nazad przylecę... — Ale! przylecisz! a gdzież podziejesz się? — A u ciebie! a w twojejże chacie! Uśmiechnął się. — Dziecina, oj, biedna ty dziecina! Co ty wiesz? Widzę ja,..."
Cham cz. 1 - strona 35
" Musiała mu być posłuszną, choć zrazu zatrzęsła się cała od zniecierpliwienia i przykrości. To tylko uprosiła, że przed czwartkiem jutro, koniecznie jutro, zobaczą się z sobą. — Jakbym ja te trzy dni przeżyła bez ciebie? O to długo prosić nie potrzebowała. Sam pragnął..."
Cham cz. 1 - strona 36
" Wytłumaczyła, że panowie zawsze tak mówią, jeżeli człowiek wyższego urodzenia żeni się z niższą i na odwrót. Pani wyraźnie panu mówiła: „Franka głupia, że za chłopa idzie. Taka delikatna dziewczyna, do miasta i do wygód przyzwyczajona..." A pan znad książki nos podniósł..."
Cham cz. 1 - strona 37
" Paweł, odmłodzony i rozpromie-niony, choć i w rozpromienieniu tym nawet cichy i poważny, odpłynął. To jego odmłodzenie i rozpromienienie zauważyli w nim szwagier i siostra od razu, gdy wczoraj w wieczór do chaty ich wszedł. Była to chata niezbyt dostatnia, ale też i nieuboga, przede..."
Cham cz. 1 - strona 38
" z nieśmiertelników; śmiecia pod progiem i wieprzaka pod ławami charkającego nie było. Na służących za łóżka tapczanach leżały poduszki nie sianem, lecz pierzem wypchane, blaszany samowarek połyskiwał w kącie na czerwonej szafce. Kury tylko nocowały zawsze pod piecem, w którym..."
Cham cz. 1 - strona 39
" — Niechaj ja wprzód wszystko, jak potrzeba, wyłuszczę — ciągnął Paweł i na Ulanę wzrok podniósł. — Czy ja tobie, Ulanka, kiedy nasze b a ć k i pomarli i ciebie maleńką na moich rękach zostawili, złym bratem byłem? — O Jezu! a któż to mówi? — krzyknęła młoda..."
Cham cz. 1 - strona 40
" przywykli poczytywać go prawie za starca i nikomu zrazu w głowie pomieścić się nie mogło, aby mógł się on jeszcze ożenić. Po ochłonięciu przecież ze zdziwienia Ulana pierwsza zawołała: — Przyjmiem! czemu nie przyjmiem? ojej! albo to chata ciasna? Wielka rzecz, że sobie ze trzy..."
Cham cz. 1 - strona 41
" Kiedy do drzwi szedł, głową trzymał wyżej niż zwykle, ani jednej zmarszczki na czole nie miał i tak jakoś młodo a gibko wyglądał, jakby mu dziesięć lat wieku ubyło. Ulana i Filip w milczeniu naprzód na siebie spojrzeli. Filip końcem palca czoła swego dotknął. — Sfiksował..."
Cham cz. 1 - strona 42
" II Wydatnie postać Franki uwypuklała się i jaskrawo odbijała na tle wiejskiej ludności kobiecej. Kiedy po raz pierwszy do chaty Koźluków przybywała, Ulana, z jednym dzieckiem na ręku, a drugim do spódnicy jej uczepionym, oczekiwała na nią wśród zielonego i przez światło..."
Cham cz. 1 - strona 43
" lub wiewiórką przypominającymi ruchami, ze zmiętą, niezdrową cerą, śród której ogniem uczuć i pożądań od dawna w stan nieustannego podniecenia wprawionych gorzały zapadłe oczy, w miejskiej sukience, cienkiej i lichymi ozdóbkami okrytej, Franka na tle nowego otoczenia swego..."
Cham cz. 1 - strona 44
" i przy sobie na ławie ją posadził. Wszyscy patrzyli na nią z ciekawością i zdziwieniem. Nikt tu, jak żył, nie widział kobiety tak ruchliwej, głośnej i hojnej. W hojności tej czuć było naprzód, że przywykła o nic nie dbać, nic nie zgromadzać i o jutrze nie myśleć, a potem,..."
