Córki zmarłego pułkownika
Mansfield Katherine
Córki zmarłego pułkownika - strona 1
" Katherine Mansfield CÓRKI ZMARŁEGO PUŁKOWNIKA "
Córki zmarłego pułkownika - strona 2
" ROZDZIAŁ I Tydzień, jaki później nastąpił, należał do najbardziej ożywionych tygodni w ich życiu. Nawet kiedy kładły się do łóżek, tylko ciała ich leżały i wypoczywały, umysł pracował w dalszym ciągu: rozmyślały, omawiały to, co się stało, zastanawiały się,..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 3
" zmarszczyła się groźnie w ciemności i rzekła w duchu bardzo surowo: „Pamiętaj". — Możemy zadecydować jutro — powiedziała. Konstancja nic nie zauważyła. Westchnęła. — Czy ty sądzisz, że powinnyśmy ufarbować również nasze szlafroki? — Na czarno? — prawie krzyknęła..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 4
" — Czy masz dosyć marek? — dobiegł głos Konstancji. — Och, skądże mogę wiedzieć?! — rzekła Józefina gderliwie. — Po co mnie teraz o to pytasz? — Tak mi po prostu przyszło do głowy — tłumaczyła się łagodnie Konstancja. Znowu milczenie. Potem rozległ się cichy..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 5
" — Bardzo dobrze — powiedziała Konstancja. — Przyszło mi do głowy — rzekła szybko Józefina — że dziś po południu, po wręczeniu jej pieniędzy, powiem: „Mojej siostrze i mnie będzie bardzo miło — po tym wszystkim, co pani dla nas zrobiła — jeżeli zechce pani pozostać..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 6
" wziąć ma-a-sło, po prostu naciskało się nóżkę kupidynka, a on przechylał się i odkrawał kawałek. To była cudowna zabawka. Józefina ledwo mogła tego słuchać. — Uważam, że takie rzeczy są bardzo ekstrawaganckie — powiedziała tylko. — Ale dlaczego? — pytała..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 7
" ROZDZIAŁ III Ale, ostatecznie, niedługo już i odejdzie stąd na dobre. A nie można zaprzeczyć, że była bardzo dobra dla ojca. Pielęgnowała go ostatnio w dzień i w nocy. W gruncie rzeczy, zarówno Konstancja, jak i Józefina czuły w głębi duszy, że na samym końcu..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 8
" Zakaszlał. Józefina zacisnęła ręce. Konstancja miała niewyraźną minę. — Chciałbym, aby pani czuła, panno Pinner — zaczął — i pani, panno Konstancjo... że pragnę okazać wam pomoc. Chciałbym pomóc wam obu, jeżeli mi tylko pozwolicie. Są takie chwile — ciągnął ksiądz..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 9
" Józefina stanowczo — i nie nazbyt drogi. A jednocześnie, żeby był... „...Piękny... taki, który pozostanie na długo..." — pomyślała marzycielska Konstancja, tak jakby Józefina kupowała koszulę nocną. Ale oczywiście Józefina nie powiedziała tego. — Odpowiedni do pozycji..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 10
" — Och — jęknęła głośno biedna Józefina — nie powinnyśmy były tego zrobić, Konstancjo. A Konstancja, żółta jak cytryna w całej tej czerni, zapytała wystraszonym szeptem: — Czego nie powinnyśmy były zrobić, Józefino? — Pozwolić im po... pochować ojca w taki sposób..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 11
" Oczy Konstancji rozszerzyły się na myśl o tym; Józefina poczuła, że jej drżą kolana. — Ty... ty idź pierwsza — wykrztusiła z trudem, popychając Konstancję. Ale Konstancja powiedziała to, co zawsze mówiła w takich okolicznościach: — Nie, Józefino, to nie byłoby..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 12
" — Czy nie sądzisz... czy nie sądzisz, że mogłybyśmy odłożyć to jeszcze na jeden dzień? — szepnęła. — Dlaczego? — wybuchnęła Józefina, czując się, jak zwykle, o wiele lepiej, gdy wiedziała już na pewno, że Konstancja też się boi. — To trzeba zrobić. Ale wolałabym,..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 13
" to jest słabość! — Jej pobladły wzrok pomknął od zamkniętego biurka, wyglądającego tak bezpiecznie, ku ogromnej, błyszczącej komodzie i zaczęła oddychać dziwnie, sapiąco. — Czemuż nie miałybyśmy być raz w życiu słabe, Józefino? To zupełnie zrozumiałe. Bądźmy..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 14
" krzesło. — Powiedz jej: tylko dwie filiżanki, Konstancjo... nic więcej. Na tacce. — Nie potrzebuje nawet stawiać dzbanka, prawda? — zapytała Konstancja, jak gdyby Kasia mogła mieć pretensję o to, że potrzebny jest dzbanek. — Och nie, oczywiście że nie. Dzbanek wcale nie jest..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 15
" — Myślę, że jego. zegarek byłby najodpowiedniejszym prezentem — rzekła Józefina. Konstancja podniosła głowę. Wydawała się zdumiona. — Jak to, czy powierzyłabyś tubylcowi złoty zegarek? — Ale przecież mogę go ukryć. Nikt nie domyśli się, że to zegarek. — Józefinie..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 16
" kartka z wyrazami współczucia. Oczywiście, rozumiały całkowicie, ale... co za fatalny zbieg okoliczności. — Jego obecność tutaj miałaby wielkie znaczenie — zauważyła Józefina. — I sprawiłoby mu to tak wielką przyjemność — dodała Konstancja, nie myśląc o tym, co mówi...."