Cham cz. 1 - strona 45
" dosyć jest. Ja wam i tak, bez nijakiej zapłaty, parę spódnic i płótna na koszulę dam. I śmiejąc się dodała: — A potem, kiedy zechcecie, tkać was nauczę, to i sami natczecie sobie wszystkiego, co potrzeba. Paweł malutkiego siostrzeńca z ziemi podniósł i na kolanach huśtać..."
Cham cz. 1 - strona 46
" czajoną była, aby w potrzebach życia ktokolwiek jej dopomagał i aby do stosunków swych z ludźmi jakąkolwiek rachubą przywiązywać. Przeciwnie, sama w formie poczęstunków lub pożyczek oddawała zwykle ludziom, którzy się jej podobali, wszystko, co miała. I teraz także, choć..."
Cham cz. 1 - strona 47
" Bóg tego nie pamięta. A ty, jak pochodzisz troszkę w tym odzieniu, to i przywykniesz, i poznasz, że między panami czy między chłopami lepsza koszula cała niż dziurawa. Wstał, kilka kroków uczyniwszy obok niej usiadł i objąwszy do piersi swej przygarnął. — Cichoż, Franka —..."
Cham cz. 1 - strona 48
" Dość, że biednym nie był, zapas posiadał; czemuż by więc, przez całe życie pracując i horując, a pod starość młodą żonkę wziąwszy, odpocząć trochę nie miał? Słuchający rozmów tych parobcy z młodości Franki śmiali się trochę. — E! — mówili — jaka ona tam..."
Cham cz. 1 - strona 49
" — Ale, widać dlatego.. — To czemuż nie gadał... może by prędzej znalazła się! — zachichotała baba. — Albo ja wiedział?... ja sam nie wiedział, i czego ja chcę, i jakiej ja chcę... a teraz, jak znalazł, to i dowiedział się... — Nu, dobre, daj Boże, żeby zawsze tak było..."
Cham cz. 1 - strona 50
" ten Pawluk szczęśliwy, jak z żonki kontent, jak odmłodniał! Zresztą, wszyscy mieszkańcy wsi, zjawieniem się śród nich obcej i całkiem odmiennej kobiety zrazu bardzo zaciekawieni, przekonali się wkrótce, że w chacie Pawła nie dzieje się nic niezwykłego. Cicho tam było jak i..."
Cham cz. 1 - strona 51
" że to zajęcie, które z niedawno jeszcze posiadanym człowiekiem dzieliła, daleko lżejszym jest i przyjemniejszym od dmuchania w samowary, sprzątania pokojów i prasowania cudzych sukien w ciasnych i dusznych kuch- niach. Że zaś wszystko, co czuła, czymkolwiek było, prawie bez woli jej..."
Cham cz. 1 - strona 52
" śpiewało pod niebiem od kranca do krańca odkrytym. Ale dzieckiem wesołość i pobłażliwość budzącym ciągle i coraz bardziej wydała się towarzyszowi swemu, który w rzeczach dla niej nie znanych i dziwnych tak był biegłym, że na parę dni wpierwej przepowiadać mógł stany, w..."
Cham cz. 1 - strona 53
" wiklin porosłe. Wiedział, gdzie najłatwiej poławiają się kiełby i płotki lub w największej obfitości mieszkają szczupaki, u jakich brzegów raki najgęściej obsiadują podwodne mchy i kamienie, w jakiej porze dnia i roku jak:e gatunki ryb na jakie biorą się przynęty. Po..."
Cham cz. 1 - strona 54
" nabrzmiałych powiek rzucały połyskliwe, bystre, ciekawe spojrzenia. U progu stając, na kiju wsparta, głosem ochrypłym i w którym jakby zgrzytanie piły słychać było, zaczęła: — Aaaa! to wy jeszcze nie wstali! mojeż wy mileńkie, a toż ludzie dawno już odpołudniowali i znów do..."
Cham cz. 1 - strona 55
" ognia siadła, ręce znowu na kiju oparła i w szerokim uśmiechu bezzębne dziąsła ukazując zawiodła: — Czy ja gorset widziałam! Oj, Bożeż, mój Boże! czego ja na świecie nie widziałam? - Różne piękności i bogactwa widziałam... wszystko widziałam, wszystko słyszałam i..."
Cham cz. 1 - strona 56
" się za chłopa wyjść i żyć pomiędzy chłopami. Z pięknej familii pochodzę... Dziadunio dwa domy własne miał, ojciec w kancelarii służył... a cioteczny brat adwokatem jest w wielkim mieście i bogaty, bogaty! Przy żebraczce usiadła i o wysokiej edukacji matki, o..."
Cham cz. 1 - strona 57
" Tymczasem Marcela, spod opuchłych powiek radośnie oczami błysnąwszy, żwawo, bez pomocy nawet kija, po izbie chodząc, rozkaz jej spełniła. Na dworze deszcz padał; dwie kobiety, jedna w łachmanach, druga w grubej chustce na plecach, przy małym oknie herbatę z zielonawyah szklanek..."
Cham cz. 1 - strona 58
" Ale Franka na gatunek przysmaku nie zważając z rąk mężowi wyrwała i z namiętną chciwością, głośno gryźć zaczęła. Gdy nasyciła się, kilka pozostałych karmelków do chaty Koźluków zaniosła, gdzie jeden z nich przemocą w otwarte usta Daniłka wepchnęła, a inne oddała..."
Cham cz. 1 - strona 59
" — Ciężko! — sarknęła. — Przywykniesz! — perswadowała Ulana. Bezustanne przytłaczanie nici przez uderzanie o nie przodem krosien i przydeptywanie stopami ich podnóży męczyło ją istotnie; po kwadransie tego zajęcia krople potu występowały jej na czoło. Najpewniej, tak jak..."
Cham cz. 1 - strona 60
" się, z tajemniczą miną palcem kiwnęła, aby ku niej podszedł. Aż jej czarne oczki śród rumianej twarzy błyszczały, tak zadowoloną była, że w czyjąś sprawę wtrącić się może. — Pawluk! — z palcem do zwiędłej wargi przyłożonym zaczęła — ej, Pawluk, cościś ty żonce..."
Cham cz. 1 - strona 61
" Na Pawle ostrzeżenie to, którego sens wybornie rozumiał, żadnego wrażenia nie uczyniło. Uśmiechnął się, ręką machnął i z zupełnym spokojem odpowiedział: — Tego to już pewno nie będzie. Przysięgła. Widać było, że zupełnej, nieograniczonej ufności przez ostatni wyraz w..."
Cham cz. 1 - strona 62
" Pochodziły one z jedynego drzewa, które w ogrodzie przy samej chacie Pawia rosło. Dawniej Paweł sprzedawał je w miasteczku albo siostrze oddawał, teraz zostawił w chacie, bo Franka je lubiła. Może widok gruszek, które lat zeszłych stanowiły drogocenny przysmak dla jej dzieci,..."
Cham cz. 1 - strona 63
" ale i o ojcowskim garnku w chacie Pawiowej pod piecem zakopanym może pamiętał, bo dowiedziawszy się o kłótni żony z bratową, żonę wykrzyczał tak, jak mu się to nigdy jeszcze nie zdarzyło, i z Franką pogodzić się jej rozkazał. Ulanie łatwiej to przyszło, niźli spodziewać się..."
Cham cz. 1 - strona 64
" Można by myśleć, że wybierała się pójść w nim na maskaradę lub inną jaką kostiumową zabawę. Krucze, kędzierzawe jej włosy ze wszech stron wymykały się spod kwiecistej chustki opadając na szyję, czoło i pierś ubraną w rzędy paciorek takich, jakich tu nikt nie nosił; przy..."
Cham cz. 1 - strona 65
" Pośród słuchaczy jej znajdowali się tacy — kobiety szczególnie — którzy oprócz rodzinnej i kilku zupełnie do niej podobnych wsi żadnych innych miejsc pod słońcem nie widzieli; inni do miasta, z którego pochodziła ona, nierzadko nawet jeździli, ale oprócz rynków i kościołów..."
Cham cz. 1 - strona 66
" wydawał się im rajem; większość miała na ustach zawieszony wyraz „piekło!", a w piersi wpółnienawistny, wpółdrwiący śmiech. Czasem ręce niewiast z wrzecionami, a mężczyzn z toporkami, iglicami i heblami w dół opadały; z kątów izby w donośny i piskliwy głosik..."
Cham cz. 1 - strona 67
" wiedzę swą roztaczać leniła się i często nie śmiała, młodsza, harda i wiecznie niespokojnym życiem wrąca, czyniła to z uczuciem nieskończonej swej nad otaczającymi wyższości. Gdyby umiała, byłaby ją nazwała wyższością umysłową. Wyrażania tego przecież w głowie nie..."