Córki zmarłego pułkownika - strona 17
" — Naturalnie, drogi chłopcze, ale nie możemy pozwolić, abyś na tym poprzestał. — Czy twój drogi ojciec w dalszym ciągu tak lubi bezy? — pyta łagodnie ciotka Konstancja, wychylając się ostrożnie jak ślimak ze skorupki. — Widzi cioteczka, właściwie to nie wiem — mówi..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 18
" Konstancja ciągle jeszcze patrzy na zegar. Nie może się zdecydować, czy śpieszy się, czy spóźnia. Albo jedno, albo drugie — jest prawie pewna tego. W każdym, razie tak było poprzednio. Cyryl ciągle jeszcze stoi w miejscu. — Czy nie idziesz z nami, ciotko Konstancjo? — Ma się..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 19
" — Nie słyszę — mruczy stary pułkownik Pinner. Macha laską, dając znak Józefinie, aby się odsunęła, następnie kieruje laskę w stronę Cyryla. — Wytłumacz mi, co ona chce powiedzieć. (Wielki Boże!) — Czy to konieczne? — pyta Cyryl, czerwieniąc się i patrząc na ciotkę..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 20
" ROZDZIAŁ X Przerwała im Kasia, która wpadła w zwykły sobie sposób, jak gdyby odkryła jakieś tajne przejście w ścianie. — Smażona czy gotowana? — zabrzmiał jej zuchwały głos. Smażona czy gotowana? — Józefina i Konstancja przez chwilę zupełnie osłupiały. Trudno im..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 21
" niepewnie w poszukiwaniu krzesła, jakby rzeczywiście uważała się za gościa. — Powstaje pytanie — zaczęła nachylając się Józefina — czy mamy ją zatrzymać, czy nie. — Tak, to jest pytanie — przytaknęła Konstancja. — A w tym wypadku — dodała Józefina stanowczo —..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 22
" Ale niezwłocznie zawróciła z tej czarującej ścieżki i pociągnęła za sobą Konstancję. — Musimy teraz jednak zadecydować, czy ufamy Kasi, czy nie. Konstancja przechyliła się do tyłu. Z ust jej wyrwał się krótki bezdźwięczny chichot. — Czy to nie dziwne, Józefino —..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 23
" Ale po chwili milczenia i długim wpatrywaniu się, Józefina tylko wzdychała: — Teraz zbudziłaś we mnie wątpliwości, Konstancjo. Ja także nie mogę nic powiedzieć. — No, nie możemy już tego dłużej odkładać — oświadczyła Józefina. — Jeżeli odłożymy to tym razem......"
Córki zmarłego pułkownika - strona 24
" Na indyjskim dywanie zalśnił bladoczerwony kwadracik słonecznego światła — zalśnił i znikł, i znowu się pojawił... wreszcie pozostał, stawał się coraz jaśniejszy, aż w końcu lśnił niemal jak złoto. — Słońce zachodzi — rzekła Józefina, jak gdyby to naprawdę miało..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 25
" parapecie okna. To w niej rozbrzmiewały te dziwne, ciche, płaczliwe dźwięki. Ćwir... ćwir... ćwir... Ach, co tam płacze tak żałośnie i cicho? Czy gdyby matka ich żyła — wyszłyby za mąż? Ale za kogo? Byli kiedyś anglo-hinduscy przyjaciele ojca, zanim jeszcze pokłócił się z..."
Córki zmarłego pułkownika - strona 26
" Istniało to drugie życie: wychodzenie na miasto, przynoszenie sprawunków; kupowanie rzeczy na próbę; dyskusje nad nimi z Jug; zwracanie tych rzeczy i przynoszenie innych, przynoszenie posiłków ojcu, staranie się o to, by ojca nie denerwować. Ale wszystko to robiło wrażenie czegoś, co..."