Cham cz. 1 - strona 68
" — Ot, zwyczajnie! Boh z ludźmi robić ihrysko, odnoho wysoko, druhoho nisko! Co innego wcale, gdy mowa była o hulankach, romansach, kłótniach, zbrodniach, o tym wszystkim, słowem, co on ogarniał jedną nazwą: grzech. To wszystko w ustach Franki sprawiało mu taką przykrość, że albo..."
Cham cz. 1 - strona 69
" nim do tej chaty weszłaś. Oj! rozumu nikt nie nauczył, a głupstw tak powyuczali, że i zapomnieć ich nie możesz. Może Pan Bóg najwyższy da, że kiedykolwiek zapomnisz! I ze spazmatycznie rozchichotaną tak samo postępował, jak gdy ją nagłe płacze porywały. Przy sobie ją sadzał,..."
Cham cz. 1 - strona 70
" dłoń zacisnął i na piskliwe jej skargi ani na giętkie u boku jego zwijanie się nie zważając do chaty ją wprowadził, drzwi zamknął, lampkę zapalił i obydwie już jej ręce tak samo, jak wprzódy, ścisnąwszy, tonem zapytania przemówił: — Przysięgłaś? Nigdy nie..."
Cham cz. 1 - strona 71
" — Niech tego chama diabli wezmą! tak mnie on w głowie jak przeszłoroczna zima! Ciebie, Pawełku, lubię, ty mój mileńki, drogieńki, złoty, srebrny, brylantowy! Uspokoił się zupełnie; wiedział, że nie kłamała nigdy i nawet nic z tego, co myślała lub czuła, utaić nie była..."
Cham cz. 1 - strona 72
" Na książkę tę spoglądając Ulana więcej uprzejmą niż zwykle stawała się dla bratowej obok niej na wozie siedzącej; wzrok Filipa zatrzymując się też czasem na czarnych okładkach i złoconych brzeżkach książki stawał się zamyślonym i poważnym; Awdocia po raz pierwszy ją..."
Cham cz. 1 - strona 73
" futerku — podobno pisarz z sąsiedniego dworu — wskazując ją drugiemu, powiedział: „Ot, szelma przystojna!" A ten drugi, starszy — podobno ekonom — głową kiwnął: „A niczego sobie fryga!" Krótka ta rozmowa, którą usłyszała, sprawiła jej wielką przyjemność. W dodatku,..."
Cham cz. 1 - strona 74
" świecie nigdy tułać się nie lubił, toteż i nic prawie nie wie, co dzieje się tam, za górami, za lasami, a wiedzieć chciałby. W książkach to wszystko napisane stoi, wie o tym, bo gdy z nieboszczykiem ojcem jeszcze po dworach przebywał, dużo książek widział i ludzi na nich..."
Cham cz. 1 - strona 75
" księżne i do najwyższego stopnia szlachetni hrabiowie. Franka opowiadała go dokładnie, z ognistą gestykulacją i mimiką, najszerzej i z największą lubością rozwodząc się nad romansami i zbrodniami. Aż jej oczy pałały i drgały muskuły twarzy. Tyle ze swojej umiejętności..."
Cham cz. 1 - strona 76
" wzrokowi jego dotąd zupełnie nie znane; z powolnością niezmierną mózg jego rozpoczynał czynność dotąd zupełnie mu obcą. — D... e... f... — stękał i wzdychał nie czując i nie wiedząc sam, że ręce pod stołem na kolanach złożone tak silnie łamał, iż stawy palców na..."
Cham cz. 1 - strona 77
" — Poczekaj, mileńka — powtarzał — poczekaj troszkę... niechaj przywykną! Przywykał istotnie dość prędko i cały alfabet wybornie już umiejąc raz wieczorem przy świetle naftowej lampki dość biegle już bąkał: b-a, ba, b-e, be, kiedy Franka, jak sprężyną podrzucona, ze..."
Cham cz. 1 - strona 78
" Tu w mroźne, spokojne noce panowały takie ogromne, rozległe cisze, z taką bezdenną, zda się, ciemnością czasem połączone, że jej się wydawało, jakby głęboko pod ziemią leżała. Niekiedy w tę ciszę i ciemność wpadało silne stuknięcie do wystrzału z pistoletu albo do..."
Cham cz. 1 - strona 79
" mnóstwo. W ciemnej izbie rozlegał się szept głośny i przerażony: — W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego... Jezus, Maria i wszyscy święci pańscy, ratujcie! Przy świetle dziennym, w humorze dobrym, gotowa zawsze ze śmiechem zawołać: „Głupstwo Pan Bóg! głupstwo dusza!", w..."
Cham cz. 1 - strona 80
" Więc pod wszystkimi tymi dachami spokojnie i bezpiecznie w srogich, lecz dobrze znanych ramionach natury usypiającymi jedna tylko istota siedziała na pościeli wyprostowana, ze wzrokiem w ciemność utkwionym, z wyprężonym słuchem, z oddechem zamierającym w piersi i z potem na czole...."
Cham cz. 1 - strona 81
" wtedy, gdy poruszał się i patrzał. Gibkość ruchów i przezroczysty błękit oczu nadawały mu czasem pozór prawie młodzieńczy. Teraz zmarszczki, które miał na czole, stawały się wydatniejszymi, a poważny układ warg całą twarz tę czynił surową. Franka z wlepionymi w niego..."
Cham cz. 1 - strona 82
" gwałtownie, tym gwałtowniej, że późno i po raz pierwszy, ustępowała teraz pod ociężałym nieco spokojem ciała i ducha, przed skłonnością i przyzwyczajeniem do długich, milczących zamyśleń i kontemplacji. Kiedy po pęknięciu lodów po raz pierwszy na brzegu rzeki stanął,..."
Cham cz. 1 - strona 83
" Co roku Paweł widok ten miewał przed sobą i co roku witał go przyjaznym uśmiechem i radosnym błyskiem oczu. Nie tyle było w tym zachwycenia pięknością natury obudzanego, ile przyjemności ze spotkania się z czymś dobrze i dawno znanym płynącej. Można by mniemać, że dla przyrody..."
Cham cz. 1 - strona 84
" kobiety z wiadrami też albo dzbankami ukazały się na brzegu, a kilku mężczyzn tu i ówdzie poczęło ściągać z góry łodzie i czółna, które już wkrótce potrzebnymi być miały, i albo siekierami rozluźnione ich deski zbijać, albo poczynione w nich otwory smołą zalewać. Brzeg..."
Cham cz. 1 - strona 85
" Franka w tej porze skrzypnięciem otwierających się drzwi obudzona rozczochraną głowę od poduszki odrywała i zaspanym wzrokiem spostrzegała naprzód kij sękąty o podłogę izby ze stukiem uderzający, a potem u samego progu przysiadającą na ziemi kupę łachmanów. — Niech będzie..."
Cham cz. 1 - strona 86
" czyła. Oj, cudności i dziwy wszelakie ona wtedy widziała i rozkoszy wszelakich doświadczyła; o nich też, o zabawach i przysmakach pańskich, o pokojach pięknych, o muzyczkach wesołych, na przemian wzdychając, to chichocząc, głową żałośnie trząsąc, to w samo ucho słuchaczki coś..."
Cham cz. 1 - strona 87
" być nie może. Powiedziała to bez wahania, bez zawstydzenia, ot tak, jako rzecz zupełnie prostą i która w tej chwili na pamięć jej przyszła. Ale wnet przypomniała sobie także, ile biedy, pracy, kłopotów z dziećmi tymi miała, jak jej dla wyżywienia ich i przyodziania ręce od pracy..."
Cham cz. 1 - strona 88
" siedząc po zjedzeniu kawałka chleba i sera w długie popadła milczenie. Tylko co powiedziała France, że do miasta jutro pójdzie, aby przez nadchodzący wielkanocny tydzień trochę groszy u dobrych ludzi nazbierać, jest to bowiem pora, w której ludzie najwięcej żebrakom dają. Franka..."
Cham cz. 1 - strona 89
" Jak ja maju powiewaci, kali haj wysoki, Jak ja maju powiernućsia, kali kraj daloki! Dziwny to był śpiew: basowy, ochrypły, dygocący, do wywodzenia tonów sił nie mający, jednak pełen żałości i skargi. Wnet też po prześpiewaniu jednej strofy pieśni Marcela wzdychać zaczęła..."
Cham cz. 1 - strona 90
" III Dzień jasny zbliżał się do końca, powietrze chłodne i nieruchome napełniał zmrok przedwczesny, zaprawiony sinawą barwą, od ciężkich, ciemnych, niskich kłębów chmur spływającą. Kłęby te, ogromne i mniejsze, jakby roztopionym ołowiem nalane, ciężko, leniwie, bardzo..."
Cham cz. 1 - strona 91
" ogołoconych z liści i na granatowoczarnym tle nieba rysujących fantastycznie koronkowe wzory. Tu i ówdzie nisko nad ziemią okna zapalały się jak złotawe lub czerwonawe ogniki, a wyżej z kominów wypływały dymy, lecz zamiast wstęgami rozwijać się ku górze — smutnie i ciężko..."
Cham cz. 1 - strona 92
" — Prooom! Prooom! I umilkło, bo pokład z desek do dwóch dużych łodzi przytwierdzony szybko już mknąć zaczynał ku piaszczystemu brzegowi, na którym mętnie ciemniały zarysy parokoanej bryczki. Pod ciemnymi, niskimi chmurami, na ciemnej wodzie toczącej się zwolna i ciężko prom i..."
Cham cz. 1 - strona 93
" Od rzeki na górę powoli i z przytłumionym przez wilgoć turkotem wjeżdżała parokonna bryczka; w tejże chwili zza węgła Koźlukowej chaty wyszedł Filip. Dla pośpiechu widać, naokoło płotka rozdzielającego ogród nie obszedł, lecz przestąpiwszy go z łatwością puste zagony kilku..."
Cham cz. 1 - strona 94
" z dzieckiem na ręku przed próg chaty wyszła. Człowiek na bryczce siedzący przemówił: — A co, Kobycki? żonka tobie, słyszę, przepadła... Uciekła czy co? A może ją rozbójniki gdzie zabili? albo utopiła się? ha? Czemuż policji znać nie dał? Może by dobrze poszukawszy i..."
Cham cz. 1 - strona 95
" Daniłko w obie garście usta schował i śmiechem parsknął. — No, kiedy tak, to i nie ma czego mnie tu robić! Wio! ruszaj! Bryczka potoczyła się i po ulicy wsi głucho dudniała; Paweł ku trojgu ludziom za nim stojącym zwrócił się; oczy mu spod czapki jak świece..."
Cham cz. 1 - strona 96
" Czapkę aż do połowy czoła podniósł i na drogę zaledwie już dostrzegalnym białawym szlakiem ciemne pole przerzynającą patrzał. Koźlukowie zniknęli we wnętrzu swojej chaty, której dwa małe okna pozłacał blask płomienia. Chata Pawła stała za jego plecami ciemna, zamknięta,..."
Cham cz. 1 - strona 97
" — Czego ty, Pauluk, sterczysz przed chatą jak ten wartownik? Czego ty tu jak ten słup stanął i po nocy na pole oczy wytrzeszczasz? Toż to noc! Idzi do chaty! czujesz? (słyszysz). Nu, i i d z i ż e, a to ludzie pomyślą, że sfichsował albo złe jakie do ciebie przystąpiło! Nie..."
Cham cz. 1 - strona 98
" I wiadro pełne wody rzeźwo na górę dla synowej niosąc postanowiła wtedy, że wieczorem pójdzie do niego dowiedzieć się... Teraz znów szeptała: — Chadzi do chaty, to cościć o France powiem. Maksym z miasta dziś przyjechał i ją w mieście widział. Kiedy pójdziesz do chaty, to..."
Cham cz. 1 - strona 99
" zanim przecież do ciemnej sionki wszedł, raz jeszcze ku czarnym polom, ku całkiem już w ciemnościach utopionej i niewidzialnej drodze twarz obrócił. W ciemnej izbie głośniej niż przedtem, choć zawsze stłumionym głosem Awdocia przemówiła: — Aaa! toż u ciebie zimno w izbie! hum!..."
Cham cz. 1 - strona 100
" — Ot, zaraz tobie i ogień będzie, i wieczerza, i ciepło zrobi się w chacie! A jest u ciebie słonina? Zacierki ze słoniną zgotuję czy co? bo jak b u b ę obierać zacznę, to i do północka głodny zostaniesz! A z zacierką krótka robota! Potem posiedzim sobie, pogadamy, a kiedy..."